Dodaj do ulubionych

Zajeżdżanie przy wyprzedzaniu

03.05.07, 15:50
Jestem pechowcem. Dużym pechowcem. Zaraz się dowiem że nikt na forum nie miał
takiej przygody. Wczoraj wracałem do Warszawy, ładna pogoda, świeci słoneczko.
Zwykła droga międzymiastowa, po jednym pasie w każdą stronę. Jadę spokojnie,
jakieś 100m przede mną tir z czającym się za nim fiatem brava. Droga pusta,
zbliżam się, redukcja i wyprzedzam. Nagle fiat wyskakuje na mój pas chyba też
z zamiarem wyprzedzenia, ja ostro hamuję i lekko odbijam na pobocze, zdążyłem
jeszcze trąbnąć żeby go ostrzec (a może mnie nie widział?) a pan w fiacie co?
Ostro w hamulec zaraz przed moją maską. Chciałem uciec na prawo, jak zauważył
co robię zrobił to samo, po prostu wyhamował mnie do jakichś 30km/h. Potem
nagła zmiana taktyki i pan z fiata zaczyna ostro się rozpędzać i stara się
uciec. Jedzie ok. 80km/h, doganiam go i zbieram się do wyprzedzania. Podczas
wyprzedzania pan w fiacie robi co może żeby się nie dać, na szczęście nie
zmienia już pasów ruchu. Na szczęście mam samochód nieco szybszy od fiata
brava 1.4 i udaje mi się po krótkim wyścigu pana wyprzedzić.
Wyżaliłem się. Dzięki. Miała być spokojna majówka, a przez takiego skur....
ciśnienie mi skacze.
Obserwuj wątek
    • iberia.pl Re: Zajeżdżanie przy wyprzedzaniu 03.05.07, 16:11
      no coz...trafiles na pana o baaaardzo malutkim rozumku...., ktory zachowal sie
      jak pies ogrodnika...pozostaje miec nadzieje, ze kiedys on znajdzie sie na
      Twoim miejscu...mzoe do niego dotrze jak sie kiedys zachowal.
    • Gość: Kokeeno Re: Zajeżdżanie przy wyprzedzaniu IP: 80.54.202.* 03.05.07, 21:36
      Trzeba się było wyżalić policji, a nie nam. Ostatnio kumpel jak mu palant zrobił coś tak wrednego, to dogonił gnoja zatrzymał i rozpieprzył lusterko mówiąc, że ma szczęście iż tym razem było to tylko lusterko. Ale mój znajomy jest duży, brzydki i zły...
      • Gość: Kokeeno Re: Zajeżdżanie przy wyprzedzaniu IP: 80.54.202.* 03.05.07, 21:40
        P.S.
        Ostatnim razem jełop wyprzedzał na pałę nie patrząc się, iż z naprzeciwka coś jedzie i prawdę mówić tylko szczęśliwemu przypadkowi (i pewnej dozie doświadczenia) zawdzięczam dalszy mój żywot (czołówka z autkiem pędzącym 150-160km/h raczej nie należy do zdarzeń, którymi można się potem chwalić - chyba, że jedzie się ciężarówką i obserwuje, jak zderzak poniżej ląduje na przednich kołach)...

        Niestety przejechał tak szybko, że nawet nie byłem w stanie dojrzeć marki auta, nie mówiąc już o numerze rejestracyjnym...
    • Gość: niki_lopez Re: Zajeżdżanie przy wyprzedzaniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.07, 23:00
      widzisz sumik mnie ojciec nauczył takij fajnej sztuczki. a było to tak...
      jedziemy sobie x kilometrów za tirem i nie ma jak go łyknąć, w lusterku widać
      jak dogania nas banda gówn... w jakimś escorcie( nic nie mam do ciebie iberia
      poza tym że się zakochałem w tobie;)), wyprzedzają nas, w sumie to zajechali
      drogę i zmusili ojca do hamowania. oczywiście durnie jechali tak blisko tego
      tira że nic nie widzieli oprócz long vechicle czy coś tam. nie zostało temu
      kierowcy nic innego jak patrzyć się w lusterka czy nie bierzemy się do
      wyprzedzania. co ojciec zjechał lekko na lewy pas żeby "ocenić" sytuację i
      zabrać się do wyprzedzania to oni to samo, chcieli się wepchnąć przed nas w
      razie czego. ojciec widząc że z naprzeciwka jedzie samochód i jest dość blisko
      włączył lewy kierunek i delikatnie zaczął zjeżdżać na lewy pas i lekko
      przyspieszać. oczywiście ten przed nami zobaczył że zabieramy się za
      wyprzedzanie zjechał na lewy pas i jakie jego było wielkie zdziwienie( pory
      miał pełne) gdy zobaczył tam ten samochód!!!! wierz mi ludzi można wyleczyć z
      wszystkiego!!
      • sum_tzw_olimpijczyk Re: Zajeżdżanie przy wyprzedzaniu 03.05.07, 23:37
        Gorzej jak nie zdąży odbić i wpadnie na czołówkę;) A ja naprawdę nie jeżdżę
        agresywnie, myślałem że za ktoś się boi wyprzedzić tira albo po prostu nie czuje
        takiej potrzeby, a tu taka niespodzianka... Na nasze drogi to potrzebny jest
        niepozorny samochód, co ma z 300KM pod maską, żeby można było wyprzedzić nie
        bojąc się że jakiś debil zacznie przyspieszać. Raz pewien pan w transporterze
        tak się ze mną bawił jak jechałem passatem 1.6D o zawrotnej mocy 52KM. Jechał
        60-70km/h, ja migacz i go wyprzedzam, on przyspiesza do 100km/h, ja się chowam
        za nim, on zwalnia do 60, ja migacz i wyprzedzam, on przyspiesza itd...
        • Gość: r_g Re: Zajeżdżanie przy wyprzedzaniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.07, 14:26
          Ja miałem inną ciekawą przygodę. Jadę szybko, ile cienki daje radę czyli jakieś
          100-110 km/h po równym, zbliżam się do miejsca gdzie są roboty drogowe, zdążyłem
          jeszcze wyprzedzić jakiś znacznie lepszy samochód, za moment zaczynają się
          ograniczenia prędkości więc hamuję (odległość między mną a tamtym samochodem
          jest spora więc nie można powiedzieć że zajechałem drogę) i nagle w tamtym
          starszym panu obudził się kozak (cienki mnie wyprzedza, jak śmie!), daje po
          garach, przyspiesza jak zając i za moment już przede mną. I ma pecha! Tuż przed
          miejscem robót drogowych zasadził się myśliwy w białej czapeczce ale zamiast
          fuzji ma lizak. I tym lizakiem macha na nerwusa. I tak stary kozak został
          ukarany za niebezpieczne manewry i ewidentnie przekroczoną prędkość.
      • w_r_e_d_n_y Re: Zajeżdżanie przy wyprzedzaniu 04.05.07, 02:56
        Gość portalu: niki_lopez napisał(a):

        > ...ojciec widząc że z naprzeciwka jedzie samochód i jest dość blisko
        > włączył lewy kierunek i delikatnie zaczął zjeżdżać na lewy pas i lekko
        > przyspieszać. oczywiście ten przed nami zobaczył że zabieramy się za
        > wyprzedzanie zjechał na lewy pas i jakie jego było wielkie zdziwienie( pory
        > miał pełne) gdy zobaczył tam ten samochód!!!! wierz mi ludzi można wyleczyć z
        > wszystkiego!!

        ludzi tak ,was nie
        • Gość: niki_lopez Re: Zajeżdżanie przy wyprzedzaniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.07, 09:21
          widzisz wredny ty twierdzisz że to ja jestem chory a mnie wydaje się że to
          właśnie ludzie którzy jadą za tirem w odległości 2m są chorzy. i co najgorsze
          tych kierowców jest 99%.to oni stwarzają zagrożenie na drodze bo, albo
          zajeżdżają drogę tak jak to opisał sum albo ty jadąc z naprzeciwka widzisz tira
          zza którego wyjeżdża samochód i zmuszony jesteś hamować. a przecież wystarczy
          jechać parę m dalej z titrem i delikatnie się wychylać- widzisz bardzo dobrze
          drogę i nie stwarzasz zagrożenia.

          do sum:
          ale tak zdarza się nawet kierowcom lepszych aut a nawet podobnych. naprawdę nie
          mam pojęcia z czego to wynika bo sam tak nigdy nie robiłem, ale trafiłem na
          takich.
      • Gość: Sventevith Re: Debilizm jest zaraźliwy IP: *.aster.pl 21.05.07, 21:06
        Niki - idioci z Ciebie i twego tatula tacy sami jak z tych drechów w escorcie..
    • ano.nim Unikać nieporozumień! 04.05.07, 14:31
      sum_tzw_olimpijczyk napisał:

      > Zwykła droga międzymiastowa, po jednym pasie w każdą stronę. Jadę spokojnie,
      > jakieś 100m przede mną tir z czającym się za nim fiatem brava. Droga pusta,
      > zbliżam się, redukcja i wyprzedzam. Nagle fiat wyskakuje na mój pas chyba też
      > z zamiarem wyprzedzenia, ja ostro hamuję i lekko odbijam na pobocze, zdążyłem
      > jeszcze trąbnąć żeby go ostrzec (a może mnie nie widział?) a pan w fiacie co?
      > Ostro w hamulec zaraz przed moją maską. Chciałem uciec na prawo, jak zauważył
      > co robię zrobił to samo, po prostu wyhamował mnie do jakichś 30km/h. Potem
      > nagła zmiana taktyki i pan z fiata zaczyna ostro się rozpędzać i stara się
      > uciec. Jedzie ok. 80km/h, doganiam go i zbieram się do wyprzedzania. Podczas
      > wyprzedzania pan w fiacie robi co może żeby się nie dać, na szczęście nie
      > zmienia już pasów ruchu. Na szczęście mam samochód nieco szybszy od fiata
      > brava 1.4 i udaje mi się po krótkim wyścigu pana wyprzedzić.

      Popełniłeś dwa błędy - nie upewniłeś się, że bravaman nie zechce wyprzedzać i
      zatrąbiłeś na niego.

      Pierwszego można było uniknąć przez wcześniejsze błyśnięcie długimi (z daleka) i
      wyraźne rozpoczęcie wyprzedzania.

      Trąbić nie musiałeś - w niczym to nie pomogło, powinieneś po prostu zjechać na
      prawo i poczekać aż spóźnialski skończy wyprzedzać.

      A tak trafiłeś na drażliwego o małym rozumku i drobne nieporozumienie zmieniło
      się w "road rage" - od nieszczęścia nie było daleko.

      > Wyżaliłem się. Dzięki.

      Nie ma za co :)

      "Miała być spokojna majówka, a przez takiego skur.... ciśnienie mi skacze."

      Znaczy się skur.... osiągnął swój cel.
      Jak to czyta to jest w siódmym niebie :)

      Pozdr.
      • pizza987 Re: Unikać nieporozumień! 04.05.07, 22:14
        ano.nim napisał:


        > Popełniłeś dwa błędy - nie upewniłeś się, że bravaman nie zechce wyprzedzać i
        > zatrąbiłeś na niego.
        >
        > Pierwszego można było uniknąć przez wcześniejsze błyśnięcie długimi (z daleka)
        > i
        > wyraźne rozpoczęcie wyprzedzania.
        >
        Wszystko pieknie i ładnie, tylko co da błyśnięcie długimi jak jelonek nie wie do czego stworzono lusterka?
      • Gość: tomba Re: Unikać nieporozumień! IP: *.chomiczowka.waw.pl 05.05.07, 03:13
        > Pierwszego można było uniknąć przez wcześniejsze błyśnięcie długimi (z
        daleka)
        > i
        > wyraźne rozpoczęcie wyprzedzania
        Zrób mi tak, a już się nawyprzedzałeś... Jeżdzę sprawnie, ale zawsze możliwie
        jak najbliżej prawej krawędzi lub prawym pasem, jeżeli tylko mam możliwość, ale
        jak jakiś osobnik zrobi mi to o czym piszesz, to w jednej chwili traci mój
        szacunek. Przez tą krótką chwilę nawet fotochromatyczne lusterko nie zdąży
        zareagować, i w imię czego masz mnie oślepiać? Wierz mi, ja Cię widzę i bez
        tego wybryku, a po nim to dla mnie jesteś łoś...
        • mejson.e Drażliwy 05.05.07, 09:17
          Gość portalu: tomba napisał(a):

          > > Pierwszego można było uniknąć przez wcześniejsze błyśnięcie długimi (z
          > daleka)
          > > i
          > > wyraźne rozpoczęcie wyprzedzania

          "Zrób mi tak, a już się nawyprzedzałeś... Jeżdzę sprawnie, ale zawsze możliwie
          jak najbliżej prawej krawędzi lub prawym pasem, jeżeli tylko mam możliwość, ale
          jak jakiś osobnik zrobi mi to o czym piszesz, to w jednej chwili traci mój
          szacunek."

          Coś Ty taki drażliwy?
          Co złego jest we wcześniejszym zasygnalizowaniu wyprzedzania przez krótkie
          błyśnięcie długimi Z DALEKA?
          Nie chodzi tu o poganianie długimi ale o upewnienie się, że wyprzedzany wie o
          wyprzedzaniu.

          "Przez tą krótką chwilę nawet fotochromatyczne lusterko nie zdąży zareagować, i
          w imię czego masz mnie oślepiać? Wierz mi, ja Cię widzę i bez tego wybryku, a po
          nim to dla mnie jesteś łoś... "

          Jak Cię oślepia w lusterku odległy błysk drogowych w dzień, to powinieneś zbadać
          wzrok ;-).

          Jeśli naprawdę jesteś taki obrażalski, to należysz do bardzo niebezpiecznych
          wozaków - urażony nawet nieumyślnie, reagujesz agresją...

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
          • sum_tzw_olimpijczyk Re: Drażliwy 05.05.07, 09:28
            Jakoś nie przekonuje mnie ta metoda z błyskaniem dlugimi ;) A gość na pewno mnie
            widział, czaił się za tirem, ja jechałem nieco szybciej i dość daleko od niego
            zjechałem na lewo żeby go wyprzedzić, nie wyskoczyłem nagle. A to co się działo
            potem tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że robił to złośliwie, tak jak jeden
            pan na tym forum co się chwalił że wyhamowywuje tiry prawie do 0 zwalniając i
            przyspieszając im przed nosem...
            • Gość: siouks Re: Drażliwy IP: *.chello.pl 05.05.07, 15:57
              sum_tzw_olimpijczyk napisał:

              > Jakoś nie przekonuje mnie ta metoda z błyskaniem dlugimi ;)

              mnie też - ja nigdy nie błyskam jak wyprzedzam (bo i po co, każdy ma lusterka
              to niech ich używa - wystarczają w zupełności) i odwrotnie, każde tego typu
              błyśnięcie długimi w moje lusterka interpretuję jako chamskie poganianie
              • Gość: zrob_se_dobrze dziwnosci IP: *.c29.msk.pl 06.05.07, 00:13
                Gość portalu: siouks napisał(a):

                każde tego typu
                > błyśnięcie długimi w moje lusterka interpretuję jako chamskie poganianie

                no to masz problem,ale sam ze soba skoro wrzucasz do jednego wora "każde tego
                typu błyśnięcie długimi" niezaleznie od sytuacji
                jeszcze nie widzialem by ktos poganial swiatlami poprzednika - bo i po co ? -
                jezeli wszyscy jada tym samym, prawym pasem
                • Gość: siouks Re: dziwnosci IP: *.chello.pl 07.05.07, 18:04
                  oj dziwności to Ty prawisz - nie da rady przejechać się na dłużąszą trasę żeby
                  ktoś nie poganiał światłami, popędzał podjeżdżaniem na 10 cm od zderzaka itp.

                  niestety brak kultury jest powszechny na naszych drogach
                  • Gość: zrob_se_dobrze Re: dziwnosci IP: *.c29.msk.pl 09.05.07, 00:31
                    Gość portalu: siouks napisał(a):

                    > oj dziwności to Ty prawisz - nie da rady przejechać się na dłużąszą trasę żeby
                    > ktoś nie poganiał światłami, popędzał podjeżdżaniem na 10 cm od zderzaka itp.

                    na prawym pasie - po co ????
                    bo wyraznie o tym pisalem a nie o zganianiu przez scigantow z lewego
                    • jaro_ss Dziecko drogie 09.05.07, 06:37
                      A pisz sobie o czym chcesz, ja pisze o zwykłej drodze, jednojezdniowej, a co do
                      prawego i lewego pasa, to szkoda, że nie jechałeś z początkiem długiego
                      weekandu naszą jedyna autostradą jaką taka z Wrocka do Krakowa, Tiry
                      poblokowały prawy pas, busy szalały i blokowały lewy, między tymi wariatami
                      inni wariaci (w tym i ja) cięli 160-180 nieomal slalomem. Z autostrady zrobiła
                      sie droga lewp-pasmowa z przeszkodami w postaci wyprzedzających tirów, busów i
                      powolniejszych kierowców.

                      Ciąłem jak inni - aby nie zaburzać płynności ruchu, bo wejście z prawego pasa
                      spowrotem na lewy - to było zbyt często duże ryzyko...
                      • Gość: zrob_se_dobrze Re: Dziecko drogie IP: *.c29.msk.pl 09.05.07, 13:52
                        jezeli ja jestem dziecko to ty powinienis miec odebrane prawo jazdy z
                        powodu.....uwiadu starczego
                        tym bardziej ze bleblasz o czym innym niz ja i siouks ,no chyba ze zapominasz
                        rowniez ze to tez Twoj nick
          • Gość: tomba Re: Drażliwy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.07, 14:01
            > Coś Ty taki drażliwy?
            > Co złego jest we wcześniejszym zasygnalizowaniu wyprzedzania przez krótkie
            > błyśnięcie długimi Z DALEKA?
            > Jak Cię oślepia w lusterku odległy błysk drogowych w dzień, to powinieneś
            zbada
            > ć
            > wzrok ;-).

            W dzień to rzeczywiście ma sens... Szcególnie sloneczny...
          • rapid130 Re: Drażliwy 05.05.07, 20:15
            mejson, pozwolę sobie uzupełnić twój post.

            * * *
            Wysoka kultura jazdy objawia się nie tylko w używaniu lusterek, ale także w
            zachowaniu "kolejności działań na drodze". Co skutecznie pozwala unikać takich
            konfliktów, jak opisany w pierwszym poście.

            Czyli, jeżeli jedzie sobie wolno ciężarówka, a za nią samochody czekające na
            okazję do wyprzedzania - pierwszy za spowalniaczem (np.) Seat, drugi FIAT,
            trzeci Opel i czwarte BMW - to najpierw ciężarówkę wyprzedza Seat.
            Potem FIAT. Potem Opel. Potem BMW.

            A nie BMW jako pierwsze (bo teoretycznie najszybsze, najsprytniejsze i jego
            kierowcy najbardziej się spieszy!!)*

            Wymaga to jednak cierpliwości i wyrozumiałości dla innych, której nam
            chronicznie brakuje.

            Wymaga też wyraźnej jazdy od tych, którzy z jakiegoś powodu nie chcą wyprzedzać
            (powinni np. zostawić odpowiednio duży dystans od zawalidrogi i jechać bliżej
            prawej krawędzi jezdni).

            Chyba za dużo wymagam... :PPPP
            ______________
            *Żeby nie było wątpliwości, że się czepiam "miszczów" kierowcy w ich
            wspaniałych maszynach... Jeżdżę BMW. :P
            • sum_tzw_olimpijczyk Re: Drażliwy 05.05.07, 21:28
              Wszystko ok, tylko pan jadący za tirem raczej nie chciał go wyprzedzić, miał
              drogę wolną po horyzont i to od dłuższego czasu. Zresztą, jak już w końcu
              wyprzedził tira to jechał jego prędkością, może minimalnie szybciej... Ale że
              mnie wpakował na pobocze z hamulcem w podłodze to mu się udało...
              • rapid130 Re: Drażliwy 06.05.07, 17:24
                sum_tzw_olimpijczyk napisał:

                > Wszystko ok, tylko pan jadący za tirem raczej nie chciał go wyprzedzić, miał
                > drogę wolną po horyzont i to od dłuższego czasu. (...)

                Aha, czyli to był tzw. "Jezus-niefrasobliwy" :P
                Zapewne jadący w świętym przekonaniu, że oto on przemieszcza się zgodnie z
                przepisami, w aurze świętości, a wszyscy dookoła to sami wariaci drogowi,
                czyhający na jego życie.

                A tak naprawdę to właśnie wielu podobnych jemu kierowców sieje chaos swoim
                niefrasobliwym zachowaniem podczas wykonywania podstawowych manewrów.

                Ubolewam, że bodaj ŻADNA szkoła doskonalenia jazdy nie zwraca uwagi na
                interakcje występujące na drodze, pomiędzy uczestnikami ruchu.

                Wszyscy tylko trąbią o nadmiernej prędkości, każą szlifować pokonywanie
                zakrętów, hamowanie awaryjne z ABS, etc. etc.

                To też jest bardzo potrzebne, ale może czas byłoby uczyć ludzi także czytelnego
                przemawiania kierunkowskazami, płynnego włączania się do ruchu, podstawowych
                zasad zachowania na autostradach, itp. ://///

                Rozwijając ten ostatni punkt... Relatywnie niewielki procent wypadków na
                autostradach ma swoją przyczynę w nieopanowaniu samochodu w wyniku jazdy z
                prędkością nadświetlną. Ogromną większość "dzwonów" na autobahnach
                zapoczątkowują nieporozumienia między kierowcami - ktoś komuś zajedzie drogę,
                zmusi do gwałtownego hamowania, gwałtownej zmiany pasa ruchu i zaczyna
                się "domino"...
        • Gość: emski nie znasz sie po prostu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.05.07, 09:45
          tomba jestes gupi h.uj po prostu.
          migniecie dlugimi przed wyprzedzaniem to jest zwyczaj czesto praktykowany ,
          czesto wsrod tirowcow. sluzy dobremu celowi, czyli powiadomieniu o zamiarze
          manewru.
          jak sie spotkamy na drodze i zaczniesz swirowac to cie palka naucze, wiec nie
          chrzan mi o traceniu szacunku.
          • Gość: tomba Re: nie znasz sie po prostu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.07, 13:59
            > tomba jestes gupi h.uj po prostu
            Kim jestem, a kim nie, nic ci do tego... Lepiej pomyśl o sobie...
            > migniecie dlugimi przed wyprzedzaniem to jest zwyczaj czesto praktykowany ,
            > czesto wsrod tirowcow. sluzy dobremu celowi, czyli powiadomieniu o zamiarze
            > manewru.
            A kto powiedzial że zwyczaj często praktykowany jest w porządku? To znaczy że
            często praktykowany przez tirowców zwyczaj jechania jeden za drugim, lub
            umyślne zmniejszanie dystansu pomiędzy nimi w czasie ich wyprzedzania, tak aby
            nie móc schować się pomiędzy nimi, też jest ok??? Super...
            > jak sie spotkamy na drodze i zaczniesz swirowac to cie palka naucze, wiec nie
            > chrzan mi o traceniu szacunku
            Jak spotkamy się na drodze, to wierz mi, ani umiejętnościami, ani
            prawdopodobnie sprzętem, nie dasz rady.
            >wiec nie chrzan mi o traceniu szacunku.
            Dla ciebie zrobię wyjątek-nie mam go od początku...
          • rapid130 Re: nie znasz sie po prostu 05.05.07, 20:00
            Gość portalu: emski napisał(a):

            > tomba jestes gupi h.uj po prostu.
            > migniecie dlugimi przed wyprzedzaniem to jest zwyczaj czesto praktykowany ,
            > czesto wsrod tirowcow. sluzy dobremu celowi, czyli powiadomieniu o zamiarze
            > manewru.

            ...a dwa mrugnięcia wykonane przez wyprzedzanego mówią:
            - Możesz waść zjechać na prawy pas, twoja naczepa zmieści się już przede mną.

            Jest jeszcze inny sygnał, nadawany przez tira dla "zamiarującego" go
            wyprzedzić. Dwa mrugnięcia świateł STOP oznaczające:
            - Plizzzzzz, zaczekaj z wyprzedzaniem [w domyśle: nie ma miejsca przede mną;
            sam chcę coś spokojnie wyprzedzić; sytuacja niejasna].

            Ale to jest już wysoki stopień wtajemniczenia, którego dostępuje niewielu
            kierowców osobówek.
          • Gość: p40sl Re: nie znasz sie po prostu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.07, 16:24
            tirowcy mrugają PO WYPRZEDZANIU, aby dać znać temu co już wyprzedził, że może
            zjechać na prawy pas.
            • Gość: ergie Pytanie do znawców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.07, 21:54
              Co oznacza miganie długimi i ryk klaksonu podczas wyprzedzania przez tirowca tuż
              przed przejazdem kolejowym i zakończonym na przejeździe.
              • Gość: p40sl Re: Pytanie do znawców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.07, 18:26
                Oznacza, że trafiłeś/iłaś) na potencjalnego mordercę za kółkiem. Niemcy używali
                podczas II wojny swiatowej do "odstrzału" czołgów tzw."Panzerfaustów". Takich
                tirowców o jakim piszesz należałoby tym wynalazkiem traktować....
                • Gość: ergie Re: Pytanie do znawców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.07, 19:07
                  Dzięki, ciekawy pomysł. Zaraz na allegro zamówię wykrywacz metalu, pochodzę po
                  lasach to może znajdę taki sprzęt, odrdzewi się, naoliwi i drżyjcie
                  tirowcy-mordercy. Hmm, tylko będę musiał zamówić u blacharza właz w dachu by
                  obsługa tego sprzętu mogła wygodnie strzelać i nie zniszczyć gazami samochodu,
                  ewentualnie przerobię cieńkiego na kabriolet.
      • Gość: emski bydleciu trzeba postawic plot IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.05.07, 09:47
        > Znaczy się skur.... osiągnął swój cel.
        > Jak to czyta to jest w siódmym niebie :)

        eee...jakby sie ze mna spotkal to bym go zatrzymal i bejsbolem nauczyl. tez by
        byl w siodmym niebie ?
        • Gość: siouks Re: bydleciu trzeba postawic plot IP: *.chello.pl 05.05.07, 15:59
          Gość portalu: emski napisał(a):

          > eee...jakby sie ze mna spotkal to bym go zatrzymal i bejsbolem nauczyl. tez
          > by byl w siodmym niebie ?

          zawsze przy tego typu wypowiedziach zastanawiam się w jaki sposób dana osoba
          chce zatrzymać samochód będący w ruchu i "uczyć rozumu" kierowcę??? kolczatki
          ze sobą wozicie, albo bazooki, czy co???
          • w_sasnal_csw Re: bydleciu trzeba postawic plot 06.05.07, 18:34
            > > eee...jakby sie ze mna spotkal to bym go zatrzymal i bejsbolem nauczyl. t
            > ez
            > > by byl w siodmym niebie ?
            >
            > zawsze przy tego typu wypowiedziach zastanawiam się w jaki sposób dana osoba
            > chce zatrzymać samochód będący w ruchu i "uczyć rozumu" kierowcę??? kolczatki
            > ze sobą wozicie, albo bazooki, czy co???

            Osobiście uważam, że wypowiedź "emski" dyskwalifikuje go z wszelkiej dyskusji.
    • Gość: maj Re: Zajeżdżanie przy wyprzedzaniu IP: 89.174.100.* 04.05.07, 19:27
      wrzuc jego namiary. kolor auta nr tablic moze jakis znak szczegolny auta. ojciec
      byc moze przeczyta to i syn juz wiecej auta nie dostanie.
    • baartur Re: Zajeżdżanie przy wyprzedzaniu 05.05.07, 10:03
      Niestety ale trafiają się na naszych drogach jeszcze tacy kierowcy bez rozumu!
      Może jak trafi się mu kiedyś odwrotna sytuacja to zrozumie bo takiemu to
      tłumaczenie nawet nic nie da ;/
    • Gość: Andrzej Re: Zajeżdżanie przy wyprzedzaniu IP: *.jsn.osi.pl 06.05.07, 06:41
      Przypadek typowy. Spotkało się dwóch ścigaczy. Kierowce w fiacie brava 1,4
      zdenerwowało, że go wyprzedzasz więc Ci zajechał. Ty zatrąbiłeś więc go jeszcze
      bardziej zdenerwowałeś to Ci zahamował. Chciałeś go wyprzedzić prawym pasem to
      on Ci zajechał i pokazał, że go nie wyprzedzisz. Potem pokazał, że jego fiat
      brava 1,4 też potrafi szybko jeździć i się rozpędził do 80km/godz. Ale Ty go
      dogoniłeś i po wyścigu pokazałeś, że jednak Twój samochód jest nieco szybszy od
      fiata bravy 1,4. Wygrałeś bravo. A jest takie przysłowie, że mądrzejszy
      ustępuje.
      • sum_tzw_olimpijczyk Re: Zajeżdżanie przy wyprzedzaniu 06.05.07, 08:05
        Gość portalu: Andrzej napisał(a):
        (...). Chciałeś go wyprzedzić prawym pasem to
        > on Ci zajechał i pokazał, że go nie wyprzedzisz. (...)

        Człowieku, ratowałem się na prawo bo mi debil zajechał drogę i depnął w hamulec,
        jak go miałem z prawej wyprzedzać jak tam był tir?


        (...)Potem pokazał, że jego fiat
        > brava 1,4 też potrafi szybko jeździć i się rozpędził do 80km/godz. Ale Ty go
        > dogoniłeś i po wyścigu pokazałeś, że jednak Twój samochód jest nieco szybszy od
        >
        > fiata bravy 1,4(...)

        Potem pokazał że wcale mu się nie spieszyło i zajechał mi drogę z czystej
        przyjemności. A wyprzedziłem go bo jazda 70-80km/hna ograniczeniu do 90 mnie
        nuży. Gdyby jechał szybciej to by nie było tematu, przecież nie wyprzedza się
        dla samego wyprzedzania, tylko żeby jechać szybciej
        • Gość: Andrzej Re: Zajeżdżanie przy wyprzedzaniu IP: *.jsn.osi.pl 06.05.07, 15:08
          sum_tzw_olimpijczyk napisał:
          > Człowieku, ratowałem się na prawo bo mi debil zajechał drogę i depnął w
          hamulec
          > ,
          > jak go miałem z prawej wyprzedzać jak tam był tir?

          Nie ma powodu by się irytować. Z Twojego opisu nie wynikało w którym momencie
          ratowałeś się zjazdem na prawo. Domyśliłem się, że po wyprzedzeniu Tira bo
          wcześniej po prawej był Tir.
          Starałem się być bezstronny w oparciu o Twój opis zdarzenia. Ale rozumiem, że
          trudno go opisać zwięźle i jednocześnie precyzyjnie.
          Tego typu zachowania zdarzyły mi się kilkakrotnie i od tego czasu staram się
          wyprzedzać z małą róznicą szybkośći i bacznie obserwować zachowanie
          wyprzedzanego. Z Twojego opisu wynika, że wyprzedzany był nieostrożny
          (zajechanie drogi)i złośliwy (gwałtowne hamowanie). W Niemczech za zahamowanie
          komuś przed maską płaci się nawyższy mandat. W Polsce takie zachowania uchodzą
          bezkarnie. Ja uważam, że takiego kierowcy nie należy prowokować i najlepiej
          pozbyć się jego towarzystwa. Nie należy się też irytować i psuć sobie humor na
          dalszą jazdę bo to ma też wpływ na bezpieczeństwo dalszej jazdy.
          Pozdrowienia


          • sum_tzw_olimpijczyk Re: Zajeżdżanie przy wyprzedzaniu 06.05.07, 16:15
            Sorry że się tak uniosłem, do dziś mi skacze ciśnienie jak sobie pomyślę o tej
            sytuacji... Gość widział że wyprzedzam i po prostu zrobił taki myk na moj pas, a
            potem zaczął ostro hamować, musiałem gdzieś uciekać żeby mu nie wjechać w d...,
            a on wtedy odpuścił hamulec i zjechał na prawo, tam gdzie ja już byłem, po czym
            znowu zaczął ostro hamować... Na szczęście miałem lepsze hamulce...
            • Gość: Andrzej Re: Zajeżdżanie przy wyprzedzaniu IP: *.jsn.osi.pl 06.05.07, 19:16
              Z tego co piszesz wynika, że kierowca bravy robił to złośliwie z prmedytacją.
              Takie zachowania NIGDY nie zdażyły mi się za granicą. Niestety po przekroczeniu
              granicy jadąc po polskich drogach zawsze się liczę z możliwością spotkania się
              ze złośliwymi zakompleksionymi kierowcami, którzy nie mogą zaakceptować, że
              ktoś ich wyprzedził. Ja takie osoby ignoruje i nie daje się sprowokować bo może
              to się skończyć tragicznie. Zawsze staram się ułatwiać jazdę innym i często mi
              się zdarza, że inni też mi ułatwiają. Jestem przeciwny niektórym radom na tym
              forum, które zalecają danie takim kierowcom nauczki. W ten sposób rośnie
              wzajemna agresja. Uważam, że właśnie należy ich wpuścić nie pouczać ale własnym
              przykładem pokazać, że można jeździć bez złośliwości. Jest to wg mnie lepszy
              sposób niż odwzajemnianie agresji. A chyba o to chodzi, żeby jazda była
              relaksem i nie powodowała skoków ciśnienia.
              To co napisałem nie odnosi się bezpośrednio do Ciebie tylko stanowi mój punkt
              widzenia na agresyne zachowania kierowców.
              Pozdrowienia
              • mejson.e Głos rozsądku 06.05.07, 22:15
                Gość portalu: Andrzej napisał(a):

                "nie daje się sprowokować bo może to się skończyć tragicznie. Zawsze staram się
                ułatwiać jazdę innym i często mi się zdarza, że inni też mi ułatwiają. Jestem
                przeciwny niektórym radom na tym forum, które zalecają danie takim kierowcom
                nauczki. W ten sposób rośnie wzajemna agresja. Uważam, że właśnie należy ich
                wpuścić nie pouczać ale własnym przykładem pokazać, że można jeździć bez
                złośliwości. Jest to wg mnie lepszy sposób niż odwzajemnianie agresji. A chyba o
                to chodzi, żeby jazda była relaksem i nie powodowała skoków ciśnienia."

                Fajnie tak czasami przeczytać coś rozsądnego;

                Szkoda tylko, że tak rzadko...

                Pozdrawiam,
                Mejson
                --
                Automobil
                Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
            • viking2 Re: Zajeżdżanie przy wyprzedzaniu 08.05.07, 04:10
              sum_tzw_olimpijczyk napisał:
              > sytuacji... Gość widział że wyprzedzam i po prostu zrobił taki myk na moj pas,
              > a
              > potem zaczął ostro hamować, musiałem gdzieś uciekać żeby mu nie wjechać w d...,
              > a on wtedy odpuścił hamulec i zjechał na prawo, tam gdzie ja już byłem, po czym

              Sum, a moze ten bydlak po prostu sie podstawial? Samochod mu sie juz znudzil,
              chcialby zmienic na wiekszy (szybszy? ladniejszy? nie zaswiniony w srodku?)
              tanim kosztem (Twoje ubezpieczenie zaplaci)?
      • babaqba Re: Zajeżdżanie przy wyprzedzaniu 07.05.07, 13:48
        Gość portalu: Andrzej napisał(a): (...)

        >A jest takie przysłowie, że mądrzejszy ustępuje.

        I tak ci mądrzejsi ustępują w tym i w tamtym i patrzcie, jak ten kraj wygląda...
    • jaro_ss Re: Zajeżdżanie przy wyprzedzaniu 07.05.07, 06:57
      Zasadniczo taki "zajazd" przy wyprzedzaniu często ludzie robią, raz nawet
      skończyło się to kolizja i mandatem dla delikwenta (a się stawiał oczywiście,
      dopóki drogówka nie przyjechała nie zobaczyła uszkodzeń i ...)

      Dlatego już z daleka staram się rozpoznać co dany delikwent ma zamiar zrobić,
      przygotowany reaguję, raczej bym na prawo nie zjechał, mając widocznoć przed
      sobą...

      A co do przejmowania się: jak masz na trasie z pięć takich zdarzeń w okresie
      dziennym, to przywykasz....

      Co do mrugania_ jak gość jest dd (czyli d... drogowa) to i tak nie patrzy w
      lusterka, to i miganie nic nieda.....
      • babaqba Re: Zajeżdżanie przy wyprzedzaniu 07.05.07, 13:50
        jaro_ss napisał:

        (...)
        > A co do przejmowania się: jak masz na trasie z pięć takich zdarzeń w okresie
        > dziennym, to przywykasz....

        Też takie zdarzenie miałem... wiele lat temu. A jeżdżę na długich trasach i sporo po mieście i jakoś nie
        mam wielu kłopotów z "wariatami". Ciekawe dlaczemu? Może jeżdżę "wyraźnie"?
        • jaro_ss Re: Zajeżdżanie przy wyprzedzaniu 08.05.07, 06:39
          Po prostu masz doświadczenie i nie rejestrujesz wielu sytuacji jako stresowych.

          Ja się na tym złapałem, że na próby zajechania reaguję bez udziału świadomości,
          po prostu spodziewam sie co gość może zrobić, puszczam, zawsze ułatwiam komuś
          wyprzedzanie, nie ryzykuję.... Wyprzedzę sobie gościa jak będę miał czyste
          pole... albo sobie pojedzie przedemną i dobrze.....

          A poza tym, często wyprzedzam z drugiej, trzeciej pozycji, oczywiście zawsze
          czekając, że ten przedemną jednak będzie wyprzedzał, jak sie ociąga z reakcją,
          to jadę, nie ma w tym niczego dziwnego - ot zwykła rzeczywistość przeciętnego
          kierowcy.....
    • Gość: soemi Re: Trafiłeś na zazdrosnego wołowca :( IP: *.cst.tpsa.pl 11.05.07, 14:26
    • Gość: rykoszet Zajeżdżanie przy wyprzedzaniu-chamstwo! IP: *.ostrowmaz.mm.pl 15.05.07, 09:18
      Skądś to znam...
      Jadę sobie krajową ósemką do pracy. Przede mną telepią się dwa zardzewiałe
      pojazdy pełne robotników zmierzających na budowy: opel i bus. Jedziemy 90km/h.
      Sygnalizuję lewym kierunkowskazem, że chcę ich wyminąć, z naprzeciwka droga
      wolna. Co robi pan z opla? Pan z opla zajeżdża mi drogę, gdy ja już nieźle mam
      wciśnięty pedał gazu. No to po hamulcach! Zanim udało mu się wyprzedzić busa,
      na przeciwnym pasie ruchu pojawił się tir. No to pan z opla wrócił na "swoją"
      miejscówkę przede mną. Ja też zaniechałam wyprzedzania, ale za jakiś czas
      ponowiłam manewr. I tu gwarantuję, że zadziałał instynkt samczy - nie
      przepuścić baby!Co próbowałam idiotę wyminąć, to mi idiota zajeżdżała drogę,
      wpychała się na środek jezdni, między dwa pasy. W pewnym momencie, w felernym
      miejscu w lesie, gdy z naprzeciwka nic nie jechało znowu spróbowałam
      wyminięcia, doszłam do 130km/h na liczniku i wtedy ten debil po raz kolejny
      zajechał mi drogę. Nie chciałam w niego uderzyć, a że prędkość miałam
      niedostosowaną do warunków (było ślisko, jezdnia taka sobie), to wpadłamk w
      poślizg, zakręciło mną parę razy. Nie chciałam w nikogo walnąć, a i sobie nie
      chciałam zrobić krzywdy, to pulsacyjnie hamowałam, ale w końcu i tak wpadłam do
      rowu. Na szczęście samochód mi się nie przewrócił, nic mu się nie stało, mnie
      też nie (a wtedy byłam w 7 miesiącu ciąży!). Wyszłam z tego samochodu, bo
      panowie z opla się zatrzymali, doszło do ostrej wymiany zdań. Chcieli pomóc,
      ale powiedziałam, żeby spier...To zrozumieli, bo odezwałam się w ich
      języku...mordy obleśne, zachlane, przepalone popularnymi...Miałam szczęście. Za
      dosłownie 10 minut zatrzymało mi się busem dwóch chłopaków i wyciągnęli mnie.
      Pojechałam do pracy. Tak to jest trafić na chamstwo i buractwo na drodze.
      • nocebo Re: Zajeżdżanie przy wyprzedzaniu-chamstwo! 15.05.07, 19:58
        > doszłam do 130km/h na liczniku

        > prędkość miałam niedostosowaną do warunków (było ślisko, jezdnia taka sobie)

        > byłam w 7 miesiącu ciąży

        Ręce opadają...
        • Gość: rykoszet Re: Zajeżdżanie przy wyprzedzaniu-chamstwo! IP: *.ostrowmaz.mm.pl 16.05.07, 09:49
          Zgadzam się, że ręce opadają. Tylko ten się nie myli, kto nic nie robi. Pewnie,
          że to była głupota, ale każdy z nas popełnia błędy.
          • jaro_ss Re: Zajeżdżanie przy wyprzedzaniu-chamstwo! 16.05.07, 10:36
            Fajna zabawa, dobrze, że się nic specjalnego nie stało....

            Chciałbym mieć taką żoneczkę z fantazją.....

            ;o)
            • Gość: rykoszet Re: Zajeżdżanie przy wyprzedzaniu-chamstwo! IP: *.ostrowmaz.mm.pl 16.05.07, 12:03
              Nie nudziłbyś się z taką żonką ;)
              To tylko jedna moja historyjka na drodze. A wyobrażasz sobie, jakie mam w ogóle
              burzliwe życie?
              Dodam, że to było moje jedyne niefortunne wydarzenie na drodze, a jeżdżę od
              1997 roku.
              • jaro_ss Re: Zajeżdżanie przy wyprzedzaniu-chamstwo! 16.05.07, 12:10
                Oho, to i pewnie (z dużym prawdopodobieństwem) i młodą żonkę....

                Młodą żonkę mam, ale fantazji dalej zazdroszczę, i życzę abyś się dalej nie
                nudziła...

                :o)
                • Gość: rykoszet Re: Zajeżdżanie przy wyprzedzaniu-chamstwo! IP: *.ostrowmaz.mm.pl 16.05.07, 13:06
                  Wszystko się zgadza: śmiało można mnie określać mianem młodej żonki, nudzić się
                  nie umiem, tylko teraz po tej historii drogowej jeżdżę wolniej i ostrożniej;
                  trochę mnie to rozumu nauczyło. Naturę mam jednak szybką, lubię szybką jazdę i
                  basta!
                  Wszystkiego dobrego, jaro_ss! fajne pseudo :)
                  • jaro_ss Re: Zajeżdżanie przy wyprzedzaniu-chamstwo! 16.05.07, 13:12
                    A domyślasz sie z jakiej bajki to "_ss" ?
                    • Gość: rykoszet Re: Zajeżdżanie przy wyprzedzaniu-chamstwo! IP: *.ostrowmaz.mm.pl 16.05.07, 13:35
                      Poza hitlerowskimi ugrupowaniami SS nic mi nie przychodzi do głowy. Sądzę, że
                      się mylę. Nie o to chodzi, prawda? Oświeć mnie.
                      • sum_tzw_olimpijczyk Re: Zajeżdżanie przy wyprzedzaniu-chamstwo! 16.05.07, 17:09
                        Silver Surfer?:D
                        • jaro_ss Jesteście daleko -to Tolkien! 17.05.07, 06:29
                          A już myślałem.... ,że ktoś strzeli bliżej... jest taka postać co lubi
                          literę "s".....

                          A zaczęło się prozaicznie, okazało się że Jaro_s jest juz zajęty....

                          ;o)

                          Pozdrawiam.
                          • Gość: rykoszet Re: Jesteście daleko -to Tolkien! IP: *.ostrowmaz.mm.pl 17.05.07, 09:09
                            Gollum/Smeagol?
                            "My precious"?
                            • jaro_ss Re: Jesteście daleko -to Tolkien! 17.05.07, 09:54


                              Ano... właśnie tak....
                              • Gość: rykoszet Re: Jesteście daleko -to Tolkien! IP: *.ostrowmaz.mm.pl 17.05.07, 11:01
                                Gollum przyjemna postać, ale chyba jesteś od niego nieco ładniejszy, co? ;)
                                • jaro_ss Re: Jesteście daleko -to Tolkien! 17.05.07, 12:47
                                  Piękno jest dla mnie rzeczą względna, w przypadku Goluma polega na dwoistości
                                  jego natury.... i to jest główne podobieństwo....

                                  Poza tym co innego wyobrażenie z książki, co innego z filmu, ten z filmu mnie
                                  rozczarował, ten z książki i mojej wyobraźni był bardziej podobny do włochatego
                                  kumpla Hana Solo, i co by nie mówić o jego włochatości, to przystojny chyba
                                  był....

                                  ;o)
                                  • Gość: rykoszet Re: Jesteście daleko -to Tolkien! IP: *.ostrowmaz.mm.pl 17.05.07, 16:03
                                    No, masz rację.Ja też, czytając powieść, wyobrażałam sobie tego bohatera nieco
                                    inaczej, ale to normalne, że wizja czytelnika odnośnie bohatera nie musi być
                                    identyczna z kreacją reżyserską.
                                    Dwoista natura...poniekąd romantyczna, bo bohaterowie romantyczni również
                                    godzili w sobie sprzeczności - potęgę i słabość, pesymizm i optymizm i inne
                                    antonimy.
                                    • saralee Re: Jesteście daleko -to Tolkien! 22.05.07, 14:51
                                      Proponuję przenieść się na forum RANDKI albo cis takiego.
                                      A co zajeżdżania i hamowania, to był swojego czasu taki post na tym forum...
                                      Babeczka podała faceta do sądu hehe. I wygrała
                                      • Gość: rykoszet Re: Jesteście daleko -to Tolkien! IP: *.ostrowmaz.mm.pl 23.05.07, 15:05
                                        Byłam pewna, że wreszcie ktoś zaproponuje przeniesienie tej rozmowy na forum
                                        RANDKI i zastanawiałam się, kiedy to nastąpi? Nie ma czego przenosić,
                                        bo "flirt" się zakończył, obie strony nie wyrażają chęci do kontynuacji.

                                        A jeśli chodzi o to drugie zdanie - a, w nosie mam włóczenie się po sądach,
                                        nawet jeśli bym miała wygrać tę sprawę. Mam mnóstwo ważniejszych spraw na
                                        głowie. Poza tym może tamta babka miała świadków, ja - nie, a kierowca opla -
                                        tak, bo jechał z kumplami. To kto by wygrał? Myślę, że nie ja. Olać to!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka