09.02.09, 19:37
Asiu, czy ja dobrze pamiętam, że Julek miał kiedyś jakieś problemy z
bakteriami w moczu i robiliście wiele razy posiewy?
Jeśli tak, to napisz mi, proszę, jak pobieraliście jałowy mocz.
W zeszły wtorek dałam do badania mocz Konradka na posiew. Przez trzy dni
próbowaliśmy rano złapać mocz do pojemniczka, ale za nic nie dał się na to
namówić. W końcu się poddaliśmy i założyliśmy woreczek, ale i tak złapało się
tylko 10 ml (na szczęście na posiew wystarczyło), reszta wydostała się gdzieś
bokiem. No i teraz czekamy na wyniki, mogły być już w piątek, ale nadal nie
ma, więc pewnie coś rośnie :( Ale nie mam pewności, czy ten mocz rzeczywiście
był jałowy :/ Jeśli coś wyrośnie poważnego, to pewnie każą powtórzyć badanie,
a ja nadal nie wiem, jak mam ten mocz złapać, żeby go niczym nie "zabrudzić".
Obserwuj wątek
    • burdziaa Re: Burdzia 09.02.09, 21:44
      Niestety nie jest łatwo pobrac jałowo :( trzeba sie
      nagimnastykowac.Wczesiej jak Julek jeszcze był leżący to nawet do 40
      minut czekalismy z kubeczkiem w pogotowiu, zabawiając go i cudując/
      Teraz jak juz biega jest jeszcze trudniej- w gre nie wchodza
      woreczki, niby w laboratorium pielegniarki mówia,ze mozna- ale
      nefrolog uznaje tylko wynik czysto pobrany, bezposrednio do
      pojemnika jałowego( i to dwukrotnie badanie powtorzone dla pewnosci )
      Robimy tak: w łazience na pralce stawiamy Julka, rozbieramy dół,
      wczesniej przemyte wszystko riwanolem- i czekamy- puszczamy wode w
      kranie, wczesniej mocno napajamy Julka i jakos sie udaje/Trzeba
      cierpliwosci/
      aha i ten pojemnik otwieramy dopiero w momecie, kiedy zaczyna leciec
      siusiu, nie wczesniej- potem Jasiu szybko w auto i w ciagu
      najpozniej godziny jest dostarczone do laboratorium.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka