rzewuski1
02.02.07, 17:26
Trudno powiedzieć, co jest bardziej niepokojące: barbarzyńskie mordowanie się
szyitów i sunnitów w Iraku, czy głucha cisza, z jaką te masowe mordy
spotykają się w świecie muzułmańskim.
Jak to możliwe, że duńskie karykatury Mahometa doprowadziły do masowych
protestów, podczas gdy nieprawdopodobna, codzienna przemoc muzułmanów przeciw
muzułmanom zyskuje w świecie muzułmańskim tyle uwagi, co prognoza pogody?
Gdzie jest muzułmański Martin Luther King? Gdzie jest Marsz Miliona
Muzułmanów pod sztandarem: "Nie ma szyitów, nie ma sunnitów. Wszyscy jesteśmy
dziećmi Proroka Mahometa"?
Jestem w stanie zrozumieć brak protestów, kiedy muzułmanie zabijają w Iraku
Amerykanów. Przez wielu jesteśmy uważani za okupantów. Ale nie potrafię
pojąć, dlaczego rzeź 70 bagdadzkich studentów dokonana w ubiegłym tygodniu
przez sunnickich zamachowców-samobójców czy wysadzenie szyickiego meczetu w
pierwszym dniu ramadanu w 2005 r. wywołały tak mały odzew
serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34181,3887677.html
co sie tak Friedman dziwisz
to dxzicz i barbaria