f3f
25.01.10, 09:15
W poprzednie mrozy (chyba jakoś w grudniu) przybłąkał nam się na klatkę kot. Widać, że był kiedyś „domowy” chciał wchodzić do mieszkania, nie bał się ludzi. Przez te mrozy ludziom było żal go wyrzucić z klatki a co gorsza ktoś mu wystawił jedzenie no i kot „zamieszkał na klatce”… Jedni sąsiedzi chcieli go przygarnąć – ale nie wyszło – jest już przyzwyczajony do niezależności i strasznie im miauczał w mieszkaniu – wiadomo był sam a oni w pracy.
W rezultacie kot znowu jest na klatce a na dworze mróz… Do tego wszystkiego robi się coraz bardziej „bezczelny” przeraźliwym miauczeniem dopomina sie by mieć otwarte drzwi od piwnicy – i ktoś mu je otwiera (normalnie sa zamykane na klucz), zdarza m usię załatwić na klatce…
Doradźcie, co zrobić, niby jak przejdzie mróz to mogę go wyrzucić z klatki, ale na pewno ktoś go wpuści. Wg mnie kot nie powinien tu mieszkać – przecież nie chodzi tylko o jedzenie, ale tez o jakieś szczepienia odrobaczanie itp. Nie wiem czy to kot czy kotka, ale co będzie jak się nam tu na wiosnę okoci??
Nie chciałabym też, aby drzwi od piwnicy były non stop otwarte – bo nie mam zamiaru aby mnie okradziono.
Nie chce wyjść na jakąś istotę bez serca, ale klatka w bloku to nie miejsce dla kota.
Ktoś ma jakąś radę? Kotek jest miły i ładny, może ktoś chce?