Dodaj do ulubionych

efekt domina...

22.06.09, 20:51
mama zdjeła dziecku kapcie i skarpetki - dziecko senne więc marudzi, że chce je nałożyć ponownie - mama mówi, że nie bo idziemy spać - dziecko wpada w histerie - histeria trwa jakieś 20 -25 minut - mama i tata siwieją - dziecko się wybudza... na szczęście w końcu zasypia...

Czy lepiej było mu dać się położyć w kapciach i skarpetkach a później je mu zdjąć? sama nie wiem...
Co robicie w sytuacjach gdy Wasze dzieci się uprą na coś co niby nie jest niebezpieczne ani jakoś bardzo niewskazane ale poprostu macie "odmienne zdanie"?
Wiem, że jak już zaczełą się histeria to zdania nie moge zmienić ale w sytuacjach "mało ważnych" czasem żałuje, że nie dałamu mu postawić na swoim...
Z drugiej strony co to za filozofia mieć "grzeczne" dziecko jeżeli praktycznie w 99% przypadków działoby się po myśli dziecka...
taki "dobrotliwy tyran" by z tego wyrósł, zawsze usmiechniety bo zawsze jest po jego myśli
No nie jest łatwo...
Obserwuj wątek
    • andzia84 Re: efekt domina... 22.06.09, 20:57
      ja staram się nie ustępować, chociaż jak już czasam mam dość daje
      sobie spokój ale nigdy w sytuacji gdy już nie pozwoliłam, zabroniłam
      itp.
      niestety takich sytuacji w ciągu dnia jest milion. ostatnio stosuje
      dwie metody
      1. liczę do 3- jest to czas w którym ma szansę oddać rzecz
      dobrowolnie, później wkraczam. skutkuje zazwyczaj i pozwala się
      dziecku wycofać z "honorem". chociaż mały ostatnio jak mówię liczę
      do 3 od azu mówi: tsi i się cieszy! ręce opadają
      2. jak jest mocno rozbryklany, niegrzeczny itd staram się
      odseparować go od tej sytuacji i wyciszyć go

      są jednak sytuacje gdy już nic nie skutkuje i wtedy sama mam ochotę
      usiąść i płakać
    • atenette Re: efekt domina... 22.06.09, 20:59
      W sytuacjach mało ważnych pozwalam dziecku decydować, bo wg mnie
      naszym zadaniem jako rodziców jest nie tylko stawiać zakazy i
      wyznaczać granice, ale także uczyć podejmowania samodzielnych
      decyzji i pokazać, że my te decyzje akceptujemy bez względu czy się
      z nimi zgadzamy czy nie.
      I tak np. w opisanej przez Ciebie sytuacji pewnie próbowałabym
      przekonać dziecko, tłumacząc mu, że wygodniej śpi się bez kapci i
      skarpetek, ale jeżeli dziecko stanowczo by się tego domagało to
      pozwoliłabym mu w nich spać.
      Natomiast nie pozwoliłabym jeżeli (przypuścmy, żeby zobrazować o co
      mi chodzi) dziecko chciałoby spać w brudnych, zabłoconych butach, w
      których przyszło właśnie ze spaceru.
    • patrice7 Re: efekt domina... 22.06.09, 21:11
      Ja zrobiłabym tak samo jak Ty.( przypadek z zupą opisywany na forum )
      Generalnie uwazam ze teraz sa to rzeczy mało ważne,ale jak oleje te mało wazne
      to bedzie mi trudniej przy tych "wielkich".
      Nie daje sobie wejść na głowę. Mówię nie to nie i juz.
      • f3f Re: efekt domina... 22.06.09, 21:35
        Ostatnio utkwiła mi też w pamięci scenka z tramwaju, którą widziałam parę dni temu, jechałam sama wieć mogłam spokojnie obserwowac otoczenie ;)
        Do tramwaju wsiadła babcia z ok3-4 letnim dzieckiem, w tramwaju było dość ciasno, ale ktoś zwolnił miejsce i babcia chciała usiąść z wnukiem - ale on chce sam a nie na kolankach. Babcia nie protestuje ichociaż dosyć leciwa - stoi a wnuczek siedzi sam.
        Dwa lata temu pomyślałabym - co za dziecko, co za babcia - "ja to bym takiego od razu do pionu postawiła - przecież to starsza kobieta - trzeba dziecku tłumaczyć, że nie jest pępkiem świata itp itd"
        ale teraz majac już "pewne doświadczenie" z dzieckiem zaczełam się zastanawiać czy ryzykowałabym atak histerii w tramwaju pełnym ludzi czy też "dydaktykę" zostawiłabym na później...
        Zwłaszcza, że jakby w rezultacie tej histeri i tak sam wylądował na tym fotelu to sprawa przegrana...
        • monikaj21 Re: efekt domina... 22.06.09, 21:54
          Ja powiem tak - zwykle nie wycofuję się w obawie przed atakiem
          histerii co nie znaczy że zawsze mam stawiać na swoim. To jest dla
          mnie zupełnie bez sensu - nie chcę mieć dzieci, którymi wszyscy będą
          w życiu sterować bo są takie 'ułożone i posłuszne'. Rozróżniam
          sprawy na ważne i mało ważne, w ważnych nie ustąpię (nawet gdyby mi
          miało zrobić histerię w tramwaju czy gdziekolwiek indziej), w mniej
          ważnych mogę i bardzo często ustępuję. Szczególnie zwracam uwagę,
          żeby właśnie w sytuacjach gdy chodzi o dziecko ono mogło samo
          decydować o sobie - to jak jest ubrane, w co chce się bawić, jaką
          bajkę obejrzeć to są dla mnie dobre obszary do uczenia podejmowania
          decyzji i ponoszenia konsekwencji oczywiście. No ale czasem mi się
          zdarzy zadecydować o jakiejś bzdurze za dziecko i wtedy czasem jest
          histeria - z Jaśkiem to narazie mały pikuś, ze starszą akcje
          odchodziły jak była w jego wieku :)
          • andzia84 Re: efekt domina... 22.06.09, 22:00
            taka mnie naszła refleksja że wychowanie dziecka to sztuka
            podejmowania wyborów wciąz i wciąz... 1000 razy dziennie w błahych i
            ważnych sprawach.
            • monikaj21 Re: efekt domina... 22.06.09, 22:15
              Masz rację - wszystko co robimy, mówimy ma wpływ na to kim jest i
              będzie nasze dzieco - ta świadomość mi tak ciąży... Najbardziej mnie
              wkurza, że ja nie potrafię często oprzeć się emocjom i robię/mówię
              coś czego nie powinnam :(
              • patrice7 monika21 22.06.09, 22:23
                A któz się czasami nie daje ponieść;)
                Normalne
                • andzia84 Re: monika21 22.06.09, 22:28
                  no jesteśmy tylko ludźmi, mnie to czasm szlag trafia jak 10 razy
                  powtarza,m nie rusz lub zostaw itp a on zaraz robi to samo po złości
                  tylko luka czy nie patrzę, a potem jak go odsunę lub zabiorę te
                  rzecz to ryk. Najbardziej to nie wiem co robić jak chcę żeby coś
                  zrobuł typu posprzątał zabawki, odniósł cos na miejsce a on nie chce
                  przeciż na siłę go nie zmuszę, a jak perswazja nie działa to nie
                  wiem co robić, jakie kary stosowac żeby hjednak te głupie zabawki
                  posprzątał
                  • monikaj21 Re: monika21 22.06.09, 22:37
                    U nas pierwsza próba sił z młodym była właśnie o sprzątnięcie - coś
                    rozrzucił i nie chciał sprzątnąć - trwało to 40 minut
                    (powiedzieliśmy że nie pójdzie dopóki tego nie sprzątnie, rozryczał
                    się i chciał przytulić - powiedzieliśmy że przytulimy jak sprzątnie,
                    itd) - byliśmy w szoku że taki może być zacięty. Teraz zwykle na
                    pierwszą prośbę o sprzątnięcie odpowiada 'nie' po czym prosimy
                    jeszcze raz i sprząta, ale nie zawsze oczywiście :)
                  • patrice7 andzia 22.06.09, 22:37
                    u mnie problem sprzatania rozwiazał nm.
                    Malwa uwielbia jesc i sie kąpac ;)
                    I przed jedzeniem np mowił"Malwina a teraz sprzatamy zabawki,bo mama zaraz da
                    obiad i bedziemy jesc" lub "sprzatamy bo idziemy sie kapac
                    " Na poczatku nie rozumiala ,pokazywał co jak i wogole,a teraz jak usłyszy
                    zabiera sie do działania.Nie wiem czy bez "motywacji" tak chetnie by to robiła :P
                    • andzia84 pati 22.06.09, 22:42
                      ja też zazwyczaj czymś zachęcam, wyjściem na spacer, jazdą rowerem
                      itp ale są takie momenty że te uparciuch się zaprze i nic nie
                      działa. xresztą ja to jakiś wyjątkowo trudny egzemplarz dostałam,
                      oby drugie było bardziej ugodowe bo przyjdzie zwariować
                  • qwoka Re: monika21 23.06.09, 10:25
                    wczoraj własnie chciałam wyegzekwoac posprzątanie zabawek. Był
                    akurat dobry moment, bo mała chciała oglĄDAC TELETUBIsie za którymi
                    przepada, wiec mówie: włącze Ci bajke, jak poskładasz klocki do
                    wiaderka. Powtórzyłam to może 20 razy, ale się zaparła i nie chciała
                    sprzatnąć, wiec bajki nie włączyłam. A naprawde nic tak nie uwielbia
                    jak teletubisie, wiec już lepszego argumentu nie mogłam mieć, ale
                    jak sie uprze to nie da się przekonać i koniec:/
                    • a.zaborowska1 Re: monika21 23.06.09, 12:21
                      podoba mi się twoje podejście i jest bliskie temu o czym kiedyś
                      rozmawiałam z Panią psycholog gdy miałam załamanie ze starszą córką.
                      Wytłumaczono mi, że dziecku nie wolno wszystkiego "zabraniać" ono
                      musi poznawać świat. Musi czasem się uderzyć aby zobaczyć ze to
                      niebezpieczne (to akurat dot.starszych dzieci) spróbowac soli aby
                      poznac smak...itd Również może wręcz "musi" mieć swoje zdanie.
                      Ustępowanie w sprawach mało ważnych nie jest wychowawczą porażką
                      tylko mądrym działaniem. To wszystko jest szalenie trudne dla
                      rodziców którzy angażują się w wychowanie dziecka bo znam takich
                      którzy np. nie mają takich problemów jak ja :-/
                      Do tego dochodzi jeszcze sprawa charakteru (bardzo istotna z resztą)

                      Dla mnie zupa to inna sprawa a skarpetki inna. Ja ostatnio miałam
                      identyczną sytuację skarpetki założyłam. Junior tulił, całował i
                      usnął. Nie czułam się jak pokonana tylko że to było dla niego
                      naprawdę ważne :-)

                      Zabawki też uczymy się zbierać czasem jak nie chce ostry ton
                      zmieniam w zabawę zawsze pomaga. Dłużej się schodzi ale cel
                      osiągnięty.

                      Natomiast nie radzę sobie z małym po za domem. A już jak jestesmy w
                      jakiejś przychodni, urzędzie itp mały normalnie dostaje głupawki.
                      Biega drze się, piszczy, ludzie patrzą na mnie z politowaniem. Nie
                      umiem go uspokoić, nie ma szans żeby grzecznie gdzieś usiadł,
                      zazwyczaj musimy wyjść. Wczoraj byliśmy w wydziale komunnikacji był
                      cały spocony z szarpania się ze mną. Nie było człowieka żeby nie
                      zwrócił na niego uwagi. Nawet pan policjant chciał go zabrać do
                      radiowozu. Nikogo się nie boi, nie słucha normalnie adhd ++
                      Nie wiem mam nadzieję, ze mu przejdzie bo kiedyś to się skończy
                      klapsem a tego bym nie chciała :-(
                      • atenette Re: monika21 23.06.09, 13:01
                        Całkowicie się z Tobą zgadzam.
                        A co do miejsc publicznych - może noś przy sobie zawsze jakieś
                        książeczki, małe klocki, samochodzik, cokolwiek, co mogłoby go
                        zainteresować?
                        • a.zaborowska1 atenette 23.06.09, 13:27
                          noszę ale ten cwaniak jakby wiedział, że tym to on spokojnie może
                          pobawic sie później. A długi korytaz w skarbówce mogą się jutro nie
                          powtórzyć :-) widze to w jego oczach. Smycz mu sprezentuje.
                          • atenette Re: atenette 23.06.09, 13:31
                            hehe tak to jest :) Chyba po prostu lubi być w centrum
                            zainteresowania, gwiazda Ci rośnie ;)
    • dagi.ww Re: efekt domina... 23.06.09, 18:07
      Ja mam bardzo uparte dziecko, ale tą cechę odziedziczyło po mamusi, więc staram
      się nie ustępować. Trudno jest ocenić, co jest mniej a co bardziej ważne, ale u
      mnie zazwyczaj działa odwracanie uwagi, tłumaczenie albo obiecanie czegoś w
      zamian - to wszystko, o czym pisałyście. Jest trudno; często nerwy mam napięte
      do granic, ale w kwestii sprzątania czy brania rzeczy, których nigdy nie
      pozwalam ruszać staram się być nieugięta. Poza domem raczej nie dochodzi do
      jakichś strasznych histerii, ale w sytuacjach podbramkowych zazwyczaj ją
      zagaduję lub zajmuję po prostu czymś innym.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka