Gość: Bor'ka
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
27.07.03, 11:30
Zblizajaca sie rocznica Powstania ponownie sklania mnie do pewnej refleksji.
Dlaczego ciagle oskarzamy naszych slowianskich braci Rosjan o pasywnosc w
czasie trwania walk na lewym brzegu Wisly?!
Wprost przeciwnie, Rosjanie uczestniczyli w niemal wszytkich znanych i
spektakularnych potyczkach Powstania.
Na pierwszym froncie barykad.
W szeregach tzw. RONA (Rosyjska Armia Wyzwolencza Narodowego) dzielni "bojcy"
komandira Kaminskiego walczyli o palme pierszenstwa (w okrucienstwie wobec
ludnosci cywilnej) z niemieckimi kryminalistami z oddzialow SS Dirlewangera.
Nie wiedziec dlaczego do rosyjskich kolaborantow przylgnela w Warszawie
nazwa "Wlasowcy".
Armia Wlasowa to odrebny rozdzial rosyjskiej kolaboracji.
Wprawdzie niektorzy z rosyjskich "weteranow" Powstamia zostali wcieleni do
Armii Wlasowa, ale w trakcie walk podporzadkowani byli brygadierowi
Kaminskiemu, polsko-niemieckiemu wychowankowi Akademii Wojskowej w
Leningradzie.
Wychowany w sowieckiej "pralni mozgow" Kaminski swym patologicznym
okrucienstwem wobec Polakow przewyzszal wszystkich i w koncu Niemcy poczuli
sie zmuszeni rozstrzelac go.
Druga falszywa legenda Powstania jest okreslanie rosyjskich oprawcow
mianem "Ukraincow".
Aczkolwiek nie mozna wykluczyc obecnosci pojedynczych pododdzialow
ukrainskich, to w swej masie RONA byla ROSYJSKA.
Ot, jeszcze jeden epizod z dlugiej historii polsko-rosyjskiej przyjazni.