Dodaj do ulubionych

OTOLARYNGOLOGIA dziecięca w DSK

22.11.12, 21:07
dziewczyny, może któraś z Was była na otolaryngologii dziecięcej w DSK?
będę wdzięczna za jakiekolwioek info o lekarzach, szpitalu, salach....
mam zaplanowany zabieg u syna na migdałki na 10 grudnia - wycięcie przerośniętego środkowego i podcięcie bocznych plus założenie drenu do obu uszu.
Obserwuj wątek
    • mari40 Re: OTOLARYNGOLOGIA dziecięca w DSK 22.11.12, 21:20
      ogólnie oddział jak każdy,my w grudniu planowany pobyt na zaburzeń metabolicznych,mała 3 lata,więc możemy z nią być dzień i noc na okragło.
      A kto was operuje ? My swego czasu mielismy dośc długo do czynienia z dr.Topolską..
      • julilija Re: OTOLARYNGOLOGIA dziecięca w DSK 14.12.12, 21:56
        juz po zabiegu więc teraz juz sama wyrobiłaś sobie opinie w zalezności kto was prowadził-jaki lekarz.Mój syn jest pod stałą kontrola pani profesor Hassmann(od 6 lat i jesli zachodzi taka potrzeba ona go operuje) i ja na nią nie narzekam .Dr. Topolska ma swój"świat" ostra babka czasami i tle ale mozna z nią pogadac.
        • sikorka.1 Re: OTOLARYNGOLOGIA dziecięca w DSK 15.12.12, 21:47
          nie jestesmy po zabiegu, gdyż syn zachorowal we czawrtek, gorączkował po 38,3, a w pon. kiedy mieliśmy iść na zabieg pojechałam rano do naszej lekarki, czy on sie nadaje na szpital, choć uważałam, że nie. NO i okazało się że jest zapalenie ucha, antybiotyk...awaryjny termin z 19 grudnia tez przepadł;( Po świetach mam dzwonić i spytam o terminy. Więc doleczamy ucho i czekamy.
    • gosiek310 Re: OTOLARYNGOLOGIA dziecięca w DSK 30.01.13, 19:53
      I jak kolejny termin? Dotarliście na operację? My mamy termin na 25 lutego i też nie wiem czego się spodziewać. Operacja podobnie jak u Was - dreny +migdał. Syn ma 4,5 roku.
      • sikorka.1 Re: OTOLARYNGOLOGIA dziecięca w DSK 31.01.13, 16:59
        gosiek, my faktycznie po zabiegu, wróciłam do pracy i jakoś tak uciekło podzielenie się jak było
        szpital DSK otolaryngologia.....dla mnie osobiście niefajna w sensie sal, łazienek....niektóre pielęgniarki powinny w rzeźni pracować a nie z dziećmi....życie;(
        byliśmy na sali 4 os., pierwsza doba dwoje dzieci, druga doba juz komplet czyli 8 osób....masakra. Śpi się na podłodze na karimacie po 22 do 5.40, o ile dzieci czy rodzice niechrapiący dadzą :)
        sam zabieg - przygotowanie - moglo być lepiej, tak jak pisałam, jak się trafi fajna pielegniarka, to ok, bo są takie :), ale też i są burczące i traktujące 3-4 latków jak zło konieczne, ale to pewnie wszedzie tak jest.Chociaż ja wychodzę z innego założenia - dla dzieci często to pierwszy pobyt w szpitalu, szok, ogromny stres....to zamiast jakos sprawić, zeby te dzieci jak najlżej to wszystko przeszły to jakby odwrotnie....a najlepiej przyjść do szpitala na kilka dni z jedną reklamówką ubrań, zabawek, albo i nic nie brać, bo trzymać nie ma gdzie, wrzeszą co chwila "pochować toooo!!!!), ech... długo by można

        zabieg robiła nam dr. Agnieszka Kurzyna, ona przyjmuje jak się okazało tu:www.juniormed.com.pl/, stamtąd mieliśmy skier. do szpitala

        gosiek, może pytaj konkretnie co chcxesz wiedziec, bo moge tak pisać i pisać ;)
        • gosiek310 Re: OTOLARYNGOLOGIA dziecięca w DSK 31.01.13, 21:09
          To mnie zasmuciłaś...Liczyłam na jakies pozytywa, ale z drugiej strony wiem na co się nastawić. Hubert to już stary wyjadacz pobytów w szpitalu, wiec doświadczenia trochę mamy.
          Ja jestem w ciąży więc tym razem przyjemność leżakowania z dzieckiem spadnie na męża ;)
          Ciekawi mnie jak Twoje dziecko zniosło operację i narkoze i jak po powrociedo domu - czuje te dreny w jakikolwiek sposób? Widzicie różnicę przed i po czy jeszcze za wcześnie na jakiekolwiek efekty?
          • ba-ti Re: OTOLARYNGOLOGIA dziecięca w DSK 12.02.13, 17:12
            Ja uważam, że na laryngologii a DSK jest ok. Mój synek był tam operowany dość niedawno. Ma 6 lat. Pielęgniarki dość fajne (oczywiście są niechlubne wyjątki, które nie powinny pracować z dziećmi)- zdecydowanie można się z nimi dogadać. Lekarze zależy którzy, ale na ogół mogą być. Naszą salę prowadził taki młody doktor bardzo sympatyczny i kompetentny. Zabieg bez powikłań("migdałki i rurki"-ale to brzmi...). Tylko jedna pani dr biegała i ciągle krzyczała- chyba jakaś ważna, bo każdy stawał przed nią na baczność. A i bardzo fajne babeczki od badania słuchu- rozładowały nawet napiętą atmosferę na początku. Przy przyjęciu pełna diagnostyka- badanie krwi, słuchu, ekg. Nie wiem czy tak jest wszędzie ale podobało mi się, że zabieg nie tak z marszu. W sumie na prawdę w porządku. Nie ma się czego bać. Nie jest to Leśna Góra ale powtarzam jest ok:)
          • sikorka.1 Re: OTOLARYNGOLOGIA dziecięca w DSK 12.02.13, 21:06
            gosiek, tak jak już pisałam, są lekarze i lekarze...
            nasza akurat dr Kurzyna, która operowała i teraz jestesmy pod jej opieką naprawdę jest ok.
            co do zabiegu i porzygotowań - ekg...niby jestes juz na oddziale, lecisz korytarzami do DSK, tam "stara: pani dr od ekg i w zależności jak jej sie zechce - to dzieci z oddziału do zabiegu czekają w kolejce na badanie z innymi "z ulicy", albo mają pierszeństwo. My czekaliśmy ze wszystkimi, choc uwazam, że powinniśmy nie czekać. MOje zdanie.
            Potem badanie słuchu - ok, miło, spokojnie.
            Nastepnego dnia przygotowanie, nasz był 2 w kolejce, głupi Jaś - i tu pokazówka pielęgniarki, cytuję żeby nie było, przyniosła tabletkę, dziecko nicałe 4 lata a ta syczy, bo to ne było tłumaczenie wystraszonemu dziecku "bierzesz szybko tę tabletkę, czy mam po zastrzyk iść...." Pier....łabym ją po łbie, ale wytłumaczyłam dziecku....wziąl zapłakany. Potem jak jechał na zabieg, to nie leżał, płakał, odprowadziłam go pod drzwi sali operacyjnej. Wrócił lekko wybudzony po godzinie, może troszkę wiecej....wiozły go na siedząco, płakał, fluki z krwią lecą mu z nosa, chce go wytrzec....a pielegniarka cos mi tłumaczy....widzi, że chce uspokoić dziecko....nawija. Powiedziałam jej, że teraz jej nie słucham, nbiech mi powtórzy za chwilę, jak uspokoje syna. Jakies takie mało rozgarnięte. Ja rozumiem, ze to ich praca, ze to rutyna itp. Ale to są DZIECI, one nie rozumieją do konca o co tam chodzi. Popłakał sporo,nie wiem ile, godzinę.... dostał czopek p.bólowy i zasnął. I pospał ze 3-4 godz i już było ok. NIc nie bolało, nie drapało. Z uszami tez ok. Byliśmy teraz na kontroli, słyszy o niebo lepiej:) aż prosi, zeby ciszej, bo hałas przeszkadza :)
            NO i ma nie moczyć uszu, o czym nie wiedziałam, myslałam, że tylko przez 2 tyg, ale do wypadnięcia rurek podobno. I nie przeszkadzaja mu chyba, bo nic nie mówi, a powiedziałby.

            p.s. nie jestem przewrażliwiona mamą, jestem po prostu MAMĄ swego dziecka, i walcze wszedzie, jeśli widzę, że gdzieś jest mu źle. Nie mam układów i układzików z lekarzami, pielęgniarkami....może dlatego jestem surowa w ocenach. Ale nie o słodzenie tu chodziło?
            Pozdrawiam. J
            • gosiek310 Re: OTOLARYNGOLOGIA dziecięca w DSK 14.02.13, 12:50
              Dzięki dziewczyny. Mam już jako-taki obraz. Teraz chuchamy i dmuchamy żeby nic nie złapał i czekamy :)
              • sikorka.1 Re: OTOLARYNGOLOGIA dziecięca w DSK 14.02.13, 12:58
                trzymam kciuki :)
              • ba-ti Re: OTOLARYNGOLOGIA dziecięca w DSK 14.02.13, 13:29
                Ja też trzymam kciuki. Nie denerwuj się, wszystko będzie dobrze:)
    • gosiek310 Re: OTOLARYNGOLOGIA dziecięca w DSK 07.05.13, 23:08
      Trochę już minęło od zabiegu, ale opisze swoje spostrzeżenia. Ogółem przyjęcie na oddział niby ok, tylko 3 lub 4 osoby przeprowadzały wywiad zadając te same pytania - tak jakby nie można było jednej ankiety powielić.
      Od momentu wejścia na oddział ciągłe ganianie na badania krótka instrukcja i biegaj szukaj sama kobieto. Nikt nie konsultuje wyników na bieżąco. W końcu konsultacja - najpierw czekanie w kolejce 10 osób na stojąco z zamkniętymi drzwiami na oddział (przypomnę, że byłam wtedy w 7 miesiącu ciąży i niestety dotarłam jako ostatnia w wyścigu i jako ostatnie moje dziecko było konsultowane). Konsultacja wyglądała w ten sposób, że Pani pod nosem coś tam pogadała i zanim się zorientowałam, że mówi do mnie ona zdążyła przedstawić sytuację - tylko wycięcie migdała, bo uszy ma czyste a dalej zobaczymy, może pomoże. Obchody po wyproszeniu rodziców. Nikt nie rozmawia, nie informuje co i jak, nikt się nie przedstawia. Z oddziału wyszłam "głupia" bez żadnych zaleceń i wskazań - jedynie konsultacja za miesiąc. Jesteśmy po konsultacji - zapalenie ucha. Wniosek - czeka nas prawdopodobnie kolejna wizyta w szpitalu i wstawianie drenów...nie chce mi się nawet komentować.
      Oczywiście przy dziecku może być tylko jedna osoba i pielęgniarki dostają ochrzan od lekarzy jeśli akurat tak się zdarzy, że oboje rodziców się zejdą, a pielęgniarki wyżywają się na rodzicach. No ale o tym byliśmy uprzedzeni. Rodzice mają wybór czy zostawić dziecko po narkozie samo na oddziale, czy może w ogóle nie wymieniać się informacjami - niestety dostało nam się -nasza wina.
      A i pamiętajcie o kapciach dla rodziców - każdy kto wchodzi na oddział musi mieć zmianę obuwia lub ochraniacze. Mąż nie mógł wnieść torby w butach z podwórka-nie pomyśleliśmy o jego obuwiu - sobie miałam kapcie.
      Ogółem warunki nie są złe - najbardziej wkurzył mnie kompletny brak jakichkolwiek informacji.
      • sikorka.1 Re: OTOLARYNGOLOGIA dziecięca w DSK 08.05.13, 09:49
        gosiek, cieszę się ze masz już po częsci jak widać TO za sobą, chociaż jak piszesz czeka was jeszcze kolejna wizyta w szpitalu na dreny???? nie można było tego zrobic za jednym zabiegiem????
        Ja jak myśle teraz nawet o naszym pobycie a juz minęło 5 m-cy to i tak nie mam dobrych wspomnień. Nie wiem dlaczego obchód jest po wyproszeniu rodziców???? Mój sie tak rozpłakał, jak mu mama zniknęła w tym miejscu, że wróciłam, i powiedziałam ze nie wyjdę, dla mnie DZIECKO jest najważniejsze i nie bedę go stersowała. Byłam podczas obchodu miliona lekarzy którzy burczeli pod nosami.
        Generalnie mam dużo do zarzucenia "opiece" pielegniarek - które najchetniej pozbyłyby sie rodziców, którzy mimo wszystko wyreczają je w 90%. Przecież tam są DZIECI, małe, kilkulatki, którym pobyt w szpitalu, zabieg bolący bardzo - to przeżycie ogromne, stresujące....dlaczego utrudniają nam rodzicom przejscie tego jak najlżej?
        MASAKRA....
        p.s. wszystkiego dobrego :)
        • gosiek310 Re: OTOLARYNGOLOGIA dziecięca w DSK 08.05.13, 20:37
          Można było, ale lekarze stwierdzili, że skoro w tamtej chwili nie miał wysięku to może wycięcie migdała wystarczy. Zobaczymy, czy problem będzie się powtarzał. Chyba chcieli dobrze :) Ogółem smutne jest jak jesteśmy traktowani przez personel szpitali-nie tylko na tym oddziale ale tak ogólnie :(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka