Dodaj do ulubionych

Chciałybyście zrobić w życiu coś wyjątkowego?....

21.03.09, 14:15
...takiego "wielkiego", co zostawiłoby po Was ślad, na świecie, albo
chociaż w Polsce...no albo choć w rodzinnym mieście. Niezależnie w
jakiej dziedzinie, ale coś, co ludzie by wspominali, o czym by
mówili, dzieci, rodzina byłyby dumne i nawet za 100 lat by pamiętano?

Janek śpi, Gosia z m u teściów i jakoś mnie naszło, jakieś
przemyślenia w mojej głowie się mieszają, skaczą w różne
strony....oglądam np. Discovery i myślę sobie cholera ja tam nigdy
nie pojadę... do Australi, do Chin, do Afryki. Nie poznam tych
kultur, nie zobaczę na żywo, bo nigdy nie będzie mnie na to stać. A
inni mogą, a ja nie i myślę sobie, co zrobić, żeby moje dzieci nie
musiały oglądać tego, tak jak ja tylko na obrazku lub w TV.
I zastanawiam, się co zrobić, żeby i sobie dać szansę.....

Albo oglądam o sportowcach, ich życie, poświęcenie dla ukochanego
sportu, mają jakiś cel, dążą i myślę sobie, cholera zazdroszczę im,
że oni wiedzą, od zawsze wiedzą, co w życiu będą robić i to robią.
Ja nigdy nie miałam żadnego hobby, takiego na maxa, rodzice
też "uniwersalni" nic we mnie nie zaszczepili, nie "parli" na mnie,
w jakimś kierunku, tylko tak...zostawili. I myślę sobie, że muszę
moje dzieci gdzieś "pchnąć"...najpierw rozpoznać, co im w duszy gra,
a potem ich pchać, nie zostawić tak, żeby się chwiali jak
chorągiewki, tylko pchać, żeby dążyli i żeby uwierzyli że mogą, mogą
być wyjątkowi.

I tak mnie naszło, mam 31 lat i co?? ...no tak, wiem i nie neguję,
jestem zdrowa, mam zdrowe dzieci(wiem, że to najważniejsze),
mieszkanie, samochód, jakieś tam plany, na zamianę na większe, może
nowszy samochód, przy dobrych wiatrach może i dom.....za 20
lat....to wszystko wiem i doceniam to naprawdę, nie o to
chodzi.....ale w środku....mam wrażenie, że wciąż szukam swojej
drogi....
Gdybym była muzykiem, to moim życiem byłaby muzyka....gdybym była
sportowcem....sport itd.itp, a tak.....czy dzieci, mąż i dążenie to
lepszych dóbr materialnych, może być celem???

Nie macie wrażenia, że jak odejdziecie, to nic po Was nie
zostanie??...nic w sensie .....zadowolenia z siebie, spełnienia,
świadomości, że żyłam na maxa, zrobiłam wszysko co mogłam zrobić i
mogę spokojnie zamknąć oczy?

A gdybym teraz, miała odejść....to czułabym taki niedosyt, żeby mnie
chyba TO dobiło...

A dzisiaj dobija mnie fakt, że jestem takim szaraczkiem, takim
pyłkiem, w skali całego świata, nikim ważnym.....jakbym zniknęła, to
świat by tego nie zauważył....

I znów myślę sobie, że no muszę coś zrobić, jakoś się natchnąć,
cholera, żeby mieć satysfakcję...z siebie:)
Bo marnie mi to wygląda.....

Tak przeczytałam to co napisałam i ja nie wiem, czy ktoś zrozumie co
ja chciałam przekazać, bo ja sama do końca nie wiem...;), ale nie
wykasuję tego, bo szkoda mi tych wypocin:)
Pierwszy dzień wiosny, ptaszki śpiewają, a ja tu pie....ę o
niewiadomo o czym, jeju może później to zrozumię....
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • becik_l79 Re: Chciałybyście zrobić w życiu coś wyjątkowego? 21.03.09, 14:29
      Nie mogę się rozpisać, ale powiem tak: nie wiesz co Ci życie przyniesie, nie wiesz co Cię czeka, nie ma NIGDY, tak jak nie ma ZAWSZE. Uważam, że sens życia polega między innymi na tym, że nie ma sensu i sprowadza się do poznawania siebie i otaczającego nas świata.
      Dążenie do harmonii w życiu - spełnienia planów w związku z rodziną i finansami (czy jakichkolwiek innych) to cel sam w sobie. U sportowca cel jest prosty, a u Szaraczka o wiele głębszy. Dopiero jak sobie uświadomisz, że wszystko co teraz robisz i czemu się poświęcasz zostaje po Tobie, w tym jedyne w swoim rodzaju i wyjątkowe dzieci, które wydałaś na świat (przypomnij sobie co sportowiec, Agata Mróz, pragnęła zrobić zanim umrze - urodzić dziecko!!!), to poprawi Ci się humor. A Afryka? A skąd wiesz, że Cię tam nie poniesie?
      Nie łam się, ja też nie robię nic wielkiego i też nachodzą mnie takie myśli, ale wtedy mówię sobie że mam szczęście z różnych względów (olać w tej chwili jakich) i koniec czegoś jest zawsze początkiem czegoś nowego. jestem teraz na rozstaju dróg i samo kombinowanie co dalej daje mi kopa!
      Powodzenia
    • zabka11 Re: i żeby nie było, nie mam..... 21.03.09, 14:31
      ....doła, depresji i jakiś tam smutnych myśli....tylko tak mnie
      naszło:)
      Jestem optymistką, kocham życie, doceniam ponad wszystko i w duszy
      mi śpiewa na co dzień, aż mnie czasami rozpiera, zwłaszcza miłość do
      dzieci:)...tylko czegoś mi brakuje, takiego...mojego. Tylko mojego.
      • becik_l79 Re: i żeby nie było, nie mam..... 21.03.09, 14:35
        znajdziesz to. Może przypadkiem, a może po dogłębnej analizie swojego życia. Co Ci sprawia przyjemność? Masz jakiś talent?
        Co robiłaś jak byłaś dzieckiem. W czym byłaś dobra w szkole?
        • zabka11 Re: i żeby nie było, nie mam..... 21.03.09, 15:02
          No znajdę, znajdę, pewnie tak...tyle, że właśnie muszę zacząć
          jakieś, że tak powiem....poszukiwania, bo samo do mnie nie
          przyjdzie.....sęk w tym, że ja już dłuugo czekam, aż samo sie
          znajdzie, stąd te przemyślenia, bo doszło do mnie, że jednak samo
          sie nie znajdzie:(

          Przyjemnośc sprawia mi wiele rzeczy, takich codziennych zazwyczaj,
          talentu nie mam żadnego, słoń nadepnął mi na ucho, moje wszystkie
          rysunki zwierząt wyglądają tak samo...świnia, kot czy pies...niczym
          się nie różną;) Taki ze mnie antytalent, że nawet w doborze ubrań,
          mam nie lada kłopot, bo nie mam gustu...ale to nie szkodzi, nie
          każdy ma dusze artysty w sobie, nie?

          W szkole nie byłam w niczym dobra, byłam lubiana, ot...bo zawsze mi
          humor dopisywał i lubiłam broić;)...ale naprawdę,
          przeciętniak....nigdy w życiu nie miałam żadnej pasji, to mi troszkę
          jak widzę, zaczyna doskwierać....

          Chyba mnie dzisiaj męczy słowo...przeciętna!
          pozdrawiam
          PS: tak sie zamyśliłam, że naleśnika spaliłam...hihihi, idę na
          spacer, odświeżę trochę myśli:)
          • kogosia Re: i żeby nie było, nie mam..... 21.03.09, 15:17

            • burdziaa Zabka 21.03.09, 15:42
              jak mysle o Tobie to widze silną Kobiete o wielkim sercu, która
              swoim optymizmem i energetyzmem , bedzie niosła pomoc potrzebującym-
              widzę |Cie jako Przywódcę/Lidera!
              • zabka11 Re: Zabka 22.03.09, 09:29
                Dziękuje Asiu..:) ...fakt, w czasach szkolnych miałam zadatki na
                lidera, bo to ja byłam zawsze największa rozrabiarą, szłam na
                pierwszy ogień, ciągnęłam za sobą wojsko....hihihi...a potem
                niestety zbierałam baty za to największe, nagany, uwagi i
                zawieszenia;)Ale fajnie było....hihihihi

                Mam nadzieje, że ten lider, we mnie znów sie obudzi, ale tym razem w
                bardziej szczytnym celu:)

                A co do spełnienia: przyznam szczerze, że jak pisałam posta o chęci
                dokonań czegoś wielkiego, to myślałam właśnie o Tobie i o Twoim
                malarstwie. Jako o Twojej pasji, której właśnie w moim życiu brak:(
                Ale...poszukiwania wciąż trwają:)
                Pozdrawiam serdecznie:)
            • burdziaa a u mnie i tak i nie 21.03.09, 15:52
              zagmatwałam w tytule
              TAK:
              Czuje,ze robię wyjątkowe rzeczy, kocham to, gdybym teraz odeszła
              (TFU TFU) zostały by po mnie obrazy, projekty, wnętrza, malastwa
              scienne, niektóre predzej czy pozniej zostaną zamalowane ale mam
              nadzieje,ze obrazy/grafiki pozostaną na długo w tych rodzinach do
              których trafiły. Zawsze chciałam zostawic ślad na Ziemi :) dlatego
              m.in poswieciłam się sztuką wizualnym a nie muzyce, chociaz i
              wykształcona w tym kierunku jestem. Mierziło mnie,ze koncert trwa
              chwile i jest za bardzo efemeryczny, pozostaje wspomnienie a ja
              potrzebowała bardziej namacalnych dodwodów , dlatego nie poszłam w
              slady taty/ale brat już tak :)/
              NIE:
              nie czuje sie jeszcze spełniona, mam swiadomosc upływajacego czasu,
              zamiast gotowac obiadku mogłabym np. siedziec w plenerze we Włoszech
              czy Francji i utrwalac cudowonosc tego Swiata...dlatego staram sie
              cieszyc tym co robię w danej chwili i sprowadzac to do rangi
              wydarzenia i sztuki :)
              Też bym chciałam podrozowac i pokazac Swiat Julkowi- mam nadzieje,ze
              uda się ! Swiat daleki ale i ten najblizszy, by znajdowac radosc
              niekoniecznie na drugim koncu Swiata.
            • zabka11 Re: kogosia 22.03.09, 09:21
              To bardzo szczytne co robisz i nie ukrywam, że mnie również
              pomaganie innym sprawia ogromną przyjemność. Zrobiłam pierwszy krok,
              zgłosiłam się na wolontarisza, i będę odwiedzać w szpitalach, chore
              dzieci z Domów Dziecka, żeby umilić im czas. Choć jeszcze nic nie
              zrobiłam, nawet nie wiem, czy sie sprawdzę, czy będę sie nadawać, to
              chcę i czuje, że mogę, w ten sposób pomóc, mogę sprawić, żeby przez
              chwilkę dzieciaki nie myślały o chorobie i o samotności. Tak czuje...
              Pozdrawiam serdecznie i dziękuję:)
              • kogosia Re: kogosia 22.03.09, 10:57
                ja tez się zgłosiłam do tego wolontariatu:))
    • maryjka60 Re: Chciałybyście zrobić w życiu coś wyjątkowego? 21.03.09, 16:45
      Ania czytając Twojego posta czułam się jakbym sama go napisała,
      nawet nie wiesz jak często mam takie same myśli. Wiem,że mam
      baaaardzo dobre życie, naprawdę je doceniam i lubię,i wcale nie chcę
      nagle rzucić wszystkiego i jechać do Afryki fotografować nosorożce
      albo zostać prezydentem Wrocławia (na początek :>), czuję że to nie
      dla mnie. Ale jednocześnie straszliwie mi brak w życiu PASJI,czegoś
      obok mojego obecnego życia gdzie moje talenty (te z biblinnej
      przypowieście) by wybuchały, rozwijały się, gdzie mogłabym drzemiącą
      we mnie energię z siebie wyrzucić. Myślę intensywnie co ze sobą
      zrobić, chcę tkwić w przekonaniu, że przyczajam się do czegoś
      większego, że to znajdę, kurna blaszka. Dlatego tak lubię czytać
      sobotnie "Wysokie obcasy" to moje okno na inny świat, na pasje
      innych ludzi, polecam. I tak lubię nasze forum bo pełno w nim
      świetnych kobiet, i z niejednej część charakteru lub osobowości
      wzięłabym dla siebie.
      I tak naprawdę nie zależy mi na tym żeby moje dzieło było wielkie i
      niezapomniane ale żeby było moje,żebym w końcu wiedziała że to jest
      TO!, że już nie stoję z boku.
    • asuzi Re: Chciałybyście zrobić w życiu coś wyjątkowego? 21.03.09, 19:05
      czasem i ja się zastanawiam nad sensem swojego życia, czegoś mi
      brakuje, kiedyś rozmawiałam o tym z mężem, on ma swoje hobby, a ja
      nawet nie....i tego mi brakuje, może nie chcę zrobić czegoś
      wielkiego, ale coś dla siebie, w czym bym sie spłeniała.....tyle
      myśli wywłołanych...
    • asuzi Re: Chciałybyście zrobić w życiu coś wyjątkowego? 21.03.09, 19:08
      PS do ego czasmi czuję sie taka beznadziejna...., przeciętna.....
      albo gorzej...
      • dorka3078 Re: Chciałybyście zrobić w życiu coś wyjątkowego? 21.03.09, 21:37
        zabka jak czytam jakie cuda czasami gotujesz to mi ślinka cieknie
        ,jak to kobito nie masz talentu !!!!
        nie gadaj głupot moja rówieśniczko i w dodatko jak to lilka z
        Patrycją napisały podobno podobne do siebie jesteśmy
        • sierpniowa27 Re: Chciałybyście zrobić w życiu coś wyjątkowego? 21.03.09, 21:47
          cale zycie uprawialm sport,do 18 roku zawodowo;-)moza tak
          powiedziec;-)zrezygowalam ,bo bylam slaba psychicznie ..tzn zle
          znosilam porazki,balam sie wystepow publicznych itp..bylam
          mloda,jeszcze taka niedoswiadczona,nikt we wlasciwym momencie mna
          nie pokierowal...czasem czuje zal,o stracona szanse..ale...moze
          nigdy bym nie poznala mego Meza,nie miala super Syka i inaczej moje
          zycie by sie potoczylo..Jak nie raz bierze mnie na wspominiki to Maz
          mnie stawia do pionu mowiac, ze w zawodowym sporcie nie jest tak
          wesolo..ta presja,samotnosc,podrozowanie ciagle..oje sie tylko,a juz
          niestety mam zapedy, ze te swoje marzenia przeiose a dziecko...a
          widze, ze je ciagie do sportu;-)hi hi..ale musze sie trzymac w
          ryzach,iech robi co Mu sprawia pasje..musze tylko go odpowiednio
          pokierowac i pokazac rozne mozliwosci..zycie ma sie tylko jedno...
          • a.zaborowska1 Re: Chciałybyście zrobić w życiu coś wyjątkowego? 23.03.09, 08:20
            Zabka czytając twojego posta poczułam jakbyś ściągneła mi myśli z
            głowy.
            Kimś wielkim nie chciała bym być. Nie musiałabym zrobić czegoś
            wyjątkowego czy sławnego. Natomiast zaczęłam rozumieć ile
            satysfakcji daje "spełnianie się" U mnie to była wogóle taka
            pogmatwana historia. Kilka lat temu praca, dziecko do
            przeczkola...po 5 latach siedzenia w domu zadziałała rewelacyjnie.
            Mimo iż oddałam prawie całą siebie po roku wywalono mnie na zbitą
            paszczę. Jakaś życzliwa koleżanka nakablowała na mnie, że chciałabym
            drugie dziecko. W sumie to rozwiązało samo moją sytuację. Mogłam
            wrócić do "bycia" ze starszakową,wyjechaliśmy na wakacje, zaszłam w
            ciążę, dostaliśmy ze sprzedaży nieruchomości trochę pieniędzy,
            kupilismy samochód za gotówkę, wszystko sie układało jak być
            powinno.Potem ten nieszczęśliwy poród:płacz, ból i już nic co realne
            nie miało sensu. Ani praca, ani pieniądze, ubrania, podróże, wtedy
            właśnie zaczęłam kurs prawo jazdy. Podsumowując Taka męczarnia z
            wegetacją. W końcu mój m wpadł na pomysł kupił mi psa. Rewelacyjna
            terapia. Szczeniakiem trzeba się przecież opiekować :-) Rok ten był
            bardzo ciężki. Nie raz mówiłam że jeśli dojdzie do tego, że urodzę
            zdrowe dziecko które będę mogła położyć w łóżeczku popatrzeć na nie
            z wszystkim innym dam sobie radę,że już nigdy nie będę potrzebować
            nic więcej. Z Maciusiem ciąża była ciężka (psychicznie) potem czas
            szedł jak z bicza strzelił. Wielkie szczęście!!! ogromna praca
            fizyczna ale wiadomo iż w moim życiu była to najlepsza decyzja
            aby "mnie" uratować. Po półtora roku usiadłam i poczułam właśnie to
            co ty napisałaś w drugiej części swojego posta. Zabrakło mi nagle
            czegoś co mogłabym zrobić tylko dla siebie, nie mam żadnego hobby,
            bezpłciowe zawody... gdy dzieci dorosną kim ja będę? Co będę w zyciu
            robić? Przez ostatnie 4 lata czuję się jabym ciągle chodziła w
            ciąży :-/?
            Postanowiłam na początek wrócić na te prawko, sprawiało mi to dużo
            satysfakcji i poczucie, że mimo swojego 32 wieku mogę coś jeszcze w
            życiu zrobić. Zdanie egzaminu a teraz jazda samochodem dała mi dużą
            odskocznie i podbudowanie wartości (moich zaburzonych chyba
            totalnie). Nie wiem co będe robić dalej. Narazie muszę polepszyć
            jakoś naszą sytuację materialną, chciałabym sobie kiedyś kupić
            własny samochód. Maciuś do 3-4 lat będzie napewno ze mną. Potem
            przeczkole, przydała by się jakaś praca. Jedyne na czym ostatnio się
            znam to na wychowywaniu dzieci (oj a i tu można by debatować), może
            powinnam chodowac psy (sa z tego pieniądze) ...

            Żałuję w swoim życiu, że nie poszłam do szkoły policyjnej, zawsze
            fascynował mnie ten zawód. Tu zawiedli rodzice wybrali bezproblemową
            biurową szkołę bleee, kiedyś tańczyłam jako dziecko tez nie
            pociągneli tego dalej (bo nie chciało im się ze mną jeździć).
            Hobby, zainteresowanie czymś daje dużo satysfakcji i radości. Widzę
            to po moim mężu. On łowi ryby. Siedzi tam z tą wędką i przeżywa
            każde branie :-) a jak sa udane połowy bebni o tym wszystkim i sie
            cieszy jak dziecko ;-) i cóz w tedy chcieć od życia więcej ;-)
            • zabka11 Re: azaborowska1 23.03.09, 10:12
              Dzięki, że napisałaś, zresztą wszystkim dziękuję:), miło poczytać,
              że nie tylko ja czuję sie nie spełniona;)
              Choć powiem szczerze, że Twoje spojrzenie na wiele spraw, z racji
              tragedii jaką przeżyłaś:(, i jaką wiele ludzi przeżywa, jest dla
              mnie trochę wskazówką, co w życiu najważniejsze. Gdybym patrzyła
              Twoim sercem, to perspektywa mojego patrzenia na ważnośc spraw,
              byłaby zdecydowanie inna, powiem nawet...lepsza, choć to może
              niestosownie brzmi....przepraszam. Dlatego staram się, aby moje
              myśli były też pokorne, bo wiem,... nie, nie wiem, ale...zdaję sobie
              sprawę jak łatwo, w jednej sekundzie WSZYSTKO stracić:(

              Czas przemyśleń trwał u nas caały weekend, wczoraj z m,
              debatowaliśmy co by było gdybyśmy zrobili wtedy, kilka lat temu to i
              tamto np. gdybyśmy wyjechali do Kanady, jak jeszcze Gosi nie było,
              czy do Angli, jak Gosia miała 1,5 roku, co by było gdybyśmy zamiast
              naszego M2, kupili wtedy działkę, czy już byśmy wybudowali ten
              wymarzony dom, czy prędzej byśmy się rozstali, bo mieszkanie u
              teściów, po 3 latach, prawie doprowadziło do rozwodu, więc po
              kolejnych latach.....pewnie, nie miałby kto w tym domu zamieszkać.

              Generalnie doszliśmy do wniosku (przerwa techniczna: Janek rozebrał
              sie do golasa;), że decyzje przez nas podjęte, były najlepsze, w
              tamtym czasie, ale jednak...zabrakło nam troche odwagi jeżeli chodzi
              o te wyjazdy.....może trzeba było zaryzykować...ale tego już się nie
              dowiemy:(

              Mój m, też łowi ryby, uwielbia to, potrafi, godzinami siedzieć na
              łódce, na środku jeziora i patrzeć na ten spławik, tak?? jeju...ja
              po godzinie (raz z nim wypłynęłam) myślałam, że się zaraz wyskoczę
              za burtę i z nudów się utopię, bo to masakra jakaś była dla mnie,
              tak siedzieć nieruchomo i nie gadać;). Ma PASJĘ, której ja nie mam:(

              Życie mam poukładane, z wyznaczonymi celami, które nawet
              wizualizuje, np. nowa kanapa z Ikea (w listopadzie jak spłacę kredyt
              na komputer), czy nowe mieszkanko 3 pokojowe, może jeszcze w tym roku
              (Gosia już układa zabawki w nowym pokoiku;). Takie planowanie, daje
              mi siłę, że to życie ma jakiś sens, ta praca, poświęcenie, a nie
              tylko tak od 10tego do 10tego.
              Ale...no właśnie, ale czy dążenie do dóbr materialnych, to max na
              jaki mnie stać??????
              Bo jako matka, żona, kochanka, jestem usatysfakcjonowana, mniej lub
              więcej, zależy od konkretnej sprawy, ale...jako kobieta...NIE:(
              Nie, bo nie osiągnełam jeszcze celów sobie wyznaczonych.

              Ale...pierwsza decyzja podjęta: wracam na angielski, chodziłam na
              Callana, przerwałam, bo ciąża potem, brak kasy. Teraz kasy też nie
              ma, ale wracam, coś wymyślę. Lubiłam te zajęcia, bardzo i w końcu
              chce, pragnę, muszę dokończyć naukę:)
              Pozdrawiam serdecznie:)
              • a.zaborowska1 Re: azaborowska1 24.03.09, 10:59
                zabka11 napisała:

                > Dzięki, że napisałaś, zresztą wszystkim dziękuję:), miło poczytać,
                > że nie tylko ja czuję sie nie spełniona;)
                > Choć powiem szczerze, że Twoje spojrzenie na wiele spraw, z racji
                > tragedii jaką przeżyłaś:(, i jaką wiele ludzi przeżywa, jest dla
                > mnie trochę wskazówką, co w życiu najważniejsze. Gdybym patrzyła
                > Twoim sercem, to perspektywa mojego patrzenia na ważnośc spraw,
                > byłaby zdecydowanie inna, powiem nawet...lepsza, choć to może
                > niestosownie brzmi....przepraszam. Dlatego staram się, aby moje
                > myśli były też pokorne, bo wiem,... nie, nie wiem, ale...zdaję
                sobie
                > sprawę jak łatwo, w jednej sekundzie WSZYSTKO stracić:(

                Tak ... tylko że my ludzie jesteśmy tak skonstrułowani, że chcemy
                coś więcej. I ja uważam że mamy do tego prawo ;-) (oczywiście bez
                przesady)
                > Mój m, też łowi ryby, uwielbia to, potrafi, godzinami siedzieć na
                > łódce, na środku jeziora i patrzeć na ten spławik, tak?? jeju...ja
                > po godzinie (raz z nim wypłynęłam) myślałam, że się zaraz wyskoczę
                > za burtę i z nudów się utopię, bo to masakra jakaś była dla mnie,
                > tak siedzieć nieruchomo i nie gadać;). Ma PASJĘ, której ja nie mam:
                (
                Ha ha ha ale się uśmiałam :-))))) ja to łódkę nawet nie wsiadam.
                Czasami jedziemy (w lato) wszyscy z namiotem, butlą gazową,
                grillem ... ja wtedy wole robic przy grilu i na leżaczku się
                wylegiwać. A jak Maciek złowi dużą rybę cieszę się jak dziecko :-)

                > Życie mam poukładane, z wyznaczonymi celami, które nawet
                > wizualizuje, np. nowa kanapa z Ikea (w listopadzie jak spłacę
                kredyt
                > na komputer), czy nowe mieszkanko 3 pokojowe, może jeszcze w tym
                roku
                > (Gosia już układa zabawki w nowym pokoiku;). Takie planowanie,
                daje
                > mi siłę, że to życie ma jakiś sens, ta praca, poświęcenie, a nie
                > tylko tak od 10tego do 10tego.
                > Ale...no właśnie, ale czy dążenie do dóbr materialnych, to max na
                > jaki mnie stać??????

                No to ty masz tak jak ja. W tym roku spłacę 3 kredyty i już mi
                piłeczka w głowie skacze co bym chciała kupić ;-) W mieszkaniu
                chciałabym duzy remont w łazience i kuchni ale ponieważ to kosztowne
                pomieszczenia wymyśliłam chociaz malowanie :-0 w lato wszystkich
                ścian. Mi osobiście się wydaje że wszystko z odpowiednim umiarem
                jest dozwolone. Przecież każdemu coś się od życia należy tak ??? Nie
                można wiesz poddać się rutynie bo wtedy nie będzie się szczęśliwym
                raczej zgoszkniałą, bezpomysłową osobą.
                > Bo jako matka, żona, kochanka, jestem usatysfakcjonowana, mniej
                lub
                > więcej, zależy od konkretnej sprawy, ale...jako kobieta...NIE:(
                > Nie, bo nie osiągnełam jeszcze celów sobie wyznaczonych.
                >
                > Ale...pierwsza decyzja podjęta: wracam na angielski, chodziłam na
                > Callana, przerwałam, bo ciąża potem, brak kasy. Teraz kasy też nie
                > ma, ale wracam, coś wymyślę. Lubiłam te zajęcia, bardzo i w końcu
                > chce, pragnę, muszę dokończyć naukę:)
                > Pozdrawiam serdecznie:)

                I bardzo dobrze wracaj na angielski jak lubisz i sprawia ci to
                radoche czy satysfakcje (oj ja niecierpie obcych języków) ;-)
                Za to mam w planie posłac za 2 lata juniora do przeczkola i coś
                dorobić, w tedy będę mogła wkońcu pozwolić sobie na modny ciuch,
                wyjdę z domu, może do ludzi... nie wiem co bym mogła robic.
                Moje materialne pragnienia na ten rok to jakiś stary samochód w
                granicach 5 tyś. Chyba bym w nim spała :-)))))) ze szczęścia

                PS: Zawsze podobaja mi się ludzie którzy myśla, rozwarzają,
                porównują, dąrzą do czegoś, starają się kontrolować ... życie a nie
                stoją w miejscu i narzekają, oczekuja np. pomocy od innych nic od
                siebie nie dając... a znam pare takich osób i małżeństw BEZNADZIEJA


                >
    • a_beatle Re: Chciałybyście zrobić w życiu coś wyjątkowego? 23.03.09, 09:10
      Siedzę w pracy, nie powinnam się logować i pisać, ale nie mogłam się
      powstrzymać. Tak bliskie mi są Twoje, Wasze przemyślenia:-) Może ta
      30-tka to jakiś przełom w życiu?
      Od jakiegoś czasu (myślę, że odkąd mam dziecko) mam pragnienie, by
      również moje życie zawodowe było wypełnione SENSEM, a nade wszystko
      przynosiło jakiś pożytek. Mam też poczucie, dopiero teraz (!), że
      odkrywam swoją pasję (nie licząc pomniejszych) - fascynują mnie
      dzieci, ich świat, sposób odczuwania, postrzegania rzcezywistości,
      literatura dziecięca, chciałabym studiować pedagogikę, pracować z
      nimi. Ale tchórz jestem, boję się zaczynać od nowa, trochę też leń,
      bo musiałabym trzecie studia skończyć, a nie chce mi się znów w
      ławce zasiadać....
      I to mnie w sobie najbardziej denerwuje, że CHCĘ, ale się BOJĘ.
      Z drugiej strony przeraża mnie też żal i zgorzknienie za kilka lat,
      jeśli nie spróbuję.....Trudne to wszystko....
      Odwagi dziewczyny! Ja wierzę, że każdy jest z nas wyjątkowy, nie
      szary, zawsze jakiś. I każdy ma talent, może jeszcze nieodkryty?
      • malenkie7 a moze dojrzewalnia roz??? 23.03.09, 11:07
        (www.dojrzewalnia.pl/)

        Oj, znam to uczucie... Bardzo chciałabym odkryc pasję. Dac się
        wciągnąc w jakies zajęcie, wykonywanie którego bedzie sprawiało mi
        frajde, satysfakcję i bedzie mnie uszczesliwiac.
        Niby nie powinnam narzekac na moje zycie - pomijając pierepałki
        porodowe i depreche z tym związaną, mam raczej dobre zycie - mąż,
        dziecko, nienajgorsza sytuacja materialna...
        Ale brakuje tego czegoś:(
        Kiedys juz zastanawiałam sie nad czymś takim:
        www.dojrzewalnia.pl/
        ale sama nie miałam odwagi przyłaczyc sie do jakiegoś warsztatu..
        • zabka11 Re: a moze dojrzewalnia roz??? 23.03.09, 11:50
          No super te warsztaty, dziekuję za link, tylko cholera nie ma
          miejsc, we Wrocku, na większośc spotkań, a poza tym, one są płatne,
          nawet po 50zł:(
          Więc odpada:(
          Pozdrawiam:)
          PS: malenkie7 o Tobie często myśle, żebyś silna była i poradziła
          sobie z tym "bałaganem w głowie", jak to kiedyś napisałaś.
          Jak tam przeprowadzka? A Ty jak się czujesz? napisz, choć na
          ukrytym....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka