kamamama2
05.12.07, 22:16
Byłam dziś przymusowo w centrum handlowym. Wszędzie święta, ludzie
biegający z wypakowanymi torbami, zawsze mnie to cieszyło.
Uwielbiałam wyszukiwac fajne podarki, już w listopadzie biegałam po
antykwariatach, żeby wyszperać mężowi ksiązki, których szukał...
Najbardziej chciałabym zasnąć i obudzić sie po nowym roku. Ostatnie
święta, takie zwyczajne i dobre, a w Sylwestra zostałam sama. Nie
umiem o tym nie myśleć.
W przedpokoju stoją rzedem nasze czyściutkie buty. powkładałam
dzieciom upominki. Te które zostawił tata przed wylotem na Maltę
tez. Sam ich nie pakował i nie wszystkie jego charakterem pisma
podpisane. To boli. Sobie kupiłam skarpetki. Rupert wierzy w
mikołaja, co by pomyślał jakby zobaczył moje puste buty?
Zdecydowałam się wyjechac na wigilię. Nie chcę tutaj awantur ani
udawania ani przekazywania sobie dzieci, bo przecież nie spotkamy
się wszyscy razem u teściowej. Razem to już nie ja. Więc wyjeżdżam,
będzie obraza. Rupert nie chce, bo chciałby, żeby pierwsze święta
Rozalki były w domu, ale ja nie dam rady.Pewnie ułożył sobie w
głowie, że będzie tata i wszystko jak dawniej, ale przecież nie ma
już dawniej, jest tylko nic.
Ja już miałam takie święta ja mój brat i miska ryby po grecku, bo na
nic innego nam nie starczyło, ja zaczynałam studia, on jeszcze w
szkole, to się miało nigdy nie powtórzyć i co?
Wcale nie jestem silna, jestem słaba, sama i strasznie się boje i
ciągle to tak bardzo boli.
Przepraszam znowu Wam smucę.
Niech każda z Was znajdzie w swoim buciku czego najbardziej pragnie
dobrej nocy dziewczyny