Znalazłam wczoraj nową biedę, tak jakby starych było mało.
Wczesnym rankiem w sobotę obudził mnie dziwny dźwięk dobiegający z korytarza,
śpimy w pokoju przy drzwiach wejściowych. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Biedę.
Właściwie trudno było dojrzeć, bo nie licząc ogona ma to tylko kilkanaście cm.
długości i powinno jeszcze być przy mamie. Potrafi już samo jeść, lubi ludzi,
korzysta z kuwety ale ciagle popłakuje. Taki maleńki kiciuś, którego ktoś
podrzucił licząc na to, że znajdzie dom. Świński sposób, ale tym razem okazał
się skuteczny.
Nie wiem dokładnie w jakim wieku jest kotek, na moje oko ma około miesiąca.
Śliczne, czarno białe stworzonko, jeszcze ma niebieskie oczy, stąd wnioskuję,
że bardzo młodziutkie. Płeć na razie trudna do ustalenia.
No i znowu mam dwa koty

Kot Duży będzie miał kogo wychowywać, a suka
będzie miała kim opiekować się

Kotek wygląda na zdrowego, ma apetyt, chętnie się bawi 9właśnie obgryza mi
palce u stóp) i często się myje. Nie nadaliśmy jeszcze imienia, ja nazywam
ją/go Biedą. Jutro wizyta u weterynarza.