07.04.08, 13:30
tak ostatnio sobie mysle ze za miesiac zaczyna u mnie niania = bede
miec troche wiecej czasu dla siebie i mysle nad tym zeby wrocic do
malowania. Przed ciaza i poczatek ciazy chodzilam do szkoly
wieczorowej (przestalam bo rzygalam od zapachu terpentyny :P) gdzie
mnie uczyli techniki- olej, akwarele + pastele ale mimo ze
probowalam wielu rzeczy nie znalazlam niczego swojego. Co cie
zainspirowalo do twoich aniolow?
Obserwuj wątek
    • burdziaa Narttu! 07.04.08, 14:09
      Ja też rzygałam na początku od zapachu terpentyny :-) ale w koncu
      musiałam sie przyzwyczaić- 5 lat Liceum Plastycznego , potem 5 lat
      na ASP i się człowiek nawdychał...może stąd moje inspiracje :-)?
      A na serio to bardzooo długa droga twórcza była nim odnalazłam się w
      swoich ulubionych tematach. Najpierw była fascynacja martwa natura i
      realizmem, postanowiłam nauczyc się realistycznie malowac i rysowac-
      a wiec portrety, martwe natury, pejzaze w plenerze- to było w
      Liceum. Pod koniec szkoły miałam juz wyrobiony styl i zaczełam
      eksperymenty , ale nadal malowałam "grzecznie i ładnie" tak
      impresjonistycznie- dobrze sie to sprzedawało i podobało/jednak
      artyste to nie zawsze zadowala ...studia to były odkrycia !
      Zakochałam sie w abstrakcji- nieskromnie mowiąc- wychodziło mi to
      bo miałam rzetelny warsztat- gdy malowałam COŚ nieokreslonego pt
      pejzaż, moje oko i ręka wiedziały i potrafiły namalowac ten
      rzeczywisty , jak powtarzali nam profesorowie- nie ma co zaczynac od
      dupy strony ( za przeproszeniem ) I ZA WZÓR stawiali nam np.
      Picassa, który w wieku 12-13 lat malował wielkie kompozycje super
      realistyczne, by potem w wieku 70 lat dojsc do kubizmu i abstrakcji.
      A wiec przedstawic swiat po swojemu- kazdy musi sam znalezc swoją
      droge ( swoja ulubiona technike i temat ) metodą prób/
      Trzeba byc odpornym na krytyke, w sztuce pojęcie- ładnie/nieładnie
      to kwestia indywidualna.
      Anioły to była odskocznia od pracy dekoratora - a wiec po
      kilkunastu godzinach na budowie i rusztowaniu - w końcu odpoczynek i
      cisza i sam na sam z małym kawałkiem drewna, z najmniejszym
      pędzelkiem, taka praca iluminarza benedyktyńska ;)
      To mój sposob na odstresowanie,az w koncu doszłam chyba do granic
      mozliwosci tej techniki bo potrafiłam jednego anioła malowac nawet
      pare miesięcy i ciągle mi było mało- tak potrzebowałam takiej
      terapii :-) Stary sie wkurzał,ze zamiast trzaskac( okreslenie na
      zarabianie malowaniem ) sprzedajne obrazy ja spedzam tyle czasu nad
      jednym małym . W koncu znalazłam kompromis- raz na jakis czas seria
      trzasków pienięznych a w wolnych chwilach ( !!!! teraz ich nie
      mam...)moje aniołowe klimaty. Inspiracje to moj ukochany
      protorenesans,włoskie freski, całe pierwsze piętro Luwru- moge za
      kazdym razem spedzic tam cały dzień :D Inspiracją sa tez spotkania z
      ludzmi ich zycie,czesto malowałam anioła dla konkretnej rodziny, tak
      więc wszystko może nam pomóc odnalezc własną drogę. Na pewno jak
      poszukasz to ją znajdziesz !
      • narttu Re: Narttu! 07.04.08, 17:42

        moze faktycznie najpierw realizm a potem sie bawic w ubarwianie.
        Tylko ze mnie realizm troche nudzi ;)
        • burdziaa Re: Narttu! 07.04.08, 19:16
          skoro juz próbowałas realizmu to jasne,ze trzba zroboc krok dalej :)
          na pewno wypracujesz swój własny styl- czekam na zdjęcia !
      • gismol77 ach 07.04.08, 19:44
        Burdzia kochana, jak Ty to pieknie opisalas...
        • ankas4 Re: ach, slicznie slicznie 07.04.08, 20:44
          chcialam to samo napisac, burdzia artystka nie tylko pedzla ale i piora...
          slicznie to opisalas!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka