malkontent6
18.08.16, 17:11
Smutny artykuł o przestępczości w Wenezueli ale jeszcze ciakawszy jest komentarz mieszkającego tam Polaka.
"mazurek111 pół godziny temu
Przestȩpczość w Wenezueli istniała zawsze, przed Chavezem, w jego okresie i teraz w czasach równie zidiociałego pajaca Maduro. Jednakowóż, przed Chavezem (Carlos Andres Perez, Luis Herrera, Jaime Lusinchi i Rafael Caldera była ona naznacznie niższym poziomie. Aktualnie, w samym Caracas liczba morderstw na tle rabunkowym przekracza 10 dziennie.
Chavez przymykał oczy na bezprawie, miȩdzy innymi zajȩcie siłą niezamieszkałego domu lub mieszkania legalizowało intruzów jako darmowych lokatorow. Lat temu kilkanaście sprzedałem moje mieszkanie w Caracas (mieszkałem tam 9 lat) za 1/6 ceny, którą zapłaciłem kupując je.
To co Chavez (zwany przez Wenezuelczyków pieszczotliwie „el mono”, czyli małpa) z debilowatym Maduro (z zawodu szofer autobusu) zrobili z tego piȩknego kraju to zgroza; to druga Kuba, z tą różnicą, że na Kubie nie ma bandytyzmu. W supermarketach w Wenezueli straszą puste półki i nagie haki. Ludzie mają potȩżne problemy ze znalezieniem produktów spożywczych. Bezsprzeczny triumf marksizmu nad zdrowym rozsądkiem. Wenezuela, kraj niegdyś niezmiernie bogaty, kraj w którym można znaleźć wszystkie surowce i bogactwa naturalne) jest krajem totalnie zrujnowanym i nic nie wskazuje, by siȩ to miało zmienić. Jedyną siłą, która byłaby to w stanie odwrócić jest armia, ale niestety jest ona całkowicie zdemoralizowana i nie kiwnie palcem."
next.gazeta.pl/next/56,150859,20564642,Ten_kraj_zzera_przestepczosc_napedzana_przez_kryzys.html?v=1&obxx=20564642#opinions