Gość: Major
IP: *.ipt.aol.com
22.10.01, 17:46
PRZEMÓWIENIE PREZESA EDWARDA MOSKALA
NA OTWARCIE DRUGIEGO
ZJAZDU POLONII ŚWIATA
Warszawa, 2001
Drodzy Rodacy!
Przede wszystkim – dziękuję organizatorom tego spotkania za zaproszenie oraz
możliwość podzielenia się moimi doświadczeniami i odczuciami z obecnymi gośćmi –
za pośrednictwem raportów prasowych ze śledzącymi nasze obrady Polakami w
Kraju i na całym świecie.
Przybyłem tu jako Prezes i przedstawiciel Związku Narodowego Polskiego oraz
Kongresu Polonii Amerykańskiej. Podkreślam to, aby nie zarzucano mi, że uważam
się za reprezentanta całej Polonii amerykańskiej.
Przy takiej dozie wyobraźni jakiej my uczestniczący w spotkaniu w Warszawie
możemy mieć nadzieję, że osiągniemy ten cel w tak krótkim czasie i w czasie tak
ważnym, jak nigdy przedtem.
Chcielibyśmy, po pierwsze skorzystać z okazji by złożyć nasze gorące
podziękowanie Marszałkowi Stelmachowskiemu i jego lojalnym współpracownikom za
to co zrobili, by przybliżyć Polskę tym wszystkim, których z ojczystej ziemi
wyrwały hitlerowskie Niemcy i NKWD. Ludziom budującym na obcej ziemi polskie
szkoły, domy, kościoły, ludziom nie zapomnianym przez obojętne społeczeństwo.
Po drugie, przybyliśmy tutaj, by rozproszyć pogłoski o Polakach zdolnych tylko
do walki, a nie potrafiających dojść do porozumienia na temat wspólnego wkładu
i znalezienia potrzebnych środków do kontynuacji wysiłków Wspólnoty Polskiej na
rzecz porozumienia i zwartości Polonii rozrzuconej po całym świecie. Polonia
nie zwraca się o nic do polskiego rządu, a jedynie o nieco zrozumienia.
W końcu, po trzecie, niektórzy nazywają to poprawnością polityczną, a my to
nazywamy inaczej, choć tego się nie mówi w kulturalnym społeczeństwie, ale
patrzymy z nadzieją w przyszłość mając przed sobą czas, jaki nam pozostał do
przydania jakiegoś rozsądku tym wszystkim rodzajom konfrontacji, nieufności i
nieporozumienia.
Jesteśmy w prostej linii spadkobiercami emigrantów politycznych z Powstania
Styczniowego. W naszym emblemacie po dzień dzisiejszy tkwi godło rządu
powstańczego, które łącząc symbole Królestwa, Litwy i Rusi miał nadzieję, że
wspólnym zrywem Rzeczpospolita powstanie z popiołów. Związek Narodowy Polski
przez pokolenia i dziesięciolecia skupia pod swoimi sztandarami i hasłami
rozproszony żywioł polskich emigrantów, domaga się przywrócenia Polsce
suwerennego bytu i praw w Europie, a jednocześnie mobilizował do utrzymania na
obczyźnie polskości: języka, ducha i tradycji ojców.
I zaledwie lata później nasze dzieci Polonii jako żołnierze Błękitnej Armii
dowodzonej przez gen. Hallera walczyły już na frontach I Wojny Światowej, by
daniną własnej krwi dać najsilniejszy argument na rzecz powstania nowej Polski –
Paderewskiemu i Dmowskiemu, politykom i architektom dzieła niepodległości na
konferencji aliantów w Wersalu.
Nie sposób w tym krótkim wystąpieniu przywołać cały wysiłek tylu minionych
pokoleń Polonii amerykańskiej na rzecz wspierania rodaków i walki o polskie
interesy z tego brzegu. Przypomnę tylko, że nasi praojcowie ratowali zbiórkami
pieniężnymi głodujących Ślązaków, protestpwali przeciwko represjom wobec dzieci
i rodzin polskich we Wrześni, dokonali wielkiego wysiłku we wrześniu 1939r. i
później, by poprzez Czerwony Krzyż pospieszyć z pomocą tysiącom rannych i
więzionych. A kiedy skończyła się wojna, przygarnęli przeszło 100 tysięcy
rodaków, którzy znaleźli się sytuacji bez wyjścia jako DP-ści, czyli ci, którzy
w wyniku politycznych zmian po Jałcie nie mieli po prostu dokąd wrócić.
W maju 1944 roku nasi poprzednicy zwołali wielką federację wszystkich naszych
organizacji i patriotów, tworząc Kongres Polonii Amerykańskiej. Stał się on
przez pięćdziesiąt lat potężnym głosem wolnej Polski i Polaków po oddaniu przez
aliantów naszego kraju komunistom. Kongres odegrał ogromną rolę w minionym
półwieczu. Ujawnił prawdę o Katyniu w przesłuchaniach Kongresu Stanów
Zjednoczonych. Podnosił na forum publicznym sprawę polski podczas zrywów
społeczeństwa w 1956, 1968, 1970 i 1980 roku. Fundacja Charytatywna na apel
Lecha Wałęsy przesyłała nieustanne konwoje z żywnością i odzieżą, sprzętem
medycznym i lekarstwami do Polski, a tylko pomoc z tego okresu przekroczyła 300
milionów dolarów.
Wspieraliśmy przez ten czas opozycję polityczną i ruch dysydencki, otrzymały
one w swej walce o zmiany, jakimi dziś cieszy się Polska, dziesiątki i setki
milionów dolarów. Stałem na czele pierwszej w dziejach delegacji Kongresu
Polonii Amerykańskiej, która przyjechała do Polski już jesienią 1989 roku, by
określić w rozmowach z nowym rządem i liderami politycznymi nowych sił – czego
kraj i społeczeństwo potrzebują najbardziej. Przez następne lata to my
gościliśmy wszystkich kolejnych przywódców Polski w Stanach – i rozmawialiśmy w
kraju ze wszystkimi ekipami rządzącymi.
Przypadł mi wielki zaszczyt ostatecznie dopełnić misji i dzieła, jakie
postawili przed naszymi organizacjami polskimi i polonijnymi wasi przodkowie.
Doczekaliśmy się wskrzeszenia wolnej Rzeczpospolitej i stworzenia krajowi
demokratycznej perspektywy rozwoju. Reszta jest w rękach samych Polaków.
Pomogliśmy w ostatnich zwłaszcza latach w zabezpieczeniu politycznej
przyszłości kraju przez wieloletnią batalię w Kongresie i Senacie Stanów
Zjednoczonych o włączenie Polski w struktury Paktu Północno-Atlantyckiego,
NATO. Zasililiśmy dziesiątki szpitali w Polsce o kosztowne i nowoczesne
urządzenia, by podnieść stan zdrowia rodaków. Zainicjowaliśmy program
neonatologii, dzięki któremu Polska mogła opuścić mało zaszczytne miejsce kraju
o największej śmiertelności noworodków, poparliśmy ostatnio program walki z
rakiem kobiecym prowadzonym przez fundację amerykańską.
Cieszy nas, że mogliśmy w tym, i w innych przypadkach pomóc, zrobić coś
naprawdę znaczącego i pożytecznego, że istnienie oraz aktywna polityka Polonii
amerykańskiej wciąż czyni dużą różnice w cywilizacyjnym podnoszeniu życia w
Polsce. Tym bardziej, że takich jak wspomnianych inicjatyw i działań,
świadczących o wielkiej i serdecznej trosce o Polskę i Polaków – było w
ostatnich latach dziesiątki. Nie zamierzam ich wszystkich wyliczać. Staram się
tylko uzmysłowić władzom obecnej Rzeczpospolitej, rodakom w kraju i wszystkim
delegatom z krajów, gdzie w przeszłości rzucił ich los, że Kongres Polonii
Amerykańskiej oraz Związek Narodowy Polski wywiązały się z nawiązką ze swoich
moralnych obligacji, jakie przyświecały ich założycielom.
Mamy dziś spokojne sumienie i głęboką satysfakcję, że doczekaliśmy chwili o
jakiej marzyły wszystkie poprzedzające nas pokolenia patriotycznych emigrantów,
daliśmy bowiem rodakom historyczną szansę rządzenia się we własnym, suwerennym
kraju i rozwoju w nowej, pokojowej, jednoczącej siły Europie.
To, że przez z górą sto lat celem naszych wysiłków za oceanem była przede
wszystkim Polska, to że przez pięćdziesiąt kilka lat Kongres Polonii
Amerykańskiej włożył tak wiele starań i środków w przyszłość i dobrobyt kraju
naszych ojców – powinno zarazem tłumaczyć, dlaczego blisko i z prawdziwą troską
śledzimy rozwój nowej demokracji, tak jak ogrodnik serdecznie baczy, czy
pielęgnowane przez niego z takim trudem rośliny rozwijają się, i będą mogły dać
oczekiwane owoce. Nie mogę ukryć, podobnie jak czynią to otwarcie setki naszych
działaczy w Ameryce, że minionych 12 lat III-ej Rzeczypospolitej przyniosło nam
wiele chwil podniosłych i pięknych, ale nie szczędziło także wielu gorzkich
zawodów i rozczarowań.
Wszystkie dziedziny nauk są ważne dla ludzkości – dla jej przyszłości. Wiemy
jak duże znaczenie dla nas ma fizyka, chemia, medycyna. HISTORIA to podstawa
życia społeczeństw. Historia ma dla nas największe znaczenie. Największe, bo
kształtuje charaktery ludzkie, całe narody, uczy odróżniać dobro od zła, uczy
zapobiegać złu.
Szanowni dostojnicy i zebrani goście!
P