sum_tzw_olimpijczyk
03.05.07, 15:50
Jestem pechowcem. Dużym pechowcem. Zaraz się dowiem że nikt na forum nie miał
takiej przygody. Wczoraj wracałem do Warszawy, ładna pogoda, świeci słoneczko.
Zwykła droga międzymiastowa, po jednym pasie w każdą stronę. Jadę spokojnie,
jakieś 100m przede mną tir z czającym się za nim fiatem brava. Droga pusta,
zbliżam się, redukcja i wyprzedzam. Nagle fiat wyskakuje na mój pas chyba też
z zamiarem wyprzedzenia, ja ostro hamuję i lekko odbijam na pobocze, zdążyłem
jeszcze trąbnąć żeby go ostrzec (a może mnie nie widział?) a pan w fiacie co?
Ostro w hamulec zaraz przed moją maską. Chciałem uciec na prawo, jak zauważył
co robię zrobił to samo, po prostu wyhamował mnie do jakichś 30km/h. Potem
nagła zmiana taktyki i pan z fiata zaczyna ostro się rozpędzać i stara się
uciec. Jedzie ok. 80km/h, doganiam go i zbieram się do wyprzedzania. Podczas
wyprzedzania pan w fiacie robi co może żeby się nie dać, na szczęście nie
zmienia już pasów ruchu. Na szczęście mam samochód nieco szybszy od fiata
brava 1.4 i udaje mi się po krótkim wyścigu pana wyprzedzić.
Wyżaliłem się. Dzięki. Miała być spokojna majówka, a przez takiego skur....
ciśnienie mi skacze.