wysoka7
12.11.07, 15:18
wcisnęłam, przepraszam. A w ogóle to miałam zamiar wpisać się w
stosownym wątku, ale coś mi nie wyszło. Bardzo lubię Was czytać a
klimat ogólnej życzliwośći i życiodajnego zdrowego podejścia do
kwestii wszelakich ośmiela mnie do zadania pytania: czy warto kupić
podgrzewacz do potraw, taki na tee-lighty (wybaczcie nowotwór
słowny)? Po wczorajszym światecznym obiedzie na 13 osób u mojej
mamy, w którego trakcie stygły mięsa a nikt nie miał ochoty na dyżur
w kuchni, bo nie po to się zaprasza gości, mam ochotę kupić
jakiśpodgrzewany półmisek mamie. Niech się kobieta nie stresuje
więcej. Tylko czy toto zdaje egzamin? Będę wdzięczna za pomoc.