Dodaj do ulubionych

prezenty dla nauczycieli na koniec roku

02.06.14, 15:32
jestem zdecydowanie przeciwna kupowaniu czegokolwiek oprócz kwiatów nauczycielom ma koniec roku, ale przedstawiciel Rady rodziców muszę to uczynić.
Ja Was błagam rzućcie jakimiś pomysłami co oprócz kwiatów.
Obserwuj wątek
    • olga727 Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 02.06.14, 16:04
      To jest "zwykłe"zakończenie roku szkolnego,czy połączone z zakończeniem pewnego etapu edukacji ? U nas, na zakończenie przedszkola będzie album w stylu foto książki.
      • crazyrita82 Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 15.06.15, 16:10
        Witam
        Ponawiam temat. Szukam ciekawego pomysłu na prezent dla nauczycielki. bardzo fajna młoda kobieta. Nie bardzo lubi przyjmować rzeczowe prezenty.
    • alcea3 Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 02.06.14, 17:48
      U nas drobiazgi dla Pań, + fotoksiązka ze zdjęciami dzieci + impreza na swiezym powietrzu rodzice, nauczyciele i dzieci
    • lucy_cu Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 02.06.14, 18:52
      U nas tylko na koniec 3. i 6. klasy dajemy coś oprócz kwiatów.
      U syna trzciecioklasiści robili obraz- każde dziecko robiło jeden kwiat podpisany swoim imieniem, potem się te kwiaty ułożyło w bukiet i oprawiło. Wyszło super.
      Teraz na koniec 6.klasy każde dziecko odpowie na ten sam zestaw pytań (typu "mój najfajniejszy dzień w szkole", "najbardziej lubiłem...") i te odpowiedzi, plus zdjecia dzieci, wklei się do dziennika lekcyjnego, oczywiście czystego, niewypełnionego.
      Zawsze jestem za tym, żeby prezent był od dzieci, nie od rodziców. Od tych ostatnich naprawdę wystarczy "dziekuję".
      • ankas4 Bon do sklepu jubilerskiego 02.06.14, 23:20
        Zaznaczę tutaj ,ze jestem również przeciwna, ale tez jestem w radzie rodziców i były rózne pomysły nie pytajcie jakie ale jeden z moich 'hitów' to wykupienie Pani wycieczki do grecji na 7 dni... kosmos...i bez komentarza... ale kilka pomysłów było do przyjęcia i zwyciężył własnie ten co proponuję i Wam mianowicie bon do sklepu jubilerskiego, u nas pojdzie skarbniczka do jubilera i zaplaci 400 zł a dostanie w pieknej kopercie , ładnie wykaligrafowany własnie bo , aby nauczycielka mogła sobie coś wybrać.

        Ps, inne pomysły to przykładowo zamówienie portretu Pani z całą klasą, są takie usługi na Allegro ,ze ktoś tam maluje ze zdjęcia, ale za mało czasu już jest na to.
        • lucy_cu Re: Bon do sklepu jubilerskiego 03.06.14, 06:34
          Za ile?!?
          To Ci powiem- jako nauczyciel- że bym się spaliła z zażenowania.
          I- też z drugiej strony biurka ;)- większość moich koleżanek tak ma.
          Szaleństwo rodziców nie ma granic. To jest fura pieniędzy. Uwierzcie (to akurat nie do Was tutaj, bo i wątkodawczyni, i Ty, Ankas, jesteście przeciwko), zwykłe SZCZERE dziękuję ma wartość największą. Przepraszam, wątek nie jest o samej idei dawania tylko o pomysłach- ale 4 stówy za prezent mnie zabiły. To jest już powyżej granic dobrego smaku, serio.
          • emma_me Re: Bon do sklepu jubilerskiego 03.06.14, 07:12
            kończymy przedszkole i każda z Pań dostanie bukiet kwiatów i bon do apartu na 250 zł.
          • monikaj21 Re: Bon do sklepu jubilerskiego 03.06.14, 08:45
            Lucy, próbowałam to wytłumaczyć rodzicom ze swojej klasy, ale chyba mnie nie zrozumieli :P
            Kocham dawać prezenty i chętnie bym dawała takie paniom (wcale nie jestem przeciwniczką dawania prezentów nauczycielom, jeśli czujemy taką potrzebę bo zawdzięczamy im więcej niż wynika z ich obowiązków), ale bon na 400 zł by mnie jako obdarowanego zażenował. Nasza pani przez 2 lata takie właśnie dostaje. Ciekawe co będzie w tym roku, bo to 3 klasa :)
            Za to ja bym na pewno nie była za prezentem typu obraz, bo wyobrażam sobie od razu jak bym się czuła jak by mi ktoś dał obraz/portret klasy. Wyrzucić głupio, strychu do przetrzymywania nie posiadam, o powieszeniu w domu nie ma mowy.
            • lucy_cu Re: Bon do sklepu jubilerskiego 03.06.14, 09:10
              Obrazy- pani z dziećmi, malowane ze zdjęcia zwykle są po prostu brzydkie. Ale to rzecz gustu, ok, wiadomo.
              U nas z prezentami typu ten kwiatkowy obraz od klasy mojego syna nie ma problemu, bo jest tak, że każdy nauczyciel "od zawsze" uczy w jednej i tej samej sali. I w salach jest galeria tych "rękodzielnych" prezentów właśnie, to jest fajne.
              Do domu takie "dzieła" zabierać, fakt, problematyczna sprawa, bo choć bardzo miłe, to niekoniecznie na ścianie zawisnąć musi. ;)
              Ale powiem Wam, że prezenty "od dzieci" to ZAWSZE łezka wzruszenia u nauczyciela. A z tymi od rodziców bywa głupio.
              Sama mam pudło laurek, w tym naścibolone z potrzeby serca gdzieś na przerwie, w trakcie roku szkolnego, na kartce wyrwanej z zeszytu- to jest cudne. Najładniejsze pożegnanie przygotowali mi kiedyś licealiści- zaśpiewali po prostu "sto lat", ale tak, że się szkoła trzęsła, a potem przez KWADRANS bili brawo. I wszyscy ryczeliśmy. To takie rzeczy się ceni i pamięta.
    • aurinko Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 03.06.14, 08:57
      U nas na koniec roku poza kwiatami nic się nie daje, o ile nauczyciele zostają dalej ci sami. Zatem prezenty są na koniec 3 kl i na koniec 6 kl. Kilka dni temu koleżanka z RR z 3kl pokazała mi prezenty - takie same dla trzech nauczycielek - piękna filiżanka ze spodeczkiem, ręcznie malowane + w środku torebka z fajną herbatą smakową z dobrego sklepu, całość ładnie zapakowana. Koszt trzech prezentów ok. 130zł. Sama coś takiego szykowałam od Młodej tylko nie pamiętam czy na pożegnanie żłobka czy przedszkola.
      • lucy_cu Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 03.06.14, 09:12
        O, właśnie, Ela, to jest taki fajny, niezobowiazujący prezent. Jeśli już w ogóle coś, to coś w tym stylu. Ale wiem, rodzice szaleją i czasem nic nie dociera.
    • yvonne79 Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 03.06.14, 09:02
      Mnie też się nie podoba dawanie drogich prezentów. W naszej klasie też szaleństwo. Rodzice ustalili, że damy pani bon do perfumerii i to za 500 zł. Próbowałam rozmawiać i tłumaczyć, ale nic nie dociera...
      • aurinko Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 03.06.14, 09:08
        Przeczytałam wątek i jestem w szoku. NIGDY bym się nie zgodziła na takie drogie prezenty.
        Rozumiem, że konsekwentnie w IV klasie każdy z 10 nauczycieli dostanie bon/prezent za kilka stów?
        • yvonne79 Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 03.06.14, 09:24
          Jeśli jesteś w mniejszości, to zostaje Ci nie składać się na prezent lub złożyć się na niego bez przekonania. Skoro reszta rodziców uważa, że prezent musi być, to jak ich przekonasz? Mi się nie udało :(
          • aurinko Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 03.06.14, 09:31
            Nie złożyłabym się.
            A co z rodzicami, których zwyczajnie nie stać na takie szastanie kasą?
            • monikaj21 Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 03.06.14, 09:44
              Aurinko, ale to jest minimalny koszt - przecież to wychodzi max. 20 zł od dziecka, czyli mniej niż bym miała kupić pani kwiatki od swojego dziecka.
              Ja akurat zupełnie nie widzę problemu w składce, tylko z drugiej strony - źle bym się czuła otrzymując taki prezent.
              BTW - u nas (piszę o klasie córki, w której są dawane te prezenty) w przypadku każdej składki / wycieczki jest powiedziane, że jeśli ktoś ma problem proszony jest o zgłoszenie tego skarbnikowi i te osoby nie płacą (fakt, że dla większości składki nie są problemem, gdyby było dużo takich rodzin w klasie pewnie byłoby gorzej z ponoszeniem kosztów przez pozostałe osoby).
              • aurinko Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 03.06.14, 10:03
                Jak masz jedno dziecko to tak, ale w szkołach nie są sami jedynacy. Mało kto o tym myśli, większość nie widzi problemu bo co tam dycha tu, czy dwie tam. Nawet jak się pomysłu nie popiera.
                Dla mnie fundowanie prezentu za kilkaset zł jest po prostu żenadą i nie wiem czemu ma służyć.

                p.s. Za 3 ładne różyczki z przybraniem zapłaciłam w niedzielę 12zł :) zwiędną tak samo szybko jak te za pięć dych ;)
              • lucy_cu Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 03.06.14, 10:15
                Monika, u nas są klasy po 10 osób, a ludzie też mieli zapędy w kierunku prezentów za 5 stów.
                Ale tak, masz rację, to nie chodzi o wysokość składki, tylko o sam prezent.
                Przeważnie prezenty są kompletnie od czapy, byle drożej i wystawniej, nieważne, co nauczyciel lubi, czym się interesuje. Słuchajcie, taki przeciętny nauczyciel ma całą kolekcję albumów malarstwa (do których nie zagląda, bo się tym nie interesuje), zestawów platerów, broszek, bransoletek, grawerowanych kryształów i tego typu rzeczy. Wszystko fajnie, kiedy się wie, że to było darowane od serca, fajna klasa, fajni rodzice. Ale zwykle to się nagle pojawia nagle- "bo tak wypada" i to naprawdę są głupie sytuacje, tym bardziej, ze ludzie właśnie szaleją i dają drogie rzeczy. Kiedyś znajoma mi opowiadała, jej syn miał w liceum wychowawcę- filatelistę. Gość miał chysia na punkcie znaczków, często nawet na lekcjach te znaczki wykorzystywał- był historykiem. No to się towarzystwo złożyło na koniec liceum i kupili mu jakiś rzadki znaczek za bodaj 4 stówy właśnie, wiedzeli, że takiego nie ma, a chciałby. Facet był cudownym człowiekiem, uczniowie go bardzo cenili. I to było świetne- tu się nie czepiam ceny, absolutnie. Ale to jednak jest zasadnicza różnica- coś takiego, a bon na kosmetyki, kurczę.
                • lucy_cu Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 03.06.14, 10:24
                  *hysia, już byki sadzę, fajnie :/
                • monikaj21 Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 03.06.14, 10:29
                  Fajne...
                  No niestety najczęściej nie wiemy o czym marzy nauczyciel, któremu chcemy coś podarować, dlatego ja bym była za bonami ale np. do empiku na 100 zł żeby można było sobie za to kupić 2 książki do przeczytania w wakacje :)
                  Fajne może być również zapytanie nauczyciela, pod warunkiem dobrych relacji. U nas panie z przedszkola zostały zapytane i poprosiły o coś, na co na pewno byśmy nie wpadli - jakieś książki ze scenariuszami zajęć, pomocami.
                  • lucy_cu Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 03.06.14, 10:40
                    No tak, pewnie.
                    Ale, właśnie- bon tak, tyle, że jeśli już, to właśnie do takiego empiku. Bon na perfumerii to jest w moim odczuciu prezent zbyt osobisty, zupełnie nie dla nauczyciela. To tak, jakby koronkowe gacie dać, serio, ja tak coś takiego odbieram.
                    A najlepiej, naprawdę- nic.
                    Albo coś małego.
                    Albo coś naprawdę wyraźnie dedykowanego temu konkretnemu nauczycielowi, jeżeli znamy go na tyle, że wiemy na pewno, co go ucieszy. I tu też- bez zbytnich wariactw cenowych.
                    • yvonne79 Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 03.06.14, 10:45
                      Lucy, popieram Cię w całej rozciągłości. Te propozycje rodziców są straszne po prostu: jubiler, perfumeria, itp. Jak dla mnie masakra. Do tego wartość prezentu... Ciekawe co będzie na koniec trzeciej klasy. Już się boję.
                      • lucy_cu Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 03.06.14, 10:53
                        Ty już kasę zbieraj. :/ Iwonka, znam to wszystko, z obu stron barykady. I tez tak miałam, że się nic ludziom nie dało powiedzieć.
                        A jeszcze chciałam napisać, że u koleżanki, w szkole ze słusznym czesnym, czyli gromadzącej ludzi kasiastych, dla których składka na drogi prezent naprawdę nie stanowiłaby problemu, uczniowie zrobili prezentację ze zdjeciami, takie resume z całego roku szkolnego. I pani dostała pendrive'a z tą prezentacją. Dało się. Nie musi być szaleństwa, liczy się serce i pomysł. A przede wszystkim, ludzie, na jakich się trafi...
                        • olga727 Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 06.06.14, 06:46
                          lucy_cu napisała:

                          > Ty już kasę zbieraj. :/ Iwonka, znam to wszystko, z obu stron barykady. I tez t
                          > ak miałam, że się nic ludziom nie dało powiedzieć.
                          > A jeszcze chciałam napisać, że u koleżanki, w szkole ze słusznym czesnym, czyli
                          > gromadzącej ludzi kasiastych, dla których składka na drogi prezent naprawdę ni
                          > e stanowiłaby problemu, uczniowie zrobili prezentację ze zdjeciami, takie resum
                          > e z całego roku szkolnego. I pani dostała pendrive'a z tą prezentacją. Dało się
                          > . Nie musi być szaleństwa, liczy się serce i pomysł. A przede wszystkim, ludzie
                          > , na jakich się trafi...

                          Widzisz:"Bo w szkole prywatnej uczą myśleć"(słowa p.Ministrzycy Kluzik -Rostkowskiej).Tak więc uczniowie pomyśleli nad prezentem i fajnie wykombinowali. ;) W szkołach publicznych "myśleć nie uczą" i dlatego nauczycielki(głównie one są wychowawcami) dostają tak kosztowne prezenty. ;)
            • zabka11 Re: aurinko popieram:) 08.06.14, 13:27
              I ja też...nie złożyłabym się po prostu, głośno o tym mówiąc i nawet prosząc by na kartce z podziękowaniami nie napisali mojego nazwiska. I nie ze skąpstwa czy że mnie nie stac tylko z szacunku do nauczyciela. By nie narażać go na wstyd i zażenowanie. Absolutnie kwiaty i szczere dziękuję jest wystarczającei na miejscu od Rodzica. A dzieciaki prezenty same niech zrobią jak czują potrzebę. Nie trzeba w tej kwesti iść za tłumem, jest tu miejsce na swoje zdanie i przekonania. Tylko trzeba mieć odwagę. Gratuluję tym co ją mają.
    • spodnica_w_kratke Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 03.06.14, 09:15
      ja jestem przeciwna dawaniu prezentów, na koniec szkoły czy etapu nauczania (3 klasa) jeszcze ok, ale co roku- nie. Ładny bukiet kwiatów naprawdę potrafi sprawi radość, a dziękuję i współpraca w trakcie roku jest chyba ważniejsza. U mnie na szczęście, prezentowicze są w mniejszości, albo się nie odzywają ;) liczę, że uda się sprawę zamknąć w kwiatach ;)
      • burdziaa Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 03.06.14, 09:29
        My konczymy przedszkole, w sumie 4 piekne lata...kwiaty beda prezentem, dzieci przygotowuja przedstawienie w podziekowaniu, a prowadzacym paniom szykujemy takie bogatsze zestawy z zielonej i czerwonej lub bialej herbatki z filizanka dosc drogie ok 30 zl ,40 zl wyszlo, a Siostrze plyty cd z muzyka taka ssakralna, ktora lubi. Na wszystko wydajemy 200 zl(3 panie,2 Siostry i panie kucharki z woźnią)
      • ankas4 Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 03.06.14, 10:49
        No ale co można zrobić jeśli większość rodziców nie wyobraża sobie inaczej?> oczywiscie ,ze mozna sie nie złożyć po te 15 zł... ale wtedy co nie wysłać dziecka na zakonczenie roku kiedy prezent będzie dawała cała klasa nauczycielce?
        Nie ma wyjścia, aurinko bardzo zdecydowanie piszesz, ale ciekawi mnie co zrobiłabyś jakby na 25 rodziców tylko dwoje było przeciwko... > no powiedz nie dałabyś tych 15 zł???
        Oczywiscie ,ze w imię manifestowania swoich przekonań mogłabym nie zapłacić,ale jaki to ma sens? i jakie ma przełożenie na realne życie? uprzedzam pytanie,że u nas dwie rodziny nie zapłacą , bo nie mają z czego i my dopłacamy ze wspólnych pieniędzy, więc jeśli przykładowo my byśmy również nie zapłacili - z powodów ideologicznych- to i tak reszta rodziców pokryłaby koszty, generalnie uważam ,ze jeśli żyje sie w grupie to trzeba przyjmować odpowiedzialność grupową jeśli oczywiście nasze warunki nam na to pozwalają.

        Uważam ,ze jest tylko jedno właściwe wyjście z sytuacji; gdybym ja była nauczycielką powiedziałabym na \ostatnim zebraniu z rodzicami, ze uprzedzam własnie taką dla mie krępującą sytuację i proszę aby nie robić mi drogich/ani ogólnie żadnych prezentów, i prosze o kwiaty lub o jakąś zabawkę od całęj klasy do przedszkola , która może pozostać dla reszty dzieci... i to uważam byloby najwłaściwsze... a dlaczego nauczyciele tak nie postępują? przecież wiedzą.ze szykuje sie dla nich prezent.,.,, bo tak naprawdę są zadowoleni z tych gratyfikacji. MAŁO jest takich skormnych ludzi jak Lucy ,zeby sie cieszyli kwiatami czy laurkami niestety.
        • monikaj21 Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 03.06.14, 11:00
          Ja bym w ogóle tak zasadniczo nie podchodziła do tej sprawy - robienie prezentów powinno być z serca, jak nie jest, to żadna różnica czy się da składkę i będzie się na nią psioczyć, czy się nie da. Jest tyle prawdziwych problemów ;)
          Podobnie nie rozumiem przypisywania nauczycielom zachłanności na prezenty - sądzę, że większość z nich jest tak nietrafiona, że naprawdę nie wiem czy tak wielu nauczycieli wyczekuje chwili, kiedy będzie mogło sztucznie pozachwycać się kolejnym sprzętem, z którym nie wiadomo co zrobić :)
          • olga727 Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 07.06.14, 23:14
            monikaj21 napisała:

            > Ja bym w ogóle tak zasadniczo nie podchodziła do tej sprawy - robienie prezentó
            > w powinno być z serca, jak nie jest, to żadna różnica czy się da składkę i będz
            > ie się na nią psioczyć, czy się nie da. Jest tyle prawdziwych problemów ;)

            To prawda,że jest dużo o wiele poważniejszych problemów.Jest jednak różnica między:dać na składkę i psioczyć a nie dać. W tym drugim przypadku,będą Na Ciebie psioczyć i krzywo patrzeć. ;) Jeśli zmieniasz środowisko,to może być ci To psioczenie obojętne,ale jeśli Nie - to psioczenie innych na ciebie nie będzie ci już obojętne...
        • lucy_cu Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 03.06.14, 11:15
          Nieprawda, Ankas. Zwykle jest albo zakłopotanie, albo zażenowanie. Naprawdę.
          My bardzo czekamy na zwykłe ludzkie "dziękuję". To jest taka praca, że na to się najbardziej czeka, po tej nerwówce i zmęczeniu z całego roku.
          Jakoś mi się nie wydaje, żebym akurat ja żyła w jakiejś enklawie skromnych nauczycieli.
          A jeśli już coś dostajemy, to, uwierz, zawsze jest różnica między sytuacją, kiedy to jest naprawdę dane od serca, od ludzi, o których wiemy, ze faktycznie bardzo chcą, a sztampą. Sztampa boli i wprawia w zakłopotanie.
    • maadga Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 03.06.14, 09:31
      W zeszłym roku na koniec u Lili daliśmy pani album (taki duży z czystymi kartkami do naklejania zdjęć) ze zdjęciami dzieci pojedynczymi i grupowymi, w tym roku będą kwiaty i chyba wywołam kilka zdjęć z tego roku i będziemy uzupełniać album.
      U nas rodzice w drugą stronę mają kręćka, najchętniej nawet dziękuje by nie powiedzieli, u Kuby ok zawsze są kwiaty, w tym roku coś więcej bo koniec III klasy i będzie chyba album.
      • blanka0 lucy 03.06.14, 11:34
        a co powiesz na bukiet z "mydlarni" - taki jakiś kosz , a do tego każde dziecko z 1 symboliczna rózeczką ? pisz szczerze ja nie z tych co sie obrażają, mamy 200 zl do dyspozycji na 2 panie -PPP

        myślałam tez o bonie do empiku, ten do apartu mnie osłabił

        ale ja generalnie z tych co nie dają napiwków :-) ku rozpaczy mojego męża
        • lucy_cu Re: lucy 03.06.14, 11:41
          Każde dziecko osobno z różyczką, żeby pani mogła każde wyprzytulać tak. :))))
          bon spoko
          stówa na panią do przejścia
          Koszyczek z mydlarni już lepiej niż bon do perfumerii, ale jednak nie jestem za dawaniem kosmetyków nauczycielom, chyba, że na przykład wiecie, ze pani jest fanką ręcznie robionych eko-mydeł, to zmienia optykę.
          To jest masakra, ja własnie kończę karierę w RR na wieki wieków amen. Nigdy więcej.
          • blanka0 Re: lucy 03.06.14, 11:55
            no nie wiem wydawało mi się ze lepszy taki koszyczek z pięknych - chyba nawet bardziej ozdobnych mydełek niz bukiet który zaraz zwiędnie .

            no to jak TAK czy NIE ?

            wiesz tu chyba chodzi o fakt, że jedne panie dostana a nasza nie- i to mnie wnerwia.
            Bo gdyby była solidarnośc to OK, ale wiem ze ludzie fiksuja na maxa.
            • lucy_cu Re: lucy 03.06.14, 12:02
              Wiesz co, koszyk z mydlarni to nie nadęta perfumeria, to jest bezpretensjonalne w sumie- myślę, że w miarę ok. Ale empik lepszy.
              Wiem, wszystko wiem, znam.
              Ponakręcane jest wszystko, odkręcić to duża sztuka i niekoniecznie się da.
              • ankas4 no to ja nie wiem mydło wg.Was lepsze od perfum??? 03.06.14, 13:40
                No to jak gadamy szczerze to same powiedzcie jak to wygląda///??? mydło... nawet z najfajniejszej mydlarni to zawsze pozostaje mydło... ja nie należę do obrażalskich ale pokolenie mojej mamy obraziłoby się na śmierć... tak jakbyś sugerowała Pani ,ze wybacz ale musi się umyć.... perfumy to inna liga zupełnie, perfumy są do uprzyjemnienia życia, a nie do dbania o higienę jak mydło... pomysł z czapy z mydlarnią i mydłem, wybacz Blanka, ale jak chcecie zachować twarz to już lepiej zrobić bukiet ze słodyczy a nie z mydła...
    • smolineczka Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 03.06.14, 11:25
      u nas każda z pań dostanie kolaż autorstwa jednej z mam, na którym będą umieszczone zdjęcia wszystkich dzieci z grupy
    • lipiec_2007 Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 03.06.14, 11:26
      o fiu fiu! widze, ze niektore prezenty na bogato...:)

      jedno moje dziecko konczy przedszkole i kupilam dwie ksiazki Iwony Chmielewskiej + bedzie laurka. Pani jest artystka malarka, wiec mam nadzieje, ze doceni piekne ilustracje.

      Na zakonczenie roku szkolnego optuje za bonem do empiku (ewentualnie konkretna ksiazka) + kwiatami. Bizuteria czy perfumy sa prezentem zbyt osobistym i jakims takim lapowkarskim...:)
      • klarysa007 Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 03.06.14, 12:17
        Na koniec przedszkola panie dostały od grupy po ładnej filiżance i dobrą herbatę do tego. Na koniec zerówki (pani się zmieniała) bon do empiku za 100zł plus kwiaty - i tu był problem, bo już PO słyszałam, że przeciez można się było zebrać dodatkowo i coś "porządnego" kupić. W tym roku mnie bycie w trójce ominęło więc nie wiem co będzie ale dodatkowej składki nie było więc myślę, że wariacji nie będzie :)
        Wydaje mi się, że bardzo dużo zależy od trójki klasowej. W zeszłym roku to po prostu przeliczyliśmy ile nam zostało ze składki semestralnej i wykorzystaliśmy ta kasę. Może to trochę nieładnie tak nie pytac innych rodziców ale wiedzieliśmy, że kilka mam z radością rozpętałoby wojnę ZA MAŁO!!!! Więc odpuściliśmy sobie :P Niby dodatkowe 10zl to niedużo ale jak dzieci jest więcej i w wakacje trzeba je jakoś "zagospodarować"...
    • metanira Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 03.06.14, 13:24
      U nas nie będzie problemu z prezentem, na pewno nikt nie będzie się z tym wyrywał, bo, jak już kiedyś wspomniałam, w sporej części rodzin się nie przelewa. Poza tym niektórzy mają pani za złe, że jej tak długo nie było ;) Nie będę organizować żadnej dodatkowej zbiórki pieniędzy. U nas funkcjonuje coś takiego jak "pieniądze klasowe" - 5 zł na miesiąc od dziecka. Z tego kupiłam kwiaty i słodycze na Dzień Nauczyciela (w tym dniu było też pasowanie na ucznia), drobiażdżki na Dzień Chłopca i Dzień Kobiet, drobny poczęstunek wigilijny, wodę mineralną i kubki jednorazowe na cały rok szkolny, prezenty i poczęstunek na Dzień Dziecka (tu nieco poszalałam, miałam kupon na 20% zniżki do sklepu z zabawkami ;) ), kupię jeszcze kwiaty na zakończenie roku i może jakieś jedzonko w czasie przyszłotygodniowej wycieczki. To co zostanie, będzie na przyszły rok.
      Na pewno pomyślę o prezencie dla wychowawczyni, kiedy będą kończyć 3-cią klasę - bardzo podoba mi się pomysł na pamiątkę wykonaną przez dzieci :)
      • a090707 Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 03.06.14, 14:17
        Czekajcie- z tych "fajnych" nie było jeszcze tego co u nas, czyli alkoholu na zakończenie roku, grupa 3-latków w p-lu. Jakieś likiery czy koniaki w karafkach eleganckich. Pomysłowość trójki klasowej nie zna granic :) Reszty o zdanie nawet nie pytali.
        • ankas4 Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 03.06.14, 14:23
          Ja pierdziu.... to już chyba kuratorium powinno wkroczyć... nalewki, alkohol... szokus, ale to chyba jednak wyjątkowa sytuacja, bo jeszcze o takich prezentach to jeszcze nie słyszałam:)
        • blanka0 Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 03.06.14, 14:24
          flaszka to flaszka :-)
          zawsze sie przyda



          żartowałam
          • blanka0 Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 03.06.14, 14:40
            no to ja zapytam, prawie wszystkie jesteśmy tutaj przeciwne obdarowywaniu nauczycieli a wszyscy coś kupują.
            dziwne co nie ?

            • lucy_cu Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 03.06.14, 15:15
              Blanka, bo presja straszna jest. Jeśli jesteś jedynym rodzicem w klasie na "nie", to nic nie zrobisz. Ludziom się wydaje, że MUSI być prezent i to jak najdroższy i tylko wtedy się "liczy".
              Oprócz tego- i tu jest totalna sprzeczność- na nauczycielu z lubością wiesza się psy, ale i traktuje się go jak kogoś zupełnie odrealnionego, nie wiadomo jaką osobistość, do której tylko z ukłonami i z łapówą, inaczej nie ma szans. I to jest smutne.
          • lucy_cu Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 03.06.14, 14:45
            Ankas, koszyk z mydłami jest nienadęty i niełapówkarski. Elegancki prezent to na pewno nie jest, ale obleci. Tak według mnie, na czuja. Ja bym się nie obraziła, pod warunkiem, że by to nie było 15 kg tego mydła, za nie wiem, jaka kasę.

            Natomiast co do alkoholu- to butelka dobrego wina była standardowym prezentem dla nauczyciela, kiedy byłam na stypendium i chodziłam do szkoły w Niemczech. Ale to jest inna kultura picia i podejścia do alkoholu. No i region winnic to był.
            Aha- szampana - rozlewanego do kieliszków- osobiście tam sprzedawałam na kiermaszu na szkolnym festynie. Miałam wtedy chyba 17 lat. Albo 18. I uczniowie normalnie kupowali i pili- była tylko informacja, że to dla pełnoletnich. Nic złego się nikomu nie stało, nikt się nie upił.

            A, i my, uczniowie, bywaliśmy na degustacji wina nie raz, z nauczycielami. Tam wino to była normalna sprawa, dzieci piły po odrobinie do obiadu w niedzielę.

            Powiem Wam, że właśnie ta "flaszka" już lepsza chyba od biżuterii czy perfum. I to mówię ja, niepijaca prawie w ogóle. Tylko wtedy niech to będzie prezent definitywnie od rodziców, nie od dzieci.
            • myrtille Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 03.06.14, 16:09
              Ja jestem taka wstrętna, wyłamująca się matka i będą kwiatki, o ile Amela wyzdrowieje do zakończenia.
              Co zrobi reszta i jakie bony kupi nie interesuje mnie, bo jestem przeciw.
              Przerażające są dla mnie "podziękowania" dla lekarzy, nauczycieli, urzędników. Z roku na rok droższe i coraz bardziej żenujące.
              Zupełnie nie o to chodzi.
              A potem się wszyscy dziwią, że ONI oczekują na coś.
              • lucy_cu Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 03.06.14, 21:26
                Asiu, ale czy powiedziałaś to- że jesteś przeciw- innym rodzicom?
                Bo jeżeli tylko się nie składasz, to pewnie po prostu tylko podwyższyłaś stawkę reszcie i nic nie nawojowałaś.
                A co do meritum to się oczywiscie zgadzam.
                • blanka0 Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 04.06.14, 08:35
                  niestety, zostałam zaatakowana, przez 3 osoby, ze nie mam prawa sama decydować o stawce o prezencie, ze 15 zl to za dużo itd itp
                  dodam ze każdy z rodziców trzykrotnie otrzymał ode mnie liścik z nr tel, adresem email i prośba o kontakt.
                  Kontaktów było "zero"
                  skontaktowałam sie wiec z innymi grupami i zapożyczyłam ich pomysły, ich stawki za co zostałam zrugana.
                  dodam ze najbardziej krzyczeli ci co NIC cały rok nie robią.
                  Ja: zawsze piekę ciasta, zawsze biorę dyżury przy imprezach, zawsze chodzę na zebrania, od nazwiska do nazwiska egzekwuje kasę na RR, jeżdżę na wycieczki jako opiekun, godnie reprezentuje nasza grupę a radach , przed dyrekcja walczę jak lwica.

                  i co mi kurwa mac (sory) z tego.
                  Atak personalny przy całej grupie.
                  normalnie sie w chacie poryczałam jak dziecko. Ale jestem społecznik pełna gębą i nikt mi tego nie zabroni -PPPPP.


                  • lucy_cu Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 04.06.14, 08:50
                    "dodam ze najbardziej krzyczeli ci co NIC cały rok nie robią"- klasyka

                    I liściki, telefony, próby kontaktu- wszystko to znam.

                    No więc mówię Ci- ja po paru latach tej "zabawy" już dziękuję, za dużo czasu i nerwów mnie to kosztuje. Fajnie, że się udało pozałatwiać parę rzeczy, cieszę się z tego. Ale już wystarczy.
                  • alcea3 Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 04.06.14, 08:57
                    Dlatego uciekam od Rad, trójek itd. daleko. Nigdy nie dogodzisz.
                    • lucy_cu Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 04.06.14, 09:41
                      Ok. Ja ucieknę, tyle, że słowa złego nie powiem jakby co.
                      Najgorzej, kiedy ktoś ma w głębokim poważaniu wszystko, a na koniec krytykuje. Tego nie znoszę. Tak najłatwiej- odciąć się i psioczyć.
                      I wiem jedno- że po tej ucieczce będę wciąż widziała ten milion niezałatwionych spraw, teoretycznie możliwych do przepchnięcia. Bo dużo dobrego na koncie mam, więc wiem, że sporo się da. Natomiast ludzie i usiłowanie współpracy z nimi- tak, to jest porażka. I właśnie przez ludzi mam tak serdecznie dość już.
                      • blanka0 Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 04.06.14, 09:47
                        no ale poddać się i zwiać to nie jest rozwiązanie,

                        ok nieważne,
                        • aga_junior Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 04.06.14, 10:01
                          Tylko od siebie prezentów nigdy nie wręczyłam nauczycielom. Były kwiatki na zakończenie roku. Od grupy prezenty zakupowalismy w latach rozstania się z nauczycielem. Zawsze to była kronika klasy plus upominek w granicy 150 - 200 zł
                          biżuteria
                          walizka
                          Portfel
                          :) Po porozumieniu z nauczycielem. Zarzenowania nie zarejestrowałem.
                        • lucy_cu Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 04.06.14, 10:03
                          Blanka, zlituj się, przepracowałam naprawdę ciężko 6 lat. Zwyczajnie nie mam już siły i ochoty. I to jest rozwiązanie. :)
                      • alcea3 Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 04.06.14, 09:56
                        lucy_cu napisała:

                        > Ok. Ja ucieknę, tyle, że słowa złego nie powiem jakby co.
                        > Najgorzej, kiedy ktoś ma w głębokim poważaniu wszystko, a na koniec krytykuje.
                        > Tego nie znoszę. Tak najłatwiej- odciąć się i psioczyć.

                        Tu się zgadzam. Ja uciekam, bo raz ze czasu brak, dwa dostałabym właśnie nerwicy próbując dogodzić wszystkim.
                        Pytam ile i gdzie i płacę. Jeszcze się na szczęście nie zdążyło, żeby jakos u Nas w przedszkolu ktoś nadużywał w którąkolwiek ze stron. Składki są rozsądne, prezenty raczej też z głowa.
                    • alcea3 Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 04.06.14, 09:57
                      alcea3 napisała:

                      > Dlatego uciekam od Rad, trójek itd. daleko. Nigdy nie dogodzisz.

                      O zwiewaniu chodziło mi, ze ja nie chciałabym w takowej być :)
                      Żeby nie było ze jak widzę kogoś z Rady rodziców, to chowam się do szatni ;)
                      • ankas4 no to zapytam jeszcze co do trójek... 04.06.14, 10:22
                        To jak tak uciekacie to kto ma decydować? skoro ma się inne zdanie, być może miałoby sie wpływ na decyzję całej klasy to przecież własnie trójka klasowa czy nawet szkolna jest najwłaściwszym miejscem aby taki głos zabierać, mnie wkurza na maksa jak Pani początkiem roku wybiera trójkę klasową i nikt...nikt się nie zgłasza, a gdzie odpowiedzialność za własne dziecko w danej grupie? gdzie ta chęć decydowania? wyrażania swojego zdania???? wkurza mnie ten brak samorządności a najgorsze jest to ,ze jeszcze uważacie ,ze to jest ok czyli chowanie głowy w piasek jest super postawą do naśladowania dla naszych dzieci , gratuluję Wam :)
                        • maadga Re: no to zapytam jeszcze co do trójek... 04.06.14, 11:12
                          Mam dwoje dzieci w totalnie różnych klasach.
                          Jedna zgrana ufająca sobie, tu pytam ile płacę, powiedziałam że mogę pomóc w załatwieniu tego czy owego, jeśli jest potrzeba. Kilka razy coś doniosłam czy pomogłam, ale nie udzielam się na bieżąco. Jeśli by mi coś nie pasowało to wcześniej rozmawiałabym z RR, ale na zasadzie ja mogę to inaczej załatwić co wy na to?
                          Druga klasa tu jestem w RR i zderzam się z oporem ogromnym, składki na wydatki klasowe (również wyjścia do kina, teatru zbieram ja). Muszę się ciągle tłumaczyć przed niezadowolonymi rodzicami, którzy wychodzą z założenia płacę wiec wymagam, oczywiście nie są to wszyscy rodzice ale wystarczy 2-3 takich malkontentów i ma się dość. Dzieci nie dostają żadnych prezentów z okazji dnia chłopaka, dziecka, kobiet (pojedynczy rodzice z własnej inicjatywy zakupują od siebie takie prezenty).
                          Dodam jeszcze, że pracuję normalnie zawodowo, jest cześć mam które nie pracują w ogóle ale nie kwapią się do pomocy.
                          Wiem, że można zrobić część rzeczy taniej np. samodzielnie pojechać na giełdę kwiatową, kupić taniej kwiatki i samemu zrobić bukiet, ale po pierwsze to też koszt paliwa, którego nie wliczam do zestawienia RR, koszt mojego czasu którego nie mam za wiele. Dlatego zamawiam bukiet za kwotę, którą uważam za rozsądną. Bądź jadę do Lidla, Tesco i kupuję pęk kwiatów, i każde dziecko wręcza jeden kwiatek :D dzięki temu nie ma wojny kto wręczy kwiaty nauczycielce.
                          Mam dość funkcji, ale do RR nikt się nie kwapi, a ktoś musi.
                          • yvonne79 Re: no to zapytam jeszcze co do trójek... 04.06.14, 12:32
                            Jakbym o sobie czytała...
                            Jestem skarbnikiem w RR. Rodzice mają mnóstwo pytań i zażaleń, ale nigdy nie ma chętnych do pomocy. Gdy moja córka jest chora, a w szkole trzeba coś zorganizować, to tylko ja się tym zajmuję. Koordynuję wszystko mailowo i telefonicznie, bo nie mam jak dotrzeć wtedy na miejsce, ale i tak wszyscy mają to w nosie i moje prośby o pomoc są po prostu zlewane. Generalnie uważa się, że to mój obowiązek zająć się wszystkim. Potem tylko słyszę jak niektórzy rodzice stoją w kąciku i komentują, że to mogło być inaczej czy tamto... A gdzie byli podczas organizacji, dlaczego nie zgłosili się do pomocy? Właśnie najłatwiej stoi się z boku i krytykuje. Szlag mnie trafia, ale co? Też mam stanąć z boku i krytykować? Jakoś na pierwszym zebraniu nie było chętnych do objęcia funkcji w RR, ale teraz wszyscy są mądrzy. Już nieraz w domu sobie popłakałam z tego powodu. Wiem, że nie robię nic źle i nie muszę się z niczego tłumaczyć. Poświęcam swój czas, paliwo i własne pieniądze na cele klasowe, ale to się przecież dla innych nie liczy. Łatwiej jest po prostu wpłacić pieniądze i zwyczajnie stać z boku i komentować. Typowo polskie podejście do tematu.
                        • alcea3 Re: no to zapytam jeszcze co do trójek... 04.06.14, 11:31

                          Ankas nie zrozumiałaś chyba ;)
                          Wyrażać zdanie mogę zawsze również nie będąc w trójce, odpowiedzialność za dziecko? Co to ma do rzeczy ? Czy będę w trójce czy nie jest taka sama.

                          Poza tym mam to wszystko przemyślane i nie zgłaszam się do czegoś, do czego i tak nie mam czasu i nawaliłabym na całej linii.
                          To właśnie jest odpowiedzialność, ale podjętej decyzji.
                          • ankas4 Re: no to zapytam jeszcze co do trójek... 04.06.14, 13:09
                            Wiesz co alcea każdy moze powiedzieć ,ze nie ma czasu, naprawdę , myślisz ,ze ja go mam więcej od Ciebie? a jednak uważam ,ze to jest nadużycie kiedy piszesz/piszecie o odpowiedzialności, to nie jest odpowiedzialność ale zwykła wygoda, ja jestem przewodniczącą trójki klasowej, mam do dyspozycji wszystkich rodziców, jednak to ja musze pomyślec o każdej uroczystości, ja zgłaszam do rodziców potrzeby dzieci,które zgłasza mi Pani wychowawczyni itd..itp... poza tym biorę udział w spotkaniach z radami wszyskich klas kilka razy w roku aby własnie podejmować decyzje na których Ty jako ten rodzic nie angażujący się korzystasz, to ,ze Twoje dziecko ma zorganizowane warsztaty, czy będzie miało, bo malwa dopiero zaczyna przygodę ze szkołą, to ,że masz zaproponowane wycieczki, to ze masz dni profiliaktyki, to ,ze masz dni sportu , ze masz piknik z okazji dnia dziecka/szkoly , to ,ze masz wszystko z czego korzysta dziecko to sie nie zrobiło samo, to zrobił ktoś w Twoim imieniu, i błagam nie mogę już słuchac argumentów ,ze jestem odpowiedzialna , bo nie zgłaszam sie do zadań ,których nie wypełnię, ale własnie o to chodzi aby się spiąć i zrobić coś realnego /prawdziwego a nie zostawić numer i adres email. Sorry, ale jestem zmęczona już własnie jęczeniem rodziców ,którzy TYLE chcieliby i mają mega oczekiwania ale nie są w stanie zgłosić i do trójki klasowej/
                            Ps I dopiszę od siebie, że CHWAŁA Wam skarbnicy , bo to jest dopiero niewdzięczna funkcja!
                            • ankas4 i jeszcze dodam... 04.06.14, 13:12
                              I alcea nie mozesz wcale tyle samo zrobić będąc tzw. wolnym strzelcem, bo nie wiem czy zdajesz sobie sprawę ,ze każda rada rodziców moze uchwalać uchwały, może zarządzać pieniędzmi i może decydować w faktycznie prawny sposób o wielu wielu rzeczach, takich o jakich decydować nie mogą rodzice poza trójkami, więc do dzieła, jeśli coś się nie podoba masz na to wpływ ale musisz też dać coś od siebie swoje zaangazowanie aby być w samorządzie ,który prawnie może zarządzać Twoimi postulatami.
                            • alcea3 Re: no to zapytam jeszcze co do trójek... 04.06.14, 13:24
                              Ankas, ochłoń :)
                              I przeczytaj raz jeszcze co napisałam, a co TY :)


                              Po pierwsze napisałam, ze grzecznie płacę i się nie awanturuję nie jęczę, bo biorę na klatę, ze decyzje były podjęte poza moja wiedzą.

                              Po drugie, zgłoszenie się do trójki jest (na szczęście!) nieobowiązkowe, więc zamierzam korzystać z tej możliwości.
                              Tak powtórzę raz jeszcze. Jestem świadoma swoich obowiązków, braku czasu i miliona innych rzeczy i również dlatego nigdy nie będę w trójce klasowej, bo nie mam na to czasu, a nie biorę się nigdy za coś co robić będę po łebkach.
                              • monikaj21 Re: no to zapytam jeszcze co do trójek... 04.06.14, 13:48
                                Moim zdaniem działanie rodziców w szkole powinno być obowiązkowe. Serio. Nie znam osobiście ludzi, którzy maja nadmiar czasu i chcą być w trójce klasowej (pewnie tacy istnieją, ale ja wśród ok 125 dzieci, z którymi moje dzieci chodziły do grup w przedszkolu i klas w szkole takich nie było). Znam takiego co nie ma czasu ale chce być w trójce, ale o tym na koniec :)
                                U nas zgłaszają się ludzie z dużym poczuciem obowiązku i odpowiedzialności, a potem większość rzeczy spada na nich, bo przecież są w trójce. A trójka powinna być moim zdaniem od tego, żeby organizować, a nie robić osobiście.
                                Ja nie jestem w trójce, w przyszłym roku obiecałam, że będę - mam troje dzieci i zostałam sama z pracą 3 osób od września (2 poszły na macierzyński), więc nie było szans. Zęby mnie bolą jak myślę o byciu w trójce, niecierpię takich funkcji, ale mam poczucie obowiązku.
                                U Mani w klasie jest tak, że oprócz trójki jest chyba 4 takich rodziców 'na każde zawołanie' (w tym ja) - wycieczki, imprezy, organizowanie prezentów. Po prostu przejmujemy jakąś sprawę w całości. Ale to i tak jest mało, bo czasem zdarza się, że żadne z nas czegoś nie może, a wtedy ... cisza....
                                A teraz mój ulubiony przykład - 3 rok jest przewodniczącym trójki, co roku pierwszy się zgłasza na zebraniach. Aktywności do tej pory: 1 mail (po mojej prośbie) z relacją ze szkolnej RR, zakup lizaków w tym roku na dzień kobiet i chłopaka oraz organizacja zwiedzania fabryki w czasie wycieczki (dziś okazało się, że wycieczka zorganizowana, ale zwiedzanie się nie odbędzie :). Ogłaszam konkurs - po co?
                              • ankas4 Re: no to zapytam jeszcze co do trójek... 04.06.14, 19:08
                                Ale własnie czepiam się:) głownie tej Twojej postawy, ze w skórcie " nie wychylam się, nie wymagam" a widzisz samo się nie zrobi... pomyśl , też będziesz miała swoje dziecko w szkole /klasie ,która może - ma prawne mozliwości decydowania, mi sie też czsami nie chce, mam tak samo mało czasu jak Ty a jednak mam poczucie zobowiązania wobec swojego dziecka i szkoły- jakby to tandetnie i wzniośle nie brzmiało...
                                Też uważam jak Monika,ze aktywość powinna być obowiązkowa, wkurza mnie ,ze nawet jeśli rodzice nie mają pretensji, nie narzekają to jednak nic NIC nie robią, nie angażują się, nic im się nie chce ponad przyjście na zebranie, szok, nasze dzieci patrzą na nas i uczą się tej bezwolności, tego ,ze ktoś za nich decyduje i takie potem mamy społeczeństwo ... strasznie mnie to dołuje, bo uważam ,ze jak się zbierze grupa , fajna, działająca razem to można naprawdę wiele świetnych rzeczy zrobić dla dzieci i z dziecmi, no ale nie przy postawie:Nie mam na to czasu' to nigdy nic się nie zrobi, a kiedy Alcea będziesz miała czas dla SPRAW Twojego dziecka? jak skonczy szkołę? przecież szkoła to 80% czasu Twojego dziecka będzie i nie chcesz w tym brać udziału świadomie pisząc ,ze nie masz na to czasu. Wybacz , ale jak się chce to można zawsze czas wygospodarować nawet przy dwójce czy trójce dzieci!
                                • ridibunda Re: no to zapytam jeszcze co do trójek... 04.06.14, 19:27
                                  Ale np. JA nie chcę wygospodarować takiego czasu, a motywy mojego postępowania są ważne, ale nie mam zamiaru tłumaczyć ich innym. Ludzie są różni i wybaczcie, ale nie mam zamiaru zmuszać się do jakichkolwiek aktywności dlatego ,że inni tak uważają. Zapędzasz się bardzo w swoich sądach, Ankas4.
                                  • alcea3 Re: no to zapytam jeszcze co do trójek... 04.06.14, 20:44
                                    Ridibunda cmok:*

                                    Ankas nie chcę ciągnąć tej dyskusji,chociażby z tych względów co napisała ridibunda poniżej.
                                    • ankas4 Re: no to zapytam jeszcze co do trójek... 04.06.14, 22:16
                                      Alcea nie napisała ,ze nie chce, ale napisała, że nie ma czasu, i jeśli jestem w stanie zrozumieć ( choć z wielkim trudem) ideologiczne wyparcie zaangażowania tam gdzie jest moje dziecko, gdzie decyduje się o moim dziecku - tak nie jestem w stanie zrozumieć braku chęci zaangażowania z powodu braku czasu, to tak jakby ktoś powiedział ,ze Ci co są w trójkach klasowych itd...to mają raj na ziemi i w sumie to angażują się , bo nie mają co robić... tak nie jest, i jeśli nie chcecie dyskutować to przyjmuję ale jeszcze raz Wam napiszę, ze nic się samo nie robi, i pamiętajcie o tym następym razem jak będziecie zapisywały dziecko na wycieczkę czy też na zajęcia dodatkowe, które musiała zatwierdzić rada rodziców.
                                  • monikaj21 Re: no to zapytam jeszcze co do trójek... 04.06.14, 22:44
                                    > Ale np. JA nie chcę wygospodarować takiego czasu

                                    Dziwię się, że w tej sytuacji chcesz korzystać / aby Twoje dziecko korzystało z czasu i energii wygospodarowanych przez innych. Ja bym się wstydziła, ale Ty oczywiście nie musisz dlatego, że inni tak uważają :)
                                    • alcea3 Re: no to zapytam jeszcze co do trójek... 05.06.14, 07:43

                                      monikaj21 napisała:

                                      > > Ale np. JA nie chcę wygospodarować takiego czasu
                                      >
                                      > Dziwię się, że w tej sytuacji chcesz korzystać / aby Twoje dziecko korzystało z
                                      > czasu i energii wygospodarowanych przez innych. Ja bym się wstydziła, ale Ty o
                                      > czywiście nie musisz dlatego, że inni tak uważają :)

                                      Nie ma jak cytować części zdania, która bez drugiej jego części jest totalnie bezwartościowa....
                                      • lucy_cu Re: no to zapytam jeszcze co do trójek... 05.06.14, 10:36
                                        Na słowo "obowiązkowy" mam drgawki. Gdybym coś takiego usłyszała w szkole, już by tam mojego dziecka nie było.

                                        Ankas, naprawdę chwała Ci za zapał i energię, to jest taki fajny zapał neofity- ale, uwierz, są ludzie, którzy naprawdę nie mają czasu. Są też tacy, którzy do pracy w RR się nie nadają. I wreszcie tacy, którzy zwyczajnie nie chcą- albo z ważkich powodów, albo i bez powodu. Ich prawo, ja to naprawdę szanuję.

                                        Czego natomiast szczerze nie znoszę- to fochów, zlewania wszystkiego (zlewania! nie niepopierania pomysłów RR albo niebrania w czymś udziału), a na koniec wielkiego krytykowania pracy RR. Ci krytykujący to są ZAWSZE ci, którzy zasadniczo "się odcinają", czyt olewają równo. Jeżeli coś mi się nie podoba- to albo przynajmniej usiłuję coś zrobić, żeby było inaczej, tak jak tu dziewczyny próbowały (pewnie, że bez gwarancji, że wyjdzie), albo (jeśli zrobić czegoś w innym kierunku nie mogę lub nie chcę) siedzę cicho i nie krytykuję na prawo i lewo. Wtedy wszystko jest ok.
                                        Można nie dac na coś składki, bo to "coś" kompletnie nie mi sie nie podoba. Ale wypada jakoś poinformować organizatora przedsięwzięcia. A nie czaić się w kącie- to jest brak szacunku dla pracy trójki. Nawet jeśli ta trójka ma pomysły do bani.

                                        Ja właśnie dlatego już nie chcę tracić nerwów na pracę w RR- że z ludźmi bardzo trudno jest się porozumieć. Zwyczajnie dogadać, coś ustalić. A krytykujących za to są całe masy.
                                        I bardzo nie lubię takich cichociemnych- nie przyjdzie, nie zapłaci, czai się, właściwie nie wiadomo, co jest grane. Nie chce, nie może, nie podoba mu się, diabli wiedzą- a wystarczyłby jeden mail czy telefon i człowiek juz widziałby, na czym stoi. Przy organizowaniu czegokolwiek musi być kontakt z ludźmi, bez tego jest kaplica. Do ostatniej chwili nie wiadomo, czy można liczyć na pomoc i w ogóle nic się nie wie. Za to po imprezie nagle się znajdują tłumy mądrych i wszechwiedzących. To mnie wkurza maksymalnie. Wcale nie to, że ktoś się nie angażuje.
                                        • maadga Re: no to zapytam jeszcze co do trójek... 05.06.14, 11:58
                                          Zgadzam się z tobą Lucy, najbardziej drażnią ci co zalegają ze składką, nie pomagają, nie odpowiadają na maile z prośbą o wypowiedzenie się co do pomysłu, ale po fakcie krzyczą najgłośniej, "co RR robi z TAKĄ KASĄ".
                                        • ankas4 Re: no to zapytam jeszcze co do trójek... 05.06.14, 12:25
                                          Wiem ,ze obowiązkowe uczestnictwo w trójkach nic nie da , bo ludzie muszą zwyczajnie chcieć, ale nadal mnie nie przekonuje brak czasu, a Ty czy ja działając społecznie mamy myslisz więcej czasu niż przykładowa ( wybacz alcea:)) alcea??? no powiedz naprawdę tak myslisz??? dla mnie zwalanie winy na brak czasu to najgorsza z mozliwych zagrywek, to ja juz wolę jak ktoś się zadeklaruje ,ze sorry mam to w nosie, olewam , nie chce się integorwać i tyle go widzieli:) taki ktoś to ma chociaż charakter a nie - niby jest za czymś, jest gotowy pomóc ale praktycznie to go nie ma.... nie wiem jakie jest rozwiązanie na trójki klasowe ale ta bezczynność, znudzenie, mienie w przykładowej dupie mnie doprowadza do szału, bo gdzie jest odpowiedzialność za własne dziecko???? no gdzie? ale ja wysuwam tezę, ze to się jednak z domu wynosi, jak w domu jest przykład zaangażowania , dania czegoś z siebie to i potem dziecko idzie taką drogą.

                                          A i na koniec powiem Wam o przykładzie mojego męza który NIENAWIDZI wszelkich czynów społecznych , integracji itd itp... jest chory jak ma iść na zebranie w szkole ., ale oczywiscie solidarnie ze mną chodzi- do czego zmierzam, pomimo takiego charakteru on wie, on poczuwa się do tego aby współuczestniczyć w życiu swojego dziecka ( pomimo braku czasu) i zadeklarował ,ze przygotuje w ramach akcji; 'aktywych rodziców" w naszej szkole zajęcia matematyczne w formie warsztatów dla klas 1-3 ... i naprawdę szanuję go za to, wiem ,ze wszelkie wystąpienia publiczne nie są dla niego przyjemne, ale wie, ze jako rodzic moze coś dac od siebie, to co umie najlepiej, naprawdę jak mi o tym powiedział pomyslalam o nim z dumą... a ilu rodziców mogłoby coś ekstra zrobić dla swoich dzieci ale im sie nie chce?
                                          Mojego męza będzie to kosztowało trochę wysiłku praktycznie również( załatwienie projektora i gadżetów itp...- ale również wysiłku intelektualnego , bo przecież musi 'stracić" czas na wymyslenie ciekawej kreatywnej formy takich zajęć dla dzieciaków, i co? i nie wymiguje sie,ze nie ma czas, a naprawdę go nie ma.... ot tyle w ramach pochwalenie męza;)))
                                          • ridibunda Re: no to zapytam jeszcze co do trójek... 05.06.14, 21:43
                                            Kluczem do zrozumienia tego wszystkiego jest dopuszczenie do siebie myśli, że ludzie są różni, Ankas4. Niektórzy chcą się angażować, inni nie, niektórzy się do tego nadają, inni absolutnie, niektórzy chcą, aby ich dziecko było społecznikiem, a inni wolą, aby poszło inną drogą, i taką postawę mu świadomie zaszczepiają.
                                            Jesteśmy Asiu prawie w jednym wieku, bynajmniej obie nie mamy już 20 lat, trochę życia za sobą i patrząc wstecz widzę, jak zróżnicowanych ludzi spotykałam przez te lata, jak byli oni różni i jakie to jest fajne i potrzebne. I czytając Twoje posty nie mogę prawie za każdym razem wyjść z podziwi, jak radykalne masz poglądy, jak ściśle określone zasady i jak wytrwale oczekujesz, że każdy te zasady uzna za jedynie słuszne i zacznie wg. nich postępować.
                                            Tak się nie da i tak nie będzie.
                                            Uwierz - naprawdę istnieją na świecie ludzie, którzy nie mają czasu angażować się w działania RR. Znam takich co najmniej kilku.
                                            Pozdrawiam, dobranoc.
                                            • ankas4 Re: no to zapytam jeszcze co do trójek... 06.06.14, 11:15
                                              O oczywiście Kochana,że znam takich ludzi, bo jak napisałam powyżej takim człowiekiem jest mój mąz i udaje nam się żyć razem zgodnie - pomimo dużych róznic - już 14 lat razem:)) sama się dziwię jak to jest możliwe czasami:)))) ale przykład mojego Pawła pokazuje ,ze powinno się dzielić swoimi umiejętnościami nawet wbrew swojej naturze, bo jak się chce to wszystko można, nie zawsze też trzeba być na pierwszej linii, ale trzeba coś robić! Oczywiscie ,ze wiem ,ze ludzie są różni, mam radykalne poglądy ale życiowo nie jestem ignorantką, są jednak pewne obszary działania gdzie trzeba, powinno się wykrzesać z siebie choć JEDNĄ NA rok aktywność:) ale taką realną, taką widoczną, a nie taką ,że się gdzieś tam , komuś tam deklarujesz i czekasz w mysiej dziurze żeby Cię jednak do czegoś nie wzieli, ja zwyczajnie nie znoszę bycia niewidzialnym, takim jak już napisałam też powyzej bezwolnym, i o to mi najbardziej chodzI.
                                        • ridibunda cholera, Lucy 05.06.14, 21:30
                                          My mamy dzieci z jednego dnia, ale oprócz tego mamy chyba mózg z jednego kawałka materii - 90% Twoich wypowiedzi jest pisanych z mojej głowy.
                                          Jak Ty to robisz???
                                          • ankas4 Re: cholera, Lucy 06.06.14, 11:16
                                            rIdibunda to nie jest możliwe:))) , bo z Lucy się w wielu sprawach zgadzam a z Tobą nie:))))))))))))))))))))
                                            Pozdrawiam

                                          • lucy_cu Re: cholera, Lucy 06.06.14, 13:05
                                            Możliwe, możliwe, Ankas. Bywa, ze się nie odzywam, bo Ridibunda już za mnie wszystko napisała. :) Czasem aż niesamowite wrażenie, fakt, jak mózg z takiego samego mięcha. ;) Fajne.

                                            A Ty i ja się zgodziłyśmy kilka razy, to też prawda. To było wydarzenie. ;)

                                            Ankas, coś Ci napiszę jeszcze. "Nie chcieć" to nie jest przestępstwo. Można "nie chcieć" być w RR ani uczestniczyć w pracach trójki, dawać składek itd. Naprawdę, nic złego w tym nie ma. Po prostu, nie chcieć, bo tak i już. Pewnie, że fajnie jest, kiedy ludzie chcą. Ale oni nic nie muszą. Wiesz, to nie kołchoz, naprawdę ludzie nie muszą wspólnie pracować dla idei.

                                            I jeszcze: "nie chcę" to nie jest to samo, co " zlewam równo, ale potem sobie pokrzyczę".
                                            • yvonne79 Re: cholera, Lucy 06.06.14, 18:23
                                              Lucy, pięknie to napisałaś.
                                              Jeśli ktoś nie chce, ale nie przeszkadza i generalnie się nie wtrąca, to trudno, ale ja to akceptuję. Jednak osoby, które wszystko olewają, żeby potem wykrzyczeć swoje oburzenie i niezadowolenie działają na mnie jak płachta na byka.
                                          • alcea3 Re: cholera, Lucy 06.06.14, 15:10

                                            ridibunda napisała:

                                            > My mamy dzieci z jednego dnia, ale oprócz tego mamy chyba mózg z jednego kawałk
                                            > a materii - 90% Twoich wypowiedzi jest pisanych z mojej głowy.
                                            > Jak Ty to robisz???
                                            45% :) drugie 45% musi się zmieścić dla mnie :)
                                          • olga727 Re: cholera, Lucy 07.06.14, 22:07
                                            ridibunda napisała:

                                            > My mamy dzieci z jednego dnia, ale oprócz tego mamy chyba mózg z jednego kawałk
                                            > a materii - 90% Twoich wypowiedzi jest pisanych z mojej głowy.
                                            > Jak Ty to robisz???

                                            Może wy jakieś astrologiczne bliźniaczki jesteście ? (chociaż w żadne tam horoskopy i inne cuda astrologiczne nie wierzę). ;)
                                    • ridibunda Re: no to zapytam jeszcze co do trójek... 05.06.14, 21:27
                                      Wiesz co, Monika, jednym z powodów dla których z rozmysłem nie angażuję się w działania RR są właśnie teksty mam o wydźwięku takim jak Twój post: wdzięczne, z żarcikiem, z uśmieszkiem na końcu i szpilą w treści.
                                      Odpowiem teraz na Twój post na dwa sposoby:
                                      1. Doczytaj, proszę, dalszy ciąg mojej wypowiedzi, bo to zmienia kontekst zdania, i wtedy porozmawiajmy.
                                      2. No wiesz, Monika, czyżbyś będąc już w kwiecie wieku nie umiała czytać ze zrozumieniem;)? Ja bym się wstydziła, ale Ty oczywiście nie musisz dlatego, że inni tak uważają :)
                                      Widzisz różnicę? Sens ten sam, ale o ileż inaczej przekazany. Niestety, w znanych mi RR zdecydowanie przeważa 2 sposób, a ja go nie toleruję.
                                      • monikaj21 Re: no to zapytam jeszcze co do trójek... 05.06.14, 22:28
                                        Nie umiem czytać ze zrozumieniem tekstów typu 'wiem, ale nie powiem'. Według mnie jedyną konkretną informacja w poprzednim tekście jest 'nie chcę'.

                                        • ridibunda Re: no to zapytam jeszcze co do trójek... 06.06.14, 09:25
                                          No i widzisz, taka z Tobą rozmowa. Wyciągasz z kontekstu pół zdania i sama dopowiadasz resztę. Mówię wprost co i jak, Ty i tak wiesz lepiej. Po co więc będę Tobie i Tobie podobnym, tłumaczyć co i jak, skoro już widzę, jak interpretujesz moje wypowiedzi? Żeby później ich fragmenty zostały wykorzystane przeciwko mnie, jak to już w moim życiu bywało? W dodatku jeszcze w formie, której nie trawię?
                                          Szkoda mojego czasu i nerwów, teraz i w realu też.
                                          Kończę dyskusję, miłego dnia.
                                        • alcea3 Re: no to zapytam jeszcze co do trójek... 06.06.14, 10:50
                                          monikaj21 napisała:

                                          > Nie umiem czytać ze zrozumieniem tekstów typu 'wiem, ale nie powiem'. Według mn
                                          > ie jedyną konkretną informacja w poprzednim tekście jest 'nie chcę'.
                                          >
                                          ORYGINAŁ: JA nie chcę wygospodarować takiego czasu, a motywy mojego postępowania są ważne, ale nie mam zamiaru tłumaczyć ich innym.

                                          Dostępne warianty:
                                          1. JA nie chcę wygospodarować takiego czasu, mam umierającą babcie i muszę się nią zajmować cały czas.
                                          2. JA nie chcę wygospodarować takiego czasu, bo mam wywalone na szkołę, nauczycieli i klasę.

                                          Faktycznie najważniejszą częścią zdania jest "JA nie chcę wygospodarować takiego czasu"


                                          Nie oceniaj, a nie będziesz oceniana.
                                          • monikaj21 Re: no to zapytam jeszcze co do trójek... 06.06.14, 11:20
                                            Słowo 'chcieć' ma swoje znaczenie, które według mnie ma się nijak do 1. zdania.
                                            Odnoszę się do tego co jest napisane, nie umiem czytać w myślach, co o dziwo nie pierwszy raz budzi tu zdziwienie :) - dla mnie niezrozumiałe jest, że można oczekiwać, że ktoś wypowie się o naszej rzeczywistej sytuacji, a nie o tym, co o niej napisaliśmy.
                                            • ankas4 Re: no to zapytam jeszcze co do trójek... 06.06.14, 15:03
                                              No i zgadzam się z monikaj21 , podobnie jak ona to wszystko interpretuje, dla mnie to jest kosmos ,ze można w temacie 'niechcenia' i ' braku czasu' tak filozofować...
                                • olga727 Re: no to zapytam jeszcze co do trójek... 12.06.14, 20:59
                                  ankas4 napisała:


                                  > Też uważam jak Monika,ze aktywość powinna być obowiązkowa, wkurza mnie ,ze nawe
                                  > t jeśli rodzice nie mają pretensji, nie narzekają to jednak nic NIC nie robią,
                                  > nie angażują się, nic im się nie chce ponad przyjście na zebranie, szok, nasze
                                  > dzieci patrzą na nas i uczą się tej bezwolności, tego ,ze ktoś za nich decyduje
                                  > i takie potem mamy społeczeństwo ... strasznie mnie to dołuje,

                                  Znasz takie powiedzenie:"Z NIEWOLNIKA,NIE BĘDZIE PRACOWNIKA" ? To się właśnie odnosi,do tej obowiązkowej aktywności rodziców w szkole. ;) To już,nie TE czasy.
                  • metanira Re: prezenty dla nauczycieli na koniec roku 04.06.14, 12:13
                    Oj, jak ja Cię dobrze rozumiem :( Wprawdzie nikt mi nic nie zarzucił (jeszcze), ale też podaję swój nr telefonu i adres e-mail prosząc o kontakt w różnych sprawach, które, według mnie, wymagają konsultacji z resztą rodziców - odzew mizerny. Ja już teraz wiem, kto jest zainteresowany i tylko z tymi osobami się kontaktuję. I robię swoje. Decyduję, kupuję, ewentualnie konsultuję się z resztą Trójki.
    • monikaj21 Prezenty od uczniów 06.06.14, 09:16
      Chciałam się pochwalić - wczoraj moja 9 latka mi zdradziła, że na zakończenie 3 klasy przygotowują dla pani dużą laurkę, szarfę z napisem 'Najlepsza Pani' i sto lat (jedna z dziewczynek gra na gitarze reszta będzie śpiewać). A szkoła jest publiczna, chyba jeszcze nie zdążyła zabić w nich myślenia przez te 3 lata ;)
      Myślę, że po prostu tkwi w nas naturalna potrzeba dziękowania, odwdzięczania się, robienia komuś przyjemności i to jest super. Dlatego ja nie jestem przeciwniczką prezentów. Fajnie by było tylko robić to w taki sposób, żeby obu stronom sprawiał przyjemność.
      • blanka0 monika 06.06.14, 10:06
        dzięki, mam już pomysł :-))))))))))))))))))))))
        • ankas4 zobacz jaką burzę wywołałaś:))) to chociaż napisz 06.06.14, 15:04
          Blanka zobacz jaką burzę wywołałaś:))) hihi :) to chociaz w nagrodę za dyskusję napisz nam co kupujecie:)))??
      • 6roxsa Re: Prezenty od uczniów 18.03.15, 11:11
        Witam,moje dziecko w tym roku kończy 3 klasę podstawową.Jestem w trójce i razem z innymi rodzicami postawiliśmy na wkład dzieci w prezent.Będzie robiony przez dzieci album z ich pracami i zdjęciami,tort i każde dziecko wręczy różę.Problem mamy w scenariuszu zakończenia.Poprzednia klasa,przebrała panią za królową i zrobiła z krzesła tron na którym pani siedziała a dzieci w tym czasie dawały upominki i mówiły wiersze.Było to luźne i wesołe zakończenie,chcielibyśmy zrobić coś podobnego ale brak nam pomysłu.Ktoś z was może miał jakieś scenariusze wymyślone przez rodziców dla nauczyciela na fajne zakończenie?Dodam,że nie chodzi tu o fanaberie i lizustwo tylko o zostawienie fajnych wspomnień,dzieci mają panią z wielkim sercem,więc myślę że warto.
    • monikaj21 a prezenty dla dzieci na koniec roku? 12.06.14, 11:56
      No i powstał mały kwas, przy którym prezent dla nauczyciela wydaje się małym problemem, bo kto nie chce może się po prostu nie złożyć i już.
      W klasie Jaśka padł pomysł kupienia dzieciom prezentu (dyplom i książka) na koniec roku. Wiem, że między rodzicami są jakieś kwasy, nie wiem dokładnie o co chodzi. Wiem bo jak było trzeba kupić ostatnio żółte wstążki na występ to jedna pani zaoferowała się, że kupi po 1,20 za metr, skarbniczka napisała, że za drogo i że ona ma w domu inny kolor, który kupiła taniej. Zagadnęłam ja przy okazji, że to przecież niewielki koszt, a ona na to, że ta mam, która to zaproponowała nie płaci składek a teraz wyskakuje z jakimś zakupami, itp (generalnie była wzburzona i niewiele zrozumiałam z dalszych wyjaśnień :)
      No i pomysł na zakup prezentów padł właśnie od mamy od wstążek. Przeciwko kupieniu zaprotestowała p. skarbnik. Ja byłam za tym, żeby podjąć decyzję jednogłośnie, bo jakoś mi trudno sobie wyobrazić, że część dzieci dostanie książki i dyplomy, a część nie. A własnie p.skarbnik napisała maila, że ona się nie składa.
      No i teraz nie widzę dobrego rozwiązania - nie kupić wszystkim bo 1 osoba nie chce? nie kupić tylko 1 dziecku (jakoś mi tak przykro, chociaż to decyzja mamy dziewczynki)? kupić wszystkim (to też jakieś takie dziwne mi się wydaje, bo skoro mama chciała coś zamanifestować, to w sumie też bez sensu jej narzucać)?
      • lee_a Re: a prezenty dla dzieci na koniec roku? 12.06.14, 12:17
        ale dziwaczna akcja... my dostaliśmy 100 zł od pani dyrektor na książki. Dołożyliśmy z kasy z klasowej RR 140 zł i kupiliśmy każdemu książkę. Na szczęście nasza klasa zupełnie niekonfliktowa, więc jak ktoś coś zaproponuje to inni nie przeszkadzają. Sama się zadeklarowałam do zrobienia zakupów, znalazłam fajne ceny na www.nieprzeczytane.pl - polecam zresztą - Maja i Lasse po niecałe 14 zł :) i każdy dostanie swoją nagrodę.
        Ja bym na twoim miejscu napisała do pani skarbnik, że dzieci dostaną takie i takie książki i dyplomy a jak ona dostarczy książkę dla swojej córki to taka własnie będzie jej przekazana. Myślę, że nie pozwoli by jej córka została bez nagrody... mam taką nadzieję, przynajmniej...
        • ankas4 Re: a prezenty dla dzieci na koniec roku? 12.06.14, 14:37
          Nie pytać, kupić wszystkim to samo, u nas było podobnie z Mikołajkami, ale szczęsliwie nasza Pani skarbnik jest rozsądna, nie pytała , wzięła kasę klasową i kupiła dla wszystkich dzieciaków takie same upominki, nie wyopbrażam sobie ,ze jedno dziecko może przez swojego rodzica nie dostać dyplomu na zakończenie roku...
          • monikaj21 Re: a prezenty dla dzieci na koniec roku? 12.06.14, 15:07
            Spotkałam panią w szkole i zagadałam. Ona sobie nie życzy, bo ona nie uznaje 'takich rzeczy' (po dopytaniu: 'prezentów dla nauczycieli i dzieci. oczywiście może być kwiatek, ale tylko dla wychowawczyni'). Próbowałam jakoś tak delikatnie, że rozumiem brak zgody na prezenty dla nauczycieli i nikt nie oczekuje, że miałaby wbrew swojej woli uczestniczyć (ten problem nie istnieje bo nie ma żadnego prezentu, tylko kwiaty), ale to trochę inna sytuacja, społeczność dzieci, wspólne świętowanie, etc... Jej córka pójdzie z nią do kina bo to dla niej najbardziej wartościowy prezent i ona nie chce, żeby uczestniczyła w czymś takim.
            Przy okazji - inicjatorem akcji zakupu drobiazgów dla dzieci na pasowanie i mikołajki była własnie ta pani.
            No przykro mi, ale chyba nigdy nie zrozumiem takiego sposobu manifestowania swoich poglądów i dorabiania jakichś mega ideologii do zwykłych rzeczy.
            • alcea3 Monika 13.06.14, 08:00

              Współczuje sytuacji, bo nie ma z niej dobrego wyjścia...
              Jakkolwiek nie zrobisz będzie zle.
              Nie wiem co bym zrobiła, czy "olała" i kupiła ta książkę i dla tego dziecka(jak może nie dostać jako jedyne???!!!) czy nie kupiła i serce mi się rozpadało na tysiące kawałków podczas rozdawania innym dzieciom...

              Co postanowiliście?
              • monikaj21 Re: Monika 13.06.14, 08:51
                W czasie wczorajszej rozmowy pani powiedziała, że nie jest sama i że inna mama też jest przeciwko. Chwilę później przyszedł mail od drugiej pani z takim samym wytłumaczeniem - wolę pójść z dzieckiem do kina.
                Rozmawiałyśmy dziś z kilkoma mami i ustaliłyśmy, że kupimy dla wszystkich dzieci dyplomy, ale nie kupimy książek dla tamtych dzieci. Nie dlatego, że nie chcemy, ale dlatego, że nie chcemy komuś narzucać tych książek jeśli wyraził zdecydowany sprzeciw. Dziewczyny się obawiają, że nawet ten dyplom może wywołać jakąś nieprzyjemną akcję na zakończeniu roku, ale mi się nie chce w to wierzyć - mam nadzieję, że jak wychowawczyni wręczy go razem ze świadectwem to nie zostanie rytualnie podarty na środku sali :)
        • fassollka Re: a prezenty dla dzieci na koniec roku? 13.06.14, 05:40
          U nas podobnie.
          Kupiłam każdemu dziecku słownik wyrazów obcych, wydanie specjalnie dla dzieci, w twardej oprawie za 7,90zł.
          Zakupiłam też dużą lnianą torbę i farby do tkanin. Wczoraj połowa klasy odbiła na tej torbie swoje łapki, dzisiaj odbije reszta klasy, w kolejnym tygodniu będą się podpisywać.
          Wszyscy zgodnie stwierdziliśmy, że to zarówno bardzo osobisty prezent, jak i niezobowiązujący.
          • monikaj21 Re: a prezenty dla dzieci na koniec roku? 13.06.14, 08:44
            Fassolka, jaki super pomysł! Wykorzystam w przyszłości :)
          • monikaj21 Re: a prezenty dla dzieci na koniec roku? 19.03.15, 09:46
            Fassollka, skoro wątek się odświeżył - czy możesz powiedzieć jakie farby kupiłaś? Wiem, że do tkanin, ale nie chciałabym, żeby potem nie dały się zmyć z tych rąk ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka