polski_francuz
09.08.11, 14:54
W latach 50 populacja malych miasteczek i wsi parla do miast. W miastach byla praca, kina, teatry, restauracje.
Dzisiejsze miasta staly sie molochami nie do zycia. Ceny mieszkan, komunikacja, zatrucie powietrza a w koncu, czesto gesto, zamieszki spoleczne czynia miasta coraz mniej atrakcyjne.
Ni stad ni zowad wybuchaja rewolucje. Aktualnie:
w Londynie i innych miastach Anglii: bcove.me/on6jygee
w Sztokhlomie: www.lefigaro.fr/flash-actu/2011/08/09/97001-20110809FILWWW00308-suede-incidents-entre-jeunes-et-police.php
W przeszlosci w Los Angeles w 1992 (o ile dobrze pamietam); na polnocy Paryza w 1995 na dosc podobnym tle co obecnie w Londynie (dwoje mlodych gonionych przez policje ginie porazonych pradem w stacji transformatorowej); rok temu w Grenoble. itp, itd
Czy sa ta zamieszki na tle rasowym? Po czesci pewnie tak ale tez na tle spolecznym. W tym sensie, ze sa wywolane i podtrzymywane przez mlodych, bez perspektyw.
W rezultacie czego, przynajmniej tu we Francji, coraz wiecej ludzi wraca na wies. Dane pokazuje, ze okolo 4 % populacji Francji, tzn okolo 2 mln osob jest nowo-wiesniakami:
www.installation-campagne.fr/centre-ressource-Dynamiques-migratoires-en-France-3,35.html
PF