Dodaj do ulubionych

Komorowski na króla Polski - kolejny pomysł pos...

    • Gość: Andrzej rudy i komor IP: 2.30.39.* 11.10.12, 21:13
      www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=ekYI7ngqDew
      • Gość: 141288bs Re: rudy i komor IP: *.nyc.res.rr.com 14.10.12, 03:21
        Prawda zaczyna POwoli ukazywac sie i wreszcie dowiemy sie dlaczego komoruskiemu do prezydentury tak sie spieszylo.
    • Gość: Andrzej Re: Komorowski na króla Polski - kolejny pomysł p IP: 2.30.39.* 14.10.12, 03:22
      a ten analfabeta ze swoja krowa jeszcze zyje?
    • Gość: Andrzej koniec Tuska IP: 2.30.39.* 17.10.12, 01:58
      Tuska już nic nie urat
      Z całą pewnością obóz Donalda Tuska wykona w najbliższych dniach ogromny wysiłek, by pokazać, że nie jest on jeszcze politycznym trupem. Pojawią się pewnie sondaże poprawiające dotychczasowe notowania premiera. Nie zmieni to jednak faktu, że teflonowy szef rządu znalazł się na równi pochyłej i może co najwyżej hamować jazdę ku ziemi. Powody utraty poparcia dla lidera Platformy są dwa, ale obydwa bardzo ważne.

      Została przekroczona krytyczna granica społecznej cierpliwości. Premier, który cały czas wzywał do oszczędności i tłumaczył, że nie ma kryzysu, teraz wzywa do wydawania pieniędzy, lamentując nad czarną dziurą w gospodarce. Ten test jest zbyt surowy intelektualnie nawet dla mieszkańców zielonej wyspy.

      Brak spójnego przekazu to jednak nic w porównaniu z kompromitującymi doniesieniami mediów. To, że Tuska łoi niemiłosiernie „Gazeta Polska”, chyba nikogo nie dziwi. Dlaczego jednak zaczął obrywać od TVN i „Gazety Wyborczej” - jest dużo bardziej zastanawiające. Z dużą radością czytałem najnowsze odkrycie pisma Adama Michnika, że bałtycka gazrura zablokuje nam port w Świnoujściu. Piszemy o tym od kilku lat i właśnie dziennikarze „GW” doszli do tego samego wniosku, co my. Pytanie, dlaczego do niego doszli? Tego nie wiem.

      Wiem jednak, że zgodnie do niedawna zarządzające polską kondominium przeżywa trudne chwile. Berlin, a wraz z nim obóz premiera, chce Europy zjednoczonej pod swoim przewodem, a Rosja tego absolutnie nie chce. Do tego jeszcze rząd planuje wydobywać masowo gaz łupkowy, a to najbardziej stoi Moskwie ością w gardle. Tusk był dzieckiem politycznym małżeństwa, które się sypie. Wyraźnie poszedł za panią matką. Putin zamierza mu za to dać solidnego kopniaka. Jego jedyną troską jest to, jak wyrzucić Tuska tak, by ktoś nieodpowiedni nie przejął steru rządów w Polsce. To jednak dla szefa PO nie będzie miało już dużego znaczenia. Jego los jest przesądzony.
    • Gość: Andrzej a co ta qwa z oczami myszy jeszcze zyje? IP: 2.29.155.* 27.10.12, 02:41
      dalej bronek pracujesz dla wywiadu sowieckiego?
    • Gość: Andrzej chyba na Knura Polski IP: 2.29.155.* 27.10.12, 18:37
      ten pijak sie tylko nadaje razem ze swoja krowa smierdzaca anka
    • Gość: Andrzej narkomana zastrzelic IP: 2.29.155.* 27.10.12, 20:17
      bronek czas cie zabic
    • Gość: Andrzej zabic hu.. IP: 2.29.155.* 27.10.12, 20:23
      komora czas powiesuc
    • Gość: Andrzej rudy seryjny samobojca z Sopotu znowu dziala IP: 2.29.155.* 28.10.12, 18:23
      Nie żyje chorąży Remigiusz Muś, technik Jaka-40


      (foto. Mariusz Troliński)
      Policja potwierdziła Niezależnej.pl śmierć chorążego Remigiusza Musia, technika pokładowego Jaka-40, który wylądował na smoleńskim lotnisku, godzinę przed katastrofą TU 154 M. Muś był bardzo ważnym świadkiem w śledztwie smoleńskim, a fakty przez niego podawane przeczyły oficjalnym ustaleniom.

      Rzecznik stołecznej policji Mariusz Mrozek potwierdził portalowi Niezależna.pl, że Remigiusz Muś zmarł dzisiaj w nocy. O szczegółach, ani przyczynach śmierci, nie chce jednak rozmawiać odsyłając do prokuratury. Wiadomo, że zwłoki chorążego znaleziono w jego domu w podwarszawskim Piasecznie.

      - Mogę jedynie powiedzieć, że wstępne oględziny nie wskazują na udział osób trzecich – stwierdził M. Mrozek. Najprawdopodobniej zarządzona zostanie sekcja zwłok. Zdecyduje o tym prokurator.

      Więcej szczegółów ujawnił nam prokurator Dariusz Ślepokura, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Wczoraj o godzinie 23.30 policję wezwała żona Remigiusza Musia.
      - Zwłoki mężczyzny znaleziono w piwnicy domu - mówi Niezależnej.pl prokurator Ślepokura, który o przyczynach śmierci nie chce rozmawiać przed przeprowadzeniem sekcji zwłok. - Jej wyniki powinny być znane w najbliższych dniach.

      O śmierci Remigiusza Musia mówi nam także pilot JAK-a, Artur Wosztyl.

      - Słyszałem o tym i jest to dla mnie wstrząsająca informacja - stwierdził pilot JAK - a.

      Chorąży Remigiusz Muś, który ujawnił między innymi, że kontroler z wieży na smoleńskim lotnisku, wydał im komendę o zejściu na wysokość 50 metrów. Technik pokładowy z Jaka-40 zapewnia, że słyszał jak identyczną komendę otrzymała załoga TU-154M. A także rosyjskiego Iła-76.

      - Komenda ta dla nas, iła i tupolewa brzmiała: „Odejście na drugi krąg z wysokości nie mniejszej niż 50 m (po rosyjsku: »uchod na wtaroj krug nie mienie piatdiesiat mietrow«) – mówił Remigiusz Muś, który słowa te usłyszał w radiostacji pokładowej. I nie mógł się pomylić, bo komenda była powtarza trzykrotnie, a on doskonale znał język rosyjski.

      Chorąży Remigiusz Muś, który razem z porucznikiem Arturem Wosztylem (pierwszy pilot) i porucznikiem Rafałem Kowaleczko stanowił załogę Jaka-40, mówił również, że tuż przed katastrofą prezydenckiego tupolewa słyszał dwa wybuchy. Wówczas nie kojarzył ich źródła.

      Więcej o śmierci chorążego Remigiusza Musia w jutrzejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"


      Przypominamy fragmenty tekstu „Tajemnica czarnej skrzynki Jaka-40” opublikowanego przez „Gazetą Polską” w lutym 2012 roku

      „Gazeta Polska” dotarła do chorążego Remigiusza Musia, technika pokładowego Jaka-40, który wylądował w Smoleńsku godzinę przed katastrofą Tu-154.

      Jak twierdzi Muś, rosyjski kontroler podał Jakowi-40 komendę o zejściu na wysokość 50 m, czyli poniżej przepisowej wysokości 100 m, na której podejmuje się decyzję o lądowaniu. Według chorążego, Tu-154M 101 oraz Ił-76 dostały od Rosjan taką samą komendę. Remigiusz Muś słyszał te słowa w radiostacji pokładowej. Powiedział nam: – Komenda ta dla nas, iła i tupolewa brzmiała: „Odejście na drugi krąg z wysokości nie mniejszej niż 50 m (po rosyjsku: »uchod na wtaroj krug nie mienie piatdiesiat mietrow«)”.

      O ile w pojedynczym przypadku można by mieć wątpliwości, czy technik pokładowy jaka wszystko dobrze zrozumiał, o tyle mało prawdopodobne jest, by Muś przesłyszał się aż trzykrotnie. Tym bardziej że chorąży zna dobrze język rosyjski, także w specyficznych kwestiach lotniczych.

      Czy istnieją dowody potwierdzające wersję chorążego? Jak twierdzi Muś, komenda kontrolerów zezwalająca na zejście Iła-76 do 50 m nagrana została na magnetofonie pokładowym Jaka-40. Taka sama komenda, skierowana przez wieżę w Smoleńsku do załogi Jaka-40, powinna z kolei znaleźć się w czarnej skrzynce tego samolotu.


      Chorąży mówił już o tym w lipcu 2010 r. (w rozmowie z portalem tvn24.pl) po tym, jak „Gazeta Polska” ujawniła treść identycznie brzmiących zeznań pilota Jaka-40, Artura Wosztyla. Dziś, 21 miesięcy po katastrofie, Muś w dalszym ciągu jest pewien tego, co usłyszał, a dziś jego słowa nabierają jeszcze większej wagi.

      Jak się bowiem dowiedzieliśmy, wojskowi prokuratorzy już od kwietnia 2010 r. dysponują taśmami magnetofonowymi z Jaka-40 (w dniu katastrofy smoleńskiej zabezpieczyła je Żandarmeria Wojskowa). Jednak wciąż je… badają. Na nasze pytanie, czy prokuratura wojskowa jest w posiadaniu zapisu rozmów nagranych na magnetofonie znajdującym się w Jaku-40, a jeśli tak, czy ten zapis badała, płk Zbigniew Rzepa, rzecznik prasowy Naczelnej Prokuratury Wojskowej, odpowiedział: – Prowadząca śledztwo dotyczące katastrofy smoleńskiej Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie uzyskała zapisy rozmów, o które panowie pytają, i obecnie pracują nad nimi biegli.

      Odczytywanie rozmów z oryginalnej taśmy magnetofonowej trwa już więc prawie dwa lata!

      Według rozmówców „GP” informacje Musia prokuratorzy ocenili jako strategiczne dla śledztwa, dlatego był on trzykrotnie przesłuchiwany. Dlaczego w takim razie nie uczyniono z owych strategicznych zeznań użytku? Czy decyzje w tej sprawie podejmował szef Naczelnej Prokuratury Wojskowej, gen. Krzysztof Parulski?

      Dlaczego padła komenda: 50 metrów?

      Czym kierowała się wieża, podając Tu-154, Jakowi-40 i Iłowi-76 zdumiewające komendy, że mogą zejść do 50 m? Nie wiadomo. Ale tego, że one padły, Remigiusz Muś jest całkowicie pewien.

      – Jeżeli wysokość decyzji dla lotniska wynosi 100 m, a kontroler z wieży podaje nam 50 m, to znaczy, że chce przekazać, iż według niego warunki są na tyle dobre, że można zejść do 50 m, że jest to w danym momencie bezpieczna wysokość. Więc załoga, niezależnie od procedury i informacji w karcie podejścia, kierując się taką komendą kontrolera, który obniża te warunki, ma prawo zejść do 50 m – mówi nam Remigiusz Muś. I dodaje: – Karty podejścia określają standardową procedurę. Zdarzało się, że lądując np. w Brukseli, Monachium czy Frankfurcie nad Menem, lądowaliśmy na podstawie karty podejścia, którą kontroler „kasował” swoją wypowiedzią. Jesteśmy przyzwyczajeni do takich sytuacji, że kontroler, ułatwiając nam podejście, podaje wysokość, do jakiej możemy się zniżyć, przystosowaną do warunków bieżących, tj. pogody i ruchu lotniczego panującego nad lotniskiem. My jednak zawsze podchodziliśmy do tego zagadnienia z pewną rezerwą, nie dopuszczając do przekroczenia minimalnych warunków określonych dla samolotu, pilota oraz samego lotniska.

      Podkreślmy: komendy o 50 m nie ma w żadnej z opublikowanych dotychczas wersji stenogramów z Tu-154. Także w ostatniej wersji, sporządzonej przez pracowników krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych, zamiast „50 m”, o których mówi Remigiusz Muś, w ustach rosyjskiego kontrola pojawia się „100 m”.

      Nasz informator – doświadczony wieloletni kontroler z lotniska Okęcie – uważa, że dla kapitana Protasiuka informacja o możliwości odejścia na drugi krąg z wysokości nie mniejszej niż 50 m była dziwna. – Taka komenda nie powinna paść. Można to porównać z sytuacją na drodze, na której obowiązuje ograniczenie prędkości do 50 km/h, a policjant drogówki każe kierowcy jechać 100 km/h. Komenda o 50 m, nawet jeśli padła, nie oznaczała, że zmienia się wysokość decyzji dla tego lotniska. Kapitan Protasiuk postanowił więc odejść na drugi krąg na wysokości 100 m, zgodnie z procedurą – mówi.

      Fakt, że doszło do katastrofy, oznacza, że w ostatnich chwilach lotu stało się coś, o czym dotychczas nie wiemy.

      Zastanawiające jest, dlaczego kontroler podał kapitanowi Protasiukowi komendę o możliwości zejścia do 50 m, skoro warunki nie tylko się nie polepszyły, lecz były zdecydowanie coraz gorsze.

      – Może ktoś mu tak podpowiedział lub przy słuchawkach była osoba zastępująca kontrolera? Tego nie wiemy i być może nigdy nie będziemy wiedzieć – m
    • Gość: milo Re: Komorowski na króla Polski - kolejny pomysł p IP: *.tel.tkb.net.pl 03.11.12, 23:10
      bravo
      to jedyna odpowiedz na błazna z nożyczkami
      milo
      where is democracy
      Soon, Polish People have to change symbol for - scissors with egle wings watching at cristal chandelier,
      As thesymbol past of Polish power and :AND OF POLISH COUNTRY- SYMBOL OF REAL HISTORYat present
      SINCERELY
      MILO
      Tak się dzieje gdy HISTORYCY SIĘ WZIĘLI DO TWORZENIA HISTORII
      WRÓĆCIE DO SZKÓŁ, TAM JEST WASZE MIEJSCE RAZRM Z PREMIEREM
      kTÓRY JUŻ PRZECHODZI DO HISTORII JAKO TWÓRCA NAJWIĘKSZYCH AFER WCALE NIE ZAMIĘRZAJĄCY ICH sKOŃCZYĆ - A JEST TO TAKIE PROSTE, OCZYWIŚCIE JEZELI SIĘ CHCE
      I anderstend many are more important
      so see you again
      ANY WAY GOOOOOOD POST
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka