ksenja1
24.07.09, 23:10
Witam! Dziewczyny, rzadko piszę ale często czytam, jestem bardzo z wami
związana. Chciałam Wam napisać o czymś co nas dziś spotkało, bo jestem
przerażona. Byłam z dziećmi na placu zabaw, oczywiście zjedli lody w cieniu
pod drzewkiem. Wózek postawiłam też pod drzewkiem w cieniu- żeby się nie
nagrzewał. Wracam do domu, akurat mała o dziwo usnęła mi w wózku- w zasadzie
to jej się nie zdarza, ale dziś usnęła. Chciałam ją poprawić patrzę a tu na
bluzeczce DWA kleszcze! Nie zdążyły się jeszcze wgryźć całe szczęście. Trzeci
na włoskach, na kucyku! Całe szczęście też jeszcze daleko od skórki.
Obejrzałam wózek, wydawało mi się że już nic nie ma więcej. Do domu mamy
bardzo blisko. Przełożyłam małą do łóżka, jeszcze obejrzałam czy nic nie ma.
Na szczęście nie miała. Ale zaglądam do wózka, a tam na budzie następne dwa!
Za chwilę z jakiegoś zakamarka wyszły jeszcze ze dwa, może trzy- wszystkie od
razu zabijałam. Najgorsze, że nie było ich widać, a za chwilę wyłaziły.
Wyprowadziłam wózek na klatkę. Jestem w szoku. całe szczęście, że to się tylko
tak skończyło. Nie byliśmy w żadnym lesie, nawet nie w parku, tylko na placu
zabaw pod drzewem- na osiedlu. Nie wiem, w którym momencie to mi oblazło
wózek, ale jeszcze teraz jestem zdenerwowana. Czy już nigdzie nie można wyjść
bezpiecznie z dziećmi?