woy
12.07.04, 20:06
No i jeztem w tykocinie. Robote w białym skończyłem o 18. Mam czas do 22 bo
wtedy ten przybytek zamykają. 3.50 za godzinę, za oknem moknie Czarnecki na
pomniku. Ogólnie nuda, w kafejce element lokalny piękną gwarą operuje.
Wzmocniony żubrem nawiązuję pierwsze kontakty :) Ciekawe czy jutro o 8-smej w
białym się pojawię w robocie. Agroturystyki którą trafiłem nie polecam
zasadniczo, jedyną ciekawostką jest zbiór wydawanych tu gazet codziennych z
1924 roku, leży to cudo w jadalni. Może w jakimś archiwum suwalskim takie
rarytasy jeszcze się zachowały?
Smutek i nostalgia.
woytek z tykocina