Dodaj do ulubionych

Bachory w samolocie

19.10.07, 15:18
Czy zdarzylo wam sie kiedys siedziec obok bachora w samolocie? To
szczyt chamstwa, gdy wlasciciel pozwala bachorowi dotykac ludzi. Cos
obrzydliwego. Linie lotnicze powinny wydzielic osobny przedzial dla
pasazerow z bachorami!
Obserwuj wątek
    • yagiennka Re: Bachory w samolocie 19.10.07, 15:32
      Nie ja myśle inaczej. Linie lotnicze powinny nie zabierać cię na pokład. Możesz
      sobie ewentualnie wynając własny prywatny na którym bedziesz tylko ty i pilot
      smile) Wtedy absolutnie NIKT ci nie przeszkodzi.
      • mdm77 Re: Bachory w samolocie 27.07.10, 15:37
        Ja taką masakrę przeżyłam z mężem lecąc ostatnio z PAryża. Siedziała
        za nami matka z dwójką dzieci, a za nią jej koleżanka też z dziećmi
        trochę starszymi. I to była masakra....niby mamusia uspokajała, ale
        bez większego przekonania. Dziecko kopało męza w fotel, wiecznie się
        wierciło. Nie pomagało odwracanie się, zwracanie uwagi. Całe
        szczęscie, że były inne miejsca wolne, przesiedliśmy się. Nie
        przeczę - wygłosiłam "ładny" komentarz co o tym myślę.
    • katja_24 Re: Bachory w samolocie 19.10.07, 15:35
      Ja w ogole nie lubie jak mnie obcy dotykaja...a co sie tyczy dzieci,
      to staram sie ich unikac, bo zawsze maja lapy obslinione albo
      usmarowane jakas czekoladka albo innym g...
      --
      Bez ograniczeń
      ♥♥♥♥♥ Mój Skarb♥♥♥♥♥
      "Jestem przeciwny aborcji, bo jak pokazuje zycie, wyskrobano nie
      tych, co trzeba" J. Korwin - Mikke
      • bejman2 Re: Bachory w samolocie 19.10.07, 18:36
        dziewczyny czy wy naprawdę nie rozumiecie, że to nie dzieci są tutaj
        winne tylko ich rodzice. Dzieci same w sobie są niewinne, przecież
        one uczą się od dorosłych.Traktujecie dzieci jak dorosłych, a to
        jest wasz błąd.
    • ilka_ka Re: Bachory w samolocie 19.10.07, 19:01
      no ja wracałam z ostatnich wakacji i w samolocie siedziała za mną
      własnie mama z chłopczykiem, na oko trzylatkiem. mały cały lot
      (dobrze że tylko 3 h) machała nogami, rękami, i ogólnie cały się
      rzucał - szturchając niemiłośiernie w mój fotel! co chwile miałam
      bum, bum.. w fotel. a mama.. NIC! odracałam się obdarzając ją
      znaczącym spojrzeniem ale gdzie tam.. stwierdziłam, że nie warto
      zwracać uwagi i tłumaczyć kobiecie czegoś, czego i tak nie zrozumie.
      ale powinni dzieci sadzać na początku. o!
    • bietka2 Re: Bachory w samolocie 20.10.07, 01:57
      Niwstety macie jakis problem - w większosci. Kiedys tez nie miałam
      dzieci i nigdy nie zauważyłam takiego problemu: pluje, slini, brudzi
      czekoladą. Prawdą jest, że dzieci czesto biegają po samolocie, no i
      zdarza się, że płacza, bo bolą je uszy. Tez mnie troche irytuje taki
      płacz, ale bardziej mi szkoda dzieci które cierpią. Jesteśmy
      społeczenstwem, nie wszyscy mają 25 lat, są zdrowi i piekni.
      Rozumiem, że ktoś nie chce miec dzieci, ale Wy sobie dorabiacie
      ideologie, bo wrzeszczą (niech każdy odpowie, ile dorosłych go
      zirytowało w ciągu dnia i ile dzieci), że brudzą (ile dzieci was
      ostatnio pobrudziło) itp.
    • arieska Re: Bachory w samolocie 24.10.07, 11:07
      Nie domagam sie zakazu wstepu dla dzieci na poklad samolotu, bo
      oczywiscie nikt nie ma do tego prawa, ale swego czasu mialam
      koszmarny lot w towarzystwie polowy przedszkola i zlobka. Trafilysmy
      z kolezanka w "oko cyklonu" - w naszym rzedzie i tych tuz przed i za
      nami bylo az siedmioro dzieci w wieku od kilku miesiecy (chory
      pomysl samolotowych wakacji z noworodkiem przemilczam) do kilku lat.
      Pomimo nocnego lotu wszystkie darly sie jak opetane do
      zachrypniecia, starsze dla zlosliwosci kopaly w siedzenia przed
      soba, zaczepialy wspolpasazerow. Na kilkunastu miejscach wokol same
      takie okazy - wrzeszczace najglosniej jak sie da, szarpiace sie z
      rodzicami, ktorzy gdyby mogli to by im pewnie przywalili, bo slowna
      perswazja na nic sie zdawala i widac bylo, ze tez sa na skraju
      wytrzymalosci. Najmlodsze zapychane, za przeproszeniem, cyckiem
      (kolejna atrakcja) w koncu usnely, ale inne zachowywaly sie tak samo
      przez caly lot. To byla masakra! Swoista antykoncepcja-odechciewa
      sie wszystkiego. Wscieklosci i zmeczenia nie da sie opisac. Nawet
      kolezanka (chcaca miec dzieci) byla juz bliska zrobienia koszmarnej
      awantury, bo leb sie jej rozpadal na kawalki od tego halasu. Zawsze
      patrzyla na dzieci realistycznie,ze to nie tylko "urocze malenstwa"
      ale i urwisy, ale chwilowo nosza miano potworow. Taka kilkugodzinna
      zmasowana akcja wykanczala nawet rodzicow, to co mowic o innych.
      Horror.
    • michal_powolny1 Re: Bachory w samolocie 25.10.07, 01:25
      Nie ale notorycznie jeźdżę pociągami w towarzystwie małolatów
      (takich od zera do 10 lat i powyżej 15). I mam dość. Dwie/trzy
      godziny wrzasku, tupania i wycia, przeklinania i opowiadania jak
      jedna X dała coć Y. Sorry ale pokolenia urodzone do 77 roku były coś
      lepiej wychowane. Takie atrakcje są szczególnie miłe jak ktoś wraca
      po ciężkim dniu pracy albo po nieprzespanej nocy jedzie na zajęcia i
      te trzy godziny miały mu dać sen.
    • kirkwall Re: Bachory w samolocie 26.10.07, 15:05
      Aby odgrodzic sie od ryku - iPod, iPod i jeszcze raz iPod. O ile to
      mozliwe, wybierac loty o 'niemozliwych' porach, bardzo wczesnie albo
      bardzo pozno. Zawsze przy check-in prosze o miejsce 'bezdzietne' i
      choc nie zawsze sie udaje, to przynajmniej w 75% lotow tak.
    • ms_marshall Re: Bachory w samolocie 28.10.07, 16:17
      Pamiętam taki lot, kiedy dziecko, na oko ze 2-3 latka, przez cale 3 godziny
      bawiło się jakąś piszczałką, czy Bóg jeden wie, co to dokładnie było. I naprawdę
      ciężko było znieść nie dość, że dźwięk tej zabawki, to jeszcze krzyki tego
      dziecka. Jakby mama nie mogła do samolotu wziąć misia...
    • stanislassia mama mama mama mama mama mama mama mama 13.12.08, 23:16
      lot krotki, godzina i kwadrans. policzcie sobie ile razy mozna w tym czasie wrzasnac "Mama!!!"
      zaczynamy: mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama ama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama ama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama ama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama ama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama
      mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama ama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama ama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama ama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama ama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama ama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama ama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama ama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama ama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama
      mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama ama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama ama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama ama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama ama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama mama
      (...)
      jesli was wkurza czytanie tego posta to pomyslcie jak wkurza sluchanie tego przez 75 minut...
    • twojafantazja Re: Bachory w samolocie 18.12.08, 17:50
      Niestety tak,ale nie tyle dziecko było problemem co niewychowana mamusia:dziecko
      wylało herbatę mojemu mężowi,a mamuśka nie dość,że nie przeprosiła to jeszcze
      wydarła ryja,że mógł uważać i pilnować.
      A podkoniec lotu jak samolot lądował wstała mimo,że był zakaz razem ze swoją
      latoroślą,aż stewardessa musiała ją upomnieć przez mikrofon.
      Oczywiście dziecko (nie więcej niż rok) przez prawie cały okres lotu darło
      ryja,ale to akurat zrozumiałe.
      • ckm1 Re: Bachory w samolocie 22.12.08, 03:01
        twojafantazja napisała:

        > Oczywiście dziecko (nie więcej niż rok) przez prawie cały okres
        >lotu darło ryja,ale to akurat zrozumiałe.

        Takie maluchy drą się, bo nie mają umiejętności wyregulowania
        ciśnienia w uszach jak dorosły człowiek, który może sobie ziewnąć,
        porzuć gumę itd. Sam jak latałem zdarzyło mi się może dwa razy takie
        nieprzjemne uczucie w uszach połączone z ostrym bólem.
        Prawdopodobnie małe dziecko, nie mogąc sobie poradzić z ciśnieniem
        w uszach poprostu najzwyczajniej w świecie sygnalizuje płaczem swoim
        rodzicom, że u niego jest nie halo. I to jest ten powód dla którego
        nie jestem zwolennikiem aby takiego paromiesięczniaka targać
        samolotem.



        • jaonmyi KLARANYC 25.01.09, 16:19
          >To
          >szczyt chamstwa, gdy wlasciciel pozwala bachorowi dotykac ludzi. Cos
          >obrzydliwego.
          1) Szczytem chamstwa jest Twoja wypowiedź.
          2) Żaden człowiek nie może być właścicielem drugiego człowieka.
          3) Obrzydliwe, to może być dla jakiegokolwiek dziecka dotykanie takiego czegoś
          jak Ty.
          Pozdrawiam smile
            • jaonmyi Re: Bachory w samolocie 27.01.09, 21:25
              > Kpisz czy o drogę pytasz?

              Stary, głupi, wyświechtany tekst. Na nic lepszego Cię nie stać?
              Abstrahując i traktując dosłownie to co napisałeś, Ciebie miałabym pytać o drogę??? big_grin
                  • homysz Re: Bachory w samolocie 10.02.09, 20:00
                    Myślę, że mamy prawo oczekiwac od rodzica takiego wychowania dziecka albo takiej
                    kontroli nad nim, żeby nie narzucało się otoczeniu.
                    Nie dla każdego miły jest dotyk dziecięcych dłoni, nawet czystych.
                    Dla mnie nie jest miły. Nie ma odruchu wstrętu, po prostu nie lubię, kiedy
                    dotyka mnie obcy człowiek, nie muszę tego lubić.
                    Wystarczy tak wychowywać swoje dzieci, żeby nie były nachalne, nie
                    przeszkadzały, nie brudziły innych.
                    Z tonu wypowiedzi oburzonych wnioskuję, że sporo osób ponosi porażkę wychowawczą
                    w tej kwestii.



                    --
                    Homysz

                    "Iloraz inteligencji tłumu jest równy IQ najgłupszego jego przedstawiciela
                    podzielonemu przez liczbe uczestników"
                    • kropkacom Re: Bachory w samolocie 12.02.09, 14:02
                      > Myślę, że mamy prawo oczekiwac od rodzica takiego wychowania dziecka albo takie
                      > j
                      > kontroli nad nim, żeby nie narzucało się otoczeniu.

                      Nie masz prawa oceniać ludzie pochopnie. Nawet jeśli siedzisz za nimi przez
                      kilka godzin w samolocie i wydaje Ci się ze wiesz o nich wszystko to nadal ich
                      nie znasz. Wychowanie dziecka to ciężka praca która czasem daje efekty a czasem
                      sypie się gdy dzieje się coś nieprzewidzianego. Śmieszą mnie dorośli (zwłaszcza
                      bez dzieci) którzy mówią że rodzice powinni potrafić uciszyć lub uspokoić szybko
                      dziecko w każdej sytuacji. No niestety, dziecko to żywy człowiek a nie lalka.
                      --
                      <a href="https://www.youtube.com/watch?v=yVRHbCZ74dk">Lolita/a>
                      • homysz Re: Bachory w samolocie 13.02.09, 11:47
                        kropkacom napisała:

                        > > Myślę, że mamy prawo oczekiwac od rodzica takiego wychowania dziecka albo
                        > takie
                        > > j
                        > > kontroli nad nim, żeby nie narzucało się otoczeniu.
                        >
                        > Nie masz prawa oceniać ludzie pochopnie. Nawet jeśli siedzisz za nimi przez
                        > kilka godzin w samolocie i wydaje Ci się ze wiesz o nich wszystko to nadal ich
                        > nie znasz. Wychowanie dziecka to ciężka praca która czasem daje efekty a czasem
                        > sypie się gdy dzieje się coś nieprzewidzianego. Śmieszą mnie dorośli (zwłaszcza
                        > bez dzieci) którzy mówią że rodzice powinni potrafić uciszyć lub uspokoić szybk
                        > o
                        > dziecko w każdej sytuacji. No niestety, dziecko to żywy człowiek a nie lalka.

                        Mnie bawią ludzie uważający, że dziecko to święta krowa i nie powinno się w
                        ogóle krytykować, niech się maleństwo wyszaleje, ma zły dzień i NIE DA się nic
                        zrobić, żeby się uspokoiło smile
                        Zauważ, że wątek dotyczy dzieci, które narzucają się innym ludziom, dotykają
                        ich, pchają się z łapkami mówiąc wprost. Nie uwierzę, że nie da się dziecka
                        posadzić/pilnowac tak, żeby innych nie dotykało. Rozumiem, że nad wrzaskiem
                        ciężko zapanować, ale mając dziecko skłonne do np. histerii i nie radząc sobie z
                        nim zapewne zrezygnowałabym z podróży albo kombinowała, co zrobić, aby moje
                        jedno dziecko nie przeszkadzało kilkudziesięciu osobom.

                        Ludzie mogą sobie nie życzyć dotyku innych ludzi niezależnie od ich wieku.
                        Niekoniecznie ma to coś wspólnego z antypatią do dzieci.



                        --
                        Homysz

                        "Iloraz inteligencji tłumu jest równy IQ najgłupszego jego przedstawiciela
                        podzielonemu przez liczbe uczestników"
                        • kropkacom Re: Bachory w samolocie 13.02.09, 13:25
                          > Ludzie mogą sobie nie życzyć dotyku innych ludzi niezależnie od ich wieku.
                          > Niekoniecznie ma to coś wspólnego z antypatią do dzieci.

                          Mogą. Wszystko mogą. Można zbudować getta żeby nikt się z nikim nie stykał. Od
                          dzieci wymaga się aby były niewidzialne. Czemu dorośli tacy nie maja być? Pytał
                          się ktoś małego grzdyla czy mu dotyk obcej pańci przeszkadza? Nie. Albo darcie
                          innej zestresowanej królewny? Nie. A jak się ma fobie na punkcie dotyku (bo
                          niestety nie wyobrażam sobie całkowitego jego wyeliminowania) to idzie do
                          specjalisty.

                          --
                          Obchodnik s destem
                          • homysz Re: Bachory w samolocie 13.02.09, 14:23
                            kropkacom napisała:

                            > > Ludzie mogą sobie nie życzyć dotyku innych ludzi niezależnie od ich wieku
                            > .
                            > > Niekoniecznie ma to coś wspólnego z antypatią do dzieci.
                            >
                            > Mogą. Wszystko mogą. Można zbudować getta żeby nikt się z nikim nie stykał. Od
                            > dzieci wymaga się aby były niewidzialne. Czemu dorośli tacy nie maja być? Pytał
                            > się ktoś małego grzdyla czy mu dotyk obcej pańci przeszkadza? Nie. Albo darcie
                            > innej zestresowanej królewny? Nie. A jak się ma fobie na punkcie dotyku (bo
                            > niestety nie wyobrażam sobie całkowitego jego wyeliminowania) to idzie do
                            > specjalisty.


                            Upewnię się delikatnie - widzisz różnicę między fobią a zwyczajnym nie życzeniem
                            sobie dotyku obcych, często brudnych, rąk?

                            Nie pcham się z łapami do obcych dzieci, piesków i kotków - bo nie moje i mogą
                            sobie nie życzyć - oczywiście, że mam prawo oczekiwać tego samego. Oczekuję, że
                            rodzic powstrzyma swoje dziecko od pchania sie do mnie z łapami, a swoich
                            porażek wychowawczych i bezradności nie będzie tłumaczył tym, że ja mam jakąś fobię.



                            --
                            Homysz

                            "Iloraz inteligencji tłumu jest równy IQ najgłupszego jego przedstawiciela
                            podzielonemu przez liczbe uczestników"
                          • mariaanna169 Re: Bachory w samolocie 17.02.09, 11:28
                            kropkacom napisała:

                            > A jak się ma fobie na punkcie dotyku (bo
                            > niestety nie wyobrażam sobie całkowitego jego wyeliminowania) to
                            idzie do
                            > specjalisty.

                            A jak sie nie potrafi albo, z lenistwa, nie chce zapanowac nad swoim
                            dzieckiem, nie nalezy uprzykrzac nim zycia innym. Zdziwisz sie ale
                            mam dwoje dzieci. I nie lubie jesli inne dzieci mnie terroryzuja.
                            Wlasnie przyklad z samolotu. W fotelu przede mna siedzi ok. 4-5
                            letnia dziewczynka. Obok jej ciocia. Mamunia dziecka po przeciwnej
                            stronie oddzielona przejsciem. Mala stanela/kleknela na swoim
                            fotelu, odwrocila sie w moja strone opierajac sie lokciami o
                            wezglowie swojego fotela i patrzy na mnie. Gwoli wyjasnienia, nie
                            lubie zabawiac innych dzieci, juz dosc nazabawialam swoje. Mala
                            patrzy na mnie, ja na nia. Mala mowi do cioci, ciociu co ta pani
                            robi? Ciocia patrzy na mnie i cos odpowiada dziecku. Mala caly czas
                            patrzy na mnie, ja na nia. W koncu znudzila mnie, zaczelam czytac
                            gazete. Ciociuuuuu co ta pani czyta. Ciocia patrzy na gazete.
                            Ciociuuuuu, a co tu pisze. Ciociuuu ja tez che poczytac. Ciocia
                            znudzila sie mala. Mnie znudzila gazeta. Probuje zasnac. Ciociuuuuu
                            a czemu ta pani nie czyta (oczywiscie mala caly czas ma wysadzona
                            glowe ponad fotel i gapi sie na mnie). W koncu wkurzyla mnie ta
                            sytuacja. Zwrocilam uwage cioci, zostalam obdarzona spojrzeniem
                            pelnym wyrzutu i malą zajela sie nastoletnia corka cioci siedzaca
                            kolo dziecka. Ta sytuacja trwala okolo godziny.
                    • kropkacom Re: Bachory w samolocie 12.02.09, 14:09
                      > rodziców, żeby dzieci wychowywali, a nie tylko posiadali.

                      Masz rację ale ocena tego czy ktoś dziecko wychowuje czy tylko posiada nie
                      należy do postronnych osób które widzą cie pierwszy raz w życiu. I nie zamierzam
                      tłumaczyć patologii czy innych nieudolności ale zrozumcie że najczęściej
                      pochopnie oceniacie innych. I jak to jest, że nagle wszyscy bezdzietni tutaj
                      znają się na wychowaniu dzieci? I to znają się najlepiej?
                      --
                      Obchodnik s destem
                • jaonmyi Re: Bachory w samolocie 28.01.09, 21:10
                  Po pierwsze primo-skąd założenie, że mam dzieci???
                  Po drugie primo-czytaj post wyżej.
                  Poza tym, nie przyszło Ci do głowy, że dziecko np. histeryzuje ponieważ musi np.
                  lecieć samolotem ze starym, bezdzietnym zgredem, który zapomniał, że miał kiedyś
                  np. 3 lata???
                  • homysz Re: Bachory w samolocie 10.02.09, 20:05
                    To zdaje się problem rodziców, prawda? Co za podłość, zmusić dziecię do podróży
                    samolotem, no doprawdy.
                    To, że bezdzietny zgred (to o mnie, jejku!wink) miał kiedyś 3 lata oznacza, że ma
                    tolerować wypaprane czekoladą małe dłonie na swoim płaszczu i ignorowanie tego
                    przez matkę? Dla mnie rodzic, który pozwala swojemu dziecku na coś takiego to
                    prostak - i wychowuje kolejnego prostaka.

                    --
                    Homysz

                    "Iloraz inteligencji tłumu jest równy IQ najgłupszego jego przedstawiciela
                    podzielonemu przez liczbe uczestników"
                    • jaonmyi do homysz 12.02.09, 09:20
                      Gdybyś uważniej śledziła posty zauważyłabyś, że mój był kierowany do
                      sibeliussa, nie do Ciebie i nie miałam na myśli konkretnego zgreda wink

                      > To, że bezdzietny zgred miał kiedyś 3 lata oznacza, że m
                      > a
                      > tolerować wypaprane czekoladą małe dłonie na swoim płaszczu i
                      ignorowanie tego
                      > przez matkę? Dla mnie rodzic, który pozwala swojemu dziecku na coś
                      takiego to
                      > prostak - i wychowuje kolejnego prostaka.

                      Zgadzam się z Tobą w 100%, ale ja miałam na myśli sytuację gdy np.
                      dziecko ma zły dzień, a jest tylko dzieckiem, i mimo odpowiednich
                      reakcji rodziców zachowuje się, mówiąc ogólnie, nie tak jak wymagają
                      tego okoliczności.

                      • homysz Re: do homysz 13.02.09, 11:55
                        jaonmyi napisała:

                        > Gdybyś uważniej śledziła posty zauważyłabyś, że mój był kierowany do
                        > sibeliussa, nie do Ciebie i nie miałam na myśli konkretnego zgreda wink

                        Przyznaję, nie sledziłam uważnie, rzadko tu zaglądam, ale nie poczułabym się
                        urażona, jestem za młoda na zgreda wink


                        > Zgadzam się z Tobą w 100%, ale ja miałam na myśli sytuację gdy np.
                        > dziecko ma zły dzień, a jest tylko dzieckiem, i mimo odpowiednich
                        > reakcji rodziców zachowuje się, mówiąc ogólnie, nie tak jak wymagają
                        > tego okoliczności.

                        Wątek zaczął się od tego, że dzieci przeszkadzają, bo dotykają, pchają się itp.
                        To akurat da się opanować, wystarczy usiąść tak, żeby dziecko odizolować od
                        innych, dobrze myślę?
                        Swoją drogą coś jest nie tak, kiedy dziecko jest od małego przyzwyczajane do
                        tego, że każdy jest wujkiem/ciocią, można mu włazić na kolana, dotykać, domagać
                        się uwagi - nie jestem przyzwyczajona do takich dzieci, wychowywanie w zbytnej
                        ufności do wszystkich wokół to moim zdaniem błąd wychowawczy.


                        --
                        Homysz

                        "Iloraz inteligencji tłumu jest równy IQ najgłupszego jego przedstawiciela
                        podzielonemu przez liczbe uczestników"
    • ja-re Re: Bachory w samolocie 28.08.09, 18:46
      klaranyc napisała:

      > Czy zdarzylo wam sie kiedys siedziec obok bachora w samolocie?

      Bachora?

      To
      > szczyt chamstwa, gdy wlasciciel pozwala bachorowi dotykac ludzi. Cos
      > obrzydliwego. Linie lotnicze powinny wydzielic osobny przedzial dla
      > pasazerow z bachorami!

      a Ciebie na pokladzie bagazowym zamknacbig_grin
      • vion5 Re: Bachory w samolocie 29.06.10, 00:47
        niekoniecznie. Ja sobie zawsze siadam w jednym z pierwszych rzedow.
        Nie lubie dzieci w samolotach. Mamy latajace przedszkola. Wybor np
        nocnej godziny niczego na lini Anglia-Polska nie zmienia. Jest tych
        malych potworkow tyle samo o polnocy i o 2 w poludnie. Podczas
        startu i ladowania nie slychac silnikow. Tylko wrzaski. Mowicie ze
        dzieci bola uszy. No to co z was za rodzice skoro je zmuszacie do
        podrozy samolotem? Wlasne dziecko tak na cierpienie skazywac? Toz to
        czysty egoizm wink
      • ola Re: Bachory w samolocie 29.06.10, 09:33
        Dziecko w samolocie rzeczywiście musi być uciążliwe.
        Taki lot jest trudny zarówno dla dziecka, matki jak i współpasażerów.
        Ok.
        Ale poziom dyskusji i dobór określeń jakie tu padają, świadczy o
        bezdzietnych tak, ze przestaje mi być ich żal.

        Ludzie, którzy uzywają określeń "bachor", "brudne
        łapy", "wrzeszczący potwór" itd. wystawia sobie sam świadectwo
        swojego poziomu.
        I tyle.
        • vion5 Re: Bachory w samolocie 29.06.10, 16:52
          Zarowno slowko "wrzeszczec" jak i "potwor" sa normalnymi
          slownikowymi wyrazami. Mozna je znalezc w encyklopedii i nie sa one
          zaliczane do bluznierstw. Wiec nie wiem dlaczego ci one
          przeszkadzaja i dlaczego swiadcza o niskim poziomie?
          A wybacz, w chwili skrajnej irytacji nie bede sie najlepiej wyrazac
          o sprawcy takiego u mnie stanu ducha. Jesli jest to wrzeszczace
          dziecko to "bachor" jesli ujadajacy pies to "kundel" wink
        • skiela1 Re: Bachory w samolocie 29.06.10, 17:28
          ola napisała:

          > Dziecko w samolocie rzeczywiście musi być uciążliwe.

          Jest uciazliwe,ale przede wszystkim dla rodzicow/opiekunow.
          Szczerze jest mi ich zal.
          A ja ..no coz...zakladam sluchawki na uszy,ale zeby zagluszyc ryk silnikow.
          • ola Re: Bachory w samolocie 29.06.10, 18:05
            Skiela - dokładnie tak jest jak piszesz.
            Podróż z dzieckiem to mordęga. Samolotem, samochodem, pociągiem. Bez
            różnicy. Jedyna różnica jest taka, że samolotem podróż trwa
            najkrócej.
            Niestety czasem trzeba jechać/lecieć.

            Podejrzewam, że większość rodziców wolałoby samemu lecieć, a
            teleportować swoje dzieci. Na to jeszcze niestety naukowcy nie
            wpadli. Póki co musimy się męczyć, patrząc z zazdrością na
            podróżójących bezdzietnych...

            I jeszcze jedno: zarówno słowo "obrzydliwa" jak i "starucha" są w
            słowniku. Ale chyba nie chcielibyście, by ktos tak się wyraził o
            waszej matce?
        • gosza.2 nie lubisz dzieci ? zgłoś się do programu 31.05.11, 19:01
          witam, opracowywuje temat " nigdy nie chce miec dzieci" w którym chcemy gościć panie gotowe opowiedziec o swojej niechęci do dzieci przytaczając sytuacje jak np w tym watku smile
          będe wdzięczna za skontaktowanie sie ze mna, zostawienie nr telefonu. na pewno sie odezwę.
          Planujemy nagrywac 7 czerwca 2011 w Krakowie.
          dzięki
          m.zieba@tvn.pl
    • joanka-r Re: Bachory w samolocie 29.06.10, 21:10
      w dzisiejszych czasach agrofobię mozna leczyć z dobrym skutkiem....i dac w spokoju podróżowac wszystkim samolotem, bez względu na to czy maja dzieci czy nietongue_out a jak nie zawsze m ożna wyczarterować coś tylko dla siebie i mieć luz blues.
      --
      Jestem wredna musicie do tego przywyknąć....
      • zupakalafiorowa Co to jest agrofobia? 01.07.10, 10:28
        Kojarzy mi się z rolnictwem. W kontekście tematu latania samolotem przychodzi mi
        do głowy jedynie lęk przed bydłem...

        AGORAFOBIA...

        Joanko, błagam, zanim coś napiszesz to upewnij się, że wiesz, o co Ci chodzi,
        sprawdź w Internecie... Najpierw wchodzisz na Morskie Oko, potem agrofobia...

        Ale humor mi poprawiasz, nie powiem big_grin
        • joanka-r Re: Co to jest agrofobia? 02.07.10, 22:25
          zaupokalafiorowa, ze tobie kojarzy się z rolnictwem to mnie nie dziwi, przy Twoim nicku i pochodzeniutongue_out

          '' błagam, zanim coś napiszesz to upewnij się, że wiesz, o co Ci chodzi,
          > sprawdź w Internecie..''
          może najpierw ty powinnaś się upewnić...chciałaś sprawdzić i nie to wygooglałas co trzeba......tongue_out

          co do Morskiego Oka, niektórzy tym szlakiem wchodzą, niektórzy jadą bryczką z lenistwa i braku kondycji, rozumiem, ze ty wpływasz, bo to jezioro?tongue_out
          --
          Jestem wredna musicie do tego przywyknąć....
            • joanka-r Re: Co to jest agrofobia? 03.07.10, 19:36
              ''To nie jest literówka. To jest coś w stylu "słyszałem, że dzwonią, ale nie wiem,
              w którym kościele''



              Widzisz ja tylko słyszałam a ty pewnie znasz to z autopsji, dlatego tak się upierasz.
              obie nazwy sa dozwolone, stosowane zamiennie.
              --
              Jestem wredna musicie do tego przywyknąć....
              • zupakalafiorowa Re: Co to jest agrofobia? 04.07.10, 10:35
                "obie nazwy sa dozwolone, stosowane zamiennie"

                big_grin

                Wskaz mi, proszę, słownik wyrazów obcych (jakikolwiek słownik) albo inne
                wiarygodne źródło, który stawia znak równości między tymi dwoma terminami.
                Wiarygodne, powtarzam, blogi piętnastolatek i wpisy niedouczonych internautów na
                forach internetowych się nie liczą.

                Autor, rok wydania, wydawnictwo. Proszę, będę bardzo wdzięczna.

                Będę również wdzięczna za jakikolwiek słownik, w którym występuje termin
                "agrofobia".
                  • zupakalafiorowa Re: Co to jest agrofobia? 04.07.10, 11:50
                    Szukam i szukam i nic... nie mogę znaleźć. Czyżby dlatego, że takie źródło nie
                    istnieje?
                    Dlatego zwracam się do Ciebie, jako do autora twierdzenia, że nazwy "agrofobia"
                    i "agorafobia" są stosowane zamiennie. najwyraźniej skądś te mądrości czerpiesz...

                    Koniec tematu z mojej strony. Chciałam się dowiedzieć co to jest agrofobia, dni
                    mijają a ja dalej nie wiem.
                    No cóż, przynajmniej potrafię się przyznać do mojej niewiedzy.
                    Dziękuję za uroczą dyskusję.
                    • antekcwaniak joanka-r ośmieszyłaś się wielce !!! 02.08.10, 15:49
                      Ośmieszyłaś się wielce i przyznać do błędu się nie potrafisz.
                      Nie znasz znaczenia słowa a w dodatku wmawiasz, że słowa te można używać
                      zamiennie. I jeszcze atakujesz innych, że nie masz racji. Twoje zachowanie nie
                      jest śmieszne. Ono jest wręcz żałosne.
                      --
                      Czy panowie muszą tak napierdalać od bladego świtu...
          • zupakalafiorowa Re: Co to jest agrofobia? 03.07.10, 13:22
            "rozumiem, ze ty wpływasz, bo to jezioro?"

            Nie udała Ci się ta ironia.
            Jeżeli kajakiem - to owszem, "wpływam na jezioro".
            Ryby wpływają "do jeziora"
            Wchodzę DO jeziora, z brzegu do wody.

            Wchodzić na jezioro jednak nie potrafię, nie jestem Jezusem, nie chodzę po wodzie.


            "zaupokalafiorowa, ze tobie kojarzy się z rolnictwem to mnie nie dziwi, przy
            Twoim nicku i pochodzeniutongue_out "

            martyna, mówiłas coś "braku konkretnych argumentów"?
            Jak się naprawdę nie ma czego czepić to widać powyżej, jakimi "konkretnymi
            argumentami" się podpiera wink
            • joanka-r Re: Co to jest agrofobia? 03.07.10, 19:40
              ''Nie udała Ci się ta ironia.''

              jak to nie?

              ''Jak się naprawdę nie ma czego czepić to widać powyżej, jakimi "konkretnymi
              > argumentami" się podpiera wink''


              i vice versa.....


              --
              Jestem wredna musicie do tego przywyknąć....
    • a1ma Re: Bachory w samolocie 30.06.10, 14:24
      No niestety, dzieci w samolocie SĄ uciążliwe, choćby nie wiem, jak mocno rodzice
      usiłowali wmówić wszystkim, że jest inaczej. Są zmęczone, znudzone, czasem coś
      je boli, płaczą, czasem chorują.

      Tylko co z tego?
      Mają z tego tytułu nie latać?

      Dorośli ludzie też bywają męczącymi współpasażerami, a przecież oni w
      przeciwieństwie do małych dzieci powinni już znać zasady współżycia społecznego.

      --
      chez alma
    • lonely.stoner Re: Bachory w samolocie 17.07.10, 18:20
      mnie raz posadzili (bo mialam zlamana reke) w takim miejscu gdzie siedzialy
      chyba wszystkie dzieci z samolotu i wyly, juz widzialam jednego jak sie na mnie
      gapil i zaraz by mnie zaczal pewnie dotykac ble, a mamunia nic, powiedzialam
      stewardesie zeby mnie przesadzili bo nie lubie obok malych wrzeszczacych dzieci
      siedziec i juz, ale takie zachowania to wina rodzicow, bo im sie wydaje ze nad
      ich skarbem caly swiat sie trzesie i zachwyca jak oni, a ja np. dzieci nie lubie
      i juz.
      --
      smile
    • evvik Re: Bachory w samolocie 27.07.10, 10:37
      Najpierw przedstawie sie- matka 3 dzieci w wieku srednim.
      Teraz do rzeczy- niepotrzebnie wszyscy sie tak do siebie
      odnosicie.Ale prawda jest jedna- lot z dziecmi, których RODZICE są
      olewusami, którzy zupełnie nie zastanawiają sie, co ich dzieci
      robią, to koszmar.To, ze sama mam 3 dzieci nie sprawia, że lubie jak
      dziecko kopie moje siedzenie przez cztery godziny lotu, a Matka
      przesiada sie dalej od niego (tak, tak było podczas mojego
      ostatniego lotu).Tez nie lubię , jak ktoś mnie dotyka.
      Czy to coś złego? Problem jest w dzisiejszej modzie na wychowanie
      bez wtrącania sie do zachowań dzieci.I ci rodzice nie rozumieją , że
      wolność dziecka kończy sie tam, gdzie zaczyna sięwolność innego
      człowieka.A moja wolność polega na tym, że chce przez te 4 godziny
      lotu siedziec w ciasnym, niewygodnym fotelu BEZ poszturchiwań z
      tyłu, bez wrzasków nad uchem i ze swiadomością , ze ktoś z dziecmi w
      samolocie/pociągu/autobusie poświęca im odpowiednią ilość czasu.A
      nie smacznie śpi, kiedy JEGO dziecko terroryzuje wszystkich wokół.
      • marslo55 Re: Bachory w samolocie 27.07.10, 11:04
        evvik napisała:
        "Problem jest w dzisiejszej modzie na wychowanie bez wtrącania sie
        do zachowań dzieci.I ci rodzice nie rozumieją , że wolność dziecka
        kończy sie tam, gdzie zaczyna sięwolność innego człowieka."
        Bo lecą na wczasy, żeby odpocząć - od własnego dziecka w pewnym
        sensie również. Często ci sami rodzice, którzy kopiącemu dziecku w
        supermarkecie zwróciliby uwagę, w samolocie nie robią nic -
        bo "jesteśmy na urlopie i nie będziemy się denerwować". A że inni
        też chcą wypocząć? Eeee tam..
    • horatio_valor Re: Bachory w samolocie 03.07.11, 22:59
      Mnie się zdarzyło siedzieć ZA bachorem w samolocie. Leciała parka z noworodkiem, który niedługo po starcie był łaskaw ulżyć swoim jelitom. Nieopisany fetor, jaki się wtedy rozniósł, nie tylko rozanielonym reproduktorom zdawał się nie przeszkadzać, ale jeszcze trwał dobre dziesięć godzin, aż do końca lotu, zależnie od powiewów klimatyzacji. Naprawdę ciężko się zabrać za posiłek, będąc owianym aromatem kupy.
      • jaonmyi Re: Bachory w samolocie 04.07.11, 20:41
        To współczuję serdecznie. Ja miałam ostatnio doświadczenie w pociągu, gdzie przez kilkanaście godzin podróży wszyscy musieli znosić drącego się i wszędobylskiego bachora. Wszystko i wszystkich dotykał, zaglądał do wszystkich przedziałów i wrzeszczał, moim zdaniem, dla rozrywki. Matka głucha i ślepa ignorantka nie zwracała uwagi na wyczyny dziecia. Razem z uciążliwym bachorem po pociągu szalało jego starsze rodzeństwo i kuzynostwo. Gehenna, za którą słono zapłaciłam Intercity...

        --
        "Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów dopóki nie zajrzałem do internetu" S. Lem
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka