klarysa007
08.11.08, 22:34
Ostatnio Tuśka jest jak przyklejona do mnie. Koszmar po prostu. Nawet jak do
WC idę to pod drzwiami stoi i popłakuje. Jeśli znikam jej z oczu to nawet mnie
nie szuka tylko od razu wpada w histeryczny płacz. Nie mam pojęcia skąd to się
wzięło. Było już całkiem OK, zostawała z m. na godzinę, dwie. Nigdy jej nie
znikałam znienacka, zawsze było pa-pa i odprowadzanie do drzwi.
Mam nadzieję, że to jakiś kolejny skok rozwojowy, bo doszło do tego, że jak
wstaję w nocy to ściga mnie przeraźliwy płacz młodej.
Za to jak jest ze mną to kontakty z "obcymi" są bezproblemowe. Nawet można
powiedzieć, że sie poprawiło i chętniej zawiera nowe znajomości. Za to ja nie
mam chwili oddechu. Kociokwik po prostu...