Dodaj do ulubionych

sezon 2011-12

10.02.12, 23:22
Sezon zaczął się z kwartalnym mniej więcej opóźnieniem, ale zawsze.

ORKIESTRA SYMFONICZNA FILHARMONII NARODOWEJ
Stefan SOLYOM - dyrygent
Jakub JAKOWICZ - skrzypce
Béla BARTÓK - II Koncert skrzypcowy
Johannes BRAHMS - I Serenada D-dur op. 11

Kuba Jakowicz koncert Bartoka zagrał bardzo pięknie. Koncert łatwy nie jest, partia skrzypiec miejscami monumentalna (zwłaszcza w części trzeciej), druga ładnie wyciszona. Jakowicza bardzo cenię, i dziś potwierdził klasę. Przed koncertem i solista i orkiestra spięci - co łatwo zrozumieć widząc na balkonie i papę Jakowicza i Wita.

Po przerwie Brahms. Ta serenada jest mile staroświecka, i łatwo ją spiąć z babcią w wełnianym szalu spiętym broszką. Ależ to piękna muzyka! – z tą jesienną pogodą i łagodną instrumentacją.

Natomiast pan Solyom nie ma u mnie przodów. Ja rozumiem, że Bartok nie jest prosty, ale to nie powód by go – no cóż – zawalić nieco. Podobnie z Brahmsem: być może nasi symfonicy to nie jest top, ale z nimi da się uniknąć niedokładnego zrównoważenia planów, czy innych. Trochę mi to ograniczyło przyjemność, nawet doceniając prowadzenie bez partytury.

Ale i tak koncert bardzo ciekawy – dwa rzadko grane utwory, a na pewno warte wizyty w Filharmonii.
Obserwuj wątek
    • l-lka Re: sezon 2011-12 13.02.12, 19:43
      a u mnie wlasnie leci :
      www.br.de/radio/br-klassik/programmkalender/sendung216822.html
      i choc nie bardzo lubie Karnawal zwierzatek- slucham z przyjemnoscia :)


      ps. czy oni musza zawsze robic bledy? tak trudno zapamietac- RadoslaW?
      • kanarek2 Re: sezon 2011-12 16.02.12, 00:20
        U mnie właśnie leci Beethoven, kwartety.

        Znajomy niezmiernie zachwalał Cleveland Quartet, i w moim odczuciu miał słuszną rację. Słucham kupionych ostatnio op. 132/135, może wolę wcześniejsze w ich nagraniu, ale i te polecam bardzo. Kwartety w ich wykonaniu wychodzą i harmonijne i pogodne, doskonale grane i nagrane też - dzwięk soczysty a i instrumenty podejrzewam że mają dobre. To ostatnio jeden z moich ulubionych seriali.

        (Na wszelki wypadek sprawdziłem w książeczce, i rzeczywiście, Preucil na Stradivariusie gra, Katz na wiolonczeli Guarneriego z 1669 r., bije go jednak altowiolista Dunham ze swoją wiolą Gaspara da Saulo z 1585 r.)
        • miskidomleka Re: sezon 2011-12 16.02.12, 00:52
          >bije go jednak altowiolista Dunham ze swoją wiolą Gaspara da Saulo z 1585 r.)

          Czy bije? Wbrew rozpowszechnionemu mniemaniu, starsze i z ładniejszym nazwiskiem niekoniecznie znaczy lepsze...

          blogs.discovermagazine.com/notrocketscience/2012/01/02/violinists-can%E2%80%99t-tell-the-difference-between-stradivarius-violins-and-new-ones/
          • kanarek2 Re: sezon 2011-12 16.02.12, 20:14
            Dunham bije, jego wiola ma 550 lat, czyli więcej niż USA:)

            A polecany przez Ciebie artykuł jest bardzo ciekawy, o tym doświadczeniu pisał też New York Times:
            tinyurl.com/7s5q8c6
            gdzie przeczytałem, że i Leila Josefowicz (która mile wspominam z czasów początku jej kariery) gra na nowych. I jeszcze dodam, że PNAS - gdzie opublikowano ten artykul - to *bardzo* powazne czasopismo, Proceeding of the National Academy od Sciences of USA.

            Ciekaw jestem reakcji zawodowców. Np. mój znajomy skrzypek twierdził, że skrzypce del Gesu wymagają długiej pracy by poznać ich możliwości, Stradivarius natomiast od razu jest dobry. Itd. Tego tematu tak prędko się nie zamknie, a przecież poza wszystkim granie na instrumencie sprzed 550 lat musi być wielką frajdą.
            • marekkrukowski Re: sezon 2011-12 16.02.12, 22:55
              Przez dobrych kilka lat utrzymywałem się z rozpoznawania muzyki słuchem, (były takie lata, gdy było to moje jedyne źródło utrzymania) i mogę z całą pewnością powiedzieć jedno: wszelkie wnioski jakie ktoś wyprowadzana na temat słyszenia różnic z jakichkolwiek eksperymentów z rozróżnianiem dźwięków są absolutnie bezwartościowe, bo przy nastawieniu na rozpoznawanie czy wychwytywanie różnic słyszy się inaczej niż przy normalnym słuchaniu.

              Absolutnie nie wierzę bym potrafił na przykład przejść taki test.

              Są dwie wersje (A,B) tego samego fragmentu muzycznego - różniące się jakimś szczegółem - barwą nagrania, doborem instrumentu, niuansem interpretacyjnym. Badany może wysłuchać tych dwu wersji dowolną ilość razy. Następnie przedstawia mu się zestaw składający się z kilku powtórzeń tych fragmentów, jego zadaniem jest rozpoznanie która wersja A czy B jest prezentowana w każdym z powtórzeń. W istocie za każdym razem jest to ta sama wersja. Nie potrafiłbym rozpoznać, że z a każdym razem słucham tej samej wersji.

              Oczywiście możliwe, że jest to moje prywatne upośledzenie, jednak skłonny jestem przypuszczać, że takie rozpoznanie w ogóle nie jest dostępne umysłowi.

              Słuchanie muzyki jest niewyobrażalnie złożonym procesem dużo bardziej przypominającym w swojej istocie czytanie niż prace sejsmografu. Tyle, że jest to czytanie kilku tekstów na raz.

              Nie mając wielkiego doświadczenia w słuchaniu skrzypiec nie mogę wypowiadać się z przekonaniem na temat ewentualnych różnic, ale mogę wysunąć kilka teoretycznych wątpliwości co do samej procedury.

              Po pierwsze, to że coś jest Stradivari albo Guarneri, nie musi wcale oznaczać świetności - nikt chyba nie twierdzi, że wszystkie te instrumenty graja jednakowo znakomicie? iWięc potrzeba byłoby jakichś referencji dla poszczególnych instrumentów.
              Po drugie to, że nie ma istotnych różnic między skrzypcami na których skrzypek grał minutę czy dwadzieścia nie znaczy, że nie dałoby się ich uchwycić gdyby skrzypek miał dwadzieścia lat na wyłapanie wszystkich niuansów.
              Poza tym skrzypkowie też pewnie rozmaicie słyszą.

              Poza tym jeszcze jedna uwaga ogólna, to ze jakaś różnica nie jest rozpoznawalna, nie oznacza wcale, że nie jest istotna. Są na przykład takie dwie wódki Absolut i Finlandia. Nie potrafię rozpoznać ich smakiem. Czy to znaczy, że wszystko jedno, którą będę pił? Nie, bo rozpoznam to następnego dnia po bólu głowy.

              I jeszcze garść refleksji związanej z moimi doświadczeniami ze słuchaniem skrzypiec. Do ery internetowej nie miałem okazji ani razu zainteresować się, na jakich skrzypcach ktoś gra. Ale gdy już miałem okazję się dowiedzieć, okazało się, że ci, których słuchałem najchętniej, grali na skrzypcach Guarneriego del Gesu.

              Oczywiście skłoniło mnie to do zainteresowania się, jak brzmią najsłynniejsze z nich - ulubione skrzypce Paganiniego, Il Canone. Najlepsza okazją wydała się ta płyta:

              www.amazon.com/Paganini-Played-Paganinis-Violin-Vol/dp/B00004YLCF/ref=sr_1_7?s=music&ie=UTF8&qid=1329428751&sr=1-7

              Nie wiem czy Massimo Quarta jest po prostu znakomitym skrzypkiem, który wyjątkowo czuje tę muzykę, nie wiem czy dokonany został jakiś cud w podkręcaniu jakości nagrania. Zapewne i jedno i drugie. Wiem jednak, że po wysłuchaniu koncertów Paganiniego w nagraniu Quarty na skrzypcach Paganiniego, nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że cała demoniczna legenda Paganiniego(znam ja trochę, wygrałem kiedyś Wielką Grę z tematu Paganini) oparta była na śmiesznym nieporozumieniu - tak naprawdę ten człowiek miał po prostu niebywały instrument.
              • marekkrukowski Re: sezon 2011-12 16.02.12, 23:09
                Poprawiony link do Quarty - może zadziała
                • marekkrukowski Re: sezon 2011-12 16.02.12, 23:12
                  Nie zadziałał, a teraz?
                  • marekkrukowski Re: sezon 2011-12 16.02.12, 23:20
                    W końcu zadziałał. Ale ja jestem z jakiejś innej epoki i wkurza mnie, jak nie mogę po prostu wkleić linka, bo forum nie rozumie, co to za tajny szyfr "www".
                    • kanarek2 violino dawno temu: 18.02.12, 20:06

                      Przypomniał mi się wpis violino (o ile pamiętam - pracującego ówcześnie w USA)

                      forum.gazeta.pl/forum/w,10242,9591637,9642010,Co_to_ludzie_czasem_pisza_.html
                      całkiem a propos tego wątku.
                      • miskidomleka Re: violino dawno temu: 18.02.12, 20:44
                        Ale violino pisze o aksamitnym tonie w sytuacji, gdy zarówno słuchacz jaki grający wiedzą, na czym grają/czego słuchają. Co, jak mówi nam psychologia (oraz, od strony patologicznej, ostra audiofilia), o niczym nie świaczy.

                        I pisze violino "Problem z twa propozycja eksperymentu to znalezienie sluchaczy ktorzy znaja sie na muzyce na tyle zeby rozpoznac subtelnosci barwy dzwieku roznych instrumentow" - PNAS użyli zawodowych skrzypków, a więc znaleźli najwłaściwszych słuchaczy.

                        Anegdotycznie mogę dodać, że byłem dopiero co na koncercie na którym wiola brzmiała mi "cudownie aksamitnie". Teraz czytam: Mr. Dutton exclusively uses Thomastik Spirocore strings and performs on a viola made by Samuel Zygmuntowicz (NY, NY 2003).
                        • kanarek2 Re: violino dawno temu: 19.02.12, 13:40
                          Ależ ja nie twierdzę, że doświadczenie z PNAS jest bez sensu - w końcu wszyscy od dawna już podejrzewają, że sztuka to po części oszustwo niemal, a teraz mamy to na papierze:-).

                          Natomiast wgląda na to, że lutnik Zygmuntowicz to czołówka w USA, więc jak widać dysponujesz obiektywnym uchem, że tak to ujmę (artykuł z NYT, który podałem w poprzednim wspisie, właśnie o nim wspomina:
                          www.nytimes.com/2012/01/29/sunday-review/the-value-of-valuable-violins.html?pagewanted=2&_r=3).
                          • miskidomleka Re: violino dawno temu: 19.02.12, 17:18
                            kanarek2 napisała:

                            > Natomiast wgląda na to, że lutnik Zygmuntowicz to czołówka w USA, więc jak wida
                            > ć dysponujesz obiektywnym uchem

                            Wiesz, mam teraz okropną zagwozdkę. Pierwsze skrzypce brzmiały mi trochę cienko. A tam cały kwartet gra na Zygmuntowiczach, oprócz pierwszego skrzypka, który albo na Zygmutowiczu, albo na Stradivariusie. Więc na czym grał wtedy? Dlaczego nie dopytałem po koncercie? ;-)
            • miskidomleka Re: sezon 2011-12 16.02.12, 23:26
              kanarek2 napisała:

              > I jeszcze dodam, że PNAS - gdzie opublikowano te
              > n artykul - to *bardzo* powazne czasopismo, Proceeding of the National Academy
              > od Sciences of USA.

              Wiemy, wiemy. Nawet niedawno myśleliśmy o wysłaniu im artykułu, ale napisaliśmy długi, a PNAS ma dość ostre ograniczenia długości, więc wyszedł gdzie indziej...


              > a przecie
              > ż poza wszystkim granie na instrumencie sprzed 550 lat musi być wielką frajdą.

              Bo ja wiem? Ja bym się ciągla bał że upuszczę albo zgubię ;-)
        • l-lka Re: sezon 2011-12 16.02.12, 22:06

          A w sezonie 2011 krolowali
          Dudamel i Bethoveen.
          no to mamy hit hitow AD 2011 : )
          hmm, dudamel - yes, yes, yes , ale czemu bethoveen? ...
          fakt, cos jest na rzeczy, bo czestuja mnie nim namietnie w moim bayer4.
          blogoslawie niebiosa, ze niemcy mieli jeszcze bacha.
          • marekkrukowski Re: sezon 2011-12 16.02.12, 23:03
            Beethoven fajny kompozytor, jak wykonawca z niego coś rozumie.

            No i do bycia granym na współczesnych instrumentach nie nadaje się zupełnie, jeden Chopin jest bardziej kastrowany z sensu przez Steinwaye.

            Nie wiem jakim dyrygentem jest Dudamel, ale pierwsza minuta ekspozycji sprawiała wrażenie, jakby mu nawet na myśl nie przyszło, że w Beethovenie jest cokolwiek do rozumienia.
            • miskidomleka Re: sezon 2011-12 16.02.12, 23:24
              marekkrukowski napisał:

              > Beethoven fajny kompozytor, jak wykonawca z niego coś rozumie.
              >

              > Nie wiem jakim dyrygentem jest Dudamel, ale pierwsza minuta ekspozycji sprawiał
              > a wrażenie, jakby mu nawet na myśl nie przyszło, że w Beethovenie jest cokolwie
              > k do rozumienia.

              Kiedyś sobie (przy pomocy uczynnych kolegów) robiłem porównanie wielu wykonań piątej, zarówno HIPowych jak i nieHIPowych, i Dudamel zrobił na mnie wrażenie nie posiadającego żadnej koncepcji utworu jako całości. I nudne to było.

              > No i do bycia granym na współczesnych instrumentach nie nadaje się zupełnie,

              Zupełnie może przesada, ale na HIPach często zyskuje.

              > jeden Chopin jest bardziej kastrowany z sensu przez Steinwaye.
              >

              Zgoda! Nigdy nie przepadałem za Fryckiem, ale jakiś czas temu poszedłem z głupia frant na recital Steinwayowski Ohlssona, ze sporą ilością Chopina. Siedzę, słucham tych mas dźwięku, tych bezkształtnych plam (nie dość że Steinway, to jeszcze sala o ciepłej akustyce) i wtedy mnie uderzyło - przecież to musi brzmieć lepiej na starych fortepianach. Uczynny kolega podrzucił mi przykłady, i rzeczywiście - Chopina nadal uważam za niezbyt wielkiego kompozytora, ale na tych Pleyelach i Erardach przynajmniej słychać co chciał powiedzieć....
              • kanarek2 Re: sezon 2011-12 17.02.12, 00:21
                L-lka podała ciekawe wiadomości, ale z nich przecież wynika, że Dudamel dał najwięcej koncertów, a nie że dobrze to robi, a Państwo tak na poważnie :-).

                A z Chopina na starych instrumentach to mam cd "Chopin i my. 1> the Real". Bardzo się dobrze tego słucha, gra sporo dobrych wykonawców począwszy od Fou Ts'onga.

                I tu mi się przypomniał bardzo piękny koncert wakacyjny, gdzies na poważnej prowincji, w poniemieckim pałacu, pani Jadwiga Rappe spiewała pieśni przy akompaniamencie starego fortepianu, późniejszego od Erarda - ale zawsze (no nie był on tak całkiem nastrojony, ale nam to nie przeszkadzało). I to własnie był właściwy instrument we właściwym czasie, a Schubert to słyszał i był zadowolony na pewno.



    • kanarek2 Handel, Rinaldo 25.02.12, 21:44
      Georg Friedrich HÄNDEL - Rinaldo - opera w wersji koncertowej
      LAUTTEN COMPAGNEY
      Wolfgang KATSCHNER - dyrygent
      Susanne KREUSCH - mezzosopran
      Gesche GEIER - sopran
      Katerina BERANOVA - sopran
      Florian GÖTZ - baryton
      Jean-Michel FUMAS - kontratenor
      Yosemeh ADJEI - kontratenor
      Fabian EGLI - baryton

      Nadspodziewanie udany koncert. I to nie jest nawet jasne do końca, dlaczego. To znaczy – Lautten Compagney z Katschnerem jest bez wątpienia kapelą na wysokim poziomie, z pięknie brzmiącymi instrumentami. Opera jest bogata w pomysły i kolorowa, zespół oddał Handlowi co należy.

      Tytulowego Rinaldo śpiewała pani Kreusch, technicznie dobra i muzykalna, lecz trochę za cicha – dość często kłopoty z przebiciem się przez orkiestrę. Z pań najlepiej wypadła Beranova, pani Geier też bardzo dobrze, zwłaszcza w drugiej połowie. Z panów najlepsze na mnie wrażenie zrobił Fumas, lepsze od pupilka publiczności Adjei, który wyraźnie bardziej się spodobał publiczności. Pan Gotz dobrze, ale nie porywająco.

      Tak naprawdę to soliści nie byli porywający. Ale przecież koniec końców liczy się całość – a końcowe wrażenie jest świetne, mnóstwo pięknej muzyki, i arie, i duety, i końcowa scena zbiorowa, wzruszające sceny miłosne przy rozkosznych dźwiękach ptasząt (odrobionych jak trzeba przez flety), przerażające grzmoty odegrane na kotłach, i wiele innych dramatycznych momentów wymyślonych przez bogatą wyobraźnię Handla.

      Z muzyków publiczność wyraźnie wyróżniła perkusistę (bardzo wirtuozerskiego w grze i zachowaniu), ale tak naprawdę dobrzy byli wszyscy, i flety/oboje, i smyczki (z wyróżniającą się wiolonczelistką), pani fagocistka miała w szybkiej partii problemy, ale bez przesady, klawesynista też OK. Świetni gitarzysta i lutnista ze swoją arcylutnią. Zespół emanował wręcz zaraźliwą dobrą energią, toteż wcale się nie dziwię nadspodziewanie gorącemu przyjęciu kapeli przez rozradowaną publiczność. (Czy może ktoś był?)




    • kanarek2 Koncert Pasyjny, Warszawska Opera Kameralna 01.04.12, 23:06
      Luigi Boccherini
    • kanarek2 Brahms i Mahler 05.09.12, 22:20
      Na nic nie zważając oddam się wspomnieniom.

      ORKIESTRA SYMFONICZNA FILHARMONII NARODOWEJ
      Yoel LEVI - dyrygent
      Piotr PŁAWNER - skrzypce
      Tatiana VASSILJEVA – wiolonczela
      Johannes BRAHMS - Koncert podwójny na skrzypce i wiolonczelę
      Gustav MAHLER - V Symfonia cis-moll

      Pierwsza część udana, ale nie do końca, muszę niestety przyznać. Od dłuższego czasu jestem przekonany, że koncert podwójny jest na pewno świetny, tyle że nie trafiłem na wykonanie w pełni potwierdzające moje intuicje. Dzisiejsze też nie stanęło w pełni na wysokości marzeń.
      Najładniej wypadła trzecia część.
      Zaskoczyli mnie soliści: nie spojrzeli na siebie ani razu w ciągu całego koncertu! człowiekowi przyzwyczajonemu do wymiany spojrzeń, uśmiechów i gestów między muzykami kameralnymi wydaje się od razu, że państwo P-V się pokłóciło i nie rozmawia ze sobą. Owszem, po wszystkim ucałowali się, ale jakoś mnie to nie przekonało.

      Po przerwie pan Levy poprowadzil Mahlera z pamięci (I nie był jedyną osobą znającą V symfonię: siedząca koło mnie młoda dama w bieli też znała, i widok kogoś przytupującego Mahlera palcami był widokiem miłym), i wszystko bardzo ładnie wyszło – filharmonicy stanęli na wysokości zadania, i bez słabych punktów jak mi się wydaje. (Mahlera nie lubiłem przez lata, trudno mi więc tu mówić sensownie o wykonaniu nie mając odpowiedniego punktu odniesienia).

      Chciałbym kiedyś usłyszeć Stańkę grającego w V symf., i początkowe solo i resztę.
    • kanarek2 Chopin i jego Europa 2012 05.09.12, 22:35
      Fryderyk Chopin, Koncert f-moll op. 21, Janusz Olejniczak
      Ludwig van Beethoven
      III Koncert fortepianowy c-moll op. 37, Maria João Pires
      I Koncert fortepianowy C-dur op. 15, Martha Argerich

      F-moll przed przerwą wypadł trochę blado, co jest winą bardziej orkiestry niż Olejniczaka, Bruggenowi najwyraźniej Szopen nie pasuje.

      Stało się to dość jasne po przerwie – w Beethovenie byli znacznie ale to znacznie lepsi, w obu koncertach. Najpierw Pires zagrała III koncert, było to miłym zaskoczniem albowiem grała ślicznie, i to jeden z koncertów które bardzo lubie. Taktownie nie zabisowała rozumiejąc że i tak wszyscy czekamy na Argerich. Oczywiście nic nie napiszę o samej Argerich, która jest najmocniejszą osobowością jaką do tej pory widziałem. Youtube (z np. koncertem na fortepian i trąbkę Szostakowicza) jest fajny, ale nie oddaje istoty.

      Bisy były bardzo udane, obie panie siadły do fortepianu i grały na cztery ręce.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka