Kot - co robić?

25.01.10, 09:15
W poprzednie mrozy (chyba jakoś w grudniu) przybłąkał nam się na klatkę kot. Widać, że był kiedyś „domowy” chciał wchodzić do mieszkania, nie bał się ludzi. Przez te mrozy ludziom było żal go wyrzucić z klatki a co gorsza ktoś mu wystawił jedzenie no i kot „zamieszkał na klatce”… Jedni sąsiedzi chcieli go przygarnąć – ale nie wyszło – jest już przyzwyczajony do niezależności i strasznie im miauczał w mieszkaniu – wiadomo był sam a oni w pracy.
W rezultacie kot znowu jest na klatce a na dworze mróz… Do tego wszystkiego robi się coraz bardziej „bezczelny” przeraźliwym miauczeniem dopomina sie by mieć otwarte drzwi od piwnicy – i ktoś mu je otwiera (normalnie sa zamykane na klucz), zdarza m usię załatwić na klatce…
Doradźcie, co zrobić, niby jak przejdzie mróz to mogę go wyrzucić z klatki, ale na pewno ktoś go wpuści. Wg mnie kot nie powinien tu mieszkać – przecież nie chodzi tylko o jedzenie, ale tez o jakieś szczepienia odrobaczanie itp. Nie wiem czy to kot czy kotka, ale co będzie jak się nam tu na wiosnę okoci??
Nie chciałabym też, aby drzwi od piwnicy były non stop otwarte – bo nie mam zamiaru aby mnie okradziono.
Nie chce wyjść na jakąś istotę bez serca, ale klatka w bloku to nie miejsce dla kota.
Ktoś ma jakąś radę? Kotek jest miły i ładny, może ktoś chce? 
    • malenkie7 Re: Kot - co robić? 25.01.10, 09:51
      Proponuję złapać kotka do klatki (pudelka) i zawieźć go do
      schroniska - to najlepsze rozwiazanie. na pewno lepsze niz zamykanie
      mu drzwi przed nosem i pozostawienie na mrozie.
    • f3f Re: Kot - co robić? 25.01.10, 09:54
      w mróz nikt go nie zamierza wyrzucać...
    • lilka.k Re: Kot - co robić? 25.01.10, 09:57
      zadzwonić do weterynarza i się poradzić.
      Moja weterynarz przygarnia do siebie do gabinetu różne stworzenia,
      potem pyta ludzi kto chce albo ogloszenia wywiesza, albo do schroniska
      zawozi..nie wiem.
      • ankas4 Re: Kot - co robić? 25.01.10, 18:48
        Jeju wspolczuje sytuacji, ja nie bardzo lubie koty...teraz troszke musze
        zmienic poglady, bo nasz syn uwielbia te stworzenia...i juz nawet zaczelam sie
        godzic z sytuacja ,ze moze bedziemy mieli po powrocie kota w chacie...choc
        zrobie wszystko aby jednak kota tymek mial tylko u dziadków,ktorzy maja dom na
        wsi i lepsze warunki przez to.

        Wiec ja nie jestem obiektywna,bo dla mnie taki kot znajda to niestety ale
        potencjalne siedlisko pasozytów, zarazków i chorób, ja jak Lila zadzownilabym do
        weterynarza i zapytalabym co sie robi w takiej sytuacji, obstawiam schronisko
        niestety,ale nie ma wyjscia jak dla mnie, przeciez nie chcesz źle dla tego
        zwierzątka...a nie moze mieszkac na klatce schodowej.

        Nasza sasiadka przygarneła kotke jak sie pozniej okazalo, bo sie okocila
        oczywiscie, szczesliwie koty zamieszkaly w piwnicy z ktorej nie korzystamy, ale
        smród jaki sie zrobil przez te koty czuc było na drugim podwórku, lacznie z
        tym,ze koty przynosiły jakies zdechłe myszy i czasami mozna sie bylo na nie
        natknąc na chodniku,....obrzydliwość, skonczylo sie na tym,ze sanepid musial
        przyjechac i z weterynarzem wylapali te koty oraz zdezynfekowali
        podwórko...nigdy wiecej przygarniania kotów!
Pełna wersja