lilidae
04.02.11, 20:59
"To była ciężka noc, upał nie pozwalał zasnąć.
W nieruchomym powietrzu słychać było tylko cykanie świerszczy. Nawet deszcz, który z cichym poszumem spadał na rozgrzaną ziemię, nie przyniósł spodziewanej ulgi. Parno...
Niespokojny sen nadszedł dopiero nad ranem. Wydawało się, że dopiero zamknęłam oczy, kiedy niemiłosierny budzik ogłosił nowy dzień.
Głowa ciężka, opuchnięte powieki...Chłodny prysznic i dokładniejszy niż zwykle makijaż, niewiele pomogły. W pustawym autobusie działała klimatyzacja, ale i tak walczyłam z sennością. Próbowałam się skoncentrować na rozplanowaniu dnia, trochę się uzbierało spraw do załatwienia. Kawa...potrzebowałam kawy !
Na przeciw mnie usiadł starszy, dystyngowany pan. Spod letniego kapelusza wymykały się fale białych włosów, pomarszczoną dłoń oparł na kościanej rączce parasola. No, tak..Może znowu padać.
Zerkał na mnie ukradkowo, a kiedy nasze spojrzenia się spotkały, uśmiechnął łagodnie. Odwzajemniłam uśmiech, szykując się do wyjścia na kolejnym przystanku. Delikatnie dotknął mojej ręki i powiedział :
- Taki pochmurny ranek, a pani ma światło w oczach. Musi mieć pani jasną duszę.
Wzruszyłam się ...bardzo. Moja dusza nie jest jasna, ale zrobiło mi się cieplej koło serca.
I jak tu nie uśmiechać się do ludzi ? "