omarta
15.11.04, 10:15
ale brzmi, hihihi
no dobra, bedąc w rodzinnym mieście, załapałam sie na koncert z okazji 11.11
Nazywało sie to "W krainie uśmiechu" czy jakos tak, iodbywało na osir-ze
Tytuł miał się nijak do repertuaru i okazji, nie wiem co za imbecyl na taki
pomysł wpadł. No cóż. Repertuarem byłu arie z oper polskich (na pewno
Straszny Dwór i Halka bo wiecej nie zdierżyłam)
Zaczeło się od nieziemskiej wazeliny: najprzystojniejszy prezydent w całej Ue
itp. Do tego pan konferansjer to stary zbok - na TVS ma byc retransmisja
całej uroczystosci więc sobie zobaczciie jak było wzniosle i kulturalnie i w
ogóle high life!
Wytrzymałam pół godziny z powyższych powodów oraz jeszcze jednego, b.
osobistego. Siedział przede mna pan, co śmierdział! nawet zołnierze co z tyłu
siedzieli dostali rozkaz żeby się umyć, a ten co??!! na taką uroczystość!
Aha i ulubieńca pana Janusa widziałam, co z kawa w duraleksie latał z
zaplecza na krzesełko
esz elita....