Dodaj do ulubionych

Uwielbiam dzieci pięcioletnie :D

10.11.12, 10:34
Kocham dzieci w tym wieku :)
Same w łazience się obsłuży, mlekiem płatki zaleje, jest bezpośrednie do bólu, mamę kocha ponad wszystko, mówi, że nigdy się nie ożeni i jak będzie dorosły wybuduje z tatą dom i będzie mi gotował obiady. Robi wykład ludziom w sklepie, że rodzina jest najważniejsza, robi (prawie) wszystko o co go poproszę bo twierdzi, że chce być grzeczny i ZAWSZE będzie słuchał rodziców :D będzie się dobrze uczył i zawsze mówił prawdę :D
a ja tulam, głaszcze, wącham tego pięciolatka i tak strasznie żałuje, że ten fajny etap niedługo się skończy :D

i ciekawe ile mu z tego zostanie
Obserwuj wątek
    • domatorka.amatorka Re: Uwielbiam dzieci pięcioletnie :D 10.11.12, 11:08
      się podpiszę, chwilo trwaj, o że się skończy to pewne :D
      • a090707 Re: Uwielbiam dzieci pięcioletnie :D 10.11.12, 13:01
        Mój też nigdy się nie ożeni, będzie mieszkał w domu obok- żeby być blisko nas. Rano mi powiedział- jaka Ty jesteś piękna, a te czarne włosy, ta śliczna cera, te piękne oczy... aaa śmiałam się do łez :) chyba za dużo bajek, haha. No i już ze 2 lata temu oświadczył mi, że nawet jak będę stara to mnie nie odda na złom !!!
    • smolineczka Re: Uwielbiam dzieci pięcioletnie :D 10.11.12, 14:06
      zazdroszczę Wam, mamy chłopaków ;) bo pięcioletnie dziewczynki są (sądząc po mojej Marysi), po pierwsze, bardziej wymagające w stosunku do urody mam: nie zachwyca się mną bezkrytycznie, a wręcz podpowiada jakie mam mieć włosy, jak się umalować i ubrać - zna się na wszystkim lepiej ode mnie, chce mieć z życia więcej, niż ja i jest przekonana, że to ja mam spełniać jej życzenia, bo przecież jest moim ukochanym dzieckiem ;-) jest coraz bardziej samodzielna, to prawda, a nawet dzisiaj PIERWSZY RAZ została w domu sama póki ja chodziłam na zakupy do sklepu spożywczego w sąsiednim bloku (a jaka jest teraz z siebie dumna!!) ;-)
      • alcea3 Re: Uwielbiam dzieci pięcioletnie :D 10.11.12, 14:19
        smolineczko została sama w domu czy sama bez Ciebie?
        • smolineczka Re: Uwielbiam dzieci pięcioletnie :D 10.11.12, 15:02
          SAMA JAK PALEC, bo tata wyjechał, do Wrocławia, zresztą ;-) a ja musiałam przed 13-tą wyskoczyć do sklepu póki nie zamknęli, bo jutro jest nieczynny i zostałybyśmy bez mleka, jogurtu i pieczywa. Marysia została w domu, bo zażywa antybiotyk
          • alcea3 Re: Uwielbiam dzieci pięcioletnie :D 10.11.12, 15:35
            smolineczka napisał:

            > SAMA JAK PALEC, bo tata wyjechał, do Wrocławia, zresztą ;-) a ja musiałam przed
            > 13-tą wyskoczyć do sklepu póki nie zamknęli, bo jutro jest nieczynny i zostały
            > byśmy bez mleka, jogurtu i pieczywa. Marysia została w domu, bo zażywa antybiot
            > yk

            Nie boisz się?

            Co jesli potknęłabyś się na schodach, upadła i straciła przytomność? Nikt nie wie,ze w domu jest dziecko samo...

            Jestem przeczuona na tym punkcie, niby zawsze coś się moze stać, ale ...
            • lilka.k Re: Uwielbiam dzieci pięcioletnie :D 10.11.12, 15:55
              Wiedziałam że będzie zaraz taki odzew. W Anglii pod opieką dziecko musi być do 11 roku życia ale uważam to za paranoje. Nie podoba mi się to.
              A Marysia to przecież rozsądna dziewczynka.
              • alcea3 Re: Uwielbiam dzieci pięcioletnie :D 10.11.12, 16:20
                lilka.k napisała:

                > Wiedziałam że będzie zaraz taki odzew. W Anglii pod opieką dziecko musi być do
                > 11 roku życia ale uważam to za paranoje. Nie podoba mi się to.
                > A Marysia to przecież rozsądna dziewczynka.

                Taki czyli jaki?:)
                Ot zwykłe pytanie.
                Rozsądnośc dziecka, do przytoczonego przeze mnie przykładu nie ma tutaj kompletnie nic do rzeczy przecież:)
                • lilka.k Re: Uwielbiam dzieci pięcioletnie :D 10.11.12, 16:28
                  Wiesz o co chodzi Pati.
                  Ja sama bym moich nie zostawiła bo razem mają takie pomysły, że się włosy na głowie jeża, ale ja w tym wieku chyba sama zostawalam jak mama wychodziła na kwadrans.
                  • alcea3 Re: Uwielbiam dzieci pięcioletnie :D 10.11.12, 16:33
                    Twoi z tymi boskimi pomysłami to by Ci rewolucje pewnie zrobili :)

                    Wiem, o co chodzi lila, ja jednak pisze o swojej własnej obawie, ze pojde smieci wyrzucic, wjedzie we mnie jakiś wariat pod domem/przewrócę się, a dziecko samo w domu samo i nikt nie wie o tym, w tym sensie piszę.
            • smolineczka Re: Uwielbiam dzieci pięcioletnie :D 10.11.12, 23:29
              oczywiście, zawsze może się coś stać - w mieszkaniu nawet gorzej, niż poza mieszkaniem, bo na schodach ktoś z sąsiadów znajdzie i się zorientuje, że dziecko w mieszkaniu zostało.
              niedawno ze swoim masażystą rozmawiałam o tym, że w mieszkaniu będę chodziła z komórką na szyi, żeby jeśli, nie daj boże, rwa kulszowa dopadnie, mieć pod ręką
    • lipiec_2007 Re: Uwielbiam dzieci pięcioletnie :D 10.11.12, 17:25
      Dziewczyny,

      Odarlyscie mnie z pięknych złudzeń:) do tej chwili myślałam, ze mam wyjątkowo grzecznego synka....no widzę, ze to norma, a nie wyjątek:)
    • paris4 Re: Uwielbiam dzieci pięcioletnie :D 10.11.12, 20:07
      Jakże cię rozumiem! Uwielbiam 5 latki. Są boskie. Moją córę mogę jeść łyżkami. I to faktycznie już końcówka słodkiego zakochanego w mamie berbecia ;) 7 latek jest już zdecydowanie bardziej ekhm obiektywny ;)
      • aga_junior smolineczko 10.11.12, 20:21
        To ja chciałam ci powiedzieć, że Andżela w tym wieku tez była taka fajna :)))))
        Twoja Marysia ma artystyczny charakterek :)

        Mój Maciuś tez już zostaje sam gdy np. jest chory a ja muszę wyjść z psem. Nie ma mnie góra 10 min. a on wie, że ma np. siedzieć na łóżku oglądać bajkę i na mnie czekać. Zawsze siedzi grzecznie i czeka i nie odwalił mi jeszcze żadnego numeru.
        Ja mając 6 lat chodziłam sama do szkoły ponad kilometr. Wiadomo, że teraz mamy "inne czasy"


        paris4 napisała:

        > Jakże cię rozumiem! Uwielbiam 5 latki. Są boskie. Moją córę mogę jeść łyżkami.
        > I to faktycznie już końcówka słodkiego zakochanego w mamie berbecia ;) 7 latek
        > jest już zdecydowanie bardziej ekhm obiektywny ;)
        • aga_junior Re: smolineczko 10.11.12, 20:26


          > paris4 napisała:
          >
          > > Jakże cię rozumiem! Uwielbiam 5 latki. Są boskie. Moją córę mogę jeść łyż
          > kami.
          > > I to faktycznie już końcówka słodkiego zakochanego w mamie berbecia ;) 7
          > latek
          > > jest już zdecydowanie bardziej ekhm obiektywny ;)

          ha ha ha no wiem :D :D :D wiem, wiem :D

          Dzisiaj mieliśmy fajny dzień, młody sam zrobił pizzę. Od wyrobienia ciasta do włożenia do piekarnika. Zjadł kawałek, wszystkich obecnych poczęstował a resztę kazał zapakować i siostrze dumnie przywiózł do domu. A ta do niego z pretensją, że tak mało :D
          • ankas4 Re: jeju,dziewczyny,a co z.... 10.11.12, 23:45
            :-)a co z... napadami złości? Co z glupkowatymi tekstami? Co z fochami? Bo my tezoczywiscie mamy te wszystkie super chwile,ale w pakiecie mamy rowniez ksztaltowa charakterku,co nie zawszej jest miłe:-)
            • a090707 ankas4 11.11.12, 09:10
              Też są :)
              • aga_junior Re: ankas4 11.11.12, 09:34
                u nas młody się obraża ale najczęściej na Andżelę wiec w 70% sami rozwiązują swoje problemy.
                Z charakteru najgorszą wadą (od urodzenia) to upartość. Ale zawsze dochodzimy do jakiegos kompromisu. Teraz naprawdę jest fajnie, jak wspomnę wrzeszczącego dwulatka rzucającego się na podłogę to mam ciary na plecach ;-)
                • paris4 Re: ankas4 11.11.12, 10:35
                  hmmmm, no może i występuje to o czym piszesz ale w ilościach śladowych. Głupkowatych tekstów u pięciolatki raczej nie odnotowuję, raczej rozbrajające ;) napady złości a bardziej obrażalstwa owszem są ale nie jakieś drastyczne - a doprawione tak dużą dozą słodyczy, że nie sposób być pamiętliwym ;) W ogóle na moim polku wychowawczym odnotowuję refleksję, że wiek 4-6 lat - coś wspaniałego, dziecko do zeżarcia i w ogóle oh-ah, potem już bywa bardziej wyboiście, choć mam tylko siedmiolatka do porównania, ale za to bardzo charakternego - prowokującego, przeciągającego strunę do samych granic, i wszystko_wiedzącego_lepiej - drastyczna to dość zmiana w porównaniu do słodziaka jakim był syn w wieku lat 5 na przykład. I coś mi się zdaje, że to będzie eskalować ;) Dlatego cieszę się do upojenia ta moją pięciolatką bo po prostu wiem, że ta pięcioletniość i wszystko co z nią związane po prostu jej przejdzie
                  • uczula Re: ankas4 11.11.12, 18:10
                    moj maly 5 letni chlopczyk odbiega od tej normy zdecydowanie.
                    lobuz nieprzecietny
                    • malea1 hmmm 12.11.12, 08:59
                      Ja mam w domu dwie skrajności. Raz (jak dzisiaj rano) przemiłe, samodzielne, słodkie, ułożone dziecko, ale niestety równie często to przemądrzały, obrażalski diabeł wcielony ;)
                      • ridibunda Re: hmmm 12.11.12, 19:56
                        Moja jest fantastyczna po całości - dziś np. dała sobie wyleczyć u dentysty dwa zęby bez znieczulenia, cały czas wzorowo współpracując z lekarką. Kocha, tuli, całuje, rysuje laurki itp. Ale ona zawsze taka była, takie mam dziecko z promocji:) Boję się, czy aby się później nie popsuje:)
                        • kamila_m_g Re: hmmm 16.11.12, 10:16
                          Tak piękny okres...
                          Tylko gdyby nie było akcji przy jedzeniu....... wybaczyłabym nawet przedrzeźnianie i bicie Adelki (!)
                          Wczoraj na jakimś dniu otwartym w szkole spytałam, czy szkoła by się zgodziła, skoro ja tego chcę by pierwszak sam mógł wracać do domu (rodzice mnie zjedli!!!!), chodziło mi o to jak ktoś blisko mieszka... Nauczycielki powiedziały, że jak rodzic to napisze no to się zgodzą, ale nie było jeszcze takiej sytuacji....
                          Mam dziwne wrażenie, że te nasze dzieci strasznie długo mają być dziećmi... a ja pamiętam jak mnie tylko 3 lata starsza siostra przeprowadzała przez ruchliwą ulicę a potem sama szłam do przedszkola- dziś nie do pomyślenia, szczególnie w dużym mieście.
                          • smolineczka Re: hmmm 16.11.12, 10:45
                            kamila, akurat wczoraj w gazecie krakowskiej przeczytałam coś na ten temat:
                            "W środę rano pod szkołę nr 38 przy ul. Francesco Nullo chłopca zawiozła mama. Kiedy przyjechała po niego po południu, dziecko z budynku szkoły nie wyszło. Chłopiec zostawił telefon komórkowy w domu, nie było z nim żadnego kontaktu. Policja szukała dziecka w całym mieście. Wieczorem chłopiec odnalazł się na ulicy Dietla. Zeznał, że został porwany przez dwie kobiety i zaprowadzony do mieszkania, gdzie podano mu tabletki niewiadomego pochodzenia. Teraz przebywa w szpitalu na oddziale toksykologii. Wstępne wyniki badań nie wykazały jakiś groźnych substancji w organizmie chłopca. Zostanie on w szpitalu do piątku - lekarze uznali, że niezbędna jest 48-godzinna obserwacja. Stan dziecka oceniają jako dobry.
                            Kobiety zostały zatrzymane. Mają 29 i 33 lata, jedna z nich jest uzależniona od narkotyków, druga leczy się psychiatrycznie. Prokuratura w czwartek nie postawiła im zarzutów. Uznała, że musi jeszcze raz zbadać przebieg całego zdarzenia. - Dziecko musi być przesłuchane przed sądem, w obecności biegłego psychologa. Wystąpiliśmy już z wnioskiem do sądu o wyznaczenie takiego przesłuchania - mówi prokurator Bogusława Marcinkowska, rzecznik krakowskiej prokuratury. Jak zaznacza, dopiero po opinii biegłego, sporządzonej na podstawie przesłuchania dziesięciolatka, śledczy podejmą dalsze decyzje."
                            • malenkie7 troche nie na temat, ale 16.11.12, 11:22
                              nie wiem, czy do konca napisze na temat...
                              ale tak mnie naszlo, jak sobie poczytałam ten wątek.
                              daleka jestem od uwielbienia dla dzieci.
                              tak naprawdę - to nie znoszę dzieci. gdziekolwiek nie jestem - w sklepie, centrum handlowym, przychodni - irytują mnie i kilkuletnie i niemowlaki - wolałabym, aby ich nie bylo, tam gdzie akurat się znajduję.
                              Piotrek jest akurat na takim etapie, ze w jednej chwili potrafi mnie rozczulic, a za chwilę na potęgę wkurzyć. co chwila wyzwala we mnie jakies skrajne emocje - i to mnie mocno męczy.
                              nie mylcie tego co napisałam z jakimś okrucienstwem, bezdusznością - mam poczucie odpowiedzialnosci, kocham moje dziecko, ale macierzyństwo nie otworzylo mi serca na wszystkie dzieci tego swiata. boli mnie dziecięca krzywda, choroby - ale tak na co dzien, kiedy nie jestem z mlodym, to wybieram miejsca, gdzie dzieciarni nie ma i gdzie moge na chwilę zapomnieć o tym, że one w ogole są.
                              • paris4 Re: troche nie na temat, ale 16.11.12, 11:33
                                a nienie mi macierzyństwo również nie otworzyło serca na wszystkie dzieci świata, podobnie jak na wszystkich ludzi świata
                                dla mnie dziecko to człowiek, a ludzi lubi się bardziej lub mniej w zależności od róznych czynników i nie ważne czy człowiek ma lat 5 czy 45 - to tak w moim odczuciu
                                co do tematu wątku to ja się idealnie wpasowuję w spostrzeżena agi - dla mnie moja pięciolatka jest absolutnie kapitalna - i specyfiką tego wieku dla mnie jest spora samodzielność (więc oddech dla rodzica) połączona z ostatnimi już chyba podrygami takiej wczesnodziecięcej słodyczy
                                • aga_junior Re: troche nie na temat, ale 16.11.12, 12:27
                                  malenkie ależ masz prawo do takich odczuć.
                                  Moim osobistym zdaniem macierzyństwo to bardzo trudny dział w naszym życiu i nie każda kobieta się w nim odnajduje, ba nie każda nawet je lubi choć jest odpowiedzialnym rodzicem i bardzo kocha swoje dzieci. Miłość do dzieci kształtuje się chyba z czasem i w zależności od tego czy dostałyśmy popalić w tym wychowywaniu czy nas trochę oszczędzono.
                                  Moja osoba np. musi czasem odpocząć od dzieci. Robię to z przyjemnością :) czasem jest to kilka godzin, czasem dwie doby. W tedy zazwyczaj nawet telefony kontrolne do domu wykonuje mój M. Nie znoszę córki mojej koleżanki która ma od niej o wiele silniejszy charakter i laska doprowadza matkę do nerwicy.
                                  Ale ogólnie lubię dzieci :) rodząc je uziemiłam swoją duszę już do końca życia (nie zawsze mi z tym dobrze) a jednocześnie nigdy nie zdecydowałabym się żyć bez nich.

                                  I to co paris pisze, rozkoszuję się tymi ostatnimi podrygami dziecięcej słodyczy, które mi osobiście daję wiele radości takiej na co dzień :)
                                  Wczoraj pani bardzo narzekała na Maciusia w przedszkolu, że się nie słucha itp. A ten do mnie mówi "popatrz mi w oczy i daj mi ostatnią sansę :) każdy człowiek ma do tego plawo :D
                                  ja się postaram "
                                  No nic tylko go schrupać i sanse mu dać :D
                                • kamila_m_g Re: troche nie na temat, ale 16.11.12, 12:30
                                  Mój instynkt też ogranicza się do moich dzieci ;-)))
                                  I strasznie mnie w... jak ktoś mi coś nakazuje, doradza itp. dlatego piszę o tym, że jeżeli ja uznam w maju, że moje dziecko może samo przejść 2 ulice, to mają się zgodzić (!!!)
                                  Jak patrzę na obecne nastolatki, a będzie gorzej, to wogóle nie radzą sobie z myśleniem itp., bo rodzice wszędzie wozili, za nie myśleli, dziewczyna nie umie sprzątać, bo mama w domu siedziała i za nią sprzątała..... A ja bym chciała żeby moje dzieci były na tyle dojrzałe i samodzielne by w wieku 17 lat mogły same mieszkać.... czy będą to jest zupełnie inna sprawa ;-))
                                  Dorosłych ludzi też porywają, sorry ale lepiej nauczyć dzieci orientacji w terenie, szybkiego uciekania i innych sposobów radzenia sobie z problemem a nie załatwiana wszystkiego za nie, bo to ciągle dzieci ( i nie muszą myśleć!!!!! )
                                  • ridibunda Re: troche nie na temat, ale 16.11.12, 13:27
                                    Ja to mam jeszcze dziwniej, bo ja ogólnie lubię dzieci, zawsze wszystkie znajome maluchy niańczyłam.
                                    Ale odkąd mam swoje dzieci, jestem zdecydowanie bardziej niecierpliwa i wyczulona na piski, wrzaski, fochy obcych. Denerwują mnie jęki, ośli upór, wymuszenia, zwłaszcza jeśli są to dzieci dominujące nad rodzicami:)
                                    Byliśmy w wakacje na wyjeździe ze znajomymi i do szału mnie doprowadzała ich córka, rówieśniczka mojej. Musieliśmy się zatrzymać przy każdym automacie z kulkami, zjeżdżalni, autku, lodach. Odmowa zakupu jednej z zabawek poskutkowała półgodzinnym rykiem. Na ulicy szła i gwizdała gwizdkiem. Absolutnie odmówiła sikania w dostępnej ubikacji bo tak, by za 5 minut , już podczas jazdy autem, podnieść alarm że ona zaraz, natychmiast musi do toalety bo nie wytrzyma (sikała więc w jakichś krzakach przy ulicy, a my tylko sprawdzaliśmy, czy nie ma policji z mandatem za sikanie i niedozwolone parkowanie). Wymiękliśmy z mężem kompletnie. Na razie się z tymi znajomymi nigdzie nie wybieramy:)
                                    Wynika z tego, że urocze są tylko nasze osobiste dzieci:)
                                    • burdziaa Re: troche nie na temat, ale 16.11.12, 14:40
                                      Ja tez lubie pięciolatki,wogóle lubię dzieci,lubię ludzi.
                                    • smolineczka Re: troche nie na temat, ale 16.11.12, 15:30
                                      no to napiszę (choć chciałam ukryć przed Wami negatywną stronę moich relacji z córką), jak wczoraj odkryłam, że nie radzę sobie z emocjami, które są wynikiem (może to jest właśnie trafne określenie) prób dominacji nade mną mojej wspaniałej, inteligentnej i słodkiej córki. miałyśmy nieudany wieczór, mimo że właśnie obiecałyśmy sobie spędzić go jak najbardziej na luzie: zjeść na kolację niezdrowe frytki, na deser - słodką mieszankę z bakalii i herbatniczków i obejrzeć co najmniej pięć odcinków ulubionej "rodzinki.pl". owszem, plan się nam (prawie) udał - i kolacja, i serial - ale, kurczę, nastrój nam jakoś nie dopisał... umęczone tygodniowym niewychodzeniem z domu, kaszlem i inhalacjami, nie dałyśmy rady spędzić tych wymarzonych kilku godzin wesoło i beztrosko... problem zaczął się wtedy, kiedy uświadomiłam sobie, że Marysia próbuje mnie kontrolować ("nie wiem czy umiesz smażyć frytki"), sterować mną ("najpierw włącz film, potem smaż frytki") i manipulować ("jeśli nie przeniesiesz orzeszków, nie wypije herbaty") - naprawdę mnie zdenerwowała tak bardzo, że ręce mi drżały i miałam ochotę się rozryczeć :-/ w nocy analizowałam sytuację, szukałam przyczyń (pomijając, oczywiście, chorobę i tygodniowe siedzenie w domu), nawet znalazłam w necie artykuł o matkach-Wagach i córkach-Bliźniętach, że ja jestem typem wrażliwej iń, a ona energicznej jań, która zawsze będzie dążyła bym jej ustępowała :-(
                                      • kamila_m_g co do samodzielności 16.11.12, 16:50
                                        Moja 2,5 latka patrząc na 5 latkę tez wszystko sama robi... Tylko jeszcze czasem zapomina o łazience. ;-))
                                      • ankas4 Re: troche nie na temat, ale 16.11.12, 22:06
                                        Smolineczko kochana,wszystkie przeciez wiemy,ze jestes delikatna i wrazliwa,a dzieci w wieku naszych dzieci,to większości przypadkow jak poczują delikatność i wrażliwość,to nie odpuszcza do ostatniej krwi:-) piszę,to aby cię pocieszyc,że przynajmniej u nas podobnie,jak tymon wyczuje nasze zmęczenie,słabość,to tak cisnie swoje racje jakby mu normalnie ktos podpowiadal, ja wierzę,chce wierzyć:-),ze mu to z wiekiem przejdzie:-D:-D:-D:-D:-D
                                        • smolineczka Re: troche nie na temat, ale 17.11.12, 07:32
                                          też mocno i wierzę i stanowczo dążę do tego, by córka, przy wszystkich pokoleniowych, charakterologicznych i innych różnicach między nami, wyrosła na osobę inteligentną emocjonalnie (jak mawia mój mąż, żeby "nie była blondynką") ;-) co do małych słodkich syneczków: obserwowałam relacji młodych ludzi, dwudziestolatków, z ich matkami - powiem Ci, że nawet w sytuacjach konfliktowych, mimo zdecydowanej różnicy zdań, najczęściej dawali się przekonać matczynym argumentom, bo wiedzieli, odczuwali, że matki są po ich stronie - dziewuchy, niestety, (wiem to z autopsji) bardziej są skłonne ku temu by za wszelką cenę zrobić matce psikusa i w ten sposób udowodnić, że zawsze ma rację...
                                          ale to jest temat na inny watek :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka