basman.gorlice
10.02.05, 11:28
Dziennik nowosądecki 10-02-2005
GORLICE. Będą zwolnienia całej załogi "Glimaru"
Katastrofa w trzech etapach
Cała 450-osobowa załoga Rafinerii Nafty "Glimar" straci pracę wskutek
upadłości spółki. Plan grupowych zwolnień przedstawił wczoraj związkom
zawodowym syndyk masy upadłościowej zakładu.
Jak ustaliliśmy, redukcje mają być przeprowadzone w trzech etapach: od lutego
poczynając, a na marcu kończąc. W pierwszym pracę ma stracić 181, drugim 136,
a trzecim 111 osób. Zdecydowana większość z nich to załoga działów
produkcyjnych (łącznie 328 ludzi). Resztę stanowi administracja, służby
księgowe i ekonomiczne.
Związki zawodowe zapowiedziały walkę o utrzymanie choćby części miejsc pracy,
zamierzają też negocjować lepsze warunki dla osób, które będą musiały odejść
z rafinerii. Reprezentanci załogi podkreślają, że zapowiedź zwolnień nie jest
równoznaczna z ich przeprowadzeniem zwłaszcza, że Grupa Lotos (od niedawna
właściciel "Glimaru") do połowy marca ma przedstawić
program "zagospodarowania" części obecnych pracowników gorlickiej rafinerii.
Jak już informowaliśmy, bierze się pod uwagę przejęcie jakiejś grupy ludzi
przez rafinerię w Jaśle, która także jest już częścią Lotosu.
- Ustawa o rozwiązywaniu sporów zbiorowych zabrania nam podejmowania akcji
protestacyjnych, zanim dojdzie do rozmów z mediatorem z listy ministra
gospodarki - mówi Łukasz Irski, szef Solidarności w "Glimarze". - Chcemy
doprowadzić do tego, by jak najszybciej przyjechał do zakładu. Jesteśmy
niemal pewni, że mediacje nie przyniosą rezultatów, więc prawdopodobnie nie
uda się uniknąć kolejnego strajku.
Związkowcy chcą doprowadzić do realizacji programu dobrowolnych odejść
zapropowanego przez Grupę Lotos jeszcze przed styczniem, kiedy to ogłoszona
została upadłość "Glimaru". Nie będzie to jednak łatwe, bo prawnicy dowodzą,
iż jego przeprowadzenie jest uzależnione od dalszego istnienia spółki.
- Ale przecież "Glimar" nadal jest obecny na rynku - przekonuje Łukasz
Irski. - Istnieje, dopóki nie zostanie wypisany z rejestru spółek.
Związkowcy walczą o godne odprawy dla załogi, bo program dobrowolnych odejść
zakładał wypłatę pracownikom 12 średnich miesięcznych pensji. Tymczasem
normalne rozwiązanie stosunku pracy zagwarantuje im jedynie odprawy w
wysokości trzech pensji. Mimo fatalnego położenia, załoga "Glimaru" nie traci
nadziei. Czeka na negocjacje Lotosu z bankami kredytującymi dotąd rafinerię.
Gdyby udało się uzyskać zwolnienie z obowiązku spłaty 80 proc. zadłużenia
sięgającego obecnie miliarda złotych, to zakład można by uratować,
ograniczając się do restrukturyzacji zatrudnienia, której celowości nikt już
nie kwestionuje.
PAWEŁ SZELIGA