shiva772
17.07.12, 21:33
W moim rodzinnym domu z lokalną tradycją białoruską okolic Trześcianki chłodnik wygląda tak: woda z octem a do tego posiekane ogórki/cebulka/szczypior + sól. Dla większości ludzi total hardcor, ja się z resztą nie dziwię ale tak się u nas jadało i jada :) Taki chłodnik nie dość że chłodzi i gasi pragnienie to jeszcze zastąpi surówkę bowiem najlepiej smakuje z "tołkanicą" (zgniecione kartofle czyli puree ziemniaczane) ze skwarkami tj. pokrojona w drobną kosteczkę podsmażona słoninka walnięta w dużej dość ilości na ową "tołkanicę".
Za dużo węglowodanów jak na dzisiejsze czasy ale moje dzieci u babci jedzą takie "frykasy" aż się im uszy trzęsą.