Dodaj do ulubionych

jestem w kropce

10.12.10, 13:00
ech, jeszcze niedawno narzekałam na dwie przedszkolne diagnozy... no i sie musze teraz pozmagać z decyzją, co dalej robić z Emilką.

Emiśka ma jednak ewidentny problem z 3 migdałem. nieustannie zapchany nos to jeszcze dało się jakoś przeżyć. ale teraz doszedł niedosłuch. bez zapalenia ucha. wiadomo, co to oznacza.wiem dobrze i ja, bo przecież usuwałam migdała Eli. równo 3 lata temu. :(

zastanawiam się, co robić. kombinować zabieg od razu, czekać, próbowac obkurczać? u Eli nie dało to żadnego efektu. Milka jest w znacznie lepszym stanie. ale zaczyna się męczyć.

mogę ściągnąć osławione w necie krople imupret. zastanawiam się tylko, czy ma to jakikolwiek sens.

z drugiej strony, mam wyrzuty, że nie próbuję dziecka uchronić przez zabiegiem. tylko od razu pod nóż.

i takie mną targają dylematy, w poniedziałek idę do laryngologa, ale wiem, co usłyszę. odkurzyłam juz namiary z kliniki, w której operwaliśmy Elkę. pewnie zadzwonię w przyszłym tygodniu. rozum mi mówi, że nie ma na co czekać. serce płacze i każe czekać :(

kurcze, czemu to jest takie trudne? :(
Obserwuj wątek
    • ankas4 Re: jestem w kropce 10.12.10, 13:11
      Nasi znajomi mieli tak samo z córka 5 latką, szukali, próbowali ,wydali masę kasy, a na koniec i tak usunęli tego migdała i jest duzo duzo lepiej!
      • solaris31 Re: jestem w kropce 10.12.10, 13:17
        no właśnie, Emiśka ma dopiero 3, 5 roku. tysiące chorób jeszcze przed nami. migdał nr 3 daje o sobie znać minimialnie do 7 roku zycia. ile ją będę męczyć? strach się bać :(

        ja sobie z tego wszystkiego świetnie zdaję sprawę, ale ... chyba potrzebuję sie tylko utwierdzić w przekonaniu, że przeciąganie nie ma sensu :(

        moja Elka po operacji odzyskała słuch, przytyła w ciągu roku 6 kg., zaczęła normalnie spać, jeść... generalnie, wszystko wróciło do normalności.

        wiem, że bedzie tylko lepiej, ale to cholernie trudne :( pamiętam, jak Ela ufnie szła ze mna za rękę na zabieg, nie zdając sobie sprawy z tego, co będzie. czułam się jak kat własnego dziecka :(

        nie chciałam tego przeżywać na nowo, ale widać, jest mi inaczej pisane :(
        • cui Re: jestem w kropce 10.12.10, 13:33
          Solaris, ale jaki kat? Ty jej tylko pomożesz.
          Ja wiem, że operacja, czy nawet drobny zabieg dziecka to dla rodzica dramat, ale masz przykład Elki, której wycięcie migdała tylko pomogło.
          Trzymam kciuki za słuszną i mądrą decyzję i przytulam.
          • solaris31 Re: jestem w kropce 10.12.10, 13:40
            > Solaris, ale jaki kat?

            ;) wiem, wiem. pomogłam jej.

            ale to wyglądało strasznie.... dziecko mi ufało, uśmiechało się i tak dalej . a potem było odrywanie ode mnie i ten straszny płacz - mamusiu, nie zostawiaj mnie, mamusiu, mamusiu... ech :(

            Ela na szczęscie tego nie pamięta, ale ja dźwięk jej wrzasków mam do dzisiaj w uszach. taki drobiazg, a rzutuje na moją głowę .

            dzisiaj wiem, że drugi raz nie pozwolę na coś takiego.

            musze oswoić myśl, że będzie drugi raz i tyle. oswajanie póki co ciężko mi idzie. dzięki ;)
            • lilka.k Re: jestem w kropce 10.12.10, 13:43
              nie jestem pewna do końca, ale nas to chyba też czeka, więc wspieram. będzie dobrze :)
              • solaris31 Re: jestem w kropce 10.12.10, 13:49
                musi być ;)
                • gismol77 Re: jestem w kropce 10.12.10, 14:07
                  to samo mieliśmy z Niną, przerośniety 3 migadał ale i boczne nienaturalnie wielkie, bardzo duży niedłosłuch. po wycięciu migdałów wszystkie choroby się skończyły, chrapanie się skończyło i w ogóle ameryka.
                  ja też byłam przerażona wizją zabiegu ale teraz myślę, że to samo dobro dla dziecka
                  trzymam kciuki za powodzenie jakąkolwiek decyzje podejmiesz
                  • ankas4 Re: jestem w kropce 10.12.10, 14:16
                    Mysle ,ze im mniejsze dziecko tym lepiej,bo wlasnie nie bedzie pamiętało ,wspolczuje naprawde szczerze, ja strasznie przezywam takie sytuacje.
                    • aga_junior Re: jestem w kropce 10.12.10, 14:40
                      Nie zazdroszczę decyzji ale mam nadzieje, że podejmiesz tą najlepszą.
                      U nas też jest nacisk na ten trzeci migdał ale ja do zabiegu nie jestem taka szybka. Muszę wykluczyć wszystkie inne przyczyny w tedy ewentualnie go wytniemy.
                      Jeśli u was nie ma czego wykluczać i wina ewidentnie leży przez migdał to chyba nie ma na co czekać.
                      • boazeria Re: jestem w kropce 10.12.10, 14:52
                        cholera i nam kazali pomyslec o zabiegu a ja tak jak ty nie wyobrazam sobie swojego dziecka na stole- sama wizja sciska mi gardlo

                        poza tym karmie piersia corke wiec nie moglabym byc z Erykiem w szpitalu bo Pola tylko cyckowa i pluje butla...........

                        ale Eryk choruje od marca wlasciwie caly czas- od 1,5 mies nie byl w przedszkolu, uszy ciagle chore i nic nie pomaga a maly krzyczy coraz glosniej bo nie slyszy
                        nam jeszcze drenaz uszu kazali zrobic
                        sama nie wiem- na razie lecze na refluks

                        Eryk prawie 2 tyg mial goraczke - rosla 39,5 i spadala do 37 i teraz bylo 3 dni bez...... juz sie cieszylam a wczoraj znowu 38 a przeciez nawet z domu nie wychodzi
                        • aga_junior boazeria 10.12.10, 14:58
                          Ja małemu mojemu tak skacze temp. to laryngolog powiedziała, że to przez tą jedną bakterie w nosie.
                        • solaris31 Boazeria ;) 10.12.10, 18:24
                          oj, no fatalnie to wygląda :(

                          to bardzo trudna decyzja, ale z perspektywy chorowania Elki - to było najlepsze wyjście. potem wszystko się uspokoiło.

                          wiem, że u Milki też tak będzie. głuchota się cofnie, skończa sie zapchane zatoki i chore gardło...

                          Boazeria, Ela miała zabieg jak Milka liczyła 6 miesięcy. tez byłam tylko na piersi. wstawałam o 3 w nocy, karmiłam ją, po czym wsiadałam w samochód, gnałam jak wariatka ponad 200 km do Lublina. dojeżdżałam około 8 rano. potem kilka godzin z Elą w szpitalu, koło 15 znowu w samochód - i do domu. w międzyczasie babcia stawała na głowie, żeby dziecko mi z głodu nie padło - dawała mleko łyżeczką, zapychała kaszkami. Mila też nie wie, co butelka i smoczek ;)

                          na drugi dzień - tak samo. ryłam nosem po ziemi, ale musiałam być w szpitalu. i byłam ;) szczęście, że drogi były przejezdne, bo gdyby leżał śnieg, nie byłabym w stanie zdążyć.

                          Ela nie miała drenażu, ale przy okazji zrobiono jej paracentezę, czyli nacięcie błon bębenkowych. odsączyli płyn i był spokój. koniec kłopotów z uszami. a dziecko głuchło mi na potęgę - naprawdę.

                          jeżeli Erykowi się nie poprawia, pomyśl jednak o zabiegu. odetchniesz z wielką ulgą. łatwiej tez będzie wyleczyć te bakterie, bo nie będa się miały gdzie gnieździć.
                          • alcea3 Re: Boazeria ;) 10.12.10, 18:46
                            Tulę i wspieram.
                            Staram się oswajac z myślą, ze i aferzystkę to czeka, zresztą przeciez od dawna to wiem...
                            • solaris31 Re: Boazeria ;) 10.12.10, 18:52
                              Alcea, u Was też ? :(

                              no i jednak wychodzi, że albo alergia, albo migdał :(
    • solaris31 Re: jestem w kropce 13.12.10, 11:18
      idziemy dzisiaj do laryngologa. Milki stan się po mojemu nie poprawia, w przedszkolu była ostatnio przed szpitalem, w październiku :( nie jest to więc wina infekcji przedszkolnych.

      ciekawa jestem, co laryngolog powie.

      a wczoraj się posmuciłam, jak usłyszałam, że mój mąż / mial problemy z migdałem jako dziecko/, sprzedał moim córkom wszytsko, co najgorsze :( kurcze, no jak tak mozna? zabolało mnie to bardzo. Piotrek kocha dziewczynki jak wariat, nawet jeśli odziedziczyły po nim urodę fizyczną i skłonności do przerostu migdałów, to do cholery - nie jest to jego wina!!!

      odezwę się wieczorem po wizycie. nie mam zbyt dobrego nastawienia, widze, co się dzieje :(
      • aga_junior solaris 13.12.10, 11:40
        koniecznie daj znać.

        Mi udało się dziś dodzwonić w końcu do CZD i umówić wizytę na 2 lutego. Cieszę się bo może tam mu znowu zrobią badanie słuchu (będziemy również już po testach alergicznych) i w razie decyzji wycięcia migdała zaproponują swój odział.
        • solaris31 Re: solaris 13.12.10, 11:48
          super ;) do lutego już niedługo.

          troszkę Ci zazdroszczę, bo ja jestem dopiero na poczatku tej biurokratycznej ścieżki :(

          z Elką miałam strasznego fuksa - zadzwoniłam, zarejestrowałam się i po 2 dniach był termin zabiegu - zwolniło się miejsce i kazali nam natychmiast przyjechać. ale Elka była naprawdę w ciężkim stanie, nawet zabieg miała w czasie choroby i na antybiotyku, bo inaczej już się nie dało.

          myślę, że limit szczęścia w zakresie terminów się wyczerpał ;) zobaczymy co będzie. gdybym mogła, pojechałabym do tego Lublina choćby zaraz :(

          mam też coraz większe watpliwosci co do samego zabiegu. na razie oprócz inhalacji i leków nie robimy nic więcej. no ale co można jeszcze zrobić?
          • aga_junior Re: solaris 13.12.10, 12:12
            My też jesteśmy na początku i dlatego nie wiemy czy migdał przerośnięty bo infekcja czy infekcja bo przerośnięty migdał :-/ W październiku w CZD laryngolog mówiła, że migdały w normie ale mogą się powiększać bo Maciuś zaczyna okres migdałkowy. Mam wrażenie, ze młody głuchnie :-/ a u niego o tyle to Wielki problem, że przecież ma opóźniony rozwój mowy.
            Teraz dostaje gripronosine i silniejszy steryd do nosa. Wywaliliśmy z mieszkania chomika, zabrałam jajko. Czekamy podobno prawe ucho zaczyna się leczyć, w lewym nadal płyn. Gdyby zapalenie się zagoiło laryngolog zobaczyłaby jak migdał. Będą już wyniki testów więc może będę mądrzejsza. Bo to normalnie człowiek głupi się robi, nie wie co ma robić, lekarskie terminy długie a diagnozy... :-/ szkoda gadać.
            • solaris31 Re: solaris 13.12.10, 12:22
              no właśnie - i o to chodzi, że tyle to wszystko trwa, a poprawy u nas tez nie widać :( a ja czekam, czekam i nie wiem w sumie na co :?

              miewam takie myśli, żeby ciąć migdała nawet, jeśli do końca nie nadaje się do cięcia. mam wrażenie, że kiedys i tak sie rozrośnie za bardzo, a Mila bez potrzeby się tylko męczy bez wentylacji nosem :(

              mam wrażenie, że wpadłam w błędne koło... migdal się powiększa przez infekcje, infekcje się ciągną bez końca przez migdał :(
            • joasia83m Re: solaris 13.12.10, 12:22
              gdyby cos mialo sie dziac w lublinie, sluze pomocą, łożkiem, garnkem, czymkolwiek :)
              • aga_junior Re: solaris 13.12.10, 12:53
                ciekawe co ci lekarz dzisiaj powie, powiedz mu o tym wszystkim, że to błędne koło i ty już nie wiesz co masz robić?
                • dmgr Re: solaris 13.12.10, 19:59
                  Wiesz jak jest u nas z chorobami Klary. Też w maju laryngolog kazał nam bezwzględnie usunąć migdał, niby zatoki zapchane, niedosłuch po 2 badaniach słuchu potwierdzony i moja metodą też (dziecko podgłaszało volume w TV na 50 zamiast na 15). Potem było sanatorium, zabiegi na zatoki, jesień w sumie bez chorób, ze słuchem o niebo lepiej, chrapania też nie było. Na tydzień przed terminem w szpitalu (mieliśmy na 25 listopada) zaczęłam panikować i stwierdziłam, że idę prywatnie do laryngologa na konsultacje. Mam nową pracę nie mogłam wziąć wolnego, Klara w sierpniu źle zniosła szpital mimo, że była tylko 48 h na badaniach na astmę, narkoza i cała wizja zabiegu, w sumie chciałam żeby mi ktoś powiedział, że nie mam jej dawać pod nóż. No i tak się stało. Pan doktor (emerytowany ordynator laryngologii dziecięcej) stwierdził, że dziecko zdrowe, dobrze słyszy, zatoki jak na dziecko mieszkające nad morzem cudne no i powiedział co chciałam usłyszeć. odwołałam zabieg. trzy dni po tym Klara się rozchorowała i w sumie od połowy listopada od miesiąca już prawie jest ciągle na antybiotyku, była 1 dzień w przedszkolu, oskrzela się odezwały i najgorsze jest to, że jak jest już OK to za 3 dni znowu. pediatra nas opierdzieliła, że straciliśmy termin i koniecznie mamy zrobić porządek z tym migdałem. Na razie nie robię nic bo ta cała procedura, laryngolog znowu potem konsultacje w szpitalu, 3-4 miesiące czekania ale najchętniej chciałabym mieć to z głowy i żałuję. Trzymam kciuki za Was.

                  Pozdrawiam Madzia
                  Mama Klarci (26.03.2005r.) i Pawełka (05.07.2007r.)
                  • solaris31 niestety :( 13.12.10, 20:43
                    wszystko jest tak, jak się spodziewałam :( powinnam być otolaryngologiem od migdałów, jak powiedział pan doktor ;)

                    Emila ma spory niedosłuch, w granicach 40 dB, to dużo. nie badaliśmy, lekarz tak wnioskuje na podstawie stopnia wciągnięcia błon bębenkowych. sama widzę ten duzy niedosłuch, bo jestem przecież muzykiem, mam szkolony słuch, jestem wrażliwsza na decybele :(

                    migdały się już zdążyły zwłóknić, więc jest mała szansa na poprawę. zatoki są zatkane, niedługo pojawią się bezdechy. czeka nas zabieg.

                    teraz muszę stanąć na głowie, żeby go załatwić. to może nie być takie proste. jutro zaczynam .

                    smutno mi, miałam nadzieję, że nie trzeba będzie, ale jak trzeba, muszę wykrzesać z siebie ostatki sił i przejść przez to wszystko.
                    • alcea3 Re: niestety :( 13.12.10, 20:57
                      Nic się nie smuc! Wrecz ciesz się,ze znasz diagnozę i dążysz do tego, by było lepiej.
                    • aga_junior Re: niestety :( 14.12.10, 09:02
                      Jak trzeba to trzeba :-/
                      Musisz się przestawić psychicznie, ze to najlepsze rozwiązanie dla twojej córci.
                      Mam nadzieję, że uda ci się szybko załatwić ten zabieg. Powiedz mi lekarz dał jakieś skierowanie czy cóś?
                      • solaris31 Re: niestety :( 14.12.10, 10:16
                        jestem w ferworze zalatwiania wszystkich papierów.

                        mam potrzebne skierowania, i juz prawie całość dokumentacji medycznej. udało mi się dodzwonić rano do DSK, powiedzieliśmy, co i jak, lekarz dorzucił swoje.

                        w efekcie kazali mi przefaksować całość dokumentacji medycznej i teraz czekam niecierpliwie na decyzję ordynatora. latam od rana jak poparzona, żeby wszystko pozałatwiać. pediatra pisząc skierowanie do szpitala mówiła, że przy tak duzym niedosłuchu nie powinnam mieć problemów z dlugim terminem. zobaczymy, jak to będzie.

                        zbieram więc siły skąd mogę tylko, boję się jak diabli, bo mamy ten rok naprawdę straszny :( stach się bać. ale wyjścia nia mam, jedyne , co mogę to załatwić ten zabieg. i nic tez innego od rana nie robię.

                        dzięki Bogu za internet i faksy ;)
              • solaris31 Re: solaris 13.12.10, 21:39
                dzięki ;) nie wiem, czy zdążę choćby się na kawkę umówić, ale dzięki ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka