ane_bea
18.03.12, 13:55
3 tygodnie temu program antywirusowy wykrył u mnie konia trojańskiego, praktycznie scanowanie i usuwanie zagrożonych plików nic nie pomogło a wręcz uszkodzeniu uległo kilka plików windowsa, więc postanowiłam sformatować cały komputer i zainstalować windowsa jeszcze raz. Po tej operacjI przez 2 tygodnie był raj. Przez kilka dni uruchamiałam pełne scanowanie systemu dla pewności. Avasta nic nie wykrywała. Dziś rano komputer zaczął się sam wylogowywać. Początkowo myślałam, że przypadkowo coś nacisnęłam, ale po 3 wylogowaniu zaczęła wariować avasta i wykryła 19 zagrożonych plików. Co zabawne wczoraj scanowałam kopmputer i nei było żadnych zagrożeń. A dziś rano praktycznie przeczytałam tylko wiadomości na znanym portalu i sprawdziłam skrzynki mailowe. Więc teoretycznie nie było możliwości ściągnięcia wirusa. Moje pytanie brzmi - czy samo formatowanie dysku wystarczy aby usnąć wirusy, czy wirusy mogły znaleźć sobie jakąś furtkę dostępu do mojego komputera - co najlepiej zrobić :/ A jeszcze jedno korzystam ze stałego łącza - czy to może mieć jakieś znaczenie ?
Pozdrawiam i dziękuję z góry za cenne uwagi.
Proszę o wyrozumiałość - jestem tylko kobietą i naprawdę średnio znam się na komputerach.