Gość: stranger
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
09.11.04, 11:35
We wtorek rano nad całą Faludżą unosiły się kłęby dymów. Amerykańskie pociski
zniszczyły m.in. jedną z klinik w centrum miasta, gdzie udzielano pomocy
poszkodowanym po zajęciu w poniedziałek przez siły amerykańsko-irackie
głównego szpitala miejskiego.
W zburzonej klinice pod gruzami prawdopodobnie zginęli ludzie - zarówno
lekarze, jak i pacjenci - pisze Reuter, powołując się na informacje
mieszkańców. Wiadomości tej nie udało się agencji zweryfikować - w
zbombardowanej klinice nie działa łączność.
Wcześniej jeden z pocisków amerykańskich uderzył też w jedyną karetkę
pogotowia działającą w mieście. Faludża jest pozbawiona dostaw prądu i
wody. "To piekło" - powiada jeden z mieszkańców, cytowany przez agencję
Associated Press
PS
Dlaczego Irakijczycy z Faludży nie mogą zrozumieć - Amerykanie niosą im
demokrację i dla ich dobra to wszystko czynią.