Dodaj do ulubionych

Pomoc w wyprawce tym niedoswiadczonym

18.03.07, 12:16
Kobietki, prosze Was o pomoc, co jako mama po raz pierwszy powinnam miec z
ciuszkow dodatkow przescieradel kosmetykow mebli dla Malucha
Plącze sie i nie wiem juz co powinnam kupic wjakich rozmiarach itd.Podajcie
moze jakas liste bedziemy wam wszystkie '' pierwszorazowe'' wdzieczne.
Obserwuj wątek
    • magda7717 Re: Pomoc w wyprawce tym niedoswiadczonym 18.03.07, 12:21
      znalazlam cos takiego dołóżcie swoje doswiadczenie co??
      www.maluchy.pl/ciaza_i_porod/porada.php3?dzial=12&pod=4&ppod=wyprawka_dla_malucha&next=1
    • azbestowestringi azbestowe doswiadczenia z wiewiora 18.03.07, 12:55
      ubranka - lepsze lekko za duze niz za male. w anglii sa rozmiary wg miesiecy
      wiec rozmiar 0-3miesiaca (rozmiar newborn czyli noworodek czasem okazuje sie
      dobry tylko na tydzien/dwa wiec lepiej kupic wiekszy)
      4-5 spiochow/body/skarpetek
      2 czapeczki bawelniane letnie
      2 pary rekawiczek zeby sie nie drapaly
      jakis sweterek bawelniany

      kilka pieluch bawelnianych do wycierania gdy sie uleje, do osuszania ciala po
      kapieli (ale niekoniecznie)

      kocyk, 2 przescieradla (albo podklady jakies na zmiane w razie przesikania),
      tobolek, spiwor
      2 reczniki kapielowe

      kosmetyki
      oliwka bez chemii (my uzywalismy calej serii Weleda dla dzieci ale w pl sa
      drozsze niz tutaj) do ciala po kapieli, plus do wcierania w skore glowy zeby
      ciemieniuchy uniknac,
      krem do pupy (chociaz niektore kobity oliwkuja pupe i tez jest super)
      waciki jednorazowe do mycia wszelakich szparek, pach, pachwin, krocza, oczu
      (tak my robilismy, niektorzy maja zwykla myjke bawelniana i dzieci tez zyja :D )
      szczotka do wlosow ( my kupilismy taka z wlosia koziego, cokolwiek ma ono
      wniesc w rozwoj dziecka :D )
      nozyczki do paznokci tepo zakonczone

      lozeczko wg gustu, mozliwosci finansowych i gabarytowych ( my mielismy przez
      jakis czas kolyske ale wiewiora co chwile sie przechylala na bok i wszystko sie
      przekrzywialo, malo to ciekawie wygladalo, no i cholernie niewygodne musialo
      byc )
      niektorzy kupuja do lozeczka ochraniacze. my nie kupilismy bo wiewiora sie po
      dwoch razach nauczyla, ze w szczebelki sie glowa nie wali ;)

      przewijak - dobra sprawa gdy ma polki pod spodem - na wszystkie potrzebne
      akcesoria pieluchowe - ale bez nich tez sie da zyc :) znajoma kupila sobie
      przewijak dopiero przy czwartym dziecku, reszte na macie na podlodze przewijala
      i tez zyja :) ale jak malo miejsca to sa tez takie przewijaki na lozko dziecka
      nakladane.

      poduszka do karmienia - w ksztalcie bumerangu - mam taka i ja kocham nad
      zyciem, przydala sie przy wielu innych okazjach - super sprawa, ale bez niej
      tez dzieci zyja i da sie je skutecznie karmic piersia :D
      jak juz przy karmieniu jestesmy to gleboki fotel tez jest najlepszym
      przyjacielem kobiety karmiacej - mozna sie w nim wygodnie ulozyc i czasem
      przysnac na chwile :D

      z innych bajerow, ktorych uzywalismy przy wiewiorze - lampka nocna z
      przytlumionym swiatlem - zeby do dziecka trafic robienia dnia w srodku nocy,
      oklady na piersi - takie z zelem do mrozenia w lodowce - przydaly sie gdy
      mialam nawal pokarmu a nie chcialam odciagac pokarmu, zeby potem nie karmic i
      dziecka i laktatora - chlodzilam nimi piersi i bardzo, bardzo pomogly
      uzywamy jeszcze nianki elektronicznej bo nasze sypialnie sa od siebie dosyc
      oddalone.

      to chyba wszystko co mi do glowy przyszlo :)
      • azbestowestringi ps 18.03.07, 13:10
        nie kupilismy i nie kupimy takze i teraz
        - ochraniaczy na lozko
        - laktatora
        - sterylizatora
        - gruszki do nosa :DDDD
        - spirytusu do odkazania pepka
        - herbatek do "przepajania" dziecka
        - smoczka
        - lezaczka z wibratorem
        - stojaczka do wanienki
        - monitora oddechow
        - nakladek plastikowych na brodawki


        wiecej grzechow nie pamietam :D
        • f3f Re: ps 18.03.07, 13:19
          tnx azbestowe utwierdzasz mnie w przykonaniu ze nie ma co szaleć z wyprawka :)
          • blanka0 Re: ps 18.03.07, 13:28
            ja przepraszam bardzo ale dlaczego warczysz na gruszke do noska- tak mi sie
            jakos skojarzyło:))
            • azbestowestringi Re: ps 18.03.07, 13:35
              alez ja nie warcze :DDDDDD
              mi sie smiac chce za kazdym razem jak pomysle o gruszce.
              chlop moj pojechal z wizyta do brata i przez caly jego pobyt, bratowa co 20
              minut zakraplala 2miesiecznej corce nos sola fizjologiczna a nastepnie odsysala
              gruszka. dziecko nie mialo kataru, nie bylo chore, nic mu nie bylo.
              za pare lat takiego profilaktycznego odsysania gruszka, bratanica bedzie miala
              nozdrza jak stary kokainista :D
              • aurinko Wyprawka 18.03.07, 14:06
                Było już kilka wątków na temat wyprawki, ten chyba największy:

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=43618&w=55337235&v=2&s=0
              • blanka0 Re: ps 18.03.07, 15:15
                hehehe co za duzo to i ............
            • lucy_cu Re: ps 18.03.07, 15:37
              O, na gruszkę do nosa to ja chętnie powarczę. ;-)
              Ja akurat nigdy nie grzebałam i nie grzebię dzieciom w nosie czy uszach- wydaje
              mi się to barbarzyńskie. Gluty z nosa same wyłażą, kiedy dziecko położy się na
              brzuchu. :-)

              Podpisuję się generalnie pod spisem Azbestowej, zastrzeżenia mam tylko co do
              laktatora- kupiłabym takowy sprzęt. Raz, że bywa pomocny przy nawale mlecznym,
              kiedy dziecko nie nadąża ze zjedzeniem tego, co się naprodukuje , dwa- w
              sytuacjach, kiedy trzeba wyjść z domu bez dziecka i napompować mu trochę na
              zapas.

              Jeśli chodzi o kosmetyki: umiar zalecany. Ja mam swój sprawdzony zestaw:
              mydło "Biały jeleń", oliwka "Bambino" lub wręcz oliwa jadalna i Sudocrem na
              wypadek odparzeń pupy. Tu obowiązuje zasada: im mniej, i im mniej to pachnące i
              wypasione, tym lepiej. Na pachnącą bąbelkową kąpiel, kolorowe szamponiki i inne
              pianki przyjdzie czas duuuużo pózniej.

              Ubranek nie trzeba dużo, kilka sztuk body i pajacyków, takich na 62 najlepiej.
              Skarpetki. Czapeczka. Może jakaś cieplejsza bluza. Dziecko rośnie
              błyskawicznie, szkoda pieniędzy.

              Nożyczki do paznokci normalne, z cienkimi końcami, żadne tam badziewie pt "dla
              niemowląt" z zaokrąglonymi końcówkami- tym to sobie można wycinanki robić. ;-)
              Szczoteczka do włosów.

              Spirytus do pępka 70%- w żadnym razie reklamowane gaziki "Leko"- sztywne i
              nieporęczne.

              Pieluchy tetrowe lub/i flanelowe- służą do wszystkiego: u nas robiły i za
              ręczniki, i za podkład na przewijak, i za prześcieradełko do wózka, i za lekkie
              przykrycie w upały zamiast kocyka.

              Kocyki ze dwa, trzy. Jak ktoś chce czy lubi, to rożek (ja akurat rożków nie
              lubię). Prześcieradła do łóżeczka czy kołyski.

              Pieluchy. Chusteczki do pupy.

              Obyłam się spokojnie bez: sterylizatora, butelek, smoczka, karuzelki nad
              łóżeczko, rożka, wypasionej wanienki za półtorej stówy, stosu kosmetyków,
              herbatek, monitora oddechu, baldachimu nad łóżeczko, oddzielnego stojącego
              przewijaka (genialnie mi się sprawdziła nadmuchiwana podkładka do przewijania z
              Ikei- kładłam ją wszędzie, gdzie mi tylko pasowało).

              Jak sobie coś jeszcze przypomnę, to napiszę. :-)
              • azbestowestringi laktator :DDD 18.03.07, 15:53
                lucy, mi sie laktator z dojarka u krow kojarzy :D
                takie zboczenie zawodowe ;)
                brzydze sie tego urzadzenia, ze az mnie dreszcze przechodza na sama mysl :D
                • lucy_cu Re: laktator :DDD 18.03.07, 16:00
                  Ja Ci powiem, że mnie też, zwłaszcza te modele elektryczne. Ale doić się
                  ręcznie nie umiem, no, za diabła nie umiem. ;-PPPPP
                  • azbestowestringi Re: laktator :DDD 18.03.07, 16:10
                    dlatego przez pierwsze 6 miesiecy bede brala juniora wszedzie gdzie wezme
                    cycki ;p
                    z wiewiora tak bylo i przezyc sie da
                    • lucy_cu Re: laktator :DDD 18.03.07, 16:19
                      I to tyż jest metoda. :-)
                      • falka32 Re: laktator :DDD 18.03.07, 20:14
                        Ja też się brzydzę laktatora, bleeeeeee, dlatego opanowałam do perfekcji
                        ściąganie ręczne, jako przyjemniejsze i praktyczniejsze:
                        1. nie trzeba myć i magazynować urządzenia składającego sie z 15 drobnych części,
                        2. nie trzeba go zabierać w teren, jeżeli nie wiesz, czy nie zabawisz gdzieś za
                        długo i nie będzie ci grozić pęknięcie cycków :D,
                        3. możesz (tzn umiesz) przy nawale mlecznym odciągnąć sobie trochę przy okazji
                        kąpieli pod ciepłym prysznicem bez zabierania tam laktatora,
                        4. możesz przy zastoju odciągać precyzyjniej z tej części piersi, która jest
                        zatkana itp)
                        • anneau Re: laktator :DDD 18.03.07, 22:47
                          Ja jestem fanką:
                          1. laktatora (kupiłam najpierw Avent ISIS ale okazał się niezbyt dobry i w
                          końcu korzystałam z MEDELI elektrycznej.
                          Pomogło mi to normalnie zyć i wychodzić czasem gdzieś bez córki (a zostawiając
                          jej mleko)

                          2. tzw FRIDY która zastępuję gruszkę (milion razy skuteczniejsza gdy szkrab ma
                          ostry katar i problemy z oddychaniem)

                          3. Niani elektronicznej (philips SDC 465)- sprawdza się nawet w niedużym
                          mieszkaniu a w wersjach bardziej odważnych gdy Maja śpi w wózku na balkonie a ja
                          idę spać w sypialni :) albo gdy wychodzimy do sąsiadów po zaśnięciu małej :)

                          Moim zdaniem absolutnie można się obyć BEZ:
                          - ochraniaczy na łóżko,baldachimów i innego tego typu badziewia
                          - monitora oddechu (twardy materacyk u nas się sprawdził)
                          - leżaczka / bujaczka\
                          - poduszki do karmienia (kładłam sobie na kolanach zwykłą poduszkę)
                          - kaftaników(podjeżdżały Mai pod brodę - wiec w końcu ich nie używałam)
                          - nożyczek do paznokci (niech żyją moje precyzyjne cążki do skórek)

                          Natomiast bardzo ułatwiły mi życie a Majusi urozmaiciły jej młode życie:
                          - pozytywka zawieszona na brzegu łóżeczka
                          - karuzelka (tiny love rulez)
                          - mata edukacyjna - najprostsza polska z badziewnymi ale mocno grzechoczącymi i
                          bardzo kolorowymi zabawkami :)

                          ściskam
                          • falka32 Re: laktator :DDD 19.03.07, 09:47
                            No właśnie, co matka to inna wyprawka.
                            Ja pisałam wielokrotnie, że dla mnie baldachim był niezbędny, bo osłaniał
                            dziecko przed górnym światłem walącym z żarówki prosto w oczy leżącego malucha,
                            oraz przed ruchem w pokoju, który odwracał uwagę i przeszkadzał w zasypianiu.
                            Nie wyobrażam sobie położenia dziecka w pokoju, w którym pali się górne światło,
                            w łóżeczku na plecach. Zresztą spróbujcie same, zobaczycie, jak miło się wgapiać
                            w ostrą żarówkę.
                            Takoż i leżaczek-bujaczek (u mnie był to fotelik samochodowy) - brałam w nim
                            dziecko do kuchni, do łazienki, siedział w nim, jak mu się znudziło leżeć i jak
                            go bujałam nogą (albo sznurkiem przywiązanym do rączki) mogłam sobie pisać na
                            komuterze albo robić na drutach albo zjesć spokojnie obiad. Inaczej dziecko
                            mogłoby być tylko w łóżeczku albo u mnie na rękach.

                            Więc te dwie rzeczy traktuję jako bardzo konkretne ułatwiacze życia dla matki a
                            nie gadżety. Natomiast takim gadżetem jest dla mnie właśnie laktator, bo
                            wszystkie jego funkcje zastąpiłam ściąganiem ręcznym :)

                            Nożyczek do paznokci też nie miałam i obcinałam cążkami do skórek jak młode spało.

                            Natomiast to pisanie, że bez monitora oddechu można się obyć i twardy materacyk
                            się sprawdził zamiast niego, mnie dziwi. Nie to, że jestem jakąś fanką tego
                            urządzenia, ale co to znaczy, materacyk się sprawdził? Znaczy, dziecko żyje? To
                            tak, jakbyś pisała, że fotelik samochodowy okazał się zbędny, bo ty woziłaś
                            dziecko bez niego, na rękach w rożku i to się doskonale sprawdziło. Ok, bo nie
                            miałaś wypadku.
                            Ja uważam, że jeżeli ktoś się obawia SIDS z uzasadnionych powodów (bo ma dziecko
                            z grupy ryzyka) albo i nieuzasadnionych, tylko subiektywnych lęków, to powinien
                            monitor mieć i już. W moim otoczeniu np niedawno umarło 3-tygodniowe dziecko w
                            środku dziennej drzemki, kiedy matka była w kuchni, dotychczas zdrowe i
                            niezagrożone, nie zachłysnęło się ani nic, po prostu spało i przestało oddychać.
                            Dodatkowo było to w rodzinie lekarskiej, matka była doskonale przeszkolona, że
                            materacyk, że na boczku, że nie przegrzewać itd. Wiem, że to się zdarza bardzo,
                            bardzo rzadko, ale się jednak zdarza. A jeżeli ktoś uważa, że jemu to się nie
                            przytrafi (i się nie przytrafiło), to niech nie pisze, że to dlatego, że miał
                            twardy materacyk i że monitor jest niepotrzebny, bo akurat monitor oddechu
                            jakiejś tam ilości niemowląt uratował życie.
    • sani14 Re: Pomoc w wyprawce tym niedoswiadczonym 19.03.07, 09:17
      tyle ile mam tyle wersji wyprawek:-)
      ja nie wyobrażam sobie życia bez niani elektronicznej Angelcare (ja akurat mam
      z monitorem oddechu ale sama niania jest ważniejsza), ma taką czułość że
      słychać jak dziecko przewraca się w łóżeczku i przydaje się w dużym domu, na
      ogrodzie, na imprezie u znajomych (młody w wózku na drugim końcu domu a my
      szaleliśmy przy głośnej muzyce i jak się obudził to widziałam że światełka
      mrugają...) a ostatnio przydała się niania nawet choremu dziadkowi który nie
      mógł głośno wołać a jak miał nianię to w nią pukał i wszyscy wiedzieli że kogoś
      woła...
      laktatora szczerze nienawidzę ale niestety się przydaje jeśli musisz (albo
      chcesz) wyjść bez dziecka - tyle że z jego zakupem można poczekać do porodu bo
      nigdy nie wiadomo czy się przyda...
      a z głupich zakupów to został mi podgrzewacz - przydał się tylko do rozmrażania
      mojego mleka bo obiadki podgrzewa się wygodnie i szybko w mikrofali (tyle że
      nie wolno w niej grzać mleka!!!)
      musisz niestety zdecydować sama a i tak dopiero w praktyce wyjdzie co Ci się
      przyda i co lubi a czego nie Twoje maleństwo:-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka