Gość: Benedykt R
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
20.04.05, 15:00
Wbrew powszechnej w mediach opinii mówiącej o odebraniu nam „bezcennych”
ziem, polskiej macierzy na wschodzie, przedstawianych jako kraina mlekiem i
miodem płynąca, napiszę, że cieszę się z tego – niesłusznego podobno – wyroku
historii, który zapadł w Jałcie. Gdyby wyrok ten nie zapadł, nie siedziałbym
tu, gdzie siedzę, czyli w Szczecinie, a Polska ze swoimi tak zwanymi kresami
wyglądałaby o wiele gorzej, niż wygląda teraz. Wraz z rewolucją przemysłową
minęły czasy, gdy potęgę kraju przeliczało się na hektary powierzchni użytków
rolnych. A co było na kresach oprócz ziemi? Wielkie, zacofanie o dobrych sto
lat w stosunku do Europy. Na terenach, które Niemcy utraciły na naszą
korzyść, była chociaż jakaś infrastruktura, często co prawda w złym stanie
technicznym, zniszczona przez wojnę, ale jednak zawsze jakaś infrastruktura,
niejednokrotnie wyprzedzająca w dodatku to, co budowano w innych częściach
kraju po wojnie. (...) Na poniemieckich terytoriach były zakłady przemysłowe,
które wystarczyło odbudować (przykładem niech będą Stocznia Szczecińska czy
Zakłady Chemiczne w Policach służące Niemcom za wytwórnię paliw syntetycznych
związaną z osławionym koncernem IG Farben), a na kresach widok fabryki po
dziś dzień – mimo epoki industrialnej, którą mamy już za sobą
– należy do rzadkości.
Jeśli chce się ujrzeć Rzeczpospolitą bez jałtańskiej korekty map, wystarczy
spojrzeć na okrytą złą sławą ścianę wschodnią i powiększyć wszystko
parokrotnie – oto obraz wymarzonej przez prawicę Polski. (...)
Zamiast Wilna mamy Szczecin, zamiast Lwowa – Wrocław, a te dwa miasta z
punktu widzenia ekonomicznego były i są jednymi z nielicznych cennych rzeczy
na rzekomo
polskim wschodzie. Kolejnym faktem potwierdzającym moje zdanie jest dostęp do
morza. Przy zachowaniu poprzednich granic mielibyśmy tylko wąski korytarz z
Gdańskiem na południu i Władysławowem na północy. Teraz zaś mamy spory kawał
wybrzeża i dwie duże pławne rzeki (niewykorzystywane tak jak powinny – ale to
inna „bajka”). Doliczając do powyższego niemal pewne problemy występujące na
tle etnicznym (Polskę zamieszkiwałaby potężna grupa Białorusinów, Ukraińców i
Litwinów) oraz religijnym – mam tu na myśli zaściankowy wschodniopolski
katolicyzm kontra nie lepsze w tamtym rejonie prawosławie – a także
nieciekawą mentalność ludzi z tamtych okolic, możemy dojść do konkluzji, iż
gdyby nie to, że Jałta spowodowała uzależnienie nas od ZSRR, powinniśmy być
głęboko wdzięczni temu rzekomo