morfeusz_1 Re: Dobranoc Białostotczanie 20.01.06, 00:17 Cześć Robaczki i Dobranoc... Z DRZEWCEM Jacek Kleyff O WYTRZYMAJ STERANA I SŁABA, RACZ WYBACZYĆ TYM WSZYSTKIM , CO Z CIEBIE, MIEJ W OPIECE NAS WSZYSTKICH, NAS WSZYSTKICH MIEJ W OPIECE NAS WSZYSTKICH I SIEBIE, Z DRZEWCEM CO LEDWIE TKWI ZAMIAST MASZTU LATA MKNĄ LUDZIE WCIĄŻ BEZ SWYCH ŻAGLI BIORĄ WDECH, ALE ZNÓW SZANS NIE MAJĄ BY DOGONIĆ SWÓJ CZAS KTÓRY NAGLI JAK TU ŻYĆ, ŻEBY ZNÓW NIE MIEĆ ŻALU MÓWIĆ: TAK, JEŚLI TO ŻADEN WYCZYN ZABRAKŁO NAM SWADY DZIŚ I LOKALU BO ZAJĘTY PRZEZ ŻALÓW TYCH SETKI PRZYCZYN TRUDNO JEST WIERZYĆ WCIĄŻ SWYM MARZENIOM KTÓRE TRWAJĄC TAK NUDNE SIĘ STAJĄ TRUDNO JEST SIEBIE OT TAK PRZESKOCZYĆ GDY POPRZECZKĘ PO SKOKU STRĄCAJĄ NIE WIESZ JAK SPROSTAĆ, GDY NIC NIE PROSTE POJĄĆ TO SKORO KTOŚ Z DOBRYCH CHĘCI OBIETNICE SWE TUŻ PRZED ROZDANIEM POPĘCZKOWAŁ I ŁEB IM UKRĘCIŁ CIESZY SIĘ DZIŚ TWYM ZAUFANIEM MŁODA BRAĆ Z HIGIENICZNYM UŚMIECHEM CO PRZEMAWIA JAK SAMO MÓWIENIE A GDY ŻRE TO JEST JEDYNYM BEBECHEM KULOM NIE KŁANIASZ SIĘ W SWOJEJ WALCE SCHYLISZ ŁEB ZA DWA, LUB ZA SEZON KANONADA SERDELKÓW I SZMALCU ARTYLERIA SZYKUJE SALCESON O WYTRZYMAJ STERANA I SŁABA RACZ WYBACZYĆ TYM WSZYSTKIM, CO Z CIEBIE MIEJ W OPIECE NAS WSZYSTKICH, NAS WSZYSTKICH MIEJ W OPIECE NAS WSZYSTKICH I SIEBIE MIEJ W OPIECE NAS WSZYSTKICH, NAS WSZYSTKICH JEŚLI SAMA NIE JESTEŚ W POTRZEBIE Odpowiedz Link Zgłoś
morfeusz_1 Re: Dobranoc Białostotczanie 21.01.06, 01:12 Papapapapapapapapapapapatki Dobranoc .... Ain't No Cure For Love Leonard Cohen I loved you for a long, long time I know this love is real It don't matter how it all went wrong That don't change the way I feel And I can't believe that time's gonna heal this wound I'm speaking of There ain't no cure, There ain't no cure, There ain't no cure for love I'm aching for you baby I can't pretend I'm not I need to see you naked In your body and your thought I've got you like a habit And I'll never get enough There ain't no cure, There ain't no cure, There ain't no cure for love There ain't no cure for love There ain't no cure for love All the rocket ships are climbing through the sky The holy books are open wide The doctors working day and night But they'll never ever find that cure for love There ain't no drink no drug (Ah tell them, angels) There's nothing pure enough to be a cure for love I see you in the subway and I see you on the bus I see you lying down with me, I see you waking up I see your hand, I see your hair Your bracelets and your brush And I call to you, I call to you But I don't call soft enough There ain't no cure, There ain't no cure, There ain't no cure for love I walked into this empty church I had no place else to go When the sweetest voice I ever heard, whispered to my soul I don't need to be forgiven for loving you so much It's written in the scriptures It's written there in blood I even heard the angels declare it from above There ain't no cure, There ain't no cure, There ain't no cure for love There ain't no cure for love There ain't no cure for love All the rocket ships are climbing through the sky The holy books are open wide The doctors working day and night But they'll never ever find that cure, That cure for love ________________________ Na miłość nie ma lekarstwa Kochałem cię tak długo, że To jest napewno miłość Nie ma znaczenia dlaczego To wszystko się popsuło I nie wierzę, by czas uleczyć mógł Tę ranę, na którą się skarżę Na miłość nie ma, na miłość nie ma Na miłość nie ma lekarstwa Tęsknię za tobą aż do bólu Nie będę udawał, że nie I chcę oglądać nago Ciało i myśli twe Weszłaś mi w zwyczaj i nigdy Przenigdy mi ciebie nie starczy Na miłość nie ma, na miłość nie ma Na miłość nie ma lekarstwa Na miłość nie ma lekarstwa Na miłość nie ma lekarstwa Rakiety w niebo wciąż się pną Szeleszczą karty świętych ksiąg Doktorzy ślęczą dzień i noc Lecz nie znajdą nigdy go Tego lekarstwa Nie ma napoju ani proszku Nic tak czystego się nie znajdzie Żeby być mogło tym lekarstwem Ja widzę ciebie w metrze I widzę w autobusie Widzę, że leżysz przy mnie I widzę, jak się budzisz Widzę twoją dłoń i włosy Szczotkę i bransoletki I wołam cię, lecz chyba Nie dosyć delikatnie Na miłość nie ma, na miłość nie ma Na miłość nie ma lekarstwa Wszedłem do pustego kościoła Nie miałem dokąd pójść Najsłodszy głos wyszeptał tam Mej duszy kilka słów Nie potrzebuję wybaczenia Że tak cię kocham wciąż Jest zapisane w księgach Jest zapisane krwią I nawet aniołowie Stwierdzili to wyraźnie Na miłość nie ma, na miłość nie ma Na miłość nie ma lekarstwa tłumaczenie Maciej Zembaty Odpowiedz Link Zgłoś
morfeusz_1 Re: Dobranoc Białostotczanie 22.01.06, 00:30 Hej Ty przekład Tomasz Beksiński Hej Ty! Samotny, tam na zewnątrz, w zimnie Starzejesz się. Czy czujesz, że jestem? Hej Ty! Stoisz w przejściu Ze swędzącymi stopami i gasnącym uśmiechem Czy czujesz, że jestem? Hej Ty! Nie pozwól im pogrzebać światła Nie poddawaj się bez walki Hej Ty! Tam na zewnątrz, samotny Siedzisz nago przy telefonie Czy chcesz mnie dotknąć? Hej Ty! Z uchem przy Murze Czekając na kogoś, kto by oddzwonił Czy chcesz mnie dotknąć? Hej Ty! Czy pomożesz mi przenieść ten kamień Otwórz swe serce. Przybywam do domu. Ale to było tylko złudzenie Jak widzisz, Mur był zbyt wysoki Nieważne, jak by próbował, nie będzie mógł się wydostać A robaki zeżrą jego umysł Hej Ty! Tam, na ulicy Robisz to, co Ci kazali, czy możesz mi pomóc? Hej Ty! Tam, poza Murem Tłukący butelki w korytarzu! Czy możesz mi pomóc? Hej Ty! Nie mów, że nie masz już w ogóle szans Stoimy razem, rozdzieleni upadniemy. Odpowiedz Link Zgłoś
morfeusz_1 Re: Dobranoc Białostotczanie 22.01.06, 22:36 Dobranoc Ciepłej Nocki życzy Wam Morfi :)) Stary album ______________ Autorzy: słowa: Irek Wójcicki muzyka: W. Iłowski Czasami nocami, gdy bijesz się z myślami, Że jakoś nie masz w życiu szczęścia, Cicho - nie budząc żony - po album zakurzony, Sięgasz, by ujrzeć stare zdjęcia. Czujesz jak ci wiatr burzy włosy, Znowu słyszysz schrypnięte głosy, W ustach kuflowego piwa masz smak, Ze znajomych twarzy pył ścierasz, Chociaż nie wiesz gdzie oni teraz, Wszyscy ci, z którymi związał cię szlak, Łaj, łagadam daj... Te świty, kobity, kieliszek niedopity, Iluż tych ludzi się poznało, Tu obiad w mlecznym barze, tam wieczór przy gitarze, Tak wiele tego a wciąż mało. Nie szkodzi, że młodzi po górach nie chcą chodzić, Że nikt już śpiewać nie potrafi, Ty patrząc w tamte twarze, wiesz, że nic nie wymaże, Wspomnień zaklętych w fotografii, Czujesz jak ci wiatr burzy włosy, Znowu słyszysz schrypnięte głosy, W ustach kuflowego piwa masz smak, Ze znajomych twarzy pył ścierasz, Chociaż nie wiesz gdzie oni teraz, Wszyscy ci, z którymi związał cię szlak, Łaj, łagadam daj... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
morfeusz_1 Re: Dobranoc Białostotczanie 24.01.06, 00:18 Erotyk prosty Daj ciepło Twoje daj kształt twarzy A włosy moje do ust przytul Pieśń jaką znasz najstarszą zanuć Nie słowem lecz dłońmi pytaj Weź oczy daję w nich pragnienie Mych ramion weź przystań cichą Weź potu zapach a z rąk drżenie Jak z talii kart mnie wyczytaj Wejdź we mnie falą wpłyń wpłyń we mnie Pod serce dojdź aż do krzyku Krwi potem spokój wróć znużeniem Półsennie niech płynie w żyłach I dłonie nasze spleć w sytości Posłuchaj jak cisza rośnie Wiesz sporo czasu do jasności Czekajmy niech wpierw noc zaśnie sł.Wojciech Bellon Odpowiedz Link Zgłoś
morfeusz_1 Re: Dobranoc Białostotczanie 25.01.06, 00:17 Właśnie tak dobranoc Gdzie diabeł dobranoc mówi do ciotki Gdzie w cichej niezgodzie przyszło nam żyć Na piecu gdzieś mieszkają plotki Wychodzą na świat, gdy chce im się pić Niewiele im trzeba,żywią się nami Szczęśliwą miłością, płaczem i snem Zwyczajnie, ot przychodzą drzwiami Pospieszne jak dym i lotne jak cień Gadu,gadu,gadu Gadu,gadu,gadu nocą... Baju,baju, baju Baju,baju,baju w dzień. Gadu,gadu,gadu Gadu,gadu,gadu nocą... Baju,baju, baju Baju,baju,baju w dzień. Gdzie wdowa do wdówki mówi - kochana ... Gdzie tu rękawiczka czeka na mysz Gdzie każdy ptak zna swego pana Tam wiedzą - Co jesz,co pijesz,gdzie śpisz. Gdy noc na miasteczko spada jak sowa Splatają się ręce takich jak My I strzeże nas księżyca owal, by żaden zły wilk Nie pukał do drzwi A potem siadamy tuż przy kominku I długo gadamy, że to, że sio... Tak samo, jak ten tłum na rynku Pleciemy co kto.. Kto kiedy... Gdzie kto... Gadu,gadu,gadu Gadu,gadu,gadu nocą... Baju,baju, baju Baju,baju,baju w dzień. Gadu,gadu,gadu Gadu,gadu,gadu nocą... Baju,baju, baju Baju,baju,baju w dzień. Odpowiedz Link Zgłoś
morfeusz_1 Re: Dobranoc Białostotczanie 29.01.06, 22:41 Jeśli wola Twa L.Cohen Jeśli wola Twa to umilknę znów i uciszę głos tak jak kiedyś już I w milczeniu tym będę czekał aż znowu wezwiesz mnie jeśli wola twa Jeśli wola Twa prawdą zabrzmi głos i z Kalwarii tej pieśń zaśpiewam swą I z Kalwarii tej modły w górę wzniosą się Jeśli wola Twa zaśpiewam pieśń Jeśli wola Twa jeśli wybór masz rzekom wodę daj wzgórzom radość daj Litościwy bądź dla płonących w piekle serc jeśli wola Twa to ulecz je I mocniej nas zwiąż i bliżej weź w wojennym rynsztunku wszystkie dzieci twe W świetlistych łachmanach gotowe na kaźń i zakończ tę noc jeśli wola Twa jeśli wola Twa tłumaczenie Maciej Zembaty Odpowiedz Link Zgłoś
morfeusz_1 Re: Dobranoc Białostotczanie 31.01.06, 00:40 Dobranoc >Ne me quitte pas< __________________ Ne me quitte pas Il faut oublier Tout peut s'oublier Qui s'enfuit déjŕ Oublier le temps Des malentendus Et le temps perdu A savoir comment Oublier ces heures Qui tuaient parfois A coups de pourquoi Le coeur du bonheur Ne me quitte pas Ne me quitte pas Ne me quitte pas Ne me quitte pas Moi je t'offrirai Des perles de pluie Venues de pays Oů il ne pleut pas Je creuserai la terre Jusqu'aprčs ma mort Pour couvrir ton corps D'or et de lumičre Je ferai un domaine Oů l'amour sera roi Oů l'amour sera loi Oů tu serm reine Ne me quitte pas Ne me quitte pas Ne me quitte pas Ne me quitte pas Ne me quitte pas Je t'inventerai Des mots insensés Que tu comprendras Je te parlerai De ces amants-lŕ Qui ont vu deux fois Leurs coeurs s'embraser Je te raconterai Uhistoire de ce roi Mort de n'avoir pas Pu te rencontrer Ne me quitte pas Ne me quitte pas Ne me quitte pas Ne me quitte pas On a vu souvent Rellir le feu De l'ancien volcan Qu'on croyait trop vieux Il est paraît-d Des terres brűlées Donnant plus de blé Qu'un meilleur avril Et quand vient le soir Pour qu'un ciel flamboie Le rouge et le noir Ne s'épousent-ils pas Ne me quitte pas Ne me quitte pas Ne me quitte pas Ne me quitte pas Ne me quitte pas Je ne vais plus pleurer Je ne vais plus parier Je me cacherai lŕ A te regarder Danser et sourire Et ŕ t'écouter Chanter et puis rire Laisse-moi devenir L'ombre de ton ombre Uonibre de ta main Uombre de ton chien Ne me quitte pas Ne me quitte pas Ne me quitte pas Ne me quitte pas * Nie opuszczaj mnie ________________ Nie opuszczaj mnie Każda moja łza Szepcze, że co złe Się zapomnieć da Zapomnijmy ten utracony czas Co oddalał nas Co zabijał nas I pytania złe I natrętne tak Jak? Dlaczego? Jak? Zapomnijmy je Nie opuszczaj mnie... Nie opuszczaj mnie... Nie opuszczaj mnie... Nie opuszczaj mnie... Ja deszczowym dniem Ci przyniosę z ziem Gdzie nie pada deszcz Pełen deszczu sznur Jeśli umrę Z chmur spłynie do Twych rąk Światła złoty krąg I to będę ja W świecie ziemskich spraw Miłowanie Twe Będzie pierwszym z praw Królem stanę się A królową Ty Nie opuszczaj mnie... Nie opuszczaj mnie... Nie opuszczaj mnie... Nie opuszczaj mnie... Ja wymyślę Ci Słowa, których sens Pojmiesz, tylko ty Z nich ułożę baśń Jak się serca dwa pokochały Na przekór ludziom złym Z nich ułożę baśń O tym królu co Umarł z żalu bo Nie mógł kochać Cię Nie opuszczaj mnie... Nie opuszczaj mnie... Nie opuszczaj mnie... Nie opuszczaj mnie... Przecież zdarza się Że największy żar Ciska wulkan co Niby dawno zmarł Pól spalonych skraj Więcej zrodzi zbóż Niż zielony maj W czas wiosennych burz Gdy księżyca cień Lśni na nieba tle I z czerwienią czerń Nie chcą rozstać się Nie opuszczaj mnie... Nie opuszczaj mnie... Nie opuszczaj mnie... Nie opuszczaj mnie Już nie będzie łez Dobrze jest jak jest Tylko taki kąt Mały kąt mi wskaż Gdzie Twój słychać śmiech Widać Twoją twarz Chcę gdy słońca krąg wzejdzie Być co dnia Cieniem Twoich rąk Cieniem Twego psa Nie opuszczaj mnie... Nie opuszczaj mnie... Nie opuszczaj mnie... Nie opuszczaj mnie... Słowa: Jaques Brel przekład: Wojciecha Młynarskiego Odpowiedz Link Zgłoś
morfeusz_1 Re: Dobranoc Białostotczanie 01.02.06, 01:03 Dobranoc Robaczki Słodkich Snów... Dużo palę ostatnio a braknie i po cudze chętnie sięgnę ręką I myślę dużo myślę choć myśli nie zawsze są dobre i piękne I brakuje mi w sobie tej siły której braku nie dostrzegałem nigdy By odrożnić racje tych co są od racji tych którzy byli wczoraj było i jest bo tkwi we mnie I niech będzie choć jutro lecz ze mną bo to wczoraj jest ważniejsze niż jutro niepewne I siedzimy przy stole ot tak Święto po co... gdy starczy bania i mówimy mówimy choć słowa tylko składają się w zdania... Wojtek Bellon Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pola Re: Dobranoc Białostotczanie IP: *.aster.pl 02.02.06, 00:26 śmierć jest czymś więcej niż te sto czy ileś dźwięków tłumów zapachów ona ona się spieszy prześcigając każdą taksówkę uśmiech czy punkt widzenia sprzedajemy i nie kupujemy niczego tak niezbędnego jak śmierć i w przeciwieństwie do koszul krawatów spodni ona jest nie do zdarcia nie panie szanowny i właśnie dlatego choć jest naturalne że odkrywca Ameryki eteru kina może mieć pretensje do powszechnej doniosłości dla mnie dla ciebie nie ma nic takiego co by miało szczególne znaczenie a więc póki jest trochę słońca i troszkę księżyca my wbrew robakom nienawidzimy śmiejemy się tańczymy śnimy Odpowiedz Link Zgłoś
morfeusz_1 Re: Dobranoc Białostotczanie 02.02.06, 01:05 Odpowie Ci Wiatr ... Bob Dylan Przez ile dróg musi przejść każdy z nas, By mógł człowiekiem się stać. Przez ile mórz lecieć ma biały ptak, Nim w końcu opadnie na piach. Przez ile lat będzie kanion ten trwał, Nim w końcu rozkruszy go czas? Odpowie Ci wiatr,wiejący przez świat Odpowie Ci,bracie tylko wiatr. Przez ile lat będzie trwał górski szczyt, Nim deszcz go na mórz zniesie dno. Przez ile ksiąg pisze się ludzki byt, Nim wolność wypisze w nim ktoś. Przez ile lat nie odważy się nikt zawołać, Że czas zmienić świat? Odpowie Ci wiatr,wiejący przez świat Odpowie Ci,bracie tylko wiatr. Przez ile lat ludzie giąć będą kark, Nie wiedząc,że niebo jest tuż. Przez ile łez,ile bólu i skarg Przejść trzeba i przeszło się już. > Jak blisko śmierć musi przejść obok nas, > Byś mógł człowiekiem się stać... Odpowie Ci wiatr wiejący przez świat I Ty swą odpowiedź rzuć na wiatr... Odpowie Ci wiatr wiejący przez świat I Ty swą odpowiedź rzuć na wiatr... Spokojnej nocy - dobranoc Odpowiedz Link Zgłoś
morfeusz_1 Re: Dobranoc Białostotczanie 02.02.06, 23:46 PIERWSZY LIST DO L.COHENA Jacek Kleyff Ja, panie Cohen, od pewnego już czasu szukam w sobie spokoju... Jak ty, świat cały, Kanadę, w trzydziestych, ja trochę później Polskę zastałem. Kraj taki sam, geografii szerokość i wilgotność powietrza, to wszystko mam, kocham tutaj i mieszkam. Ale wielka Kanada to ocean jodłowy... Nawet kiedyś przywieźli o nim film do mej szkoły A o widzianych nieszczęściach czysto śpiewać jest ciężko, zresztą ja nie mam źle; wiesz, ostatnio się staram tu być supermanem duchowym; wiesz, ostatnio tu robię za ironistę... Czasem piszę, nawet ci się pochwalę swym dwuwierszem najnowszym: ,,Darmo szkoły i szpitale głodu nie ma przecież wcale"... Gdy tak patrzę na wszystko, wszystko widzę, chcąc nie chcąc, w przyczynowym łańcuchu, coraz dalsze - na dalszym obwodzie, bliskie - blisko, a najbliższe do czucia oddechu i pulsu. tylko siebie zobaczyć nie mogę... Tylko siebie, jak nie można zobaczyć z tyłu, z lewej błotnika w martwym kącie dwóch bocznych luster co pomiędzy? - nikt nie wie. Ze ślepego ogniwa trzeba będzie się kiedyś wyłuskać jak z jajka, by wreszcie pofruwać, polatać... Stary Hindus wciąż mówi: ,,Teraźniejszość to brama wyłączna do świata" każdy ma jedną z bram tyle bram, a tyle zabitych deskami... ślepych bram rośnie stan, jak pali się lont, i lont nie wie, czy nie kończy się palić. Ja, panie Cohen, jeśli tu się wytoczę ze swej drogi na jeziora tak wielkie jak twoje, wtedy uwierz mi, Cohen, boczne lustra i oczy przestroję na najlepszą dziś drogę, już wyłącznie i tylko na wiatr, wodę, słońce i ogień. Zrozumiałem też dziś, zrozumiałem, jak jeszcze jesteśmy bezbronni, no bo tu na tej ziemi już nie znajdzie się nikt, kto by wszystko to mi udowodnił. Odpowiedz Link Zgłoś
morfeusz_1 Re: Dobranoc Białostotczanie 04.02.06, 01:29 КОНИ ПРИВЕРЕДЛИВЫЕ Włodzimierz Wysocki Вдоль обрыва, по-над пропастью, по самому краю Я коней своих нагайкою стегаю, - погоняю, - Что-то воздуху мне мало, ветер пью, туман глотаю, Чую, с гибельным восторгом - пропадаю, пропадаю! Чуть помедленнее, кони, чуть помедленнее! Вы тугую не слушайте плеть! Но что-то кони мне попались привередливые, И дожить не успел, мне допеть не успеть! Я коней напою, Я куплет допою,- Хоть немного еще постою на краю!... Сгину я, меня пушинкой ураган сметет с ладони, И в санях меня галопом повлекут по снегу утром. Вы на шаг неторопливый перейдите, мои кони! Хоть немного, но продлите путь к последнему приюту! Чуть помедленнее, кони, чуть помедленнее! Не указчики вам кнут и плеть. Но что-то кони мне попались привередливые, И дожить я не смог, мне допеть не успеть. Я коней напою, Я куплет допою,- Хоть немного еще постою на краю!... Мы успели - в гости к богу не бывает опозданий. Так что ж там ангелы поют такими злыми голосами? Или это колокольчик весь зашелся от рыданий, Или я кричу коням, чтоб не несли так быстро сани? Чуть помедленнее кони, чуть помедленнее! Умоляю вас вскачь не лететь! Но что-то кони мне достались привередливые, Коль дожить не успел, так хотя бы допеть! Я коней напою, Я куплет допою,- Хоть мгновенье еще постою на краю!... * Konie narowiste Wzdłuż urwiska, nad przepaścią, po samiutkim brzegu Konie swe nahajką smagam, popędzam! Jakoś braknie mi powietrza: piję wiatr, połykam mgłę... Czuję z w zgubnym uniesieniu, że już ginę, że już ginę! Troszkę wolniej konie moje, troszkę wolniej! Nie słuchajcie twardego bata. Lecz dostały mi się konie narowiste zbyt... I nie zdążę już żyć, i nie skończę już pieśni. Ja swe konie napoję,Zwrotkę śpiewać dokończę, Jeszcze chwilkę na samym brzegu postoję... Zginę. Zamieć mnie jak pyłek zdmuchnie z dłoni I saniami galopem powloką mnie Przejdźcie proszę w chód niespieszny, moje konie Chociaż trochę mi przedłużcie tę ostatnią drogę! Troszkę wolniej, konie moje, tr Odpowiedz Link Zgłoś
morfeusz_1 Re: Dobranoc Białostotczanie 04.02.06, 01:49 Kochani,może teraz się uda ... Konie narowiste Wzdłuż urwiska, nad przepaścią, po samiutkim brzegu Konie swe nahajką smagam, popędzam! Jakoś braknie mi powietrza: piję wiatr, połykam mgłę... Czuję z w zgubnym uniesieniu, że już ginę, że już ginę! Troszkę wolniej konie moje, troszkę wolniej! Nie słuchajcie twardego bata. Lecz dostały mi się konie narowiste zbyt... I nie zdążę już żyć, i nie skończę już pieśni. Ja swe konie napoję,Zwrotkę śpiewać dokończę, Jeszcze chwilkę na samym brzegu postoję... Zginę Zamieć mnie jak pyłek zdmuchnie z dłoni, I saniami galopem powloką mnie Przejdźcie proszę w chód niespieszny, moje konie, Chociaż trochę mi przedłużcie tę ostatnią drogę! Troszkę wolniej, konie moje, troszkę wolniej! Nie władają wami bicz i bat Lecz dostały mi się konie narowiste zbyt... I nie zdążę już żyć, i nie skończę już pieśni. Konie swoje napoję,zwrotkę śpiewać dokończę Jeszcze chwilkę na samym brzegu postoję! Zdążyliśmy: Do Boga w gości nie ma spóźnień Lecz czemuż aniołowie śpiewają takimi złymi głosami! A może to ja krzyczę koniom, żeby nie niosły tak szybko sań! Troszkę wolniej, konie moje, troszkę wolniej! Błagam, nie cwałujcie tak! Lecz dostały mi się konie narowiste zbyt.. .Skoro nie zdążę już dożyć, to może skończę choć pieśń. Konie swoje napoję,zwrotkę śpiewać dokończę Jeszcze chwilkę na samym brzegu postoję. www.interklub.com.pl/pphlogger/dlcount.php?id=bik- pl&url=www.interklub.com.pl/pl/klub/wnp/muzyka/Wysocki_Narowiste_konie.mp 3 Odpowiedz Link Zgłoś
morfeusz_1 Re: Dobranoc Białostotczanie 04.02.06, 01:53 Eh Robaczki, Dzisiaj i mnie Budda opuścił link się nie wkleił to podaję stronkę gdzie możecie w całości wysłuchać piosenki Wołodii ;) Dobranoc www.interklub.com.pl/pl/klub/wnp/wladimir_wysocki.html Odpowiedz Link Zgłoś
morfeusz_1 Re: Dobranoc Białostotczanie 05.02.06, 00:38 Dobranoc, Konie Włodzimierz Wysocki Czarne konie, czarne wichry dwa, unoszą mnie, unoszą, nie chcą wody pić, o jadło mnie nie proszą. Czy powietrza tak mi mało, czy mnie piekło zawołało, że pomykam jak na skrzydłach, wilki płosząc? Dajcie pożyć konie, dajcie, dajcie dożyć konie, na cóż bracia nam ten wieczny lot? Cóż mi za konie los nadarzył, jakby w nich palił ktoś, a ja żyłam nie dość i śpiewałam nie dość. Koniom wody by dać, śpiew dośpiewać i trwać, jeszcze dzień, jeszcze noc na wichurze by stać. Koniom wody by dać, śpiew dośpiewać i trwać, jeszcze dzień, jeszcze noc na wichurze by stać. Będzie tak, że gdzieś w pół drogi byle wiatr mnie w końcu zmiecie i zataszczą mnie na saniach, i dopalą mnie jak świecę. Ech, ty psie o diablej twarzy, nie poganiaj moich koni, daj mi chwilę, by pomarzyć, dorzuć drugą, żeby zmądrzeć. Dajcie pożyć konie, dajcie, dajcie dożyć konie, na cóż bracia nam ten wieczny lot? Cóż mi za konie los nadarzył, oba jak czarty złe, a tu dożyć się chce i dośpiewać się chce. Koniom wody by dać, śpiew dośpiewać i trwać, jeszcze dzień, jeszcze noc na wichurze by stać. Koniom wody by dać, śpiew dośpiewać i trwać, jeszcze dzień, jeszcze noc na wichurze by stać, na wichurze by stać... Jestem w porę, chwała Bogu, kto by śmiał się spóźniać w raju? Czy to anioły słychać już, jak bezradośnie mi śpiewają? Czy to może dzwonek dzwoni, pół się śmieje i pół szlocha? Czy to ja się drę i klnę, ten zaprzęg mój, te bestie dwie. Dajcie pożyć konie, dajcie, dajcie dożyć konie, na cóż bracia nam ten wieczny lot? Cóż mi za konie los nadarzył, jakby w nich palił ktoś. A ja żyłam nie dość i śpiewałam nie dość. Koniom wody by dać, śpiew dośpiewać i trwać, jeszcze dzień, jeszcze noc na wichurze by stać. Koniom wody by dać, śpiew dośpiewać i trwać, jeszcze dzień, jeszcze noc na wichurze by stać, na wichurze by stać... tłumaczenie Agnieszka Osiecka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mj77 Re: Dobranoc Białostotczanie IP: *.82-139.bia.tkb.net.pl 05.02.06, 21:14 genialny i nieprzecietny czlowiek z Ciebie morfi ktos Ty i skadzes sie wzial w ogole? Odpowiedz Link Zgłoś
morfeusz_1 Re: Dobranoc Białostotczanie 06.02.06, 01:15 Witajcie Cherubinki Serafinki Śpijcie Śpijcie i Długo Żyjcie :) [CONFITEOR] Edward Stachura Bosi na ulicach świata Nadzy na ulicach świata Głodni na ulicach świata Moja wina... Moja wina... Moja bardzo wielka wina! Zgroza i nie widać końca zgrozy Zbrodnia i nie widać końca zbrodni Wojna i nie widać końca wojny Moja wina... Moja wina... Moja bardzo wielka wina! Zagubieni w dżungli miasta - moja wina... Obojętność objęć straszna - moja wina... Bez miłości Bez czułości Bez sumienia I bez drżenia Bez pardonu wśród betonu, Na kamieniu rośnie kamień!!! Moja wina... Moja wina... Manna manna narkomanna Manna manna narkomanna Dokąd idziesz po omacku - moja wina... I nie słychać końca płaczu - moja wina... Jedni cicho upadają Drudzy ręce umywają >Coraz więcej wkoło ludzi< >O człowieka coraz trudniej< Moja wina... Moja wina... Moja bardzo wielka wina! Odpowiedz Link Zgłoś
morfeusz_1 Re: Dobranoc Białostotczanie 06.02.06, 23:54 A teraz z innej beczki ;) - morfi - pozdrawia wszystkich działaczy studenckich Korespondencja klasowa Jacek Kaczmarski Tato! Jeszcze tu nie jestem miesiąc, a już wszystko wyrozumiem, Miasto - owszem, ale w telewizji ładniej wyglądało - Każą tutaj tylko czytać, no a czytać przecież umiem Więc mnie niczym nie zastraszy ten uniwersytet cały! Klasy tak jak w szkole zbiorczej, tylko biedniej urządzone, Tak w ogóle to pieniądzem śmierdzi tutaj niespecjalnie. Tylko aula - taka hala, ale drzewem wyklejona Jak w remizie czy kościele, to wygląda trochę fajniej! Tu mnie rektor indeks dawał, a wyglądał jak ksiądz proboszcz I śpiewali jak w kościele, tak, że w ogóle - nie narzekam! Nie wiem skąd was zna ten rektor, ale mówił dużo o was, Żeście niby mnie tam u was wychowali na człowieka! Mieszkam tu w akademiku - taki hotel dla studentów, Pokój większy ciut od chlewa, ale jest nas tylko czterech. Tamtych trzech - zdechlaki jakieś, forsą więc nie chwalę się tu, Tylko sobie jeść kupuję, więc doślijcie mi papierek. W samym domu chciaż znośnie, to wieczorem niespecjalnie, Ot, wszystkiego telewizor i natryski są i pralnia! Telewizor jeszcze owszem, ale z reszty nie korzystam, Bo tu - mówię - czytać każą, a to praca przecież czysta! Zapisałem się do takich, co tym interesem kręcą, Mówią, że się to opłaca i pomaga w studiowaniu! Muszę składki płacić, chodzić na zebrania i nic więcej, Za to wezmą pod uwagę mnie przy każdym typowaniu. Mówią, że jak wytypują, to zbić można szmal niewąski, I tak samo bez kolejki można dostać tu mieszkanie! Lepsze to niż trzymać świnie, bo się nie wybabrzesz w łajni, Tylko w samym tym, że jesteś - swoje masz wyrachowanie. Wszyscy tu są trochę głupi, trudno wyczuć o czym mówią, Po dziesiątej cisza nocna - ci gadają, jakby w strachu! Ja tam w nocy śpię, w dzień czytam i wykładów wszystkich słucham! Liczą ze mną się ci ważni! Na nieważnych kładę lachę! Stach! Pieniądze ci posyłam jakeś chciał! Na dziewuchy nie wydawaj, przyjdą same, Ale sobie nic nie żałuj, będziesz miał! Już się o to postarają tata z mamą! Ty na świnie nie wyrzekaj - swoje wiem. Tam uważaj, bo studenci są złodzieje! Ucz się. Matka ci posyła miód i dżem. Przyjedź wczesną wiosną do dom, to zasiejem! Ucz się dobrze, często pisz, całujem cię! Tego rektora co żeś pisał, to nie znamy, Ale żeby człowiek nie obraził się To przez ciebie gęś na gwiazdkę posyłamy! Nie pisałeś jakie tam kościoły są, Módl się co dzień, nie ma to jak Słowo Boże! Kiedy Bóg odbierze ci opiekę swą To ci wtedy żaden rektor nie pomoże! Tato! Piszesz ty, a nie wiesz już na jakim świecie żyjesz! Kto tam dzisiaj trzyma świnie albo sieje wczesną wiosną? Ja tu całą politykę w małym palcu mam i tyle! Miejsce swoje odnalazłem! I na miejscu siedzę mocno! Na mnie i podobnych do mnie przyszłość kraju dziś spoczywa! Czy wy w ogóle wiecie na wsi co to jest egzekutywa?! Mnie tu męczą, że mam ojca, który ziemi źle używa! Weź ty się skolektywizuj! Nie ma to jak w kolektywach! Wiosną chyba nie przyjadę, bo mam kilka egzaminów, Muszę znowu więc poczytać, bo ostatnio tylko działam! Wszyscy tutaj mnie szanują, bo mi w piciu nikt nie strzyma: Szkoła twoja i stryjecznych bardzo mi się tu przydała! Boga w sercu mam - i dosyć, po co chodzić do kościoła?! Muszę bardzo się pilnować! Mają tutaj taką listę! Na rolnictwie jak nikt znam się i partyjna czeka szkoła, Tak, co ty byś stary na to, jakby syn twój był minister? Na dziewuchy ani grosza! Tak zjechałem jednej tyłka Że się teraz sama prosi, biorę, kiedy potrzebuję! Zdrowy jestem, dobrej myśli (z tym rektorem to pomyłka Bo to zwrot był retoryczny) zjadłem gęś, za dżem dziękuję! Łatwo tutaj się pokazać, bo tu każdy sobie lekce- Waży swoje obowiązki. Nic nie zrobi za cholerę. Starczy wsłuchać się i schylić, żeby mieć, a im się nie chce! Mówię! Wpisz się na kolektyw, bo blokujesz mi karierę. Stach! Ty nie pchaj się, gdzie nie szukają cię, Wyżej tyłka nie podskoczysz, to pamiętaj, Swoje rób i więcej nie pouczaj mnie, Matka w domu chce zobaczyć cię na święta! Noś wysoko głowę, swego ci nie wstyd, Z kim nie trzeba - nie zadzieraj, bo i po co? Dbaj o siebie, wstawaj co dzień póki świt, Ulicami się nie szwendaj późną nocą. Nie bierz nic, co tam za darmo dają ci - Ze szczerego serca nikt ci nic dziś nie da, W przyszłość kraju nie wierz, ktoś se z ciebie drwi, Ojcu wierz, a ojciec mówi - będzie bieda! Mówią, że tam żyjesz jak kościelna mysz, Licz pieniądze, to wystarczy ci na dłużej, W Rany Boskie wierz i szanuj Święty Krzyż. Wtedy w życiu będziesz miał na co zasłużysz! Tato! Dawno już nie działam, to się teraz nie opłaca. Wszystko sypie się, więc jestem od miesiąca w opozycji - Jest nas wielu - będzie więcej, Kościół, nauka i praca, Śledzą nas i byłem już przesłuchiwany na milicji! Dużo pisać nie mam czasu, bo mam dyżur dziś w drukarni, Czas wyprzedził nas o głowę to nadrabiać trzeba głową - Teraz w kupie nas nie ruszą, bo jesteśmy solidarni! Wypieprzymy czerwonego, zbudujemy Polskę nową! Co niedziela jestem na mszy, bo tam wszyscy teraz chodzą I zaliczam kurs po kursie, wiem już wszystko o Katyniu! Mam co jeść i mam gdzie spać, więc nas władze nie zagłodzą, Więc się nie martw o mnie, to się zobaczymy na Wołyniu! Wy tam na wsi też działajcie, bo to koniec jest komun, A mnie będzie wstyd za ojca, co się słuchał uchwał Plenum! Śpiesz się, tato, póki pora, bo niedługo mury runą! Wpisz się do Solidarności, no i wstąp do KPN - u! Stach! Za dużo mordę drzesz, za mało wiesz! Rób co trzeba, rób co chcesz, ale na swoim! My tu wiemy czego potrzebuje wieś, Matka mówi mi, że się o ciebie boi! Tutaj mamy takich też - Bóg odpuść im, W końcu każdy własną ma Krzyżową Drogę - Słuchaj - zanim mów - i zanim powiesz - czyń - Jakby co, to wiesz, że zawsze Ci pomogę! Nam spalili tu stodołę, bróg i chlew, Ale to nie powód, żeby ostrzyć kosy, Źle ci radzi radość, źle ci radzi gniew I nie dojdziesz ty na Wołyń, student bosy! Kiedy będziesz mógł, to przyjedź, tu twój dom, Co drukujesz - przyślij, przeczytamy i my - W Boga wierz i nie daj wiary głupim snom, Matka miód przesyła, podziel się ze swymi! Tato, ze mną wszystko dobrze, chociaż wzięli, to nie bili, Klawisz mówi, że najwcześniej, to wypuszczą dwudziestego. Aż się człowiek trochę dziwi, żeśmy wszystko to przeżyli, Ale - jak tu u nas mówią, przecież nie ma tego złego! Jest tu taki jeden major, do wszystkiego mnie przekonał I powiedział, że rozumie wszystkie moje motywacje, Ale co mi pozostało - pyta - wrona, co czerwona? Żeby Polska była Polską? Bezsensowne demonstracje. Wiem, że dawno ostrzegałeś, ale sam nie jesteś święty, Major pytał mnie o ciebie, pokazywał mi papiery. Znaleziono za obrazem wywrotowe dokumenty. Powiedz, co ja mogłem na to, że nie byłeś ze mną szczery! Kiedy wyjdę, to przyjadę, pogadamy po staremu, Gryps przesyłam przez kolegę, który właśnie dzisiaj wyszedł - To porządny bardzo człowiek, możesz wierzyć mu jak swemu, Umówiliśmy się z nim, że razem ze mną się zapisze! Stach! My z matką wyjeżdżamy jutro stąd, Po tym wszystkim już nam tutaj żyć nie dadzą, Sąsiad mówi, że głupota i że błąd, Ale sąsiad, tak jak zawsze - trzyma z władzą. Żyj jak chcesz, dorosły jesteś nie od dziś, Słów nie będę tracił, cośmy tu przeżyli, Napiszemy stamtąd, ty jak chcesz też pisz, Niechże Bóg twój nowy nieba ci przychyli. Gospodarstwo stoi, spróbuj przejąć je - Matka płacze, ale matki zawsze płaczą - Pan Bóg z tobą, chyba nie spotkamy się - Żyj szczęśliwy i niech ludzie ci wybaczą! Odpowiedz Link Zgłoś
morfeusz_1 Re: Dobranoc Białostotczanie 07.02.06, 22:53 Już czas, Już czas, Myć zęby i iść spać... [Niebo do wynajęcia] Robert Kasprzycki Na tablicy ogłoszeń pod hasłem „lokale” przeczytałem przedwczoraj ogłoszenie ciekawe na tablicy ogłoszeń fioletowym flamastrem ktoś nabazgrał słów kilka dziwna była ich treść: Niebo, do wynajęcia Niebo, z widokiem na raj tam gdzie spokój jest święty no bo święci są Pańscy szklanką ciepłej herbaty poczęstuje cię Pan Pomyślałem to świetnie, takie niebo na ziemi grzechów nikt nie przelicza, nikt nie szpera w szufladzie Pomyślałem „to świetnie” i spojrzałem na adres lecz deszcz rozmył litery i już nie wiem gdzie jest. Niebo, do wynajęcia Niebo, z widokiem na raj... Gdy wróciłem do domu, gdzie się błękit z betonem splata w Babel wysoki sięgający do chmur zaparzyłem herbatę w swym pokoju nad światem myśląc „nic nie straciłem, pewnie tak jest i tam...” W niebie, do wynajęcia W niebie,z widokiem na raj Tam gdzie spokój jest święty No bo święci są Pańscy szklanką ciepłej herbaty poczęstuje cię Pan... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Z.P. Re: Dobranoc Białostotczanie IP: *.elpos.net 07.02.06, 23:00 Dobranoc Morfi. Odpowiedz Link Zgłoś
mi-mi2 blue ? 08.02.06, 18:27 ... O, baby I love your way every day Wanna tell you I love your way ... Peter Frampton :-) Odpowiedz Link Zgłoś
morfeusz_1 Re: Dobranoc Białostotczanie 08.02.06, 18:53 Nie za wcześnie zaczynamy???....;) Miłość to jest wielki skarb muz.sł.W Jagielski Dzisiaj znów Twój list Przypomniał naszą miłość Ja i Ty poza nami nikt i nic Jedną noc, pół dnia Szczęście zwykle tyle trwa Ledwie poznasz jego smak Już odfruwa gdzieś jak ptak Daj mi znak, mały znak Że kochasz mnie i tęsknisz tak jak ja Daj mi znak, jakiś znak Tak bardzo chcę usłyszeć, że wciąż kochasz mnie Kiedyś gdzieś, kto wie? Spotkamy się być może Ty i ja - Szczęście zbudzi serca dwa Jedna noc pół dnia Całą wieczność niechaj trwa Miłość to jest wielki skarb Skarb, prawdziwy życia skarb Daj mi znak, mały znak Że kochasz mnie i tęsknisz tak jak ja Daj mi znak, jakiś znak Tak bardzo chcę usłyszeć, że wciąż kochasz mnie...;) Odpowiedz Link Zgłoś
mi-mi2 Re: Dobranoc Białostotczanie 09.02.06, 20:37 .....take your time Wait for the dark of night Soon all the suns will rise ... Don’t be afraid to fight Love is the sweet surprise :-) FleetWood Mac Odpowiedz Link Zgłoś
morfeusz_1 Re: Dobranoc Białostotczanie 10.02.06, 00:03 Dobranoc... [ NANCY ] Leonard Cohen The morning had not come, Nancy was alone, looking at the Late Late show through a semi?precious stone. In the House of Honesty her father was on trial, in the House of Mystery there was no one at all, there was no one there at all. It seems so long ago, none of us were very strong; Ah, but Nancy wore green stockings and she, she slept with everyone. She never said she'd wait for us even though she was alone, I think she fell in love for us in nineteen sixty one, in nineteen sixty one. Ah the morning would not come, Nancy was alone, a forty five beside her head, an open telephone. Yes, we told her she was beautiful, we all told her she was free but none of us could meet her in the House of Mystery, the House of Mystery. And now why don't you look around you, see her everywhere, many of you who used her body, many combed her hair. And in the hollow of the night when you are cold and numb you hear her talking freely then, she's happy that you've come, she's happy that you've come. [ NANCY ] Wydaje się tak dawno, Nancy Wydaje się tak dawno Nancy była sama Oglądała ostatni program Przez półszlachetny kamień W Domu Uczciwości Jej ojciec był sądzony A w Domu Tajemnicy Nie było już nikogo... Nie było już nikogo... Wydaje się tak dawno Nikt z nas nie był twardy Nancy w zielonych pończochach Spać chodziła z każdym I chociaż była sama Nie mówiła, że cierpi Myślę, że nas kochała W sześćdziesiątym pierwszym... W sześćdziesiątym pierwszym... Wydaje się tak dawno Nancy była sama Czterdziestkapiątka przy skroni Słuchawka odłożona Mówili, że jest piękna Że wolność też się liczy Lecz nikt z nią nie poszedł Do Domu Tajemnicy... Do Domu Tajemnicy... Dziś dostrzegasz ją wszędzie Gdy wokół siebie patrzysz Tyle ciał podobnych Takich samych włosów A w zagłębieniu nocy Zdrętwiały i zziębnięty Słyszysz, jak mówi po prostu To fajnie, że przyszedłeś... To fajnie, że przyszedłeś... tłumaczenie Maciej Karpiński Maciej Zembaty śpiewał -morfi- Odpowiedz Link Zgłoś
mi-mi2 Re: Dobranoc Białostotczanie 18.02.06, 23:00 "You came, and changed the way I feel No one could love you more Because you came and turned my life around No one could take your place I’ve never felt good with permanent things Now I don’t want anything to change You can’t imagine the joy you bring My life won’t be the same And I’ll be there when you call I’ll pick you up if you should fall Cos I have never felt such inspiration Nobody else ever gave me more because You came, and changed the way I feel ... :-)" Written by ricky & kim wilde Odpowiedz Link Zgłoś
morfeusz_1 Re: Dobranoc Białostotczanie 08.02.06, 23:58 Dobranoc :) Amsterdam Słowa: Jacques Brel przekład: Wojciech Młynarski Dans le port d'Amsterdam Y a des marins qui chantent Les rêves qui les hantent Au large d'Amsterdam Dans le port d'Amsterdam Y a des marins qui dorment Comme des oriflammes Le long des berges mornes Dans le port d'Amsterdam Y a des marins qui meurent Pleins de bière et de drames Aux premières lueurs Mais dans le port d'Amsterdam Y a des marins qui naissent Dans la chaleur épaisse Des langueurs océanes Dans le port d'Amsterdam Y a des marins qui mangent Sur des nappes trop blanches Des poissons ruisselants Ils vous montrent des dents A croquer la fortune A décroisser la lune A bouffer des haubans Et ça sent la morue Jusque dans le coeur des frites Que leurs grosses mains invitent A revenir en plus Puis se lèvent en riant Dans un bruit de tempête Referment leur braguette Et sortent en rotant Dans le port d'Amsterdam Y a des marins qui dansent En se frottant la panse Sur la panse des femmes Et ils tournent et ils dansent Comme des soleils crachés Dans le son déchiré D'un accordéon rance Ils se tordent le cou Pour mieux s'entendre rire Jusqu'à ce que tout à coup L'accordéon expire Alors le geste grave Alors le regard fier Ils ramènent leur batave Jusqu'en pleine lumière Dans le port d'Amsterdam Y a des marins qui boivent Et qui boivent et reboivent Et qui reboivent encore Ils boivent à la santé Des putains d'Amsterdam De Hambourg ou d'ailleurs Enfin ils boivent aux dames Qui leur donnent leur joli corps Qui leur donnent leur vertu Pour une pièce en or Et quand ils ont bien bu Se plantent le nez au ciel Se mouchent dans les étoiles Et ils pissent comme je pleure Sur les femmes infidèles Dans le port d'Amsterdam Dans le port d'Amsterdam * [Amsterdam] Jest port wielki jak świat, co się zwie Amsterdam. Marynarze od lat pieśni swe nucą tam. Jest jak świat wielki port, marynarze w nim śpią, Jak daleki śpi fiord, zanim świt zbudzi go. Jest port wielki jak świat, marynarze w nim mrą, Umierają co świt, pijąc piwo i klnąc. Jest port wielki jak świat, co się zwie Amsterdam, Marynarze od lat nowi rodzą się tam. Marynarze od lat złażą tam ze swych łajb, Obrus wielki jak świat czeka ich w każdej z knajp. Obnażają swe kły skłonne wgryźć się w tę noc, W tłuste podbrzusza ryb, w spasły księżyc i w los. Do łapczywych ich łap wszystko wpada na żer, Tłuszcz skapuje kap, kap, z rybich wątrób i serc. Potem pijani w sztok w mrok odchodzą gdzieś, A z bebechów ich w krąg płynie czkawka i śmiech. Jest port wielki jak świat, co się zwie Amsterdam, Marynarze od lat tańce swe tańczą tam. Lubią to bez dwóch zdań, lubią to bez zdań dwóch, Gdy o brzuchy swych pań ocierają swój brzuch. Potem buch kogoś w łeb, aż na dwoje mu pękł, Bo wybrzydzał się kiep na harmonii mdły jęk. Akordeon też już wydał ostatni dech, I znów obrus i tłuszcz, i znów czkawka i śmiech. Jest port wielki jak świat, co się zwie Amsterdam. Marynarze od lat zdrowie pań piją tam. Pań tych zdrowie co noc piją w grudzień, czy w maj, Które za złota trzos otwierają im raj. A gin, wódka i grog, a grog, wódka i gin Rozpalają im wzrok, skrzydeł przydają im. Żeby na skrzydłach tych mogli wzlecieć, hen, tam, Skąd się smarka na świat i na port Amsterdam. Odpowiedz Link Zgłoś
morfeusz_1 Re: Dobranoc Białostotczanie 12.02.06, 00:22 Dobranoc Kochani Słodkich Snów ;) [POGODA NA SZCZĘŚCIE] Agnieszka Osiecka - Na kraniec siedmiu mórz, na kraniec siedmiu zórz, przypłynął raz kapitan z księżycem się przywitał i zapadł w sen, i śnił: mija młodość jak woda,czoło chmurzy się częściej, A tu nagle pogoda,taka dobra pogoda na szczęście. Nikt otuchy nie doda,cienie głębią się gęściej, aż tu nagle pogoda,taka dobra pogoda, odpowiednia pogoda na szczęście. Coraz trudniej po schodach, coraz puściej w kredensie,... Aż tu nagle pogoda, taka dobra pogoda, odpowiednia pogoda na szczęście. Z tysiąca szarych biur zmęczony wyszedł chór, odstawił w kąt liczydło, wykąpał się w powidłach i zapadł w sen i śnił: Mija młodość jak woda,czoło chmurzy się częściej, A tu nagle pogoda, odpowiednia pogoda na szczęście. Nikt otuchy nie doda,cienie głębią się gęściej, A tu nagle pogoda,taka dobra pogoda, odpowiednia pogoda na szczęście. Coraz trudniej po schodach,coraz puściej w kredensie, Aż tu nagle pogoda,taka dobra pogoda, odpowiednia pogoda na szczęście. maku to dla Was ;) Odpowiedz Link Zgłoś
morfeusz_1 Re: Dobranoc Białostotczanie 13.02.06, 00:00 ;) Trzymajcie się ciepło [Mimo wszystko] Kasia Nosowska Hey Do niedzieli jakoś szło Lukier miód liryczne cudo Kochaj mnie mimo wszystko... Nagle coś drobiażdzek wręcz na manowce złości wywiódł mnie; Kochaj mnie mimo wszystko Jeśli zwątpisz choć jeden raz, Jeśli zwątpisz choć jeden raz, Jeśli zwątpisz choć raz,to choćbyś z pistoletem zaszedł mi drogę; Powrotów nie będzie... Czasem coś.. tyci czort Zdania szyk przestawi mi Kochaj mnie mimo wszystko... Lub slalomem gubiąc krok wracam po dwóch głębszych pózno w noc; Kochaj mnie mimo wszystko Jeśli zwątpisz choć jeden raz, Jeśli zwątpisz choć jeden raz, Jeśli zwątpisz choć raz to choćbyś z pistoletem zaszedł mi drogę; Powrotów nie będzie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mj77 Re: Dobranoc Białostotczanie IP: *.82-139.bia.tkb.net.pl 13.02.06, 21:48 Noc całkiem inny świat patrzę w czarną otchłań horyzontu i.. Nic Drzewa już nie tańczą ptaki ucichły a kwiaty umarły po prostu Nicość - moje - Odpowiedz Link Zgłoś
morfeusz_1 Re: Dobranoc Białostotczanie 13.02.06, 22:55 Kariera Nikodema Dyzmy Jacek Kaczmarski Mój śmiech histerii i pogardy do waszych uszu nie dociera To on jest dzielny, mądry, twardy - ja tylko wariat, degenerat. On jest sól ziemi i kość z kości, głosiciel nieobjętych dążeń. A ja w monoklu śmieć ludzkości, zdeklasowany, chory książę. Więc śmiech piskliwy we mnie wzbiera Na widok pychy i charyzmy. Na waszą miarę to kariera, Kariera Nikodema Dyzmy. W pas się kłaniają ministrowie u stóp byłego fordansera, Wyrokiem jest cokolwiek powie, nikim jest kogo sponiewiera. Kocha go moja piękna siostra, wszyscy się boją go lokaje, Nie widać więc, gdy budzi postrach, czego i gdzie mu nie dostaje... Więc śmiech piskliwy we mnie wzbiera... Odrzucił tych, po których wspiął się, lecz sami sobie winni teraz, Gdy w swoim wszechwiedzącym dąsie mało pozycji mu premiera. Rzecznicy salonowej tłuszczy unoszą brwi : "To wielki człowiek!" Ja krzyczę: "Cham to! Cham graduszczyj!!" lecz przecież mam nierówno w głowie Więc śmiech piskliwy we mnie wzbiera... Nikodem - mąż opatrznościowy, bez wad charakter, bez usterek. Oto Polaka portret nowy - tylko mu w rękę dać siekierę... Lecz zmilczę, ma nade mną władzę i zapowiedział mi to w porę, Że jeśli go w czymkolwiek zdradzę - natychmiast wyśle mnie do Tworek. Więc śmiech płaczliwy we mnie wzbiera, Na widok pychy i charyzmy. Na waszą miarę to kariera. Kariera Nikodema Dyzmy. *dobranoc Odpowiedz Link Zgłoś
morfeusz_1 Re: Dobranoc Białostotczanie 14.02.06, 23:35 W Polskę idziemy kabaret Dudek W tygodniu to jesteśmy cisi jak ta ćma. W tygodniu to nam wszystko wisi aż do dna. A jak się człowiek przejmie rolą sam pan wisz, To zaraz plecy go rozbolą albo krzyż. W tygodniu to jestesmy szarzy jak ten dym. W tygodniu nic sie nie przydarzy bo i z kim. I życie jak koszula ciasna pije nas. Aż poczujemy mus, raz na jakis czas... W Polske idziemy drodzy panowie, W Polske idziemy! Nim pierwsza seta zaszumi w głowie, Drugą pijemy! Do dna, jak leci Za fart, za dzieci Za zdrowie żony! Było, nie było... w to głupie ryło... W ten dziob spragniony. Świat nam jak wisiał to teraz nie jest Nam wszystko jedno! Śledziem sie przeje, kumpel się śmieje, Dziewczyny bledną! Świeżbią nas dłonie i oko płonie, Lśni jak pochodnia Aż w nowy tydzien świt nas wygoni, No a w tygodniu... W tygodniu Bracie wolno goisz kaca fest, Bo czy sie stoi czy się leży jakoś jest. W tygodniu kleją ci się oczy, boli krzyż, A wyżej nerek nie podskoczysz, sam pan wisz. W tygodniu żony barchanowe chrapią w noc A ty otulasz cieżką głowę ciasno w koc. I rano gapisz się na ludzi okiem złym, I nagle coś się w tobie budzi i jak w dym... W Polskę idziemy bracia panowie W Polskę idziemy! Nim pierwsza seta zaszumi w głowie Do ludzi lgniemy! Sluchaj rodaku, Czerwone Maki, Serce, Ojczyzna... Trzaska koszula, Tu szwabska kula,tu popatrz blizna. Potem wyśnimy sen kolorowy, sen malowany Z twarzą wtuloną w kotlet schabowy panierowany. My pełni wiary, choć łeb nam ciąży, Ciaży jak ołów. Że żadna siła nas nie pogrąży... Orłów! Sokołów! A potem znów się przystopuje i znów gaz! I społeczenstwo nas szanuje, lubią nas. Uśmiecha się najmilej do nas ten i ów, Tak rośnie, rośnie nasz przywilej... świętych krów Nie jeden się nami wzrusza, słów mu brak, Rubaszny czerep, no i dusza, znany fakt. Nas też coś w dołku ściska, wilknie wzrok, Bracia rodacy dajcie pyska, równać krok!! W Polskę idziemy, w Polskę idziemy, Bracia rodacy! Tu się, psia jucha, nikt nie oszczędza, Odpoczniesz w pracy. W pracy jest mikro, mikro i przykro To gołda spływa Cham lub bohater, Polska sobotnia alternatywa Gdy dzień się zgubi i skacowani wstaną tytani, I znowu w Polske bracia kochani, nikt nas nie zgani. Nikt złego słowa, Łomża czy Nakło, Nam nie pałaknie. Jak by nam kiedyś tego zabrakło... Nie... Nie zabraknie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mj77 Re: Dobranoc Białostotczanie IP: *.82-139.bia.tkb.net.pl 15.02.06, 20:16 Noc, gwieździste niebo ja - zupełnie sama. Patrzę w jasne światło latarni... ...i znów tam jestem. Piękna, słoneczna plaża, wspaniałe ogromne morze. Gorący piasek przesypuje się między palcami moich stóp. Leniwie przemierzam plażę i podziwiam odległy horyzont. Jest bardzo pięknie. Zmęczone gorące słońce zdaje się za chwilę wpaść do wody i wykąpać się w słonym morzu... ...i znów latarnia śpiące miasto brudne szare ulice i ja, sama... - moje- Odpowiedz Link Zgłoś
morfeusz_1 Re: Dobranoc Białostotczanie 16.02.06, 23:33 Dobranoc Robaczki Kochane :) "Konsument" Kazik Staszewski Konsument mówi, że je aby jeść Konsument pli aby pleść Jego bracia stoją radia wokół Słuchają politycznego bełkotu Potem wszyscy razem siadają do stołu Piją wódkę, gadają, fioletowe twarze mają A gdy więcej nie zjedzą i nie wypiją Gromadzą się tłumnie przed telewizją A wszyscy oni bombardowani śmieciami Wszyscy oni zasypywani informacjami A wszyscy oni bombardowani śmieciami Wszyscy oni zasypywani informacjami Konsument gdy wie, że to jest w modzie Rozmawia o wojnie na Wschodzie Mówi to co słyszał w radio i z gazety Czy konsument to ty? Tak im zależy, byś ty był konsument Nie myślał, działał jak instrument Bo konsument mówi, że je aby jeść Więc pomyśl - czy jesz aby jeść? A wszyscy oni bombardowani śmieciami Wszyscy oni zasypywani informacjami Wszyscy oni bombardowani śmieciami Wszyscy oni zasypywani informacjami Odpowiedz Link Zgłoś
morfeusz_1 Re: Dobranoc Białostotczanie 17.02.06, 23:39 [Dziwny jest ten świat] Dziwny jest ten świat, gdzie jeszcze wciąż mieści się wiele zła. I dziwne jest to, że od tylu lat człowiekiem gardzi człowiek. Dziwny jest ten świat, świat ludzkich spraw. Czasem aż wstyd przyznac się, a jednak często jest, że ktos słowem złym zabija tak, jak nożem. Lecz ludzi dobrej woli jest więcej i mocno wierzę w to, że ten świat nie zginie dzięki nim. Nie! Nie! Nie! Nadszedł już czas, najwyższy czas nienawiść zniszczyć w sobie! Odpowiedz Link Zgłoś
morfeusz_1 Re: Dobranoc Białostotczanie 18.02.06, 23:53 Cóż Kochane Robaczki... Czasami jest,tak ciężko jest Czasami bywa trochę cieplej Łza po policzku? -zdarza się- Ktoś bardzo kocha Cię Ktoś inny pyta - po co jesteś?... * On wzrokiem szuka Rumieńców twych Ty drżysz leciutko Od spojrzeń tych On wzrokiem skrzętnie Owija cię Ty idziesz chętnie Na taką grę A ja, wbity w kąt Śmiem dostrzegać stąd Każdy szczegół tej zabawy A ja, wbity w mrok Szalony mam wzrok I do piekła tylko krok On skinął głową Przeszył go dreszcz Ty jego słowom Uśmiechy ślesz On zamilkł skromnie Brakło mu tchu Ty żal masz do mnie Że jestem tu A ja, wbity w kąt Śmiem dostrzegać stąd Te zabiegi, te przedbiegi A ja, wbity w plusz Fotela tuż, tuż Pić mój wstyd zaczynam już On wciąż się skrada Cichutko, cyt Ty paplesz, gadasz Wesoło zbyt On w myślach śmiało Pieści twą skroń Ty dłonią białą Mkniesz w jego dłoń A ja, wbity w kąt Mój los widzę stąd Na tym balu, śmiesznym balu Gdzie Wodzirej-Los Powtarza wciąż nam Odbijany, zmiana dam Nie, nie. To nic Być może byłem zmęczony O co ci chodzi, kochanie? Nie, nie. Spędziłem doprawdy Czarujący wieczór Chodźmy *M.Bajor - A ja wbity w kąt -- Jestem Morfi i Jestem z Polski Odpowiedz Link Zgłoś
mi-mi2 Morning Morfi 19.02.06, 13:12 "So, then you took your chances Your major advances Your touch took my breathe away But, when you said hello, Are you ready to go Well, I had just one thing to say ... If you can´t give me love Honey, that aint enough Let me go look for somebody else If you can´t give me feelings with Old fashioned meanings Then Just stay in love with yourself If you can´t give me love, love Well, you maybe the king of this discoteque thing But honey, I ain´t looking for that What I need is a man, not some so called an aristocrat Oh, if only you´d waited´ and just hesitated Or maybe just asked me to dance But you really don´t know Why I don´t wanna go Well baby, that´s why we don´t stand a chance So, if you can´t give me love Honey, that aint enough Let me go look for somebody else If you can´t give me feelings With Old fashioned meanings Then Just stay in love with yourself." Suzi Quatro :-) Odpowiedz Link Zgłoś