Gość: Poszkodowany
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
12.10.05, 22:17
Może w ten sposób mój skromny głos dotrze do naczelnej "GW", pani
Gąsiorowskiej, która jakoś nie może znaleźć chwili czasu nawet na telefoniczny
kontakt. 6 bm. niejaki Tomasz Rożek pomieścił był w w/w dzienniku notatkę
"Dezinformacja za 2 złote", w której przedstawił był w niesprawdzonym świetle
garść domysłów o mojej firmie, z których tylko jeden okazał się prawdziwy.
Produkuję mianowicie zafoliowane rozkłady jazdy miejskiej komunikacji, które
dostępne są w kioskach (poza "Ruchem"). Jedna pani kupiła kilka takich, jeden
z nich był z błędami, co uczciwie przyznałem w piśmie do redakcji. Pani owa
nie chciała słuchac przeprosin i oferty, że zaraz jej się wymieni na właściwy
jeno wykrzyczała, że poleci z tym do prasy. I poleciała! Do "Wyborczej", gdzie
ochoczo przyjął ją T.Rożek. Napsiał to, co mu naopowiadała. Niby fajnie, że
ujął się za nieszczęsną pokrzywdzoną, tyle tylko że napłótł głupot, których
wyjaśnienie, mojego skromnego autorstwa, leży do dziś w redakcji. I tu mam
pretensję, że dziennika ma w nosie po pierwsze: dotkniętego niesłuszną krytyką
obywatela a po drugie - Prawo Prasowe, które wyraźnie nakazuje opublikowanie
wyjaśnienia w terminie do 7 dni! Pani Redaktor Naczelnej nie było stać nawet
na kurtuazyjny telefon żeby powiedzieć, żebymk się na przykład kazał wypochać
trocinami! Wobec tego - postanowiłem jak na wstępie: w sądowym pozwie
proprosezę dodatkowo o przeprosiny za stek kłamstw, które ukazały się na
szacownych łamach! Może to wreszcie dotrze do pani Gąsiorowskiej?
Michał Piekarek, właściciel firmy "MIAU" (Mała Usługowa Agencja Informacyjna"