Dodaj do ulubionych

Napiszmy powieść

18.09.02, 08:19
Czytanie książek, po przekroczeniu pewnej ich masy, staje się nudne. Tak,
jak jedzenie potraw przygotowanych przez innych: gotowanie jest ciekawsze.
Proponuję,żebysmy wspólnym wysiłkiem spróbowali tu, na forum napisać powieść,
opowiadanie..zobaczymy-wszytko zależy od tego, kiedy nam się taka
twórczość...znudzi. Pozwolę sobie napisać pierwsze zdanie tego niewątpliwego
arcydzieła. Literacką Nagrodą Nobla podzielimy się po równo:

"Mijały tygodnie...
Obserwuj wątek
    • saunne Re: Napiszmy powieść 18.09.02, 09:24
      Inks a ile trzeba mniej więcej przeczytać, żeby było nudno? Chcę sprawdzić ile
      mi brakuje... ;)

      Co do powieści, to myślę, że jedną dałoby się stworzyć z wątku "Dziki jest ten
      świat" :)
      • inks Re: Napiszmy powieść 18.09.02, 09:49
        "Nad Niemnem" wystarczy...ale nie zmieniajmy tematu, w końcu mamy do napisania
        powieść. I żadnych plagiatów w postaci zapożyczeń z innych wątków...

        Mijały tygodnie...
        • demostenes85 Re: Napiszmy powieść 11.11.02, 11:06
          > Mijały tygodnie...

          A na niebie ni widu, nie slychac pieniazkow...
      • Gość: dorota Re: Napiszmy powieść IP: *.csk.pl / *.csk.pl 11.11.02, 11:13
        Mijaly, tygodnie, miesiace, lata, a czas jakby stal w miejscu wszystko dookola
        zmienialo sie a jeden maly uparty duszek postanowil nie dac sie czasu,
        postanowil pozostac wiecznie mlody.
        Jak postanowil tak i zrobil, wszyscy naokolo sie dziwili jak mozna tak wiecznie
        brykac, jak mozna smiac sie ze wszystkich i ze
        wszystkiego.................................................................
    • inks Re: Napiszmy powieść 18.09.02, 10:02
      Jasnowłosa dziewczyna ubrana w szlafrok Alpinusa siedziała na swoim balkonie
      zapatrzona w niebo. Dzikei kondory podlatywały do rosnących nieopodal winorośli
      i, przytrzymujac się szponami balustrady dźgały dziobami kiście nabrzmiałe
      purpurowymi owocami. "Znowu jesień"-pomyślała kiedy nalewała sobie kolejną
      porcję albańskiego bourbonu...

      Początek zrobiony, teraz wasza kolej...Proponuję kopiować (Ctrl C) i dopisywać
      dalszy ciąg wedle uznania i własnek inwencji...
      • Gość: ava Re: Napiszmy powieść IP: 212.160.236.* 18.09.02, 11:17
        A była to już piąta szklaneczka bourbonu, co powinno tłumaczyć melancholijny
        nastrój naszej bohaterki.
        - Takie kondory to mają dobrze - pomyślała. - Mogą latać i smakują im te
        ochydne winogrona. Mają w swoim ptasim życiu tyle przyjmeności. Nie to co ja.
        Po chwili wstała i wspięła się na balustradę .....
        • inks Re: Napiszmy powieść 18.09.02, 11:37
          Jasnowłosa dziewczyna ubrana w szlafrok Alpinusa siedziała na swoim balkonie
          zapatrzona w niebo. Dzikei kondory podlatywały do rosnących nieopodal winorośli
          i, przytrzymujac się szponami balustrady dźgały dziobami kiście nabrzmiałe
          purpurowymi owocami. "Znowu jesień"-pomyślała kiedy nalewała sobie kolejną
          porcję albańskiego bourbonu...

          A była to już piąta szklaneczka bourbonu, co powinno tłumaczyć melancholijny
          nastrój naszej bohaterki.
          - Takie kondory to mają dobrze - pomyślała. - Mogą latać i smakują im te
          ohydne winogrona. Mają w swoim ptasim życiu tyle przyjmenści. Nie to co ja.
          Po chwili wstała i wspięła się na balustradę.

          „Pomaluję”-pomyślała. Balustrada był mocno odrapana: miejscami prześwitywał
          metal i niewiele już pozostało ze złoceń, które onegdaj wykonał jej przyjaciel
          z Peru, Montezuma.

          Siedziała już okrakiem na balustradzie kiedy nagle zadzwonił telefon.
          Przebiegła przez taras i podniosła słuchawkę. „Julia?-Cześć. Tu Koro!!!.
          Wylądowali!”-krzyczał do jej ucha głos po drugiej stronie. Coś szumiało i wyło,
          jak przesterowana gitara. Metaliczne szczęknięcie i suchy terkot,
          przypominający serię z karabinu..i cisza. Coś nagle przerwało połączenie.”Nic
          nie będzie już takie jak było”- pomyślała. Ze spuszczoną głową wróciła na
          balkon. Z przewróconej puszki wyciekła już prawie wszystka farba. Dzikie
          kondory zatrwożone jej smutną miną z krzykiem odleciały w kierunku Dziesięcin...


          • inks Re: Napiszmy powieść 18.09.02, 11:54
            Właczyła telewizor wiszący na ścianie salonu. Przerzucała kanały do momentu aż
            trafiła na pasmo regionalne. Przecinany dreszczami zakłoceń przekaz pokazywał
            dobrze znaną panoramę białostockeigo lotniska i jak zwykle szary i brudną
            tablicę z napisem:"PORT LOTNICZY TOPOLANY". Zdziwił ją brak fonii-żadnej
            muzyki, żadnego tekstu wygłaszanego spoza kadru przez sepleniących-jak to
            zwykle w TVB-prezenterów. "O co w tym wszytkim chodzi?"-pomyślała
    • inks Re: Napiszmy powieść 18.09.02, 12:01
      Zaintrygowana usiadał w fotelu wpatrując się w hologram. Mijał czas, a
      kamerzysta ciągle nieruchomo wlepiał swój obiektyw w zabudowania lotniska.
      Betoniarki, zwalone na stos deski rusztowania-remont Portu trwał już 15
      lat..TYlko w jakim celu to pokazywali?Przecież sprawa była powszechnie znana.
      Nawet lokalne gazety dawno dały sobie spokój z szyderstwami pod adresem
      Centralnego Zarządu Lotnisk...
    • inks Re: Napiszmy powieść 18.09.02, 12:19
      "Dlaczego?"-znaki zapytania cmokały w je głowie jak okonie pluskające w
      jeziorze przed zachodem słońca. Przecież lądowanie miało być w zupełnie innym
      miejscu-na dachu Centralu!
      • saunne Re: Napiszmy powieść 18.09.02, 12:34
        Czyżby w dowództwie zaszły zmiany? Czyżby Major... nie to niemożliwe -
        potrząsneła głową. Chyba nie ściągneliby go, aż tutaj...
        • inks Re: Napiszmy powieść 18.09.02, 12:44
          Przecież to było dla niego zbyt niebezpieczne! - Znowu stała na balkonie
          patrząc na las kościelnych wież i cerkeiwnych kopuł wyrastajacy nad miastem. W
          żadnej z 600 parafii nie byłby bezpieczny...
    • inks Re: Napiszmy powieść 18.09.02, 12:50
      Spirala wątpliowści ciasno owijała się wokól jej myśli..kiedy nagle poczyuła
      głód. Chwilę później stała w kuchni zajadając ze smakiem serej pleśniowy typy
      Brie Turka i popijając go Dębowym Mocnym...Jedzenie, jak zawsze, ja
      uspokajało...
      • Gość: habitus Re: Napiszmy powieść IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.09.02, 13:10
        Nagle poczuła wszechogarnijący spokój i osunęła się na kolana jak nakręcany
        pajacyk, któremu skończyła się sprężyna. Dębowe mocne brunatną, lekko spienioną
        strużką poczęło penetrować spoiny między płytami posadzki. Dziewczyna
        westchnęła i osunęła się na podłogę. Los sera pozostał nieznany.
        • inks Re: Napiszmy powieść 18.09.02, 14:20
          Obudziła się z głową opartą o miękkie tworzywo swojej lodówki. Była rześka i
          wypoczęta. Jak nigdy...Kiedy wstawała niechcący potrąciła pojemnik, w którym
          przechowywała karmę dla dzikich kondorów. Jednak hałas przewracającego się
          naczynia nie był jedynym jaki usłyszała. Gdzieś z głębi pokoju dobiegł ją
          odgłos cichych kroków. Miękkie kocie ruchy, długie blond włosy...No tak to była
          Saunne, która stanęła w drzwiach kuchni trzymając w dłoni butelkę Tokaja
          Aszu. "Jak dobrze,że już nie śpisz. Boję się, doszły mnie te dziwne słuchy o
          lądowaniu..."-powiedziała do ziewjącej Julii...
    • inks Re: Napiszmy powieść 18.09.02, 15:00
      "Naprawdę sie boję Julia...wiesz wracam właśnie z magistratu. Wiesz,że wczoraj
      w nocy cały Zarząd Miasta-prezydent, zastępcy, skarbnik i radni wyjechali po
      kryjomu z miasta? Został tylko Wojewoda, ale i on podobno się pakuje... ?"-
      "Chrzanisz!!!-rzuciła niedowierzająco Julia zamiatając z podłogi resztki serka
      pleśniowego. "Chyba naprawdę dzieję się coś niedobrego..."
      • Gość: habitus Re: Napiszmy powieść IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.09.02, 15:57
        inks napisał:

        > "Naprawdę sie boję Julia...wiesz wracam właśnie z magistratu. Wiesz,że
        wczoraj
        > w nocy cały Zarząd Miasta-prezydent, zastępcy, skarbnik i radni wyjechali po
        > kryjomu z miasta? Został tylko Wojewoda, ale i on podobno się pakuje... ?"-
        > "Chrzanisz!!!-rzuciła niedowierzająco Julia zamiatając z podłogi resztki
        serka
        > pleśniowego. "Chyba naprawdę dzieję się coś niedobrego..."
        Pełen niepokoju głos nieustraszonej zwykle Saunne zmusił Julię do podniesienia
        wzroku na przyjaciółkę. "Dzieje się coś..."
        W mózgu Julii, trzymającej w dłoniach szufelkę i szczotkę, pojawił się nagłym,
        dławiącym błyskiem wizerunek mężczyzny w białym kitlu i gumowych rękawiczkach.
        Twarz zakrywała maska z gazy, na czole drżały krople potu - "dzieje się coś
        niedobrego"... Słowa docierały zniekształcone warstwami gazy..."coś
        niedobrego...". Kawałeczki sera spadły z szufelki na podłogę...
        • inks Re: Napiszmy powieść 19.09.02, 07:56
          Zrozumiała,że to wszystko, co się teraz dzieje-lądowanie, ubiegłoroczna plajta
          wszystkich supermarketów w Polsce, kradzież kuli z fontanny na skwerku Malmeda
          mają jakiś związek z tym tajemniczym facetem, którego spotkała na wczasach w
          Jastarni. O ile w ogóle można to nazwać spotkaniem..Leżały wtedy obie z Saunne
          na plaży. Słońce, plaża, okrzyki dzieci spierajacych się co do ostatecznego
          kształtu monstrualnych zamków z piasku...Chciały wejść na chwilę do wody,żeby
          się ochłodzić. Stały już po kostki w wodzie, kiedy zauważyły jak z fal wyłania
          się zielony czepek, potem twarz zasłonięta maseczką chirurgiczną, szyja, którą
          okalały pałąki stetoskopu...Były zbyt zdumione,zeby wydusić z siebie chociaż
          jedno zdanie, kiedy podszedł do nich, cały ociekający wodą. Z kieszeni
          wystawała zatkana plastikowym korkiem butelka albańskiego bourbonu. "Doktor
          Szmurło. Nazywam się doktor Szmurło"-powiedział stanąwszy przed Julią i Saunne
          w kitlu ociekającym wodą. Wodorosty oblepiały mu nogi odziane w holenderskie
          chodaki. "Proszę przekazać prezydentowi,że za rok o tej porze wylądują na dachu
          Centralu". Dopiero teraz Julia zauważyła,że pod rozpiętym kitlem miał na sobie
          koszulkęz napisem "Białystok.Dożynki 78". "Do zobaczenia w Białymstoku"-rzucił
          odwracając się w kierunku morza. Zębami wyciągnął korek,pociągnął potężny łyk
          bourbonu i wszedł pomiędzy fale. Zanurzył się w nich jak łódź
          podwodna..."Kurde, chyba mam halucynacje" powiedziała Julia patrząc na białe
          grzywacze sunace w ich stronę. "Muszę strzelić jakieś piwo"-"Saunne, chodź,
          poszukamy parasoli, może ktoś sprzedaje tu Dębowe"...
    • inks Re: Napiszmy powieść 19.09.02, 08:18
      "I dopiero teraz nam to mówisz?"-wycharczał wściekły marszałek do rzecznika
      prasowego. Cały zarząd wojewódzytwa siedział w milczeniu wokół owalnego
      marmurowego stołu z oczami wlepionymi w rzecznika prasowego."Ja mam
      wniosek,żeby on to jeszce raz powtórzył-musimy dokładnie poznać fakty"-wycedził
      przerażony zastępca marszałka. Ten w międzyczasie zapalił australijskie cygaro
      i drżacymi ręką rozlał do kieliszków Lodową. Palił dopiero od dwóch lat-od
      czasu kiedy komandosi Błyskawicy uwonili go z rąk Chińczyków. Fakty są takie,
      że cały Magistrat uciekł z miasta. "Podobno nadali się w UPS jako przesyłki
      ekspresowe do Bułgarii"..."-rzecznik usiłował mówić wolno i spokojnie. Wszyscy
      jednak słyszeli jak się jąka...Już nikt nie próbował ukryć strachu. "Cco
      ro..robimy"-marszałkowi udzielił się styl frazowania jego przedmówcy? "UPS
      przestał działać, sprawdzałem..."-wyszeptał rzecznik patrząc gdzieś przed
      siebie. Zachodzące słońce zalewało czerwienią cały pokój na 89 piętrze
      biurowca TP SA. "Wypijmy"-wszyscy milcząco poparli propozycję rzecznika
      siegając po kryształowe kieliszki....
    • inks Re: Napiszmy powieść 19.09.02, 13:58
      Do roboty lenie!!!
      • ralston Re: Napiszmy powieść 19.09.02, 14:10
        inks napisał:

        > Do roboty lenie!!!
        - wrzasnął marszałek widząc, że niektórzy ociągają się z podnoszeniem do ust
        kolejnej, nie wiadomo już której kolejki. Tymczasem słońce ostatecznie i
        nieodwołalnie skryło się za horyzontem, gasząc czerwienie na szczycie wieżowca
        i otulając wszystko ciemnością.
        Co się k...wa dzieje? - wybełkotał rzecznik gdzieś spod stołu konferencyjnego.
        Kto pogasił światła? Gdzie jest EC II?
        • inks Re: Napiszmy powieść 19.09.02, 14:40
          "Herman, k..wa, znowu kazałeś kupić najtańsze żarófffki"-wybełkotał ktoś w
          ciemności, ale skarbnik nie zdążył już odpowiedzieć.Coś huknęło i w rozwalonych
          podmuchem eksplozji dzrzwiach pojawił się jakiś człowiek ubrany w bojowy
          uniform. Gąbczasty, przesiąknięty zapachem wódki mrok sali narad przecięły
          karmazynowe promienie tryskające z końcówki lasera, który żarzył się jak
          koniuszek wielkiego papierosa. "Nazywam się Duke Nukem-przyszedłem ocalić to
          miasto. Macie 10 sekund na opuszczenie tego budynku". "A jaką opcję polityczną
          pan reprezentuje?"-marszałek próbował opanować sytuację. Duke Nukem obrzucił go
          pogardliwym spojrzeniem i syknął: "S..dalaj". Po chwili pokój był pusty. Duke
          Nukem zwalił się ciężko na wielki fotel stojący w rogu. "To był cięzki dzień"-
          mruknął do siebie". Za oknem rozległy się pohukiwania dzikich kondorów.
          • Gość: habitus Re: Napiszmy powieść IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.09.02, 22:17
            inks napisał:

            > "Herman, k..wa, znowu kazałeś kupić najtańsze żarófffki"-wybełkotał ktoś w
            > ciemności, ale skarbnik nie zdążył już odpowiedzieć.Coś huknęło i w
            rozwalonych
            >
            > podmuchem eksplozji dzrzwiach pojawił się jakiś człowiek ubrany w bojowy
            > uniform. Gąbczasty, przesiąknięty zapachem wódki mrok sali narad przecięły
            > karmazynowe promienie tryskające z końcówki lasera, który żarzył się jak
            > koniuszek wielkiego papierosa. "Nazywam się Duke Nukem-przyszedłem ocalić to
            > miasto. Macie 10 sekund na opuszczenie tego budynku". "A jaką opcję
            polityczną
            > pan reprezentuje?"-marszałek próbował opanować sytuację. Duke Nukem obrzucił
            go
            >
            > pogardliwym spojrzeniem i syknął: "S..dalaj". Po chwili pokój był pusty. Duke
            > Nukem zwalił się ciężko na wielki fotel stojący w rogu. "To był cięzki dzień"-
            > mruknął do siebie". Za oknem rozległy się pohukiwania dzikich kondorów.
            ROZDZIAŁ II

            Świt przesączył się przez grube lniane zasłony w sypialni Espero. Swiatło coraz
            wyraźniej zakreślało kontury sprzętów i odzieży porozrzucanej na podłodze i
            fotelach. Mimo panujacego tu nieładu pokój zdawał się tchnąć spokojem i
            pewnością, pewnością odpoczynku i przebudzenia... (Jesteśmy bandą grafomanów)
            • Gość: Art Re: Napiszmy powieść IP: *.biaman.pl 19.09.02, 23:29
              > ROZDZIAŁ II
              >
              > Świt przesączył się przez grube lniane zasłony w sypialni Espero. Swiatło
              coraz
              >
              > wyraźniej zakreślało kontury sprzętów i odzieży porozrzucanej na podłodze i
              > fotelach. Mimo panujacego tu nieładu pokój zdawał się tchnąć spokojem i
              > pewnością, pewnością odpoczynku i przebudzenia... (Jesteśmy bandą grafomanów)

              Jesteśmy bandą grafomanów - powiedziała najmniejsza z trzech ubranych na
              czarno ,zakapturzonych postaci.
              Kradniemy słowa, zdania, ba całe rozdziały nawet... mamy chęć na Nobla z
              literatury w tym roku - to kupa szmalu - powiedziała druga z postaci.
              A jaka sława - rzekła trzecia...
              Espero wstrząsnał dreszcz. Na szczęście były to tylko resztki snu i cienie na
              scianie a nie rzeczywistość. Rzeczywistość budziła się razem z Espero...
              • cavafis47 Re: Napiszmy powieść 20.09.02, 05:07
                ... z rozmarzeniem rozlozyl na lozku koronkowe majteczki i rajstopy - nie ma
                nic lepszego do zalozenia pod garnitur! Nagle wstrzasnal nim dreszcz niepokoju -
                nie wiedzial na poczatku dlaczego? moze to te okrzyki kondorow za oknem? moze
                fakt ze jego jestestwo bylo tylko grafomanskim wymyslem? Nie.... to bylo cos
                powazniejszego - zerwal sie z miejsca, chwycil za kompas (jak zawsze
                stregicznie polozony obok budzika na nocnym stoliku) i pobiegl do okna. Po
                chwili intesywnego wysilku umyslowego juz wiedzial - bez watpliwosci dzisiaj
                slonce wstalo nie na wschodzie ale na poludniu.... i kierowalo sie na polnoc
                bezlitosnie rogrzewajac owoce winorosli i jego chuc. Powstrzymal sie jednak...
                powoli zaczynal rozumiec ze dziwne wydarzenia ostatnich dni nie dotycza tylko
                tego malego punktu na mapie, polozonego wsrod wszechobejmujacej zieleni
                Podlasia, ale sa zjawiskiem na skale swiatowa. Zdenerwowanym krokiem ruszyl do
                sklepu - przydalyby sie jakies zapasy, niepewnie myslal. Gdy znalazl sie w
                srodku wystarczyl jeden rzut okiem aby w glowie mu zawirowalo i jak martwy
                osuna sie na podloge - nie bylo "Dojlid"!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                • cavafis47 Re: Napiszmy powieść 20.09.02, 05:29
                  Udezyl go w nozdrza intesywny zapach wrzesniowego smietnika, powoli otwieral
                  oczy gdy zdal sobie sprawe gdzie jest - w "piatce" plynacej stanowczym rytmem
                  po Lipowej. I nie byl sam..... obok siedziala ONA. Agnieszka Chylinska
                  poglaskala go po glowie - "moja misja juz spelniona" powiedziala i jak Xena
                  wyplynela przez pol otwarte okno ponad dach "Cristalu". Pozostal po niej tylko
                  delikatny zapach jasminowych perfum powoli przegrywajacych walke z autobusowym
                  smrodem. Espero intensywnie myslal - jak jest moja rola w tym wszystkim, co ja
                  moge zrobic? Wysiadl z autobusu nie wiedzec ze odpowiedz juz tuz, tuz. A
                  dokladnie za rogiem Krakowskiej gdzie schronil sie przed pedzacym tabunem
                  uczniow z I-go, ktorzy doswiadczajac wolnosci (co w ich przypadku zdarza sie
                  kilka razy do roku - i dobrze!!!) dostali skrzydel (lub jak to mowili co
                  niektorzy "porzyczyli" je od kondorow ktorych bylo coraz wiecej), ruszyli
                  srodkiem Lipowej wykrzykujac wiersze wieszcza w rytmie tam-tamow rozlegajacych
                  sie z wiezy Sw. Rocha......
                  • cavafis47 Re: Napiszmy powieść 20.09.02, 05:50
                    Na Krakowskiej bylo spokojnie - ale tylko przez moment.... Usluszal krzyki -
                    srodkiem ulicy biegly: Saunne, Chatka, Ania1, Oka i Habitus!!!!! A za nimi gnal
                    rozwscieczony Tur z piana kapiaca z mordy!!!! Espero nie uwazal sie nigdy za
                    bohatera ale wiedzial ze musi ochronic te przestraszone, cierpiace bialoglowy.
                    Z rykiem godnym A.L. ruszyl aby zagrodzic droge potworowi i uchronic niewinnosc
                    pieknych dam. Bez namyslu chwycil Tura za rogi!!! "Pusc mnie bo mi kark
                    zlamiesz" zawyl on.... Espero stracil tupet - cicho spytal " to pan, panie
                    prezydencie nie w Bulgarii?". "Nie, prawie sie udalo, ale moja dusza byla za
                    ciezka i UPS nie przyjela mnie jako paczki. Ale to sie dobrze sklada bo musze z
                    toba porozmawiac......"
                    • inks Re: Napiszmy powieść 20.09.02, 08:25
                      nagle poczuł jak Tur chwycił go zimnymi obcegami za podbródek...chciał go
                      uderzyć ale pięści przecięły powietrze i ...wtedy się obudził. "To wszytko prez
                      te lektury"-pomyślał Duke Nukem. Przez ostatnie pół roku, które spędził w
                      Maroko, z braku lepszego zajęcia, czytał książki poświęcone historii
                      Białegostoku sprzed wielkiej wojny chińskiej."Tfu!!!"-splunął z
                      niesmakiem. "Nawet z tym wszystkim, co się teraz dzieje wolę obecne czasy"-
                      wyszeptał dźwigając się z fotela. Nalewał sobie oranżady, kiedy procesor
                      komunikacyjny powiadomił go o transmisji.-"Cześć, tu Julia", zadźwięczało mu w
                      głowie. Proces przekazał mu obraz Julii stojącej na jakimś skwerku. W tle
                      majaczyła bryła elektrowni atomowej w Fastach. "Cześć Julia!!!Miło cię znowu
                      widzieć"-"Kopa lat...To co, spotkamy się?"- w jej oczach tańczyły iskierki
                      radości.-"Jasne...Będę u Ciebie za kwadrans. Nigdzie się satmtąd nie ruszaj!"-
                      powiedział Nukem do obrazu Julii wyświetlanego na monitotrze naszytym na
                      mankiet uniformu.

                      3 minuty później wychodził z budynku, który, podobnei jak cała dzielnica
                      należał do TP SA. Światło ekranów oświetleniowych odbijało się w złotych
                      płytach pasaża.."Dobrze,ze nie kupili całego miasta"-pomyślał mijając olbrzymi
                      telebim, na którym nagie modelki mizdrząc się zachwalały nowy cennik na rozmowy
                      z Księżycem: "Naga prawda jest taka,ze dzonisz za piątaka" -obwiścił napis
                      mrugający na ekranie!-"To tyle co litr dobrego bourbona"-zreflektował się
                      Nuke...
    • inks Re: Napiszmy powieść 20.09.02, 09:03
      Miasto żyło swoim rytmem, choć ruch na ulicach był nieco mniejszy niż
      zazwyczaj. „Wiadomość o lądowaniu chyba zaczęła już krążyć po mieście. To
      niemal pewne”-skonstatował Duke dochodząc do stacji metra położonej obok
      Gigamarketu „Społem”. Grupka ochroniarzy kręciła się wokół transportera
      opancerzonego z napisem ”Cieciorko.Ochrona mienia”. strzegącego
      parkingu. „Pewnie znowu złapali sklepowych złodziei....”-Duke zauważył jak
      ochroniarz okłada kolbą laserowej strzelby długowłosego chłopaka, który
      najwidoczniej nie chciał wejść do pojazdu.-„Ciekawe czy dalej ich torturują?”-
      pomyślał.

      Zejście do metra było strome i pochyłe. Pewnie ktoś z magistratu zdefraudował
      pieniądze na schody ruchome. Duke wszedł na peron. Wygoleni na łyso, odziani
      w dresy Adonisa artyści wygrywali na klawiszach rzewne transowe melodie.
      Mijając ich Duke wrzucił do pustego futerału trochę drobniaków, które znalazł w
      kieszeni.-„Powodzenia chłopie!”- krzyknął jeden z nich do Duke’a.-„Dzięki
      bracie”-Duke zawsze lubił muzyków...
    • inks Re: Napiszmy powieść 20.09.02, 13:14
      Kolejka metra z cichym sykiem wynurzyła się czeluści tunelu przysłaniając
      plansze z reklamą browaru w Fastach reklamujących nowy gatunek piwa:”Faust.
      Trans Porter”. Duke uśmiechnął się do własnych myśli-Faust był ulubionym piwem
      marokańskich rebeliantów. Nie było piwa, nie było walki-nie chciało im się
      nawet oddać jednego strzału. Płacili za nie akumulatorami do laserów...

      Wagonik metra był prawie pusty. Kilka osób spało w śpiworach na podłodze. Nigdy
      nie potrafił zrozumieć przyjemności jaką młodym ludziom sprawiało mieszkanie w
      metrze. Ta subkultura miała chyba nazwę „metronomów”. „Może to kwestia
      neurostymulatorów, które stosują” pomyślał Duke? Nowy narkotyk-„telepka”-robił
      osotatnio zawrotną kerierę.

      Kolejka minęła kilka stacji. Wsiadło kilkanaście osób. „Dziesięciny” oznajmił
      głos z taśmy”- . „Uwaga, drzwi się otwierają.”-Do wagonu weszło kilkunastu
      Kazachów. Dwóch z nich niosło nosze, na których jakiś człowiek zwijał się z
      bólu”. Duke spojrzał pytająco?-„Ranny”-„Nie.Pan, ona mieć skręcony żołądek”-
      odrzekł jeden z Kazachów. „No tak, karetki pogotowia nie chcą jeździć do wezwań
      z Dziesięcin. Nawet do chorych z wyrostkiem robaczkowym. Zbyt niebezpiecznie,
      pola minowe....”-przypomniał sobie Duke-„ W Białymstoku wszystko po staremu.
      Przynajmniej tutaj..."-westchnął.

      „Elektrownia atomowa Fasty”-obwieścił lektor z głośnika. Duke zarzucił
      laseromat na ramię i-kiedy drzwi się otworzyły- wyszedł na peron. Jakiś
      człowiek z metalową puszką podszedł do niego. „To kondory panie, na kondory”i
      zagrzechotał nią przed oczami Duke’a...
      • cavafis47 Re: Napiszmy powieść 20.09.02, 15:29
        Tymczasem w bunkrze na Bema (malym, tylko 160 pieter, co przy 350 pietrowych
        wierzowcach w okolicy powodowalo ze ta budowla nie rzucala sie w oczy), w
        ciemnym pokoju rozjasnionym tylko blaskiem kilkudziesieciu monitorow siedzial
        Max Powers. Koncentrowal uwage na kilku monitorach ktore pokazywalu wszystkie
        kroki Duke'a Nukem. "Wreszcie go dopadlem" myslal zadowolony.... Duke byl jego
        najwiekszym nemesis poprzez historie ludzkosci - korzystajac z najnowszych
        odkryc psychogenetyki Max wiedzial ze gdy w poprzednim wcieleniu byl Trockim,
        Duke byl Leninem; gdy byl Louisem XVI, Duke byl debem z ktorego zbudowano
        gilotyne; gdy byl Herodem, Duke byl Pilatem; gdy byl Jonaszem, Duke byl
        wielorybem; gdy byl Ying, to Duke byl Yang......"ale to sie skonczy juz
        niedlugo...." byl zadowolony, zaciagna sie aromatycznym kubanskim cygarem,
        kupionym na rynku od jednej z "mrowek", ktore codziennie wedrowaly z plecakami
        przez transatlantycki most. W miedzyczasie Duke......
        • inks Re: Napiszmy powieść 20.09.02, 15:39
          Zatrzymał się w sklepie w hallu przylegającym do wyjśca ze stacji
          metra. "Poproszę szeeściopak Dębowego Mocnego"-zwrócił się do sprzedawczyni w
          połyskującym fioletowym wdzianku". Już sięgał po kartę z punktami kredytowymi,
          kiedy dodał: "I dwa Fausty"-"Jasne pełne?"-zapytała-"Nie. Trans Portery"-
          "Weekend?"-filuternie zmrużyła oko. "Tak jakby..."-uśmiechnął się do niej
          szeroko.

          Julia czekała na niego w zaroślach niedaleko wejscia do elektrowni atomowej.
          Rzuciła mu się na szyje. Szlochała. "Cześć Julka. Kopa Lat"- wyszeptał przez
          zasznurowane wzruszeniem usta. "Mam dla Ciebie prezent" powiedział, wyciegając
          z plecaka matowe puszki Dębowego Mocnego"...
          • cavafis47 Re: Napiszmy powieść 20.09.02, 15:54
            Przytulij ja do siebie, delikatnie glaskal jej wlosy, gdy nagle poczul..."nie
            to niemozliwe" wstrzasna nim dreszcz. Ponownie przesuna dlon po jej szyji - nie
            mial juz watpliwosci - te charakterystyczne wybrzuszenie po skora, miala
            wczepiony transpodent. "Ale to niemozliwe, ona nie jest jedna z nich"
            goraczkowo myslal, "moze jeszcze nie wie co ja spotkalo, w co sie zamienia" -
            podja decyzje "musze ja uratowac!" Nie uszlo to uwadze Maxa ktory ogladal ta
            scene w bunkrze.... szyderczo sie zasmial - wysiagna z lodowki
            piwo "Zapominajka" - zasluzyl na nagrode po dzisiejszym dniu.......
            • cavafis47 Re: Napiszmy powieść 20.09.02, 16:10
              Na marginesie - z dzisiejszego artykulu GW: "W sprawie kondorow. Doszly nas
              glosy czytelnikow zaniepokojonych pojawieniem sie nad miastem tzw. "kondorow".
              Po przeprowadzeniu dochodzenia pragniemy uspokojc naszych czytelnikow: po
              pierwsze zadnych kondorow nie ma. Po drugie jesli sa to sa niegrozne - plotki
              jakoby kondory atakowaly kierowcow autobusow i same zajmowaly ich miejsca za
              kierownica sa nieuzasadnione. Po trzecie UM juz podja decyzje co zrobic aby
              postrzymac inwazje kondorow - na kazdym niezabudowanym skrawku miasta zostanie
              zbudowany kosciol - gdzie wierni beda mogli sie modlic o ochrone przed
              kondorami, a na wiezach kosciolow stacjonowac beda wyszkoleni lucznicy ktorzy
              sie zajma ich likwidacja. Oczywiscie w zwiaku z kosztami remont dworca PKP
              odklada sie na czas nieokreslony"
    • inks Re: Napiszmy powieść 23.09.02, 10:24
      „Julia, muszę ci o czymś powiedzieć. Jesteś kimś specjalnym”- Julia, słysząc te
      słowa ścisnęła mocno dłoń Duke’a.-„Ciągle mnie kochasz?”- zapytała. „Przecież
      wiesz”, odparł Duke,”ale teraz próbuję powiedzieć ci o czymś innym, równie
      ważnym...”. „Kojarzysz Doktora Szmurłę? Myślę, że powinnaś go już
      spotkać”. „Szmurłę??? Zaraz, chyba coś kojarzę...Tak, spotkałyśmy go z Saunne w
      Jastarni....Jakiś dziwny typ. Wodnik czy co? Wyszedł do nas prosto z morza,
      wymruczał coś o lądowaniu i znowu zniknął w wodzie.”

      Duke spojrzał na nią badawczo.-„Julia, czy ktoś ci mówił, że jesteś
      zmodyfikowana genetycznie?”.."-"Nnno tak, wiem. To wyszło w czasie badań
      okresowych...”. „To Doktor Szmurło sterował twoją mutacją”-oznajmił Duke.
      Zostałaś wybrana, żeby wziąć udział w misji. To nocne widzenie, zdolności
      telepatyczne-to dzięki niemu”-„Jednak parę lat temu, kiedy wymieniali ci
      wątrobę-Szmurło był jednym z operujących-stało się coś jeszcze. Masz wstawiony
      transponder. To jego sprawka.. Przeszedł na ich stronę-zmusili go. Mówił mi
      o tym, zanim zniknął, ale myślałem, że kłamie... dziś jednak wyczułem to
      urządzenie pod twoją skórą.”-„ Wtedy, nad morzem Szmurło chciał cię ostrzec...”
      W oczach Julii powoli otwierała się studnia strachu...”

      „Nie bój się. Jakoś to z ciebie wydostaniemy. To jest do zrobienia”- „Musimy”-
      powiedział Duke przytulając przerażoną Julię... Samozniszczalne puste puszki po
      piwie z sykiem zamieniały się w bezbarwny płyn, który powoli wsiąkał w trawę,
      na której siedzieli

      * * *


      W połyskującym tytanową gładzią kuloodpornych elewacji urzędzie wojewódzkim za
      pancernymi drzwiami urzędniczych gabinetów pęczniał lęk.

      „Panie Czopek. Przyjdź pan do mnie”-wojewoda po raz setny w ciągu niespełna
      sześciu godzin wezwał dyrektora generalnego urzędu. „Jak ewakuacja? Relacjonuj
      pan....”-zmęczonym głosem zapytał Czopka, który kwadrans później, zdyszany po
      przejściu przez śluzę kontrolną i mikrotomograf komputerowy zdolny wykryć
      najmniejsze nawet porcje ładunków wybuchowych ukryte w komórkach organizmu
      pojawił się w progu pokoju.

      „Yh, Yh, yh, no to yh, panie wojewodo, jest yh tak,że...”- Czopek pomimo
      usiłowań nie mógł złapać odddechu dławiony monstrualnym węzłem urzędniczego
      krawata z logo TP S.A.

      „Łyknij pan”-wojewoda postawił przed dyrektorem butelkę z Żubrówką, którą
      wprawnym ruchem wydobył spod biurka.

      „Bóg zapłać”-sapnął Czopek, pociągając potężny łyk wódki.

      „ No to jest tak-tu wypluł źbło trawy-że za 4 godziny przyleci po pana kopter”

      „A co z protegowanymi?”-wyraźnie uspokojony wojewoda rozpinał guziki koszuli
      pod szyją.

      „Załatwiłem im trzy autokary od sponsora”-powinno wystarczyć. Powiedział dumny
      ze swojej zaradności Czopek.-„Przyjadą po nich jutro”-chciał coś jeszcze dodać-
      kiedy na biurku zaterkotał wielki telefon z niebieskimi literami „TP S.A”na
      panelu czołowym. Wojewoda sięgnął po słuchawkę. Przerażenie rozlało się po jego
      twarzy jak sos tzatziki po talerzu z greckim żarciem. Wskazującym palcem w
      milczeniu wskazał Czopkowi śluzę wejściową.

      Kiedy ten wyszedł wojewoda powiedział do słuchawki „Co mogę zrobić dla pana ,
      panie Max?”







    • inks Re: Napiszmy powieść 23.09.02, 13:35
      „Choć, przyda się nam spacer”-Duke pomógł wstać Julii, którą-choć pocieszał ją
      jak umiał - bardzo przygnębiła wiadomość o implancie . Minęli bramę
      elektrowni atomowej i zabudowania browaru, nad którym nawet teraz, w świetle
      dnia migotał napis „Faust. Nuklearne oblicze chmielu”. Przez jakiś czas szli
      traktem dla pieszych przylegającym do pobliskiej autostrady. Sznur
      bezzałogowych ciężarówek zmierzał w stronę Ełku –i dalej do rebelianckiego
      Królewca. Wlekli się powoli, noga za nogą. Upał nie sprzyjał przechadzkom. Po
      jakimś czasie zobaczyli polną drogę, która nikła gdzieś w lesie. „Chodź, tam
      jest trochę cienia”-Duke skręcił w stronę drzew. - „Gdzieś tutaj jest rzeka”.
      Pięć minut później doszli do niewielkiej polany, za którą niebieściiła się
      szeroko rozlana, po deregulacji jej brzegów, Narew. Podobno żyją tu
      największe bobry w Polsce”-ożywiła sięJulia-„To pewnie przez tą
      elektrownię...”?. Inks pomyślał chwilę-„E , nie, nazwyczajniej w świecie
      zreprodukowali te gigantyczne bobry z megalitu...”-przeczytał gdzieś o tym,
      kiedy był w Maroko, ale nie dokończył zdania bo jego uwagę przykuła rosnąca
      nieopodal akacji, a raczej to coś, co skrywało siew jej cieniu.

      Błyskawicznym ruchem ściągnął z ramienia laserową strzelbę i wymierzył ją
      gałęzie akacji. „Wyłaź!!!”-krzyknął do ściany zieleni. Po chwili z rękami
      wysoko uniesionymi wysoko nad głową wyszedł otyły jegomość w dresach i
      plastikowej jaskrawo żółtej kamizelce.-„Ja pana barhdzo przephraszam”-odezwał
      się do Duke’a z ciężkim, niemieckim akcentem-„Ja tu tylko sikał”...-„A,
      Niemiec!, imigrant!!!???”-Duke wyraźnie uspokojony opuścił głowicę strzelby.
      Słyszał, że gdzieś w pobliżu Fast koczowali, od lat, imigranci z Niemiec.-„Ja.
      Das ist richtig”-odrzekł Niemiec.-„Choć pan do nasz obóz. Zaphraszam.Rhobimy
      lowpahradę.Popaczycie sobie ”.-„Czemu nie!?”.-Duke z zainteresowaniem przyjął
      zaproszenie jegomościa w dresach. Skręcało go z głodu, a Niemcy zawsze
      częstowali porządnym wurstem i kuflem domowego piwa”.-„Wpadniemy, co nie
      Julia?”-„OK.” odpowiedziała i zgodnie pomaszerowali za Niemcem...


    • inks Re: Napiszmy powieść 24.09.02, 11:52
      ...Bo my tu panie przyjechali z Dusseldorfu, opowiadał Johann, Niemiec, którego
      Duke o mało co nie zastrzelił na polanie. Koczujemy tu, bo dawali nam tylko
      kwatery na Dziesięcinach, a my by chcieli w TBS-ach w Żółtkach"”-żalił im się
      Niemiec kiedy już siedzieli przy ognisku umiejscowionym w sercu ich
      obozowiska złożonego ze starych, zdezelowanych autobusów MPK. Czas zatarł już
      większość liter. Tylko obok przednich drzwi jednego z nich widniała nie
      ruszona zębem czasu biała trupia czaszka. „Uwaga!!!Do próbujących wsiadać
      przednimi drzwiami kierowca będzie strzelał bez uprzedzenia ”-głosił okalający
      ją napis.-„ I co, każą wam pewnie długo czekać?...”- powiedziiał Duke gapiąc
      się na autobusy.-„No!. Panie, oni mówio, że za trzy lata zbudujo, bo teraz nie
      majo pieniondzy”-polszczyzna Niemca była ciągle daleka od doskonałości, ale
      zrozumiała.

      „No tak, fontanny budują” –kwaśno skwitował całą sprawę Duke przypominając
      sobie o plakatach, które widział na mieście: „1000 fontann na 500 lecie.
      Białystok-wodne miasto”. „Jeszcze trochę i całe miasto w aqa park by
      zamienili. Dobrze, że udało się ich stąd wykurzyć”-powiedział głośno do Niemca,
      który powoli mieszał flaki w czarnym kotle.-„Wczoraj my ich naważyli. Na
      lowpahradę. Trzeba majehranku dosypać więcej”-rzucił Johann poprzez obłoki
      pary wydobywające się z naczynia. Milcząca dotąd Julia, która sączyła piwo
      pociągając je przez słomkę prosto z puszki siorbnęła głośno i mrużąc oczy
      westchnęłą: „Boże! Jak ja lubię majeranek!”
    • inks Re: Napiszmy powieść 24.09.02, 12:22
      * * *


      Duke stał z piwem w jednej garści i z papierowym talerzykiem, na którym
      spoczywała oblana keczupem grillowana kaszanka. Julia tańczyła na jednej z
      platform ciągnionych przez zaprzężone do nich konie. Falowała razem z
      pozostałymi mieszkańcami obozowiska. Niemcy ubrani w tradycyjne plastikowe
      wdzianka i różowe okulary podrygiwali w rytm Deejeya, który puszczał muzykę z
      gramofonu podłączonego do baterii paliwowych.-„Niezła lowparada”-rzucił Duke
      rzeczowo do stojącego obok Johanna.-„Ja...Bahrdzo dobhra”-odpowiedział Niemiec,
      który chybotał się na boki przytłoczony ciężarem wypitych kufli piwa. Duke
      zauważył jak Julia macha do niego ręką: „Pójdę potańczę”- powiedzial do Niemca.
      Dojadł kaszankę, popił piwem i powoli ruszył w kierunku platform poruszających
      się powoli wokół obozowiska. W głośnikach dudniła stara ballada
      techno ”Taniec kondora” . „Ratowanie miasta może poczekać do jutra” pomyślał
      Duke gramoląc się na platformę.
    • inks Re: Napiszmy powieść 25.09.02, 11:42
      *
      * *

      Silnik czołgu dudnił głucho. Co jakiś czas pojazd przeszywało suche terkotanie.
      To działonowy grzmiał z głowicy laserowej. Amortyzatory i żyroskopy z trudem
      tłumiły wstrząsy wywołane nierównościami terenu...Trzęsło coraz
      bardziej...Duke chciał już zapytać mechanika, czy nie mógłby jechać po
      równiejszym terenie, kiedy nagle coś uniosło go w powietrze....”panie Duke,
      niech pan wstaje!”-Johann stał nad nim i potrząsał Duke’a za ramię. –„Ależ mi
      łupie w czaszce”-jęknął Duke. Usiadł i nerwowym ruchem zaczął obmacywać
      kieszenie ubrania.”Ufff! Jest...”-szepnął, kiedy znalazł niezbędnik, w którym,
      oprócz opatrunków i antybiotyków, przechowywał opakowanie „Katzgonu”.-„Ma pan
      wodę, panie Johann?”-„Znajdzie się”-odrzekł Niemiec i chwiejnym krokiem
      pomaszerował do stołu z resztkami wczorajszej biesiady.

      Na jednej z ław przycupnęła Saunne, która popijała coś z blaszanego kubka. W
      międzyczasie Johann przyniósł mu wodę. Duke połknął i popił
      tabletkę „Katzgonu”. Chwilę później poczuł fale zimna i gorąca, które zaczęły
      ogarniać jego ciało. Zamroczyło go na kilka sekund.... Kiedy już się ocknął
      zakręciło go w nosie: „Aaaaaaciu!!!!”-kichnął potężnie. Medykament zakończył
      swoje działanie: Duke czuł się jak nowonarodzony. Tak jakby nie wyżłopał
      wczoraj tych hektolitrów piwska.

      „Sto lat”-rzuciła Julia. Tymczasem Johann usiadł przy stole. Złożył głowę na
      rękach i ..zasnął. Widocznie wolał bardziej naturalne sposoby walki z
      poimprezowym delirium.

      „Wiesz? Oglądałam przed chwilą skrót wiadomości na swoim komunikatorze.
      Na „Lipowej” i w okolicach Teatru Węgierki trwają zamieszki-podobno
      ekoterroryści i antyfontannowcy znowu zawarli krótkotrwały alians i maszerują w
      kierunku urzędu wojewódzkiego. Z Łomży wyruszyły już oddziały prewencji”-
      mówiła Julia do Duke’a, który przyrządzał sobie właśnie wietnamską zupkę.-„OK.
      Zjem i ruszamy do miasta”-znajmił Duke, który właśnie kruszył żółty makaron.
      Trzeba wziąć sprawy w swoje ręce...”


    • inks Re: Napiszmy powieść 26.09.02, 11:44
      „Boże, jak ja nienawidzę tego miasta.”-myśli wojewody krążyły jak talerz
      gramofonu wokół ewakuacji z urzędu. „Dobrze, że nasi jadą już na odsiecz”-
      wiadomość o odsieczy oddziałów prewencji, które jak mu doniósł Czopek,
      kilkanaście minut temu wyjechały z Łomży sprawiła, że poczuł dużą ulgę.” „Żeby
      szybciej być w domu”...marzył, pakując do teczki suweniry otrzymane od
      interesantów i przełożonych z Warszawy, w tym odznakę „honorowego abonenta TP
      S.A.”, którą dostał niedawno w czasie rautu w Wilanowie. Nie cierpiał ani
      Białostoczan, ani Białegostoku: zawsze czuł się tu obcy. Traktował swoje
      stanowisko jako szczebel do dalszej kariery, a pracę w tym zbuntowanym mieście -
      jako tymczasową, przymusową zsyłkę. Miał większe aspiracje. Wolał Warszawę, ale
      lata zabiegów o pracę w centrali, spełzały, póki co, na niczym.-„Jebane
      s’ledzi”-mruknął, a po chwili żachnął się-„Cholera, ja też zaczynam używać tych
      ich rusycyzmów”
      • Gość: cavafis47 Re: Napiszmy powieść IP: *.marketscore.com / 10.101.4.* 26.09.02, 17:52
        Zadwonil telefon. "Panie wojewodo, mamy powazny problem" powiedzial major
        Poglowachbic. "Wiem, wiem tlumy w centrum itd".... "Nie to powazniejsza sprawa -
        z Jurowieckiej wlasnie ruszyl tlum - Jagiellonia przegrala mecz o utrzymanie
        sie w 27 grupie klasy XI 58 ligi okregu Y.......... z druzyna KKSZD
        (Katolickiego Klubu Sportowego Zbawienia Dusz) 'Swieci' Piasta...... ".
        Wojewoda nerwowo przelkna sline - 'Swieci' to przeciez jego druzyna, jeden z
        nielicznych powodow dla ktorych mial jeszcze sily rano wstawac (chociaz mysl o
        lewym zwolnieniu eutanazyjnym korcila go coraz bardziej). "Iiiii co......"
        zapytal. "Kibice ida na urzad" powiedzial major, "niech pan teraz sobie radzi
        sam, ja mam dosyc" i odlozyl sluchawke.....Po chwili gluchego milczenia
        wojewoda siegna po telefon "Panie Max, ratuj pan. Zgadzam sie na wszystko". Max
        smial sie wylgarnie... "Dobra, dobra. To numer telefonu, zadzwon pan tam. On
        bedzie wiedzial co robic. Gosc nazywa sie Duke......."
    • inks Re: Napiszmy powieść 27.09.02, 12:58
      No tak jeszcze ta Jagiellonia i ci ich cholerni kibice”...Od czasu kiedy
      zdobyli Eurazjatycki puchar UEAFA wrzawa wokół zespołu i tłumu jej fanów nie
      milkła. Podobno kibice byli świetnie zorganizowani. Mieli nawet własne
      czołgi...”.-„Zadzwonić? Nie zadzwonić? Zadzwonić. Nie zadzwonić? Zadzwonić? Nie
      zadzwonić?... ”-wojewoda z zapamiętaniem robił otwory dziurkaczem w CV jakiegoś
      naiwniaka.... Za pośrednictwem swojej ciotki, która znała jednego z dyrektorów
      wydziału w podległym mu urzędzie dostarczył podanie o pracę”-„Nie ta opcja
      baranie!”-rzucił ze złośliwą satysfakcją w głosie w kierunku zdjęcia z którego
      spoglądał jakiś przestraszony młody człowiek. Nagle coś mu zaświtało w głowie.
      Wcisnął guzik: „Tak, panie wojewodo?”- twarz przymilnie uśmiechniętej
      sekretarki spoglądała na niego z interkomu”-„Ułoży mi pani pasjansa na
      komputerze!!!” warknął.-„Już pan pomyślał życzenie?”-zapytała.-„Już”...

      5 minut później stropiona sekretarka znowu pokazała się na ekranie.-„No i co?”-
      „Nie wiem jak panu to powiedzieć..ale..nnnn....nnnn....”-„No niech pani mówi!!!-
      wojewoda niemal wrzasnął.-„Nie wyszedł”-wyszeptała sekretarka, wtuliła twarz w
      dłonie i zaczęła szlochać”-„Głupia krowa-po co ją tu zatrudniałem?”-wojewoda
      czuł jak ogarnia go złość zmieszana ze znużeniem.”Bo pani to zawsze jakoś tak
      dziwnie!!!..”-wysyczał i przerwał połączenie”

      „Ch.. z tym wszystkim”-powiedział wojewoda i sięgnął znowu po telefon. –
      „Połączy mnie pani z niejakim Dukem”-powinniśmy mieć gdzieś jego numer”-
      „Dobrze”-głos sekretarki ciągle drżał-„I niech już pani nie beczy , do
      cholery!!!”

      Hymn TP S.A. rozległ się w całym gabinecie. Uparli się, że to lepsze niż dzwonek

      Wojewoda ze wstrętem powoli sięgnął po słuchawkę: „Tu Duke Nukem”-powiedział
      ktoś po drugiej stronie i potężnie ziewnął”- w tle grało rytmiczna muzyka
      techno i brzęczały talerze.

      „Białystok jest wasz. Za godzinę opuszczam gabinet”-wojewoda czuł jak w gardło
      kłuje go tępe żądło przegranej”

      „Wolne miasto Białystok, Wolne Miasto Białystok!”-poprawił go Duke Nukem, który
      w jednej ręce trzymał końcówkę komunikatora, drugą zaś karmił dzikiego kondora,
      który niecierpliwie przestępował z łapy na łapę i szczypał go delikatnie
      dziobem w palce.

      „To będzie gorący weekend....”-pomyślał Duke...
    • inks Re: Napiszmy powieść 30.09.02, 09:31
      „Wiesz co Julia?....”-powiedział Duke, kiedy z ekranu kumunikatora zniknęła
      obrzmiała twarz wojewody?- „....trzeba uratować Białystok..ale póki co, to ja
      muszę nabrać sił. Zmęczony się jakiś czuję i nic mi się nie chce...”. „Hm...”-
      Julia zaczęła się nad czymś zastanawiać..”To chyba nie ma innego wyjścia tylko
      musimy się przejść do Herkulesów, to zawsze pomaga...”-„Niezła myśl”-
      odrzekł,ale zaraz się zmitygował: „ A co z rebeliantami na ulicach??? Przecież
      bez nich nie damy sobie rady?”...”Trzeba by ich jakoś zająć”-Julia zmrużyła
      oczy –„Już wiem!!!”-„Co wiesz?”-zapytał ją zaciekawiony-„Wiem jak ich zająć!
      Duke –to proste. Wyślemy sms-y do wszystkich, których znamy, z wiadomością, że
      w konsulacie Unii na Dojlidach znowu dają dotacje...bo przecież zawsze coś dają
      i za bardzo nie skłamiemy”-„No, nieźle, nieźle”-odparł Duke porządnie
      rozbawiony pomysłem Julii-„Trzeba tak zrobić. Nie ma innego wyjścia”-
      Wysyłamy!”odparł siegając opuszkami palców do tarczy komunikatora.

      Zrobili jak postanowili. Pół godziny później centrum Białegostoku opustoszało.
      Antyfontanniści , Kibice jagi, czołgi ekologistów-kto żyw ruszył w kierunku
      Dojlid.

      „Na jakiś czas będzie z nimi spokój”-Julia i Duke stali oparci o ścianę stacji
      metra nieopodal deptaka na Lipowej i odprowadzali wzrokiem maruderów
      zamykających kolumnę zmierzajacą w kierunku Dojlid. „To co-odświeżymy
      wspomnienia?”-Duke spojrzał pytająco na Julię. „Jasne”-odparła i pociągnęła go
      w kierunku pobliskiego sklepu. „Dwie „wiśnie” i dwa serki Turka”- Julia
      poprosiła sprzedawczynię.-„Co, do Herkulesów?”-zapytała ekspedientka z
      uśmiechem na ustach.-Sie wie sie” –odparł zbawca Białegostoku, Duke Nukem,
      ostatni z kondotierów...”
    • inks Re: Napiszmy powieść 01.10.02, 09:04
      Duke i Julia wyszli ze sklepu na plac przed kościołem farnym. Wiatr niósł
      kropelki wody z fontanny tryskającej naprzeciwko budynku dawnego cekhauzu.-„ I
      tu też” pomyślał smutno Duke patrząc na kilku meneli, którzy wspinali się po
      schodach na szczyt zjeżdżalni wijącej się kretą serpentyną wokół elipsowatej
      niecki wypełnionej wodą.-„Dawaj kurwa, dawaj!!!”-krzyczał do kumpli ociekający
      wodą osobnik, przytrzymując się pionowego słupa zwieńczonego posągiem rycerza
      na koniu. Woda wypływająca z miecza strzelała pod ciśnieniem w górę.. –„Na
      szczęście zdejmują to na zimę”- powiedziała Julia wskazując głową rynnę
      zjeżdżalni.

      -„Patrzcie kto idzie !”-wrzasnął nagle koleś w fontannie!-„Szacuneczek panie
      Duke!!! Dawno pana nie było. Mówili, żeś pan zaginął w Moroko”. „Chyba w
      Maroko”-mruknął do siebie Duke-„Kłamali!”-rzucił w stronę postaci ociekającej
      woda.

      Po lewej ich oczom ukazał się telebim z reklamą jakiegoś filmu. „POGANIN”-
      wielkie litery migotały na ekranie na zmianę z sekwencjami z filmu.-„Wiesz, to
      chyba będzie ekranizacja tych pamiętników, które znaleźli rok temu..”-
      powiedziała Julia-„Ach tak, coś słyszałem. Chodzi o pamiętniki MieszkaI...?
      Chyba o te...”-Duke nie był jednak do końca pewien.

      Minęli kino, kościół i ruszyli w stronę parku. – Mogliby to wreszcie
      odbudować ”-pomyślał Duke patrząc na wypalone zgliszcza hotelu zniszczonego na
      początku wieku przez agentów nadzoru budowlanego.-„ To ich przywiązanie do
      histori....”-Duke skrzywił się z niesmakiem....

      "Wiśnia" na ławce smakowała rewelacyjnie.Była lekko kwaskowata i przyjemnie
      szczypała w podniebienie...

      „Dobry wieczór. Zapraszamy”-powitał ich ubrany w śnieżnobiały garnitur
      bramkarz. Na klapach marynarki połyskiwało niebieskawe
      logo „Herkulesów”. „Kanapuszki, drynio. Proszę się częstować”-rzucił drugi z
      nich, wskazując stół z przekąskami i alkoholami stojący w głębi holu.-„Firma
      stawia..ale najpierw zapraszamy do kasy i do szatni”-„Dzięki”-powiedzieli.
      niemal jednocześnie Julia i Duke.

      „Boże, to Duke”-usłyszeli za swoimi plecami kiedy przekraczali próg klubu.-„Ci
      Państwo nie płacą za wstęp”-krzyknął któryś z bramkarzy do dziewczyny
      sprzedającej bilety.-„Miłej zabawy”-powiedziała ziewając przeciągle blondwłosa
      piękność, kiedy Duke i Julia wyciągnęli przed siebie ręce. Chwilę później
      fosoforyzujące maczugi ozdobiły ich nadgarstki”. „Umda, dumda, umda, dumda”-
      dyskoteka dudniłą transem. „To co?-do boju!”-powiedział Duke patrząc z
      uśmiechem na Julię.-"Ano do boju panie Duke"-odrzekła Julia wyjmując z torebki
      małe, okrągłe lusterko....

    • inks Re: Napiszmy powieść 01.10.02, 11:37
      Przekąsili. Wypili po drinku.-„Cholera, lepiej nie mieszać, ale co tam!”-Duke
      odstawił szklankę na stół, pomiędzy pucharki z syntetycznym kawiorem. Wziął
      Julię za ręke i poszli w stronę muzyki. Na schodach przecisneli się przez
      tłumek oblegający automat z narkotykami. „Chciałem trawki, a dał mi syntę!!!”-
      żalił się jakiś ogolony na łyso artysta młodej lasce ubranej w srebrny
      kombinezon...”, ale chwilę później nie słyszeli już żadnych rozmów. Zanurzyli
      się w magicznym akwarium, które wypełniały pulsujące światła, hologramy i
      dźwięki...

    • inks Re: Napiszmy powieść 02.10.02, 09:38
      Nad ranem nieprzytomni ze zmęczenia pojechali do mieszkania Julii, żeby się
      złapać trochę snu. Podczas, gdy Julia brała prysznic Duke poszedł do kuchni,
      żeby zaparzyć herbatę. Kiedy Julia wyszła z łazienki Duke spał z głową opartą
      na stole, pomiędzy ekspresem do kawy i stosem paczek z prezentami, które
      otrzymali do kierowcy taksówki-jego kompania miała kolejną akcje promocyjną.
      Obiecali jeszcze dać nowy telewizor, ale kurier miał go dostarczyć dopiero
      wieczorem. Julia obudziła Duke’a i zaprowadziła go do sypialni. Zdążyła
      poprosić domowy komputer o budzenie o 17.30 i po chwili oboje zasnęli kamiennym
      snem. Podobnie jak kondory, które uspokojone powrotem Julii przycupnęły na
      przewodach pobliskiej linii wysokiego napięcia jak nuty na pięciolinii.

      „Julia, pora wstawać”-powiedział komputer i włączył delikatną muzykę: „ już
      jest 17.30-przypomnę się za pięć minut”-„Za dziesięć”-poprosiła Julia zaspanym
      głosem.-„Dobrze,za dziesięć”, odrzekł cyfrowy zarządca jej 7 pokoi i 2
      łazienek. Zdrzemnęła się... Dopiero połączone siły komputera i Duke’a, który
      przeciągle zawodził w łazience pomogły Julii ostatecznie wyrwać się z objęć
      Morfeusza.

      Przy śniadaniu ostatecznie ustalili co powinni dalej robić. Wezwali taksówkę i
      pojechali do radia. Taksówkarz próbował im wcisnąć robota kuchennego, ale
      Julia kazała go sobie wysłać na adres domowy.-„Korporacje znowu prowadzą jakąś
      wojnę o klienta”- pomyślała Julia, kiedy szli w stronę oliwkowych zabudowań.

      Studencka Rozgłośnia Radiowa „CZAD” głosił neon płonący na zielono nad wejściem
      do budynku. Duke nacisnął dzwonek. Otworzył im młody chłopak w granatowych
      spodniach, koszuli z pagonami i czapce ze złotym otokiem. Widocznie był tutaj
      portierem: „W czym mogę pomóc?”, zapytał, patrząc podejrzliwie na Duke’a- „
      Chcieliśmy rozmawiać z szefem”-głos Duke’a był stanowczy i nie znoszący
      sprzeciwu. „Umawiał się pan wcześniej?”-„Nie, ale pan redaktor z pewnością
      znajdzie dla mnie chwilę”. „Skoro pan tak twierdzi...”chłopak podszedł do
      swojego kontuaru i nacisnął guzik interkomu.-„Ktoś do pana, szefie. Pan
      Duke...i....”-„Julia. Mam na imię Julia” wybawiła go z opresji Julia-„....i
      pani Julia”.-„Niech wejdą”-powiedział ktoś cichym szeleszczącym głosem, który
      dobiegł z głośnika interkomu. _”Proszę za mną”-portier ruszył w stronę ukrytego
      w głębi holu korytarza. –„Dziękuję. Wiem jak się tam idzie”- odparł Duke.

      Miękka wykładzina tłumił ich kroki, kiedy mijali szereg drzwi prowadzących do
      pomieszczeń rozgłośni. Na jednych z nich połyskiwał spora mosiężna tablica
      z napisem „Dyrektor”. Duke zapukał i wszedł puszczając przodem Julię. –
      „Dobry wieczór, panie dyrektorze” powiedział sucho Duke do starca wciśniętego
      w skórzany fotel stojący za gigantycznym biurkiem. Nad siwą głową widniał
      portret przedstawiający jakiegoś nadętego jegomościa w gronostajach. –„Pewnie
      nowy rektor”, pomyślał Duke...-„To znowu ty, mówili, że nie żyjesz, wycedził
      staruch”-„Tak. Ja. U pana, jak widzę bez większych zmian. Dodajmy: jak zwykle
      bez większych zmian”- Duke uśmiechnął się ironicznie... „Do czego pijesz?”-
      Dyrektor studenckiej rozgłośni wyraźnie poczerwieniał na twarzy”-„Spokojnie,
      dziadku, powiedział Duke i poprawił pasek laserowej strzelby....”Pozwolisz mi
      przeczytać na antenie kilka komunikatów i po sprawie” –powiedział Duke i
      przewiesił sobie broń na drugie ramię”._”Widzę,że nie zamierzasz pisać do mnie
      w tej sprawie podania”-powiedział starzec. –„Nie bardzo” –powiedział Duke
      uśiechając się lekko. Przez chwilę mierzyli się spojrzeniami. Po chwili
      dyrektor spuścił oczy i potarł policzek kościstą dłonią- „Pani Krystyno,
      pozwoli pani do mnie”-zwrócił się niewidocznego mikrofonu wbudowanego w
      biurko. –Po chwili szurając nogami do pokoju weszła otyła kobieta opatulona
      chustką: „Ależ mi dzisiaj głowa boli, a jak kręci w stawach!!!...” zaczęła,,
      ale urwała, kiedy zauważyła Juli,ę i Duke’a –Pani Krystyno, zaprowadzi pani
      państwa do reżyserki. Mają do przekazania kilka wiadomości naszym słuchaczom”-
      „ A co z ramówką”- pani Krystyna miała w oczach przerażenie.-„Wykonać!”-
      powiedział dyrektor i wskazał brodą drzwi.

      W reżyserce było gorąco. Duke rozpiął kurtkę. „A teraz, moi drodzy, Deejay
      Stiopa i najnowszy przebój tego lata „Nasz pierwyj raz”. A swoją drogą, co to
      się będzie działo w ten weekend na Placu Czerwonym, co to się będzie
      działo!!!!!...”-ciągnął podekscytowany spiker. –Musi używać modulatora i
      przyśpieszacza”-pomyślał Duke patrzac na zwiędłe usta osobnika, który siedział
      po drugiej stronie szyby i ślinił się do mikrofonu.-„To niemożliwe, żeby w tym
      wieku miał taki młody głos”.....










    • inks Re: Napiszmy powieść 03.10.02, 09:42
      „Przerywamy audycję. Na naszej antenie pojawi się niespodziewany gość, pan
      Duke..”- .Max odwrócił głowę od monitora i popatrzył w sufit swojego bunkra-„No
      Duke, nareszcie wziąłeś się do roboty” rzucił w stronę fresku-kopii „Stworzenia
      świata” zdobiących sklepienie jego kryjówki”...w głośniku ukrytym w suficie
      coś zaszeleściło, zachrobotało i na antenie rozgłośni pojawił się Duke _”Fajne
      sitko”-chyba jeszcze nie wiedział, ze jest na fonii -„....co już? No dobra, to
      zaczynam”-Duke lekko chrząknął. Max wydał komendę komputerowi: „Głośniej” –
      „...ciekawe co nam powiesz, Duke...”...

      -„Witam wszystkich mieszkańców tego niespokojnego miasta. Nazywam się Duke
      Nukem. Niektórzy znają mnie jako Jana Trzy Fazy, dla innych więcej mówi imię
      Elbazyl, jeszcze inni mogą pamiętać muzykę, którą tworzyłem z zespołem Hala
      Pomp.... Chcę wam opowiedzieć o paru istotnych sprawach... Kilka dni temu
      wylądowali w naszym mieście komandosi zachodniej grupy kontrolno-
      inspekcyjnej „Stet”, przysłani tu przez Junię. Jak widzicie Junia nia zapomina
      o swoich dzieciach. Nawet tych najbardziej niepokornych i zbuntowanych. Z tego
      co wiem, mają sprawdzić gdzie podziały się te miliardy „dwunastek” które
      przydzielili naszemu miastu w ramach programu „STOKSTAR”. To jest oficjalny
      powód ich wypadu na nasze tereny. I rzeczywiście- ich jednostki już sprawdzają
      papiery w urzędach i prowadzą wiele innych działań. Jakich-możemy się tylko
      domyślać. Na pewno sprawdzają banki danych, archiwa, przekopują się przez
      zapisy operacji finansowych w bankach i , jak sądzę, już udali się w pościg za
      kilkoma radnymi i urzędnikami.

      Część z was już wie-że prezydent, marszałek i członkowie sejmiku i rady miasta,
      wojewoda i pracownicy ich aparatu czmychnęli z miasta. Już wkrótce porządku na
      ulicach zaczną pilnować komandosi Junii. To kwestia godzin. Jednak oprócz
      oficjalnych powodów ich „wizyty” są też takie, których można się łatwo
      domyślić. Chcą nas znowu przekonać, żebyśmy się włączyli do Junii. To stara
      śpiewka; Będą nas znowu kusić, obiecywać nadania gruntów we Francji i obu
      Amerykach, trybuty i daniny. Bądźcie czujni!!! Junici chcą jednego-dostępu do
      Bramy . Już wkrótce się przekonają, że są rzeczy których nie można kupić!!!


      Duke, alias Elbazyli przerwał na chwilę, wziął głęboki, mocny oddech i z
      głośnika rozległ się dalszy ciąg jego manifesta....

      „...Rada Starych Białostoczan, czyli dobrze wam znany Tajny Komitet Śledzi
      postanowiła zaapelować do was o pomoc. W pierwszej kolejności musimy ustanowić
      w Wolnym Mieście nowe władze. Proponujemy, żeby przejściowo funkcje
      alternatywnego Prezydenta sprawował Święty Starzec, ProtoAntoni. Znacie jego
      dokonania. Znacie jego poglądy i osiągnięcia w walce z władzami narzuconymi nam
      przez Megalotonów z Warszawy. Jeśli chcecie mu pomóc, macie pytania,
      propozycje i uwagi-zgłaszajcie się na jego portal www.protoantoni.stok.pl. Tam
      poznacie wszystkie niezbędne szczegóły. Powtórzcie znajomym adres
      ProtoAntoniego-drogą eleketro dowiecie się więcej niż mógłbym teraz powiedzieć.
      Bądźcie dzielni!!! I czekajcie na nasze symsy!!!

      To tyle na dzisiaj. Pozdrawiam Białystok. Wasz Duke...”-w radiu zaległa długa
      cisza, którą po paruminutach przerwał dżingiel z reklamą rozgłośni...”Nieźle,
      całkiem nieźle panie Duke”-westchnął Max...






    • inks Re: Napiszmy powieść 03.10.02, 11:35
      Duke ściągnął słuchawki i wyszedł ze studia zostawiając za sobą zdumionego
      spikera i realizatora programu, który siedział osłupiały nad konsolą.

      „Mój Boże, Duke, co ty wygadywałeś? Święty Starzec-rozumiem, tego znam, ale z
      tym Tajnym Komitetem Śledzi chyba przesadziłeś”- bzyczała do niego rozeźlona
      Julia kiedy szli korytarzem wychodząc z pomieszczeń Rozgłośni
      Studenckiej „Czad”. –„No a co? Miałem powiedzieć, że to wszystko mój pomysł?”-
      Duke tłumaczył się Julii, ale w głębi ducha nie miał poczucia winy.-„Tak czy
      owak: klamka zapadła ”-powiedział do niej, kiedy szli w kierunku postoju
      taksówek.

      Kierowca otworzył im z uśmiechem drzwi i wręczył koperty
      wypełnione „dwunastkami”-Julia spojrzała pytająco na szofera-„Promocja taka-
      zamiast wozić za darmo, jak inni, nasza firma płaci klientom żywą gotówką za
      każdy kurs”- wyjaśnił człowiek w kombinezonie z wielkim numerem telefonu na
      plecach.-„A to chyba, że tak”-odrzekła Julia sadowiąc się obok Duke’a na
      tylnym siedzeniu.-„Do lasu na Pietraszach”-polecił Duke kierowcy , który w
      międzyczasie włączał poszczególne moduły fiskalno-kontrolne umieszczone na
      desce rozdzielczej. „Się robi szefie. Tylko te junijne puszki ustawię. Wiecznie
      szwankują...”- po chwili taksówka uniosła się w powietrzu i poszybowała na
      północ nad miastem.

    • inks Re: Napiszmy powieść 04.10.02, 08:33
      Kierowca wzbił się dość wysoko, tak, aby uniknąć zderzenia z jedną z kilkuset
      wież kościołów i cerkwi górujących nad miastem i skierował się w kierunku
      kominów dawnej elektrociepłowni, w której mieściło się teraz muzeum historii
      naturalnej. Nad lasem obniżył lot. Duke udzielał mu wskazówek, bo taksówkarz
      nie znał dokładnie tej okolicy. Rzadko tu bywał. Wylądowali u stóp wzgórza, z
      którego rozpościerał się widok na całe miasto. Poprosili kierowcę, żeby na nich
      poczekał-„OK. Skoczę na grzybki, może coś się nazbiera” –był wyraźnie
      zadowolony z dobrego kursu.
      Resztę drogi przeszli pieszo. Leśną dróżką dotarli do niewielkiej ekochatki
      schowanej w drzewach, w której Duke spodziewał się zastać Świętego Starca.
      Pomimo jesiennej pory nad kwiatami, które porastały brzegi cicho szemrzącego w
      pobliżu strumyka unosiły się połyskujące tęczowo kolibry.-„Sam je wyhodował”-
      szepnął Duke do Julii. Zbliżyli się do drzwi domu. „ Jestem w Supraślu”-głosiły
      koślawe litery na kartce przypiętej pineską do framugi. –„No tak, będziemy go
      teraz ganiali po całym województwie”-powiedziała Julia pocierając nerwowo
      nos...Rozejrzała się dookoła...- „Posiedźmy tu chwilę. Tak tu ładnie.-czuję się
      trochę zmęczona”-„Czemu nie”odparł Duke. Jesienne słońce prześwitywało przez
      świerki. Przycupnęli na ławce przylegającej do ściany domu. „Fajnie. Nieźle
      się tu urządził”-mówił Duke patrząc na kolejny objaw genetycznych uzdolnień
      Świętego: wielki, kolorowy motyl siedział na ścieżce prowadzącej do strumyka
      wolno wachlując skrzydłami.- „Bardzo fajnie”-Julia oparłą mu głowę o ramię.
      Objął ją i pocałował. _”Bardzo mi Ciebie brakowało”-wyszeptał dotykając ustami
      jej włosów, policzków, czoła...”Mi Ciebie też”-szepnęła Julia. Duke drżacymi
      palcami rozpiął sprzączki prztrzymujące bojową kamizelkę. Zsunęła się gdzieś
      za ławkę...„Jesteś taka śliczna” szepnął do Julii gładząc jej jasne włosy.-„Tak
      bardzo...ale tego zdania już nie dokończył.. Wirująca coraz szybciej i
      szybciej karuzela pożądania uniosła ich daleko, ponad zapach kwiatów i zieleń
      łąki i blask słońca.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka