klarysa007
20.09.07, 10:50
Tuśka w nocy śpi nieźle natomiast dzień to męczarnia. Wstajemy ok. 7, jest
radosna, gada z nami, ok. 8 zamykają jej się oczka i w miarę bez problemu
zasypia. Śpi ok. godziny. I to niestety koniec normalnego spania i zasypiania.
Później ciągle trzeba przy niej być. Trzeba do niej gadać, pokazywać świat -
czyli nosić. Przyzwyczaiła się niestety do noszenia przy poduszce
ortopedycznej i teraz jest problem. Jak zaczyna być śpiąca to zaczyna
marudzić, nie chce usnąć sama tylko na rękach i to też raczej z wielkim
marudzeniem. Usypiam ją, kilka minut śpi mi na ręku, odkładam - i po 10
minutach się budzi. Biorę na ręce, lulam, zasypia, odkładam, i po kilku
minutach znów się budzi. Czasem jeśli drzemka trwa ok. 20 minut to potem przez
godzinkę jest aktywna, a potem znowu marudzi :(( Już nie mam siły, karmię co
1,5-2h, mała się najada, pomiędzy drzemkami jest radosna i strasznie dużo
gada. Ale CZEMU tak mało śpi? Ok. 19 jest bardzo śpiąca, zasypia na 15 min.,
kapiemy ją, cycamy, odbijamy, gadamy jeszcze troszkę, dokarmiamy i zasypia o
21. Budzi się na cyca ok.2, potem o 4 i 6, a potem to taki półsen do 7. A
potem cały dzień prawie bez snu!!! Padnę niedługo na dziób, bo zwykle w ciągu
dnia łapałam drzemkę razem z nią, a teraz to niemożliwe. Nie wiem co robić.
Może pomogły by rady z "Języka niemowląt" tylko, że w ciągu dnia nie mam kiedy
poczytać, a wieczorem wystarcza mi sił tylko na domowe sprawy. Małżonek też
nie jest zachwycony...
Ona teraz się rozwija, jest ciekawa świata, chce żebym obok niej była, gadała
z nią, bawiła się i mnie to zachwyca. Tylko, że im dłużej nie mam chwili
oddechu tym bardziej jestem zmęczona, a to nie wpływa dobrze ani na kontakty z
nią ani ze starszakiem :(
Pożaliłam się i mi trochę lepiej. Mija właśnie moje 10 minut, słyszę, że
zaczyna płakać...