Gość: Płatakis
IP: *.lublin.mm.pl
31.03.04, 18:51
BIAŁOSTOCKIEJ AKADEMII MEDYCZNEJ zaszczyt przyniesie nadanie jej imienia
pierwszego Rektora - założyciela tej uczelni. To było dawno. Rok 1950. On sam
i wielu tych, których zaprosił do współpracy przy stworzeniu praktycznie z
niczego pierwszej wyższej uczelni w Białymstoku już nie żyje. Nie żyje
profesor Sławiński - biolog, nie żyje prof. Komczyński - anatomopatolog, nie
zyje profesor anatomii Dzierżykraj - Rogalski, nie żyje profesor
mikrobiologii - Legeżyński, nie żyją pulmonolodzy, asystenci Rektora
Kielanowskiego, dr.med Stanisław Brokman i dr.med Witold Koziejowski, nie
żyje dermatolog - dr.med Jerzy Płatakis, nie żyje prof radiologii dr. med
Stanisława Wojciechowska- Bańkowska i wielu innych, którzy nie bacząc na
bardzo trudne warunki pracy i warunki bytowe przybyli do Białegostoku na
zaproszenie Rektora Tadeusza Kielanowskiego, bo znali go jako doskonałego,
odpowiedzialnego organizatora, godnego zaufania kierownika, odważnego,
prawego, dobrego człowieka, życzliwego tak współpracownikom jak i studentom.
Oni niestety już nic nie powiedzą, nie napiszą.
Nie wolno wyrzec się korzeni,zatrzeć przeszłości, bo wtedy aktualna
rzeczywistość zawiśnie w próżni. To prawie tak jak świadomość dziecka
spłodzonego w próbówce. Nie można odebrać Tadeuszowi Kielanowskiemu prawa
patronowania jego dziecku, Białostockiej Akademi Medycznej. Założenie AM
niewątpliwie bardzo przyspieszyło rozwój gospodarczy i kulturalny
niewielkiego, kresowego, zniszczonego wojną miasta Poski "B"