mammaja
11.11.06, 12:23
Mialam nie pisac o wyborach, ale nie moge sie powstrzymac od kilku uwag na
temat "zblokowanych komitetow wyborczych". Wiadomo kto i po co to wymyslil,
tymczasem, jak zwykle kij ma dwa konce. Na moim terenie powstaly cztery
komitety wyborcze, ktore "sie zblokowaly". Wystawily maksymalna ilosc
kandydatow, wychodzac z zalozenia, ze nawet najslabszy kandydat ma kilkanascie
osob rodziny i sasiadow, ktorzy na niego zaglosuja.Wszystko po to, aby po
zblokowaniu przykroczyc owe 5%. Ludzie kandydujacy z tych list i (zapewne)
glosujacy na nich nie maja wcale swiadomosci, ze sa ofiarami jednej osoby,
ktora juz dwu czy trzykrotnie odwolywana ze stanowiska w zarzadzie, uporczywie
chce tam sie znalezc, dla sobie tylko wiadomych interesow. Argumenty
kandydatow typu "jestesmy waszymi sasiadami" smiesza mnie niepomiernie, bo
wszak wiadomo ze kandydowac do wladz samorzadowych moze tylko mieszkaniec
danego terenu (dzielnicy, gminy, czy miasta w zaleznosci od szczebla
wybieranych). Rowniez sa osoby, ktore podpisuja sie jako bezpartyjne i
rzeczywiscie niemi sa, ale zaliczyly poprzednio po trzy partie i nikt ich juz
nie chcial na swoja liste. Smutne to, ale uczulam - zwracajcie uwage z kim
"zblokowany" jest wasz kandydat. Informacja jest dostepna w lokalach
wyborczych na spisach kadnydatow.