Gość: Marcus Crassus
IP: *.pl
25.10.02, 16:12
jak sobie obu czytam to sadze ze chyba nie...jeden wyrznal by kazdego kto ma
w domu Koran albo lubi kebaby a drugi kazdego kto chadza do mc donalda i nie
popiera gromady rodem z Hamasu...i obaj wierza ze maja racje...
osobiscie oczywiscie bardziej zgadzam sie z "wojem"...ale bynajmniej nie
dlatego ze kazdy muzulmanin jest zly a kazdy zyd jest OK...nawet nieco racji
ma niejaki Titus...choc oczywiscie jego wiara ze arabusy zdolaja chocby
zranic zachod to totalny absurd...
a prawda jest taka ze zachod (i bedace cos na ksztalt Rzymu XXI wieku USA)
spotkal sie z inna kultura,prawda jest taka ze ziemie na ktorych istnieje
dzis Izrael zostaly podbite w polowie tego wieku...ze ziemie te nie byly
Zydow od zdobycia tego terenu przez Rzymian dawno temu(dosc zabawny zart
historii - stary Rzym zniszczyl panstwo zydowskie - "nowy"- USA je
odbudowal)...
ze zadne z panstw arabskich nie jest uznawane "za rowne" przez USA,ze USA
jest Imperium na skale swiatowa,ze interesy USA nie sa rowne interesom
Arabow,ze USA interweniuje nie broniac pokoju,ale broniac pokoju "wybiorczo"
tzn tam gdzie to lezy w kwestii ich zainteresowan - przeciez nikt nie
pomyslal nawet zeby wyslac marines jak w afryce w koljnych wojnach nie ginie
500,1000 osob,ale gina ich po 500 tys "jednym rzutem"...
przeciez to czysta prawda...no bo gdyby tak realnie spojrzec to naprawde -
dlaczego USA i Izrael moga miec bombe jadrowa a Irak nie moze miec????
argumentow raczej brak...i nie naciagajmy ze "irak jest zly"...Chiny morduja
ludzi w Tybecie i raczej nie sa zle...ot,kazdy jest traktowany na innych
zasadach...
obecny zamach w Moskwie - a jak moga walczyc Czeczency z czolgamim,z
samolotami Su-27,z tysiacami zolnierzy rosyjskich???otoz nie sa w stanie,tak
samo jak palestyna nie jest w stanie walczyc z USA...
Moze trzeba powiedziec jasno : tutaj juz nie ma DOBRYCH ANI ZLYCH...USA nie
jest DOBRE A ARABOWIE NIE SA ZLI...
wszystko chyba jest bardzo proste - tak samo jak powiedzial Messala w "Ben
Hurze" (chyba Messala) "Rzym(czyli dzisiejsze USA) to przyszlosc",to ta
strona granicy gdzie zyjemy...i chyba nie ma zadnego argumentu poza tym...
Otoz Titusie_Flaviusie:nie bedzie rownosci,nie bedzie "rownocsci"...arabowie
nie beda rozmawiac z USA jak "rowny z rownym"..tak samo jak z Rzymem nie
mogli Helweci...prawda jest taka ze albo to uznaja,albo zostana zniszczeni...
wszystko sprowadza sie do tego "z ktorej strony tej granicy"
mieszkamy...jesli mieszkamy "po stronie zachodu" to mamy przynajmniej
szczescie ze zyjemy na terenie "pdleglym Imperium"..podleglym ale i kulturowo
pochadzacym z tego samego zrodla,wiec nie jest to dla
nas "dyshonor"...zreszta Rosjanie tez...to tez nasz "krag"...
Arabowie i ich kultura to juz "barbarzyncy"..to juz jakby to dawniej
spojrzec "germania"...a oni nie chca uznac wartosci zachodu...i chyba maja do
tego pelne prawo...no coz...tak jak kazdy pojedynek,ktos bedzie musial wygrac
a ktos przegrac...ew slabszy pojdzie na kompromis...
na szczescie mamy okazje byc po stronie "silniejszego"