Dodaj do ulubionych

mini-serwis wyborczy

    • fiat_lux Re: mini-serwis wyborczy 20.06.06, 17:38
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,3427673.html
      Prezydent na trzecią kadencję



      ZOBACZ TAKŻE

      • Trochę liczb (19-06-06, 21:31)
      • Zatrudnienie w jednostkach i zakładach budżetowych podległych prezydentowi
      (liczba etatów): (19-06-06, 21:32)


      Jan Kwasowski 19-06-2006, ostatnia aktualizacja 19-06-2006 21:32

      Ryszard Tur, który od szesnastu lat jest nieprzerwanie we władzach Białegostoku,
      w tym przez osiem ostatnich jako numer jeden, nie wie jeszcze, czy wystartuje w
      nadchodzących wyborach. Odpowiada, że dopóki nie ma uchwalonej ordynacji, trudno
      mu coś powiedzieć.

      czytaj dalej »
      r e k l a m a



      Tę niepewność spowodowały pomysły Samoobrony przy cichym wsparciu części PiS, by
      odejść od zasady bezpośrednich wyborów wójtów, burmistrzów i prezydentów miast,
      oraz pogłoski, że partie rządzące, zechcą ograniczyć ich władzę do dwóch
      kadencji. Inaczej Ryszard Tur z całą pewnością będzie się ubiegał o ponowny wybór.

      Prezydent uważany jest - i słusznie - za jednego z faworytów.

      W czym tkwi tajemnica jego siły? Nim zaczniemy szukać odpowiedzi na to pytanie,
      przyjrzyjmy się kadencji, która po wakacjach dobiegnie końca.

      Skąpe obietnice

      Ryszard Tur w 2002 roku był wstrzemięźliwy w składaniu obietnic. Pomagała mu w
      miarę dobra opinia po pierwszej kadencji. Wydawało się, że władze Białegostoku
      coś tam robią, wprawdzie niemrawo, i że miasto - mimo trwającego wówczas
      ogólnego kryzysu - daje sobie radę. W zorganizowanej przed drugą turą debacie w
      redakcji "Gazety" Tur chwalił się rozwojem budownictwa, poprawą jakości wody i
      budową Zakładu Utylizacji Odpadów Komunalnych, a jego główny konkurent - prof.
      Zbigniew Puchalski z lewicy - oponował bez przekonania. A Tur zapowiadał, że
      jeśli wygra - wszystko będzie szło bardziej dynamicznie. Złożył kilka
      konkretnych obietnic. Po pierwsze - ma być biuro obsługi interesantów w Urzędzie
      Miejskim, co zapowiadał już wcześniej, ale zwolniły się właśnie pomieszczenia
      przychodni lekarskiej, więc nic już nie stoi na przeszkodzie. Po drugie -
      deptak, obiecywany już cztery lata wcześniej, ale teraz nie jakaś namiastka,
      tylko jak się patrzy: w pierwszym etapie od katedry do ulicy Sienkiewicza, co
      wymagałoby poszerzenia Legionowej i zmiany tras autobusów, w następnym - do
      Malmeda, a przed upływem kadencji aż do kościoła św. Rocha. Po trzecie - cztery
      do sześciu nocnych linii autobusowych - i to w ciągu półtora miesiąca! Młodym
      obiecał pomagać w rozwijaniu działalności gospodarczej, choć nie precyzował, w
      jaki sposób. Zapewniał, że zamiast ciąć wydatki - miasto było już wówczas
      zadłużone na 120 milionów złotych, zamierza starać się o pieniądze z zewnątrz. W
      domyśle - z funduszy unijnych, choć powtarzał, jak cała europrzeciwna prawica,
      że do UE nie należy wchodzić na kolanach. Miały być budowane podziemne parkingi
      m.in. przy Nowym Świecie, sale gimnastyczne przy szkołach. W Warszawie miało
      powstać biuro promocji miasta, ściągające do Białegostoku inwestorów i turystów.
      Tur optował za budową lotniska w Topolanach, a na Krywlanach - jego zdaniem -
      powinny być budowane zakłady produkcyjne. Obiecał też opracowanie strefy
      zamkniętej dla hipermarketów, z czego można było wnioskować, że poza jej
      granicami pozwoli je otwierać.

      Stracone cztery lata

      Dziś widać jak na dłoni, że nawet te skąpe obietnice nie zostały dotrzymane. Nie
      pojawił się żaden inwestor, który chciałby tu zbudować fabrykę, zaplecze
      logistyczne firmy czy choćby magazyny. Zainteresowani otwarciem hipermarketów i
      galerii handlowych odsyłani są z kwitkiem albo zwodzeni całymi latami. Jeśli
      nawet nie mówi "nie", to decyzje są odwlekane pod byle pretekstem.

      Ta metoda dotyczy zresztą wszelkich dziedzin życia. Jeśli jakaś decyzja w końcu
      zostanie podjęta, to jednocześnie tak jest obudowana kontrdecyzjami, że
      właściwie nie wiadomo, o co chodzi. Ludzie bliżej znający prezydenta twierdzą,
      że wynika to z jego osobowości: Tur unika walki i konfliktów, chciałby być ojcem
      wszystkich białostoczan. Jeśli jednego dnia da się przekonać do czegoś jednej
      grupie, to następnego zmienia zdanie, bo ktoś przyszedł i naskarżył.

      Najwymowniejszy przykład to deptak; otwarty w zeszłym roku na niewielkim skrawku
      ulicy w wielkich bólach, bo restauratorzy z Rynku Kościuszki, a zwłaszcza ich
      klienci byli za, ale mieszkańcy bali się hałasów, a kierowcy kłopotów z
      przejazdem. Tego lata stanie się już tylko karykaturą - na trzydziestu metrach,
      obok pracujących w sąsiedztwie maszyn drogowych. Podobnie z nocnymi autobusami -
      otwarte po kilku miesiącach trzy linie czynne są tylko dwie noce w tygodniu.
      Obietnica niby spełniona, choć w niewielkiej części, czego efektem jest jedynie
      namiastka nocnej komunikacji. Inny przykład to Bojary, które według zapewnień
      włodarzy miasta są i powinny być nadal chronione, gdy jednocześnie trwa w
      najlepsze wyburzanie starych domów, budowanie bloków i projektowanie autostrady
      wzdłuż Słonimskiej.

      Gwoli sprawiedliwości trzeba odnotować, że co prawda z rocznym opóźnieniem w
      stosunku do Łomży i Suwałk, ale i Białystok odkrył, że można korzystać z
      funduszy nielubianej Unii; dzięki temu modernizowane są ulice i może przed
      końcem roku pojawią się nowe autobusy.

      Ze spraw mniejszego kalibru: prezydent Tur przystał na budowę Opery Podlaskiej -
      wespół z marszałkiem województwa i ministrem kultury. Osiągnięcie zgody tych
      trzech ośrodków władzy jest osobistym sukcesem dyrektora filharmonii Marcina
      Nałęcz-Niesiołowskiego. Innym kontrahentom niewiele udało się wskórać, chyba że
      noszą sutanny. Jeśli w naszym mieście coś się buduje, to przede wszystkim
      kościoły i cerkwie, a przyczyną tego boomu są rekordowe zniżki przy zbywaniu
      gruntów oraz nadzwyczajna szybkość przy uchwalaniu planów i wydawaniu pozwoleń
      na budowę świątyń.

      Największy pracodawca

      Prezydent będzie musiał wystartować pod szyldem Chrześcijańskiego Ruchu
      Samorządowego, o którym nie ma pewności, czy istnieje. Co prawda, dla sporej
      grupy wyborców wystarczą hasła: Polak i katolik, przyjaciel biskupów i
      proboszczów, wróg kosmopolitycznej Europy i kapitalistów. O taki swój wizerunek
      prezydent Tur dba od lat, uczestnicząc nabożnie we wszystkich okazjach
      kościelnych i wypowiadając się w duchu bogoojczyźnianym, a przeciwko obcym.

      Ale głosów starszych, słabo na ogół wykształconych i zdezorientowanych we
      współczesnym świecie ludzi mogłoby nie wystarczyć. Przyjdą im z pomocą wszyscy
      ci, którym odpowiada status quo, przede wszystkim - zależni od obecnego
      prezydenta. W pierwszym rzędzie są to pracownicy Urzędu Miejskiego.

      Mało ludzi zdaje sobie sprawę, jak wielkim pracodawcą jest prezydent
      Białegostoku. Kilkanaście lat temu, w pierwszej kadencji, udało się
      odziedziczone po poprzednim ustroju zastępy urzędników ograniczyć do 207 osób.
      Osiem lat temu magistrat zatrudniał 557 osób, na początku tej kadencji 653, a
      obecnie... 899!

      Po drodze przejął, co prawda, sporo zadań od administracji rządowej, przede
      wszystkim nadzór nad szkolnictwem i opieką społeczną, ale i tak wzrost
      zatrudnienia jest imponujący.

      Pracownicy magistratu utyskują jedynie na niskie płace. Przeciętne zarobki są
      rzeczywiście nieco poniżej średniej krajowej, ale - jak na Białystok - całkiem
      przyzwoite. Kontrkandydaci prezydenta mogliby ich przeciągnąć na swoją stronę
      obietnicą podwyżek, ale musieliby uważać, by nie związać sobie rąk gwarancjami
      zatrudnienia. Tur nie jest wymagającym szefem, niechętnie rozstaje się z
      podwładnymi, nawet jeśli się do niczego nie nadają. Świeże przykłady to
      poprzedni kierownik schroniska dla zwierząt, który mimo sprawy w sądzie i
      orzeczenia winy nie był zwalniany, czy naczelnik planowania, po trzech latach
      bez sukcesu mianowany doradcą do spraw bliżej nieokreślonych.

      Tur oznacza dla większości pracowników pewność zatrudnienia i niewysokie
      wymagania, inny prezydent - ryzyko.

      Magistrat to tylk
    • nekroskop88 Re: mini-serwis wyborczy 23.06.06, 14:50
      BEATA ANTYPIUK
      Reprezentuje mieszkańców osiedli Nowe Miasto, Ścianka-Bażantarnia, Starosielce,
      Zielone Wzgórza, Słoneczny Stok, Leśna Dolina, Marczuk i Młodych.

      W wyborach w 2002 roku otrzymała 561 głosów - najmniej z prezentowanej dziś
      trójki radnych. Startowała z listy Ligi Polskich Rodzin, ale porzuciła LPR na
      rzecz stworzonego przez radnego Bogusława Dębskiego Koalicyjnego Klubu Radnych
      Odrodzenie.
      Rocznik 1960. Ukończyła III LO, jest magistrem techniki Uniwersytetu
      Warszawskiego. Jest mamą pięciorga dzieci. Prowadzi poradnię rodzinną przy
      kościele św. Karola Boromeusza w Białymstoku. Dodatkowe zajęcia: zasiada w
      Radzie Programowej Telewizji Białystok, pełni funkcję wiceprzewodniczącej,
      szefuje też Komisji Dyscyplinarnej II instancji dla pracowników mianowanych
      zatrudnionych w urzędzie miejskim.

      CO ZROBIŁA W RADZIE
      Członkowie Koalicyjnego Klubu Radnych występują zwykle z inicjatywami
      grupowymi - czym zresztą się szczycą. Byli np. zwolennikami wprowadzenia zakazu
      handlu w niedziele, byli za samolustracją radnych i urzędników.
      Ale zdarzają im się także wystąpienia indywidualne. Kiedy radna Beata Antypiuk
      była w klubie Ligi Polskich Rodzin rozsławiła Białystok wymuszając na
      prezydencie miasta usunięcie jednej z prac na wystawie w galerii Arsenał.
      Kolejną kontrowersyjną inicjatywą radnej było wystąpienie przeciw Horrorwood -
      to zamek strachu, który w ubiegłym roku stał przez kilka tygodni w centrum
      maista. Zażądała od prezydenta jego zamknięcia, bo bała się, że przestraszone w
      nim dzieci mogą się moczyć w nocy.
      Kolejną inicjatywą radnej Antypiuk była obrona kościoła pw. Karola Boromeusza
      na Nowym Mieście. Walczyła z blokami, które miałyby powstać w pobliżu świątyni,
      ponieważ uważa, że świątynia powinna górować nad osiedlem, a trzypiętrowe
      budynki w sąsiedztwie odebrałyby kościołowi przywilej najważniejszej i
      najokazalszej budowli w tej części dzielnicy. Budowa bloków została zatrzymana.
      Występowała też przeciwko białostockiemu deptakowi - w jej ocenie prezydent
      miasta urządził wielką pijalnię piwa w centrum i rozpija się młodzież. Radna -
      z racji zasiadania w komisji dyscyplinarnej dla pracowników magistratu -
      starała się też wyjaśnić sprawę alkoholu (kilkaset butelek), który zaginął z
      biura rzeczy znalezionych, działającego przy urzędzie miejskim.

      CO MA RADNA
      Oszczędności 1.500 dolarów, mieszkanie: 72,49 m.kw. warte 90.000 zł, drugie
      mieszkanie: 45 m.kw., 11.000 zł (jedna szósta mieszkania). Zarobki: dieta
      radnej: 20.365,09 zł, praca w radzie programowej telewizji: 1.764 zł,
      wynagrodzenie męża: 45.533,43 zł. Samochód: chevrolet z 1997 roku wart 20.000
      zł.

      Poranny
    • nekroskop88 Re: mini-serwis wyborczy 23.06.06, 14:51
      ALICJA BIAŁY
      Reprezentuje mieszkańców osiedli Białostoczek, Sienkiewicza, Pietrasze,
      Wysockiego-Zgoda, Jaroszówka, Wyżyny, Bagnówka, Pieczurki, Wygoda i Traugutta.
      Otrzymała od wyborców 768 głosów.
      Podobnie jak Beata Antypiuk startowała w wyborach z listy Ligi Polskich Rodzin,
      ale porzuciła LPR na rzecz stworzonego przez radnego Bogusława Dębskiego
      Koalicyjnego Klubu Radnych Odrodzenie.
      Rocznik 1954. Radną jest już przez kolejną kadencję. Ukończyła Uniwersytet
      Warszawski, wydział geografii. Pracuje jako nauczycielka w Szkole Podstawowej
      Nr 19 w Białymstoku, prowadzi też firmę, która zajmuje się handlem artykułami
      przemysłowymi. Ma syna Krzysztofa.

      CO ZROBIłA W RADZIE
      Podpisuje się raczej pod inicjatywami Koalicyjnego Klubu Radnych, głosuje tak
      samo jak przewodniczący klubu Bogusław Dębski. Raczej nie występowała z
      inicjatywami, dotyczącymi wszystkich białostoczan, częściej zajmuje się
      drobnymi, osiedlowymi problemami mieszkańców. Wywalczyła np. remont kawałka
      ulicy Piasta prowadzący na Pieczurki.
      Co charakterystyczne - ciągle ma kłopot ze swoim oświadczeniem majątkowym. A to
      nie składa go na czas, a to nie chce wypełnić wszystkich rubryk. Alicja Biały
      uznała bowiem, że jako przedsiębiorca nie ma obowiązku informowania o swoich
      dochodach, w oświadczeniu majątkowym wpisuje tylko przychody swojej firmy.

      CO MA RADNA
      Oszczędności: 30.000 złotych i 11.000 dolarów, dom: 255 mkw. wart 300.000 zł,
      działki 900 mkw. i 2470 mkw., których wartości nie podaje. Zarobki: działalność
      gospodarcza: 129.600 zł (radna po raz kolejny podaje tylko przychód firmy),
      dieta radnej: 22.401,58 zł, pensja: 16.503,15 (netto). Samochód: citroen C5 z
      2001 roku.

      Poranny
    • nekroskop88 Re: mini-serwis wyborczy 23.06.06, 14:51
      KRZYSZTOF BIL-JARUZELSKI
      Reprezentuje mieszkańców osiedli Białostoczek, Sienkiewicza , Pietrasze,
      Wysockiego-Zgoda, Jaroszówka, Wyżyny, Bagnówka, Pieczurki, Wygoda i Traugutta.
      W wyborach dostał najwięcej głosów z całej trójki radnych - 1206. Startował z
      listy koalicji SLD-UP, potem radni lewicy przyjęli nazwę klub SLD-UP-SdPl.
      Ma 40 lat. Jest prezesem Białostockiej Sieci Kin Kinoplex. Radny od 1994 roku,
      w kadencji 94-98 był wiceprzewodniczącym Rady Miejskiej. Pracę w radzie tej
      kadencji też zaczął na stanowisku wiceprzewodniczącego, ale sam z niego
      zrezygnował.
      To radny, który bardzo chciałby przestać być radnym. Już w 2002 roku chciał
      zostać prezydentem miasta - ale już na etapie ustalania kandydata w gronie SLD
      przegrał z prof. Zbigniewem Puchalskim. W 2004 roku starał się zdobyć mandat
      senatora, w czasie wyborów uzupełniających - przegrał z Krzysztofem Jurgielem.
      W wyborach parlamentarnych w 2005 roku chciał zostać posłem z listy SdPl, ale
      ugrupowanie to nie przekroczyło progu wyborczego.
      Ciekawe, że poza polityką idzie mu sporo lepiej - kiedy " Poranny" organizował
      mistrzostwa w zbieraniu grzybów w czasie Podlaskiego Święto Grzyba, Krzysztof
      Bil-Jaruzelski został królem maślaków.
      Jest pierwszym radnym, który pozwał innego radnego o naruszenie dóbr
      osobistych. Prawicowy radny Witold Perkowski, stwierdził, że Bila-Jaruzelskiego
      i prezydenta łączą jakieś niejasne interesy , a nawet związki przestępcze,
      poszło o okoliczności dzierżawy kina Syrena. Proces sądowy zakończył się
      porażką radnego lewicy.

      CO ZROBIŁ W RADZIE
      Za swój sukces uważa zwiększenie wysokości bonifikaty przy wykupie mieszkań
      komunalnych. Kolejny to przekonanie innych radnych do konieczności stworzenia w
      Białymstoku podstrefy Suwalskiej Strefy Ekonomicznej.
      Wspiera Jagiellonię. Na jego wniosek klub dostanie z budżetu miasta trzy
      miliony złotych na remont stadionu Hetmana. Popiera budowę galerii Jagiellonia.
      Był inicjatorem uchwały, która pozwoli miastu dofinansować zawodowe kluby
      sportowe.
      Wśród porażek radnego jest przede wszystkim przegrana walka o stanowisko
      wiceprzewodniczącego rady miejskiej dla przedstawiciela prawosławnych. Głosami
      radnych prawicy odebrano to stanowisko Markowi Masalskiemu, mimo kilku prób
      lewicy nie udało się przywrócić mu funkcji.

      CO MA RADNY
      Oszczędności 25.00 zł, dom 150 m.kw. wart 400.000 zł, działka rekreacyjna
      zabudowana, 314 m.kw. warta 40.000 zł (kupiona od gminy Michałowo). Zarobki
      prezesa 98.025,25 zł, za zasiadanie we władzach ARR ARES SA - 20.160,60 zł,
      rada programowa TV Białystok - 1.764 zł, dieta radnego - 21.030,72 zł. Ma też
      długi - kredyt: hipoteczny na zakup domu, w wysokości 120.000 zł (do spłaty
      zostało 111.000 zł).

      Poranny
      • fiat_lux Oszczędności 25.00 zł ???? 23.06.06, 17:03


    • nekroskop88 Re: mini-serwis wyborczy 23.06.06, 14:52
      KATARZYNA DEC
      Reprezentuje mieszkańców osiedli Tuwima, Przyjaźń, Sady Antoniukowskie,
      Dziesięciny, Fasty Bacieczki, Wysoki Stoczek, Bacieczki, Dziesięciny i Sołectwo
      Zawady.
      W wyborach w 2002 roku otrzymała 715 głosów. Startowała z listy Ligi Polskich
      Rodzin, mimo rozłamu wśród radnych wybranych z tej partii, Katarzyna Dec
      została wierna LPR.
      Ma 32 lata. Katechetka. Zasłynęła tym, ze w imieniu klubu radnych LPR zgłosiła
      poprawkę polegającą na wykreśleniu ze statutu szkoły słów opisujących w duchu
      jakich wartości szkoła ma wychowywać. Na wniosek radnej skreślono
      wartości: "demokracja , tolerancja i wolność". Dec dowodziła, że tolerancja i
      wolność w niektórych sytuacjach jest bardzo szkodliwa. Zapis wrócił jednak do
      statutu szkoły po interwencji Naczelnego Sądu Administracyjnego, który uznał,
      że radni za bardzo kreślić nie mogą.
      Jej autorskim projektem było wprowadzenie biletów miesięcznych, które byłyby
      ważne tylko w dni robocze. Byłyby wtedy o kilka złotych tańsze. Pomysłu nikt
      nie poparł.
      Katarzyna Dec startowała w wyborach do parlamentu europejskiego, ale poszło jej
      kiepsko, zamiast diety eurodeputowanego nadal jest tylko dieta radnej
      miejskiej.

      RADNA O SOBIE
      Przez cztery lata promowałam politykę prorodzinną, wspierałam kobiety, które
      wychowują dzieci, dlatego poparłam uchwałę o przyznawaniu becikowego.
      Wspierałam też rozwój lokalnego handlu i w związku z tym zawsze głosowałem
      przeciwko budowie hipermarketów. Byłam przeciwna otwieraniu sklepów w
      niedziele, bo uważam, że ten dzień powinien być poświęcony rodzinie i rozwojowi
      życia duchowego. Byłam przeciwna budowie opery w samym centrum Białegostoku,
      przy skrzyżowaniu ul. Sienkiewicza i Jurowieckiej. Uważam jednak, że opera jest
      nam potrzebna, dlatego zagłosowałam za jej budową przy Kalinowskiego.
      Zabierałam głos w dyskusji poprawy sytuacji w szkole. Trudno powiedzieć, czy
      moje spostrzeżenia zostały wykorzystane przez obecnie rządzącą ekipę.

      CO MA RADNA
      Oszczędności: 3.000 zł, 1.500 dolarów i 1.500 funtów, a do tego 800 złotych w
      papierach wartościowych. Dom: 110 m kw., 60.000 zł (jedna dziesiąta wartości).
      Zarobki - pensja: 2.808,26 zł, dieta radnej: 19.684,61 zł.

      Poranny
    • nekroskop88 Re: mini-serwis wyborczy 23.06.06, 14:52
      BOGUSŁAW DĘBSKI
      Reprezentuje mieszkańców osiedli Bojary, Kraszewskiego, Bojary-Chopina, Piasta,
      Skorupy, Nowe, Dojlidy, Przemysłowe i Mickiewicza.
      W wyborach w 2002 roku otrzymał aż 1911 głosów. Startował z listy LPR, w której
      później doszło do rozłamu. Przez dłuższy czas Liga twierdziła, że wyrzuciła
      Dębskiego, a Dębski, że nie został wyrzucony. W końcu z piątką radnych założył
      Koalicyjny Klub Radnych Odrodzenie.
      Rocznik 1953, żonaty, dwoje dzieci. Absolwent elektroniki na Politechnice
      Gdańskiej oraz podyplomowych studiów menedżerskich w Szkole Głównej Handlowej,
      licencjonowany zarządca nieruchomości. Radny kilku kadencji, w latach 1998-2002
      był członkiem zarządu miasta. Obecnie pracuje w Biazecie, jako kierownik
      wydziału zasobów.
      Jest rekordzistą jeśli chodzi o zabieranie głosu podczas sesji. Właściwie nie
      ma tematu, w którym nie miałby czegoś do powiedzenia.

      RADNY O SOBIE
      Z mojej inicjatywy radni przyjęli uchwałę przyznającą najuboższym rodzinom po
      500 zł becikowego. Zaproponowałem ograniczenia podwyżki cen przyjęcia odpadów
      na wysypisko do kwoty zapewniającej minimalną rentowność spółce "Lech", tj. do
      80 zł. Prezydent i radni niektórych klubów chcieli podwyżki znacznie większej.
      Zablokowałem uchwalenie planów zagospodarowania przestrzennego obejmujących
      Uchwyty przy ul. Łąkowej oraz Fabrykę Mebli, w wersji powodującej możliwość ich
      likwidacji i przekształcenia w hipermarkety. Dzięki mnie radni przyjęli wniosek
      złożenia interpelacji (jeszcze w tej kadencji) do prezydenta w sprawie uchwały
      przyjmującej plan na Bojarach, który ma je uratować.
      Moim sukcesem jest wpisanie w budżecie na 2006 rok wydatków na przygotowanie
      budowy nowego urzędu przy ul. Młynowej. Wywalczyłem zachowanie przejezdności
      Lipowej po modernizacji Rynku Kościuszki. Zabiegałem w kolejnych budżetach o
      pieniądze na budownictwo socjalne i TBS. Pomogłem taksówkarzom w uzyskaniu, bez
      opłat, zezwolenia na oznaczenie początku drugiej strefy. Po moich kilku
      interpelacjach naprawiono cześć dziur na ulicy Towarowej, pomogłem w utworzeniu
      klas sportowych w szkołach.
      Z mojej inicjatywy rada miejska przyjęła stanowisko w sprawie lustracji, w
      wyniku którego wielu radnych i najwyższych urzędników (prezydent, skarbnik,
      sekretarz miasta) wystąpiło do IPN i przedstawiło uzyskane z IPN zaświadczenia.

      CO MA RADNY
      Oszczędności: 18.000 zł, 500 dolarów, do tego 56.000 zł w funduszach
      inwestycyjnych. Akcje: 21 akcji pracowniczych Biazet SA, 102,06 zł, 2.773 akcji
      PGNiG, 420 akcji PKO BP (bez dochodu). Mieszkanie: 72,5 m kw., 110.000 zł,
      mieszkanie własnościowe: 65.000 zł. zarobki: praca: 55.474,66 zł, dieta:
      26.474,66 zł. Samochód: ford focus rocznik 1998, wart 17 tys. zł.

      Poranny
    • nekroskop88 Re: mini-serwis wyborczy 23.06.06, 14:52
      JAN KAZIMIERZ DĘBSKI
      Reprezentuje mieszkańców osiedli Nowe Miasto, Ścianka-Bażantarnia, Starosielce,
      Zielone Wzgórza, Słoneczny Stok, Leśna Dolina, Marczuk i Młodych.
      W wyborach w 2002 roku otrzymał 771 głosów. Startował z listy Prawa i
      Sprawiedliwości.
      Rocznik 1949. Wojskowy emeryt, wykształcenie wyższe ekonomiczne, absolwent
      Akademii Obrony Narodowej. Członek Stowarzyszenia Rodzin Katolickich. Żona,
      dwóch synów. Jeden z nich został kilka miesięcy temu rzecznikiem wojewody Jana
      Dobrzyńskiego - partyjnego kolegi Dębskiego.
      Aktywność Dębskiego podczas sesji jest żadna. Pojawia się na obradach, ale
      jakby go nie było. Raz, może dwa został wywołany do głosu. Jego obecność na
      sesjach sprowadzała się zwykle do tego, że głosowaniach podnosił rękę tak jak
      władze partii kazały.

      RADNY O SOBIE
      Moim największym osiągnięciem jest to, że rozmawiam z ludźmi, interweniuję w
      ich sprawach u prezydenta. Uważam, że właśnie to jest najważniejszą rolą
      radnego. Ostatnio np. pomagam działkowcom z Nowego Miasta, którzy uprawiają
      swoje działki od 40 lat, a od kilku żyją w strach, że zostana ich pozbawieni.
      Dzięki mnie na najbliższej radzie miejskiej mamy podjąć uchwałę intencyjną o
      przystąpieniu do sporządzeniu w tym miejscu miejscowego planu zagospodarowania,
      co zagwarantuje działkowcom spokój. Zgłaszali się też do mnie ludzie
      zaniepokojeni, że na białostockich cmentarzach kończą się miejsca. Rozmawiałem
      na ten temat z prezydentem i już są pierwsze efekty. Magistrat prowadzi rozmowy
      z gminą Choroszcz na dzierżawę terenu w Turczynie, gdzie w przyszłości ma
      powstać nasz miejski cmentarz. Ale i tak najważniejszym osiągnięciem jest to,
      że ludzie mi po prostu ufają, że dzielą się ze mną swoimi spostrzeżeniami,
      obawami, radościami. Z tego jestem najbardziej zadowolony.

      CO MA RADNY
      Oszczędności: 16.100 zł, 8.000 dolarów, 2.500 euro, obligacje skarbowe
      wycenione na 113.554 zł. Mieszkanie: 84,75 m kw. warte 80.000 zł, dwie działki
      budowlane: 700 m kw. warte 70.000 zł. Zarobki: wojskowa emerytura: 36.300,12
      zł, dieta radnego: 22.401,58 zł. Samochód: skoda felicia z 1998 roku warta
      11.000 zł.

      Poranny
      • fiat_lux "dieta" 24.06.06, 01:49
        czy ja dobrze czytam ze diety radnych to 20 tysiecy zlotych?
    • nekroskop88 Re: mini-serwis wyborczy 23.06.06, 14:54
      Pięć razy awantura, czyli czym zajmowali się nasi radni
      Wybieramy najlepszego radnego tej kadencji. Takiego, na którego bez chwili
      wahania można głosować w kolejnych wyborach.
      Może kolejna rada miejska będzie jednak trochę lepsza, mniej rozpolitykowana?
      Bo czym nasza rada miejska zajmowała się przez ostatnie cztery lata, na
      załatwienie jakich spraw radni zużywali swoją energię? Przecież czasami
      białostoczanie aż łapali się za głowę, jak błahe sprawy rosły do rangi
      gigantycznych problemów. Czasami łatwe do rozwiązania sprawy z powodu polityki
      zmieniały się w sprawy nie do rozwiązania. Często rzeczy proste radni tak
      potrafili skomplikować, że na koniec sami nie wiedzieli o co chodziło na
      początku. A czasem po prostu nie byli w stanie podjąć żadnej decyzji i...
      odkładali rozwiązanie problemów w czasie.


      Walka o zniżki
      To ostatni ze sporów, który przetoczył się przez radę. Pokazał, jak wiele
      zależy właśnie od polityki. Okazało się, że pomysły lewicy są dyskwalifikowane
      tylko dlatego, że ... są pomysłami lewicy. A miało być po prostu normalnie,
      wysokość bonifikat miała po prostu zrównać do poziomu, obowiązującego w innych,
      dużych miastach Polski.
      Cień polityki nad tematem powiększenia ulg przy sprzedaży mieszkań komunalnych
      pojawił się błyskawicznie. Kiedy lewica wystąpiła z pomysłem, by lokatorzy
      mogli wykupić swoje mieszkania za kilka tysięcy złotych (wcześniej opłata
      wynosiła ok. 20 - 30 tysięcy złotych), prezydent przeprowadził szybki
      kontratak. Zgłosił swój projekt, który dawał lokatorom prawo własności nawet za
      opłatą kilkuset złotych. Na jedną sesję trafiły dwie uchwały w tej samej
      sprawie. Trafiły i po chwili już zostały odesłane do pomysłodawców, by z dwóch
      projektów stworzyli jeden.
      I zaczął się kabaret. Przez kilka tygodni trwały spory, kto ma zaproponować
      czas i miejsce spotkania - czy prezydent, czy radni. Do tego, gdy prawicowi
      radni wyczuli, że na sprawie bonifikat można jednak zebrać poklask wyborców,
      postanowili dołączyć do grona ojców uchwały o zniżkach. Przez moment nawet
      pojawił się trzeci projekt uchwały.
      A po czterech miesiącach dyskusji góra urodziła mysz - powstał co prawda jeden,
      wspólny projekt, ale mało korzystny dla lokatorów. O mieszkaniach wykupionych
      za kilka tysięcy złotych mogą zapomnieć, o tych za kilkaset złotych tym
      bardziej.


      Walka o piwo
      To z kolei najdłużej ciągnący się spór. I ten, w który zaangażowanych zostało
      najwięcej instytucji. W ramach chronienia białostoczan przed alkoholizmem,
      urzędnicy, wspierani przez prawicowych radnych, wprowadzili - a właściwie
      odnowili - zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach paliw w mieście. Zakaz ten
      czyni Białystok miastem wyjątkowym w Polsce, a właściwie cała Polska z nas się
      śmieje.
      Był marzec 2003 roku. Decyzję radnych zaskarżył koncern paliwowy Shell, który
      po wielu miesiącach sporów prawnych wygrał z miastem przed Naczelnym Sądem
      Administracyjnym w Warszawie. Sąd uznał, że radni przekroczyli swoje
      kompetencje. Teoretycznie od 19 lutego 2005 można było sprzedawać piwo na
      stacjach paliw.
      Ale zaraz po wyroku NSA magistrat i radni znów zabrali się za walkę z
      alkoholizmem. Wprowadzili nowy zakaz, wojewoda go uchylił. Wtedy wprowadzili
      jednak nowy zakaz, który udawał, że zakazem nie jest - to tylko uchwała
      określająca zasady, w jakich warunkach można sprzedawać piwo. I teoretycznie
      można sprzedawać piwo na stacjach, jeśli wybuduje się przy nich restaurację,
      hotel, bar...
      Ówczesny wojewoda ten niby zakaz uchylił. Rada Miejska się nie poddała, znów
      była debata, znów skierowała skargę do NSA, który z kolei w czerwcu 2005
      uchylił rozstrzygnięcie wojewody. Dwa koncerny, które zdążyły dostać koncesje,
      w krótkim czasie nieobowiązywania zakazu, stracą je już za około rok.


      Walka o niedziele
      Najmniej potrzebna białostoczanom debata rozgorzała latem 2004 roku. Radni LPR
      i prezydent postanowili uszczęśliwić białostoczan, zakazując im robienia
      zakupów w niedzielę. Tym, którzy już zapomnieli, przypominamy. Pomysł był taki:
      sklepy w Białymstoku mogłyby pracować w niedzielę od godziny 8 do 12. Z zakazu
      zwolnione byłyby punkty gastronomiczne, apteki, stacje paliw, oraz punkty
      handlowe na dworcu PKS i PKP. Pracownicy wypoczywaliby z rodzinami... lub -
      zdaniem samych handlowców - wypoczywaliby na zasiłku dla bezrobotnych, bo
      ograniczenia w handlu skończyłyby się zwolnieniami wśród sprzedawców.
      Ponieważ temat był bardzo kontrowersyjny, grupa radnych lewicy wystąpiła z
      propozycją, by zapytać białostoczan o zdanie na temat niedzielnego handlu -
      zaproponowali przeprowadzenie konsultacji społecznych. I to był jeden z
      najmniej przyjemnych momentów pracy rady. Okazało się, że ludzie, na których
      głosowaliśmy, wcale nie mają zamiaru słuchać, co mamy do powiedzenia. Pomysł
      przeprowadzenia konsultacji społecznych został zablokowany przez radnych z
      LPR ... którzy dwa tygodnie później złożyli projekt... przeprowadzenia
      konsultacji społecznych z mieszkańcami!
      Kiedy radni próbowali ignorować białostoczan, "Kurier Poranny" przeprowadził
      sondaż wśród mieszkańców miasta. Okazało się, że większość jego uczestników nie
      zgadza się na zakaz handlu w niedzielę. Przeprowadzone w końcu w listopadzie
      2004 roku konsultacje społeczne w sprawie handlu potwierdziły ten wynik, ale
      wzięło w nich udział mniej osób. Radnym prawicy nie pomogła nawet kampania
      propagandowa prowadzona pod kościołami.
      I w końcu rada stanęła na wysokości zadania: uznała, że nie będzie zawracała
      sobie głowy zakazywaniem zakupów. Niepocieszona była tylko grupka radnych LPR -
      wówczas jeszcze siedmioosobowa, ale już skłócona między sobą.

      cd. w następnym poście
      • nekroskop88 Re: mini-serwis wyborczy 23.06.06, 14:54
        Walki o budżet
        Najbardziej oczywista awantura, to ta dotycząca budżetu Białegostoku. Można
        nawet przewidzieć, jakiej treści wystąpienia przygotują niektórzy radni i
        ryzyko pomyłki jest minimalne. Po prostu każdego roku, gdzieś w okolicy
        listopada, prezydent miasta i skarbnik Białegostoku zaczynali się robić
        markotni. Trzeba finalizować prace nad budżetem i przekazywać go radnym.
        Już w 2002 roku było ciężko, ale największą awanturę mieliśmy na przełomie 2003
        i 2004 roku. Początek był ciekawy - radni sami uznali, że pospiechu nie ma,
        więc zamiast zajmować się budżetem w styczniu, równie dobrze mogą to zrobić w
        lutym.
        W lutym radni byli bezlitośni. Były apele o rozsadek, ale padały w próżnię.
        Radni PiS i LPR postawili prezydentowi ultimatum - niech zmniejszy deficyt o
        kilkadziesiąt milionów. Ma zmniejszyć i już, nie obchodzi nas jak. I budżet
        oddali do poprawek. W marcu nie było lepiej. Radni tak się zapędzili w
        udowadnianiu, która partia jest silniejsza, że budżetu w ustawowym terminie nie
        uchwalili wcale. Po raz pierwszy Białystok miał plan wydatków i dochodów
        ustalony przez Regionalną Izbę Obrachunkową.
        Skutki były poważniejsze niż wstyd. Mniej pieniędzy na policję, ograniczenie
        liczby patroli, wstrzymana budowa mieszkań socjalnych, zatrzymana budowa ulic
        na osiedlach domów jednorodzinnych, wstrzymane dotacje dla stowarzyszeń
        sportowych i kulturalnych - tak wygląda budżet Białegostoku uchwalony przez
        RIO. Nim radni poprawili budżet, zamieszania było sporo.
        Część radnych zrozumiała, że miasto to nie zabawka. Przy kolejnych budżetach
        powstawała już egzotyczna koalicja - Ryszard Tur, radni Białostockiego
        Porozumienia Prawicy, lewica i prawosławni.


        Walka o Jagę
        To był najzacieklejszy spór w tej kadencji. Długi i momentami dramatyczny. Po
        tym jak na wiosnę 2004 roku spółka sportowa Jagiellonia (jej udziałowcami były
        wtedy cztery białostockie firmy) ogłosiła swój plan budowy centrum handlowego w
        miejsce stadionu, by dać szansę tej inwestycji, trzeba było rozpocząć prace nad
        planem zagospodarowania dla okolic Jurowieckiej. Radni zabierali się do tego ze
        cztery razy. Długie dyskusje pełne były wzajemnego wypominania sobie, kto jest
        większym miłośnikiem hipermarketów. Radni z prawicy doszukiwali się spisków, a
        radni lewicy doszukiwali się głupoty w wypowiedziach radnych prawicy.
        A padały różne argumenty. Znalazł się i radny, który twierdził, że przez
        Jagiellonię nie będzie przewietrzania miasta! Radnym nie podobało się nawet to,
        że uchwała o planie zbyt szybko trafiła na sesję. LPR i PiS uchwały o
        rozpoczęciu prac nad planami nie udało się odrzucić, jednak udało się ją
        opóźnić. Debata o przyszłości terenów przy Jurowieckiej odbędzie się ponownie
        na sesji w sierpniu... potem decyzja została znów odłożona, potem znów...
        Dopiero pod koniec roku, po manifestacji kilku tysięcy kibiców, którzy przyszli
        pod Urząd Miejski, udało się po raz kolejny skierować sprawę na sesję. I znów
        liczył się każdy głos. Uchwała przeszła tylko dzięki temu, że część radnych z
        PiS wstrzymała się od głosu. Jednak Jagiellonia straciła pół roku. Skądinąd
        plan nadal nie jest gotów, tkwi w miejskiej pracowni urbanistycznej - i małe są
        szanse, by uchwaliła go rada tej kadencji.

        Poranny
        • fiat_lux Re: mini-serwis wyborczy 23.06.06, 17:02
          wielkie dzieki nekro za info. te teksty pokazuja smiesznosc i niedojrzalosc
          wladz bialegostoku, ale przede wszystkim pokazuja jak niedojrzali sa wyborcy
          ktorzy nie partycypuja w najwazniejszych dla przyszlosci miasta wyborach
          • nekroskop88 Re: mini-serwis wyborczy 01.07.06, 13:59
            Białostoczek.
            5. Jarosław Matwiejuk: za to, że trzeźwo myśli, ma wiele pomysłów na poprawę
            bezpieczeństwa w mieście.
            6. Witold Perkowski: za odwagę i konsekwencję w kontrolowaniu pracy prezydenta
            maista.
            7. Dariusz Piontkowski: za kompetencję, zaangażowanie, wyważenie.

            Czekamy na kolejne głosy.

            Kurier Poranny
            • nekroskop88 Re: mini-serwis wyborczy 01.07.06, 14:00
              kurcze nie tu gdzie trzeba wkleiłem ;)
              to dokończenie wątku niżej :P
    • nekroskop88 Re: mini-serwis wyborczy 01.07.06, 13:59
      Apel na każdą okazję, czyli jak radni naprawiali świat
      Łajali władze Rosji i Białorusi, pouczali Ukrainę, prosili nasz własny rząd o
      zlikwidowanie bezrobocia i walczyli o godziwą płacę dla każdego obywatela.
      Tropili dawnych i obecnych agentów służb specjalnych w radzie miejskiej i
      magistracie. Walczyli z deptakiem, grzybicami, hipermarketami.
      Rada tej kadencji przyjęła ponad trzydzieści stanowisk, apeli, oświadczeń i
      rezolucji. Nad wieloma z nich toczono burzliwe dyskusje, większość z nich nie
      miała dla białostoczan najmniejszego znaczenia.

      Potępiamy!
      Kilka razy zdarzyło się naszym radnym zajmować nie Białymstokiem, a polityką
      międzynarodową. Przeprowadzili na przykład atak na niemieckich rewizjonistów!
      Stało się to w 2004 roku, w 65 rocznicę agresji Niemiec na Polskę. Radni oddali
      hołd obrońcom ojczyzny, ale przy okazji pogrozili palcem organizacjom
      niemieckim, które stawiają sobie za cel zakwestionowanie odpowiedzialności
      państwa niemieckiego za wywołanie II wojny światowej. Radni wyrazili swoje
      zaniepokojenie żądaniami niektórych środowisk niemieckich, które domagały się
      zwrotu majątków osób wysiedlonych z terytorium państwa polskiego.
      Kolejną okazję do potępiania radni mieli już miesiąc później. Zajęli się wtedy
      Rosją. Postanowili domagać się od Rosji uznania win wobec państwa i polskich
      obywateli oraz naprawienia szkód dokonanych w wyniku zbrodni, wywózek i
      przesiedleń.
      Stanowisko przygotowane przez prawicę wywołało spore kontrowersje i sprzeciw
      radnych lewicy.
      Nie wszystkim radnym podobały się zapisy stanowiska, które odpowiedzialnością
      za upadek Powstania Warszawskiego zrzuca na Rosję. – Mojego dziadka zabili
      hitlerowcy, i ja nie wezmę udziału w przyjmowaniu stanowiska takiej treści –
      mówił Mirosław Hanusz, radny SLD-UP. Całą inicjatywę żądania od Władimira
      Putina przyznania się do stalinowskich win radni lewicy nazwali beztroskim
      wymachiwaniem szabelką, ale głosami prawicy stanowisko przeszło.
      Potem – w listopadzie 2004, była Ukraina. Tu radni zajęli się sprawą na prośbę
      prezydenta miasta. Poparli naród ukraiński walczący o wolną i demokratyczną
      ojczyznę, potępili władzę oraz jej nadużycia i fałszerstwa wyborcze. Stanowisko
      zostało przyjęte przez aklamację – brawami. Acz nie zabrakło głosu sprzeciwu. –
      Staramy się być belfrem, który poucza swoich sąsiadów. A nikt nie lubi, kiedy w
      sposób pretensjonalny kieruje się do niego stanowiska polityczne. Może teraz
      powinniśmy zajmować się sprawą Cypru, Wysp Kurylskich czy Tybetu? – denerwował
      się radny SLD-UP, Michał Karpowicz.
      Na kolejny apel trzeba było jednak czekać kilka miesięcy – do sierpnia 2005
      roku. Wtedy radni potępili władze Białorusi, za sposób w jaki traktują polską
      mniejszość w tym kraju – za prześladowania, aresztowania i represje wobec
      polskiej społeczności.
      Stanowisko poparła większość radnych. Od głosu wstrzymał się tylko
      czteroosobowy klub radnych prawosławnych – Forum Mniejszości Podlasia. Doszło
      do ostrego spięcia, gdy radni prawosławni zaczęli porównywać sytuację Polaków
      na Białorusi do sytuacji Białorusinów w Polsce.

      Rozliczamy!
      Stanowisko wzywające radnych i urzędników do samolustracji było jednym z
      najdłużej dyskutowanych. Prawicowi radni, którzy wpadli na pomysł samolustracji
      chcieli wyeliminować z białostockiego samorządu dawnych i obecnych
      współpracowników służb specjalnych. Czy im się to udało – tego nie wie nikt, bo
      nie sposób sprawdzić prawdziwości złożonych oświadczeń. Instytut Pamięci
      Narodowej, do którego radny miał występować o weryfikację, miał prawo
      stwierdzić jedynie, czy należy mu się status pokrzywdzonego w czasach PRL. Brak
      takiego statusu nie oznacza nic – ledwie tyle, że ktoś nie znalazł się w
      kartotekach służb bezpieczeństwa.
      Budujemy!
      Jedna z ostatnich inicjatyw radnych, to lutowy apel o wybudowanie wokół
      Białegostoku stu kilometrów obwodnic. Właściwie nie do końca wiadomo było od
      kogo mielibyśmy żądać budowy dróg – więc rada zwróciła się „do wszystkich osób
      i instytucji odpowiedzialnych za planowanie i budowę obwodnic". Radni byli
      jednomyślni – chcieli, by obwodnice powstały w latach 2007-2013. O tym, skąd
      wziąć setki milionów złotych na budowę, raczej nie dyskutowali, to zostawili
      sobie na kolejny apel – i za jakiś czas będziemy mieli pewnie stanowisko, w
      sprawie zapewnienia środków na budowę obwodnic – skierowany do sejmu i rządu.
      Wcześniej radni byli mniej wymagający – w czerwcu 2004 roku apelowali o
      budowę ... piaskownic. Oraz placów zabaw i obiektów sportowych dla dzieci.
      Ponieważ place zabaw urządzone na terenach należących do maista były – i są – w
      opłakanym stanie, radni zaapelowali do prezydenta, by zrobił ich inwentaryzację
      i zaczął remonty.
      Niestety, dzieci nie doczekały się realizacji apelu. Inwentaryzacja, owszem,
      była. Ale po niej już nic. Jakoś nikt nawet nie zauważył, że apel trafił w
      próżnię.

      Likwidujemy!
      Jednio z bardziej stanowczych wystąpień radnych, z czerwca 2005 roku,
      skierowane było przeciw deptakowi i prezydentowi miasta, który go w ubiegłym
      roku stworzył. Radni z prawicowych klubów ocenili, że deptak okazał się zbyt
      dużym utrudnieniem dla kierowców i nie należy go dłużej utrzymywać. Wytropili
      też coś w rodzaju spisku prezydenta z przedsiębiorcami – i ocenili, że deptak
      powstał, by ci drudzy mogli sprzedawać tam alkohol, a to z kolei przekłada się
      na duże problemy mieszkańców centrum z bezpieczeństwem i higieną.
      – Komunikacja w mieście jest całkowicie sparaliżowana, i to w imię kilku
      pijalni piwa! W takiej wersji deptak nie może istnieć – grzmieli radni KKR
      Odrodzenie, najwięksi krytycy deptaka i prezydenta.
      Apel o przywrócenie ruchu na ulicy Lipowej nie został wysłuchany przez Ryszarda
      Tura. Deptak istniał do jesieni. Ale radni i tak postawili na swoim. Gdy
      uchwalali budżet, a w nim pieniądze na remont centrum, zażądali gwarancji, że
      prawdziwego deptaka na Rynku Kościuszki nie będzie, że zostanie tak
      przebudowany, by Lipową mogły jeździć samochody. Prezydent przestał mówić o
      deptaku na Lipowej, zaczął o zamknięciu Suraskiej. Kiedy? Nie wiadomo. Ta
      decyzja będzie należała już do następcy Ryszarda Tura i nowej rady miejskiej.

      Dbamy!
      Prawicowi radni zajmowali się też tym, by co niedzielę kwitło nam życie
      rodzinne. We wrześniu 2004 roku, po tym jak w Białymstoku nie udało się zakazać
      handlu w niedzielę, radni poprosili Sejm o zajęcie się sprawą, i o wprowadzenie
      zakazu obowiązującego w całym kraju. Prosili o ograniczenie handlu w niedziele
      i święta, poszanowanie religijnego charakteru tych dni, zapewnienie pracownikom
      niezbędnego prawa do wypoczynku, wspomożenie rozwoju rodzimych małych i
      średnich przedsiębiorstw.
      Małe i średnie, rodzinne przedsiębiorstwa radni wspierali też stanowiskiem,
      sprzeciwiającym się budowie w Białymstoku hipermarketów. Rada Miejska
      Białegostoku jest przeciwna budowie zagranicznych hipermarketów i ekspansji
      obcych sieci handlowych, w tym sklepów dyskontowych, natomiast popiera rozwój
      rodzimego handlu – brzmi stanowisko radnych z 2003 roku. Co ciekawe – na koniec
      tego stanowiska sprzeciwiającego się budowie wielkich sklepów dopisali, że
      zgadzają się na budowę trzech hipermarketów, a dwa lata później zdecydowali, że
      w mieście może powstać około dziesięciu wielkich centrów handlowych.


      Pierwsze podsumowanie naszego plebiscytu
      NAJLEPSI RADNI WEDłUG NASZYCH CZYTELNIKóW
      1. Sławomir Nazaruk: za to, że dba o wygląd miasta, jest sumienny i
      odpowiedzialny.
      2. Krzysztof Bil-Jaruzelski: za wspieranie pomysłu budowy Galerii Jagiellonia
      oraz za zajmowanie się sprawami zwykłych ludzi.
      3. Janusz Kochan: za zaangażowanie w sprawy białostockiego sportu, pomoc młodym
      ludziom.
      4. Kazimierz Dudziński: za to że od wielu lat dba o sprawy mieszkańców osiedla
    • nekroskop88 Re: mini-serwis wyborczy 01.07.06, 14:01
      Jerzy Jamiołkowski.
      Ważne
      Głosować można wyłącznie na kuponach wyciętych z gazety.
      Wśród Czytelników, którzy wezmą udział w naszym plebiscycie rozlosujemy
      nagrody:
      l 10 osób otrzyma po 100 zł,
      l 10 kolejnych otrzyma po 50 zł. Reprezentuje mieszkańców osiedli Bojary,
      Kraszewskiego, Bojary-Chopina, Piasta, Skorupy, Nowe, Dojlidy, Przemysłowe i
      Mickiewicza. W wyborach w 2002 roku otrzymał 524 głosy. Startował z listy SLD-
      UP, ale od wielu lat jest związany właśnie z Unia Pracy.
      Rocznik 1947. Z wykształcenia ekonomista, ze specjalizacją polityka społeczna.
      W latach 80. działacz opozycji, dziś członek Klubu Więzionych, Internowanych,
      Represjonowanych w Białymstoku (sekretarz Zarządu Klubu). Pracuje w Podlaskim
      Urzędzie Wojewódzkim. Radny kadencji 1990-94 i 98-2002. Hobby: brydż (grał
      zawodowo).
      Jeden z niewielu radnych tej kadencji, którzy przychodzą na sesję przygotowani.
      Ma wiele pomysłów. Zwykle przygotowuje projekty uchwał radnych lewicy. Zwykle
      koledzy typują go do wystąpień w debacie nad budżetem. Brał udział w tworzeniu
      kilkunastu uchwał. Jeden z inicjatorów obniżenia opłat w przedszkolach dla
      najuboższych dzieci. Wiele informacji o jego pracy można znaleźć na stronie:
      jamiolkowski.pl.
      RADNY O SOBIE
      Jednym z ważniejszych projektów, jakie udało się przygotować i przyjąć, był
      podział planu zagospodarowania przestrzennego okolic Jurowieckiej: na tereny
      Jagiellonii i okoliczne (na trzy mniejsze). Było tu takie nagromadzenie
      konfliktów, że próba uchwalenia jednego planu nie mogła się udać.
      Uważam, że obecna kadencja jest, niestety, najgorszą, jaką pamiętam. Największą
      porażką rady było to, że - zamiast robić coś pozytywnego dla Białegostoku -
      skupiła się na krytyce prezydenta. Nieraz proponowaliśmy PiS i LPR, wspólne
      działania, ale partie te odmawiały. Moją porażką w tej kadencji jest to, że nie
      udało się uporządkować białostockiej oświaty.

      CO MA RADNY
      Oszczędności: 9.000 zł, mieszkanie - 48,1 m kw. warte 60.000 zł. Zarobił w
      urzędzie wojewódzkim: 42.758 zł, dieta radnego - 22.401 zł. Samochodu nie ma.

      KP
    • nekroskop88 Re: mini-serwis wyborczy 01.07.06, 14:01
      Wiesław Kobyliński
      Reprezentuje mieszkańców osiedli Tuwima, Przyjaźń, Sady Antoniukowskie,
      Dziesięciny, Fasty Bacieczki, Wysoki Stoczek, Bacieczki, Dziesięciny i Sołectwo
      Zawady. W wyborach w 2002 roku otrzymał 726 głosów. Startował z listy SLD-UP.
      Rocznik 1947. Radca prawny, prowadzi własną kancelarię. Były
      dziennikarz "Kuriera Podlaskiego", działacz OPZZ. Na sesjach rady bywa "w
      kratkę". Rzadko jest obecny na całym posiedzeniu, zwykle znika gdzieś na cześć
      dnia.
      Dobry mówca. Mówi, co myśli. Jako pierwszy sprzeciwił się nagonce na galerię
      Arsenał, gdy prezydent i radna Beata Antypiuk doprowadzili do ocenzurowania
      jednej z wystaw.

      RADNY O SOBIE
      Złożyłem kilkadziesiąt interpelacji i zapytań. Większość prezydent i jego
      urzędnicy zignorowali. Udało się jednak zrobić kilka dojazdów do różnych
      budynków, przystanek zadaszony przy działkach na Ciołkowskiego. Zawsze
      walczyłem o kulturę, która w Białymstoku jest traktowana po macoszemu.
      Przyczyniłem się do tego, by wrócił sylwester pod gwiazdami. Nie udało się
      wywalczyć przestrzegania regulaminu na sesji, co skróciłoby je o połowę, a
      efekty byłyby dużo lepsze. Mieliśmy bowiem często niekończące się dyskusje,
      którymi radni byli zmęczeni i przyjmowali uchwały z błędami.

      CO MA RADNY
      Oszczędności: 20.000 zł, świadectwa udziałowe - 600 zł, mieszkanie 59 m kw.
      warte 75.000 zł, działka pracownicza 340 m kw. o wartości około 5.000 zł.
      Zarobki: dieta radnego - 21.801 zł, praca - przychody kancelarii prawnej -
      60.888 zł, dochody 10.000 zł, umowy zlecenia - 23.040 zł.

      KP
    • nekroskop88 Re: mini-serwis wyborczy 01.07.06, 14:02
      Michał Karpowicz
      Reprezentuje mieszkańców osiedli Nowe Miasto, Ścianka-Bażantarnia, Starosielce,
      Zielone Wzgórza, Słoneczny Stok, Leśna Dolina, Marczuk i Młodych. W wyborach w
      2002 roku otrzymał 615 głosów. Startował z listy SLD-UP.
      Rocznik 1959. Pracownik Politechniki Białostockiej, jest radnym już kolejną
      kadencję. Szefuje komisji pomocy społecznej, zdrowia, rodziny i kultury
      fizycznej. Zawsze przygotowany do sesji, zna wszystkie projekty uchwał (jak
      Jamiołkowski). Jego autorskim projektem jest uchwała o stypendiach sportowych -
      poparła ją większość radnych. Jeden z inicjatorów zapisania w budżecie miasta 3
      mln zł na remont stadionu Hetmana.
      RADNY O SOBIE
      Dzięki moim staraniom zaczęto budowę hali sportowej (z krytą bieżnią) przy
      Technikum Rolniczym na Dojlidach. Udało się mi się też uratować gabinety
      medycyny szkolnej. Po moich interwencjach została wybudowana strzelnica
      sportowa przy Zespole Szkół Drzewnych. Udało mi się zdobyć grunt i wybudować
      boiska ze sztuczną trawą oraz plac zabaw pomiędzy ulicami Rzymowskiego i
      Pułaskiego na Nowym Mieście. Nie udało mi się przeforsować pomysłu łączenia
      podstawówek z gimnazjami, co dałoby miastu duże oszczędności.

      CO MA RADNY
      Oszczędności: 10.000 zł, mieszkanie: 57,2 m kw. - warte 95.000 zł.
      Nieruchomości: zabudowana 137 m kw. - warta 7.500 zł, niezabudowana: 3,14 ha
      warta 5.400 zł, kolejne 1077 m kw. warte 50.000 zł, nieruchomość rolna - 1328 m
      kw. warte 79.680 zł. Zarobki: praca w radzie nadzorczej SM "Elemencik": 819,55
      zł, dieta radnego: 26.474,66 zł, praca: 33.082,23 zł.
      Samochód: honda HR-V z 1999 roku warta 35.000 zł.

      KP
    • nekroskop88 Re: mini-serwis wyborczy 01.07.06, 14:02
      Kazimierz Dudziński.
      Reprezentuje mieszkańców osiedli Białostoczek, Sienkiewicza, Pietrasze,
      Wysockiego-Zgoda, Jaroszówka, Wyżyny, Bagnówka, Pieczurki, Wygoda i Traugutta.
      Otrzymał od wyborców 911 głosów. Startował z listy Prawa i Sprawiedliwości.
      W radzie miejskiej był już w poprzedniej kadencji, wtedy pracował jako jej
      wiceprzewodniczący.
      Rocznik 1942. Emeryt. Kiedyś trenował wyczynowo kolarstwo jako
      zawodnik „Gwardii" Białystok. Gra amatorsko na akordeonie.
      Podczas obrad rady odzywa się raczej rzadko. Składa za to sporo interpelacji. W
      tej kadencji było ich w sumie aż 36. Wywalczył studzienkę kanalizacyjną przy
      Przedszkolu Samorządowym Nr 55, gdzie wejście notorycznie zalewał deszcz.
      Dopytywał się o opiekę nad bezdomnymi zimą, starał się o całodobowe gabinety
      stomatologiczne (w szczególności na Białostoczku), o zwiększenie punktów
      udzielających pomocy w dni wolne od pracy, wnioskował o więcej miejsc
      parkingowych dla niepełnosprawnych. Po jego interwencji (na prośbę mieszkańców)
      miasto zmieniło lokalizację jednego lokalu wyborczego, a po interpelacji miasto
      wystosowało ostrzegawcze pismo do firmy administrującej część przystanków
      autobusowych (chodziło o ich fatalny stan techniczno-estetyczny). Wnioskował o
      wydłużenie linii nr „102" aż do ulicy Skłodowskiej.

      RADNY O SOBIE
      Jako jedyny radny poddałem się ocenie wyborców w wyborach do rad osiedli.
      Miałem najlepszy wynik w mieście i zostałem przewodniczącym rady osiedla
      Białostoczek w obecnej kadencji. Teraz nasza rada organizuje wiele ciekawych
      imprez sportowych i rekreacyjnych, festynów rodzinnych (m.in. Międzynarodowy
      Wyścig Kolarski „Niemen" Grodno-Białystok).
      Starałem się, żeby na skrzyżowaniu ul. Sokólskiej z Al. 1000-lecia PP powstała
      sygnalizacja świetlna i zabiegałem o remont Szkoły Podstawowej nr 26.
      Jako założyciel i członek KKS „Białostoczek" aktywnie włączam się do
      zagospodarowania czasu wolnego dzieci i młodzieży. Starałem się o to, żeby na
      Białostoczku powstało Centrum Sportu i Rekreacji z torem kolarskim.
      Z ramienia klubu radnych PiS przygotowałem projekt uchwały w
      sprawie „becikowego".
      Niestety, nie udało mi się przekonać radnych, żeby nie likwidować
      dotychczasowych nazw osiedli. Z 46 zostało zaledwie 27, co praktycznie
      zlikwidowało rady osiedli. Niezadowolony jestem też z tego, że tak dużo
      młodych, zdolnych ludzi wyjeżdża z Białegostoku, że nie mam wpływu na poprawę
      sytuacji w służbie zdrowia, i że mamy tak dziurawe ulice.

      CO MA RADNY
      Oszczędności: 6.000 zł, mieszkanie 72 m kw. które wycenia na 70.000 zł.
      Zarobki: emerytura – 19.268,16 zł, dieta radnego – 22.401,58 zł, praca w radzie
      osiedla BSM – 1.368,00 zł. Samochód: nissan primera z 1996 roku wart 20.000 zł.

      KP
    • nekroskop88 Re: mini-serwis wyborczy 01.07.06, 14:02
      Andrzej Gilewski.
      Radnym miejskim został niedawno – dopiero 1 stycznia, kiedy do Białegostoku
      zostały przyłączone cztery pobliskie miejscowości: kolonia Dojlidy Górne,
      Dojlidy Górne, Zagórki i kolonia Halickie.
      W wyborach 2002 roku startował z listy komitetu wyborczego "Wspólna Gmina
      Zabłudów", dostał 345 głosów. Pracował w zabłudowskiej radzie już trzy
      kadencje, był m.in. przewodniczącym komisji rewizyjnej i członkiem zarządu
      gminy. Sam określa się jako sympatyk PiS.
      Rocznik 1958.
      Andrzej Gilewski jest głównym inicjatorem przyłączenia Dojlid do Białegostoku.
      Jak sam opowiada, pomysł ten na dobre narodził w 1996 roku, kiedy to wspólnie z
      kilkoma osobami poprosili burmistrza gminy Zabłudów (do 31 grudnia to właśnie
      do niej należały Dojlidy) o pieniądze na rozbudowę szkoły podstawowej. Kiedy
      usłyszeli, że nie ich dostaną, zbuntowali się i ogłosili, że chcą się odłączyć.
      Burmistrz się przestraszył i dał pieniądze, o które prosili. Dołożył też na
      nawierzchnię i kanalizację ulicy Białostockiej i Szerokiej.
      – Wtedy już jednak wiedziałem, że i tak trzeba zrobić wszystko, żeby się
      odłączyć, bo nie było co liczyć na kolejne inwestycje w Dojlidach. Dlatego w
      tej sprawie prowadziłem korespondencję z ministrem MSWiA i przekonywałem
      mieszkańców. Na szczęście, udało się i od 1 stycznia należymy do Białegostoku –
      dodaje Gilewski.

      RADNY O SOBIE
      W Białymstoku radnym jestem od niedawna, ale już złożyłem jedną interpelację i
      kilka zapytań. Udało mi się na przykład przekonać radnych do tego, żeby na
      prośbę prawosławnych zmienić nazwę jednej ulicy w Dojlidach. Miała być
      przedłużeniem Plażowej, a jest Proroka Eljasza. Wnosiłem też o to, żeby wydać
      zakaz palenia ognisk i grillów w parkach i ich okolicach.
      Za swój sukces uważam też to, że zostałem wybrany do komisji rewizyjnej.

      CO MA RADNY
      Oszczędności: 20.000 zł, dom: 240 m kw. wyceniony na 300.000 zł, gospodarstwo –
      ponad 9 ha, wycenione na 500.000 zł, działka siedlisko – ponad hektar – 300.000
      zł. Zarobki: dieta radnego – 4.456,95 zł, praca – 36.317,38 zł. Samochód:
      mercedes benz c-200 z 1995 roku.

      KP
    • nekroskop88 Re: mini-serwis wyborczy 01.07.06, 14:03
      Mirosław Hanusz.
      Reprezentuje mieszkańców osiedli Nowe Miasto, Ścianka-Bażantarnia, Starosielce,
      Zielone Wzgórza, Słoneczny Stok, Leśna Dolina, Marczuk i Młodych. W głosowaniu
      2002 roku poparło go 978 białostoczan. Startował z listy SLD-UP, od lat
      związany jest jednak z tym drugim ugrupowaniem.
      Jeden z najaktywniejszych radnych tej kadencji, przewodniczący jednej z
      ważniejszych komisji rady – zagospodarowania przestrzennego i ochrony
      środowiska, przed którą muszą trafiać wszyscy inwestorzy, zainteresowani
      Białymstokiem. Przyczynił się do tego, że na komisję może przyjść każdy
      białostoczanin, wprowadził też posiedzenia wyjazdowe (ostatnio np. spotkanie z
      mieszkańcami Zawad, po czym interwencja w magistracie w sprawie jak
      najszybszego stworzenia na tym terenie planu zagospodarowania).
      Przez cztery lata przekonywał, że Białystok zasługuje na miejski rynek z
      prawdziwego zdarzenia, taki jak ma Wrocław, Lublin czy Poznań. Bez wątpienia to
      jeden z nielicznych radnych, który chce z Białegostoku zrobić miasto nowoczesne
      i przyjazne dla jego mieszkańców.

      RADNY O SOBIE
      Przed wyborami obiecywałem, że jeśli zostanę radnym, to w ciągu roku Białystok
      będzie miał dworzec PKP. Wykorzystałem wszystkie swoje możliwości i udało się.
      Jest to mój jeden z największych sukcesów tej kadencji.
      Plany zagospodarowania przestrzennego – choć dalej mamy ich nie tak dużo, jak
      powinniśmy mieć – w dużej mierze są zasługą komisji zagospodarowania
      przestrzennego, której jestem przewodniczącym. Wiele razy naciskaliśmy
      urzędników, żeby szybciej je opracowywali. Prace komisji są też jawne, na
      naszych posiedzeniach zawsze są dziennikarze. Walczyłem też z tym, żeby decyzje
      o galeriach i hipermarketach zapadały za zamkniętymi drzwiami (decyzję o
      hipermarecie przy Hetmańskiej podjęli ówcześni członkowie zarządu miasta: Jan
      Dobrzyński i Bogusław Dębski, nie konsultując się nawet z radnymi). Chcieliśmy,
      żeby mieli na to wpływ wszyscy radni. Udało się.
      Przekonałem radnych, że lepsze małe lotnisko na Krywlanach już teraz, niż duże
      za dwadzieścia lat.
      Wspólnie z Krzysztofem Bilem-Jaruzelskim namówiliśmy radnych do stworzenia na
      terenach przy Mickiewicza i na Krywlanach podstrefy suwalskiej strefy
      ekonomicznej. Było to potrzebne, bo już trzech inwestorów jest zainteresowanych
      budową zakładów pracy w podstrefie (jeden to wrocławska spółka związana z
      przemysłem lotniczym).
      Niestety, nie udało się w tej kadencji zmienić mentalności wielu urzędników i
      części radnych, którzy cały czas uważają, że nigdy nie dorównamy takim miastom
      jak chociażby Olsztyn i boją się walczyć o lepszą pozycję dla Białegostoku.
      Miejscy urzędnicy i prezydenci cały czas nie rozumieją, że i oni, i my radni,
      jesteśmy opłacani z kasy miejskiej. I dlatego, kiedy do magistratu wchodzi
      białostoczanin, powinniśmy go traktować jak swojego szefa. Niestety, u nas jest
      zupełnie odwrotnie.
      Nie udało się też powstrzymać karygodnego rozdawnictwa ziemi pod budowę
      świątyń. Moim zdaniem, wszystko ma swoje granice i nie można oddawać
      najlepszych działek pod budowę kościołów.
      Byłem też przeciwnikiem budowy opery. Uważam, że budowana jest ona bez żadnych
      zabezpieczeń finansowych, a co gorsza, powstała bez konsultacji społecznych.
      Decyzja zapadła w ukryciu przed nami wszystkimi.

      CO MA RADNY
      Oszczędności: 30.000 zł, 1.500 euro, dom: 130 m kw. wart 220.000 zł,
      mieszkanie: 30 m kw. – 90.000 zł, siedlisko na działce – 0,6 ha, warte 700.000
      zł (dom w budowie), działka rolna 1400 m kw. – 15.000 zł plus 1050 m kw. –
      10.000 zł. Zarobki: działalność gospodarcza – 445.073,77 zł (przychód),
      3.133,48 zł (dochód), dieta radnego – 26.474,66 zł, Rada Nadzorcza NFOŚiGW –
      24.373,23 zł, rada programowa TVB – 2020 zł, zbycie papierów wartościowych –
      505,70 zł, sprzedaż gruntów rolnych (38,4 ha) – 160.000 zł, kredyty: hipoteczny
      442.200 zł, preferencyjny na odnawialne źródła energii – 45.560 zł.

      KP
    • nekroskop88 Re: mini-serwis wyborczy 21.07.06, 10:44
      Wybierz z nami najlepszych

      Kazimierz Dudziński z osiedla Białostoczek jest według naszych Czytelników
      najlepszym z radnych. W naszym plebiscycie zostawił konkurentów daleko w tyle.
      Jest też najczęściej wychwalanym radnym - głosy na niego przysłał nam m.in.
      Katolicki Klub Sportowy Białostoczek, Podlaski Związek Kolarski (Dudziński był
      tam szkoleniowcem), rada osiedla Białostoczek.
      Głosujący na radnego Czytelnicy Porannego podkreślają, że przede wszystkim dba
      on o swoje osiedle - a taki właśnie powinien być dobry radny.
      Niestety, nie wszystkich naszych przedstawicieli w radzie miejskiej,
      białostoczanie oceniają równie dobrze. Na trzech radnych do dziś nikt w ogóle
      nie głosował - żadnego głosu nie dostali Jan Kazimierz Dębski, Jacek Żalek i
      Andrzej Gilewski. Co gorsza, na tego ostatniego nasi Czytelnicy nawet
      naskarżyli. Po tym jak Gilewski pytany o swoją pracę w całej kadencji
      podkreślał, jak mocno angażował się w przyłączenie Dojlid Górnych do
      Białegostoku, oburzyli się członkowie tzw. grupy inicjatywnej, którzy
      rzeczywiście pilotowali to przyłączenie.
      "Przypisuje sobie zasługi, o jakich być może marzył, ale na realizację nie
      wystarczyło mu determinacji ani czasu" napisali w liście do redakcji
      rozgoryczeni mieszkańcy Dojlid.
      Przyznać trzeba, że zgodnie z powiedzeniem, że sukces ma wielu ojców, inni
      radni chwalili się też trochę na wyrost. Spora cześć z nich szczyciła się
      naprawianiem dziur w ulicach, wielu podkreślało, że ich zasługą jest rozbudowa
      systemu policyjnego monitoringu miasta.
      Najważniejsze jest jednak to, że nasz plebiscyt trwa nadal! Przypominamy: my
      drukujemy kupony, Czytelnicy wybierają najlepszego radnego.


      CZYTELNICY KURIERA PORANNEGO WYBIERAJĄ:
      NAJLEPSI RADNI
      Kazimierz Dudziński 344 głosy
      Janusz Kochan 203 głosy
      Krzysztof Bil-Jaruzelski 133 głosy
      Sławomir Nazaruk 64 głosy
      Jarosław Matwiejuk 50 głosów
      Mirosław Hanusz 50 głosów
      Kazimierz Pieńkowski 41 głosów
      Dariusz Piontkowski 40 głosów
      Marek Masalski 35 głosów
      Jerzy Jamiołkowski 32 głosy
      Witold Perkowski 25 głosów

      PRZECIĘTNI RADNI
      Marek Kozłowski 14 głosów
      Józef Korolczuk 13 głosów
      Michał Karpowicz 13 głosów
      Wiesław Kobyliński 13 głosów
      Elżbieta Kozłowska-Świątkowska 12 głosów
      Zbigniew Zwierz 11 głosów
      Bogusław Dębski 10 głosów
      Lech Rutkowski 9 głosów
      Piotr Perkowski 8 głosów
      Stefan Nikiciuk 5 głosów

      NAJGORZEJ OCENIANI RADNI
      Edward Łuczycki 3 głosy
      Joanna Zabielska-Cieciuch 3 głosy
      Alicja Biały 2 głosy
      Katarzyna Dec 2 głosy
      Jarosław Pawluczuk 2 głosy
      Beata Antypiuk 1 głos
      Andrzej Muraszkiewicz 1 głos
      Jan Kazimierz Dębski 0 głosów
      Andrzej Gilewski 0 głosów
      Jacek Żalek 0 głosów

      Poranny
      • Gość: Z.P. Re: mini-serwis wyborczy IP: *.elpos.net 18.08.06, 22:07
        Takie plebiscyty to rozbić o kant. Jaką mamy pewność, że radni nie kupują gazet
        z kuponami, sami ich nie wycinają i nie podrzucają różnym znajomym? Poza
        podejrzeniami są wyłącznie ci z końca listy.
    • nekroskop88 Re: mini-serwis wyborczy 21.07.06, 10:45
      Putra: Myślę poważnie...
      Wygra na pewno - nie mają wątpliwości partyjni koledzy Krzysztofa Putry. Bardzo
      poważnie myślę o kandydowaniu na prezydenta Białegostoku - powiedział
      wczoraj "Porannemu" wicemarszałek Senatu RP.
      Prawo i Sprawiedliwość oficjalnie zamierza przedstawić kandydata na gospodarza
      Białegostoku pod koniec sierpnia. Wszystko wskazuje, że będzie nim Krzysztof
      Putra, obecny wicemarszałek Senatu. I za kilka miesięcy wybierzemy w jego
      miejsce nowego senatora, bo po jesiennych wyborach samorządowych trzeba będzie
      rozpisać wybory uzupełniające do Senatu.

      Jurgiel się wycofał
      - Wszystko zależy od samego Krzysztofa Putry. Moim zdaniem jest to idealny,
      wręcz wspaniały kandydat na prezydenta Białegostoku - nie ma wątpliwości
      Jarosław Zieliński, wiceminister MSWiA. - Gdyby tylko zdecydował się na start,
      zyskałby nie tylko całkowite poparcie partii, ale i zdecydowanej większości
      białostoczan.
      Czy wicemarszałek spełni oczekiwania partyjnego kolegi? - Tak, Putra wróci do
      Białegostoku - mówią coraz częściej w PiS.
      - Poważnie na ten temat rozmawiamy - potwierdza Dariusz Piontkowski, radny z
      PiS.
      Potakuje też inny wysoki polityk tej partii: - W tej chwili Putra jest
      wymieniany jako jedyny kandydat na prezydenta. PiS bardzo chce wygrać wybory w
      Białymstoku, a Putra jest osobą, która nie miałaby z tym większych problemów.
      Od pewnego czasu mówiło się w partii, że jeszcze niedawno o fotelu prezydenta
      Białegostoku myślał Krzysztof Jurgiel. Zrezygnował jednak, bo - jak mówią
      jedni - prawdopodobnie zostanie wiceministrem w resorcie skarbu lub gospodarki.
      Nie ma szans w starciu z Putrą - oceniają inni.
      - Z moich informacji też wynika, że bliżej prezydentury Białegostoku jest
      wicemarszałek, niż były minister rolnictwa - dodaje Jarosław Zieliński.

      Zastanawiam się
      W tej chwili Putra jest wicemarszałkiem Senatu, wiceprzewodniczącym do spraw
      senackich Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość i członkiem Komisji
      Gospodarki Narodowej. Czy zrezygnuje z tych wszystkich funkcji?
      - Do Białegostoku mnie ciągnie, bo znam to miasto, ludzi. Uważam, że jest tu
      wiele do zrobienia, że jest sporo niewykorzystanego potencjału. Mamy tu
      świetnych naukowców, ludzi zajmujących się gospodarką. Trzeba tylko umieć z
      nimi rozmawiać - mówi Krzysztof Putra. - Decyzji jeszcze nie podjąłem, ale
      naprawdę bardzo poważnie zastanawiam się nad startem w wyborach.

      Putra zbyt polityczny
      Andrzej Fedorowicz z LPR i marszałek województwa podlaskiego Janusz Krzyżewski
      z SLD nie są jednak przekonani, że Putra postąpi rozsądnie wyjeżdżając z
      Warszawy.
      - On jest bardzo skuteczny w stolicy, pomaga lokalnym politykom w otwieraniu
      wielu drzwi do ministerstw i centralnych urzędów - chwali wicemarszałka
      Krzyżewski i po chwili dodaje. - W Warszawie się sprawdził, ale trudno
      przewidzieć, jakim będzie prezydentem.
      Z kolei Fedorowicz uważa, że Białystok potrzebuje dobrego gospodarza, a nie
      polityka.
      - To miasto i tak jest strasznie upolitycznione. Nowym prezydentem powinna
      zostać osoba, która prowadzi działalność gospodarczą. A taką osobą Krzysztof
      Putra nie jest - twierdzi poseł LPR.
      Co na to Putra? - Skutecznym można być w każdym miejscu - odcina się marszałek.

      Poranny
    • nekroskop88 Re: mini-serwis wyborczy 21.07.06, 10:53
      Wspierasz sport – wygrywasz
      Pomagają białostockim klubom sportowym – za to nasi Czytelnicy cenią
      najbardziej radnych, na których oddali najwięcej głosów w naszym plebiscycie.
      Radnymi dbającymi o sport są Janusz Kochan oraz Krzysztof Bil-Jaruzelski,
      obydwaj z klubu SLD-UP-SdPl. Na trzecim miejscu naszego plebiscytu jest
      Kazimierz Dudziński z Prawa i Sprawiedliwości. Jego nasi czytelnicy cenią za
      to, że od wielu lat dba o sprawy mieszkańców osiedla Białostoczek.
      Wśród radnych, którzy dostali najwięcej głosów są także Sławomir Nazaruk,
      Mirosław Hanusz, Jarosław Matwiejuk i Jerzy Jamiołkowski i Dariusz Piontkowski.
      Najwięcej głosów nasi Czytelnicy oddali na radnych klubów SLD-UP-SdPl oraz
      Prawo i Sprawiedliwość.
      Najmniej na radnych Białostockiego Porozumienia Prawicy i Koalicyjnego Klubu
      radnych Odrodzenie. W tym ostatnim z klubów Czytelnicy doceniają przede
      wszystkim Witolda Perkowskiego, szefa komisji rewizyjnej, którego wyróżniają za
      konsekwencję z jaka przygląda się pracy prezydenta miasta.


      Jest też kilku radnych, których zasług białostoczanie w ogóle nie dostrzegli.
      Na siódemkę radnych do tej pory nie padł ani jeden głos – na Piotra
      Perkowskiego, Andrzeja Muraszkiewicza, Andrzeja Gilewskiego, Jarosława
      Pawluczuka, Jana Kazimierza Dębskiego, Kazimierza Pieńkowskiego i Jacka Żalka.
      Nasz plebiscyt trwa już trzy tygodnie. W każdy poniedziałek i w każdy czwartek
      prezentujemy trzech kandydatów do tytułu najlepszego radnego. Prosimy też
      radnych, by sami pochwalili się swoimi sukcesami, ale i przyznali się do swoich
      porażek. Chcemy dać im szansę powiedzenia, co dobrego zrobili dla miasta.
      My drukujemy kupony, Czytelnicy wybierają.

      Poranny
    • nekroskop88 Re: mini-serwis wyborczy 21.07.06, 10:53

      Jarosław Matwiejuk
      Reprezentuje mieszkańców osiedli Śródmieście, Liniarskiego, Kopernika,
      Skłodowskiej, Tysiąclecia, Przydworcowe, Piaski, Waryńskiego i Bema. W wyborach
      w 2002 roku otrzymał 1297 głosów. Startował z listy komitetu SLD-UP, ale zaraz
      po wyborach wraz z grupą radnych prawosławnych stworzył w radzie klub Forum
      Mniejszości Podlasia.
      Rocznik 1968. Doktor nauk prawnych, zatrudniony na wydziale prawa Uniwersytetu
      w Białymstoku, pracuje też na innych uczelniach. Radny już kolejną kadencję. W
      tej jest przewodniczącym komisji samorządności i porządku publicznego. To z
      inicjatywy komisji i jej przewodniczącego rozbudowana została sieć monitoringu
      w Białymstoku. Radni wystarali się o pieniądze na kilkanaście kamer.

      RADNY O SOBIE
      Kiedy zaczynaliśmy kadencję w Białymstoku było zaledwie pięć kamer minitorujące
      miasto, teraz jest ich aż 35. Na wszystkie udało się znaleźć pieniądze w
      budżecie miejskim. Przekonaliśmy tez radnych do tego, żeby zwiększać budżet na
      poprawę bezpieczeństwa w mieście. Cztery lata temu Białystok przeznaczał na to
      150 tysięcy, teraz 800. Wprowadziliśmy patrole rowerowe, które są finansowane z
      budżetu miasta, zwiększyliśmy też ilość patroli pieszych. Uważam też za sukces
      reformę systemu rad osiedli. Zmniejszyliśmy ich kosztowność i wprowadziliśmy
      przejrzystość ich finansów.


      Poranny
      • nekroskop88 Re: mini-serwis wyborczy 21.07.06, 10:54
        cd.
        CO MA RADNY
        Oszczędności: 97.000 zł, 5.000 dol. Dom: 74,5 m kw. i działka 1100 m kw. warte
        90.000 zł, mieszkanie 92,6 m kw. - warte 129.000 zł, garaż 16,9 m kw. wart
        9.000 zł, dom 223 m kw. i działka 601 m kw. - warte 395.000 zł. Zarobki:
        zatrudnienie - 108.430,66 zł, umowy o dzieło, zlecenia - 9.662,52 zł, prawa
        autorskie - 24.250,96 zł, dieta radnego - 26.474,66 zł.
        Samochód: volkswagen passat rocznik 1999 o wartości 26.000 zł.
    • nekroskop88 Re: mini-serwis wyborczy 21.07.06, 10:54
      Andrzej Muraszkiewicz
      Reprezentuje mieszkańców osiedli Nowe Miasto, Ścianka-Bażantarnia, Starosielce,
      Zielone Wzgórza, Słoneczny Stok, Leśna Dolina, Marczuk i Młodych. W wyborach w
      2002 roku otrzymał 361 głosów. Startował z listy Białostockiego Porozumienia
      Prawicy.
      Rocznik 1957. Pracuje jako kierownik szkolenia praktycznego w Zespole Szkół
      Metalowo Drzewnych. Radny już kolejna kadencję, w tej poprzedniej był w klubie
      AWS-Jedność-Dobro Wspólne. Członek Ruchu Rodzin Nazaretańskich i Zjednioczenia
      Chrześcijansko Narodowego. Jeśli chodzi o zabieranie głosu podczas sesji i
      składanie interpelacji, Muraszkiewicz jest jednym z kilku radnych, którzy nie
      wykazują żadnej aktywności.

      RADNY O SOBIE
      Największe sukcesy odniosłem na polu oświaty. Przede wszystkim udało się
      przekonać innych radnych, żeby nie likwidować wielu szkół i przedszkoli. Dzięki
      temu udało się uratować wiele miejsc pracy, a dzieci mają blisko do szkoły.
      Cieszę się też, że zapoczątkowaliśmy w tej kadencji wprowadzanie standaryzacji
      w placówkach oświatowych. Powołaliśmy też centrum kształcenia praktycznego i
      ustawicznego. Starałem się też o środki na szkolnictwo zawodowe.
      Żałuję, że na wielu osiedlach nie powstały rady osiedli.

      CO MA RADNY
      Oszczędności: 150.000 zł, mieszkanie: 58,9 m kw. które wycenia na 60.000 zł.
      Zarobki: praca - 39.789,69 zł, dieta radnego - 20.365,09 zł. Samochód: honda
      civic 1,4.
    • nekroskop88 Re: mini-serwis wyborczy 21.07.06, 10:54
      Sławomir Nazaruk
      Reprezentuje mieszkańców osiedli Tuwima, Przyjaźń, Sady Antoniukowskie,
      Dziesięciny, Fasty Bacieczki, Wysoki Stoczek, Bacieczki, Dziesięciny i Sołectwo
      Zawady. W wyborach w 2002 roku otrzymał 1393 głosy. Startował z listy komitetu
      SLD-UP, ale zaraz po wyborach, podobnie jak Matwiejuk, wraz z grupą radnych
      prawosławnych stworzył w radzie klub Forum Mniejszości Podlasia.
      Rocznik 1958. Pracownik PKP Polskie Linie Kolejowe. Działacz organizacji
      cerkiewnych. Jeden z aktywniejszych radnych jeśli chodzi o interpelacje, przede
      wszystkim w sprawie utrzymania zieleni miejskiej, stanu dróg, chodników,
      czystości przystanków, komunikacji miejskiej.

      RADNY O SOBIE
      Jestem inicjatorem powstania punktu poradnictwa antynikotynowego. Dzięki moim
      staraniom w centrum miasta: przy Desie i sklepie Salamander powstały bramy.
      Udało się też wyremontować wiele przystanków. Wystarałem się, żeby wiata na
      przystanku przy kościele Farnym miała osłony nie tylko z boku, ale i z tyłu.
      Walczyłem z wystającymi w ulicach studzienkami. Wspierałem placówki, które
      miasto chciało zlikwidować. Za każdym razem głosowałem za przyjęciem budżetu
      miasta. Popierałem budowę galerii Jagiellonia i innych podobnych obiektów.
      Żałuję jednak, że a Białymstoku dalej mamy niewiele znaczących inwestycji.
      Szkoda też, że w tej kadencji nie przeprowadziliśmy reformy oświaty.

      CO MA RADNY
      Oszczędności: 6.000 zł, dom: 58,7 m kw. o wartości 30-40.000 zł. Zarobki:
      pensja - 30.825,68 zł, dieta radnego - 22.401,58 zł, członkostwo w miejskiej
      komisji rozwiązywania problemów alkoholowych - 2.239,62 zł. Samochód: fiat
      siena 1.2, rocznik 2000, o wartości 12.000 zł.
    • nekroskop88 Re: mini-serwis wyborczy 21.07.06, 10:54
      Stefan Nikiciuk
      Radnym miejskim został niedawno - dopiero 1 stycznia, kiedy do Białegostoku
      zostały przyłączone cztery pobliskie miejscowości: kolonia Dojlidy Górne,
      Dojlidy Górne, Zagórki i kolonia Halickie.

      W wyborach 2002 roku startował z listy komitetu wyborczego "Wspólna Gmina
      Zabłudów", dostał 283 głosy. Pracował w zabłudowskiej radzie od czterech
      kadencji, był m.in. przewodniczącym rady gminy w Zabłudowie, należał do SLD. W
      białostockiej radzie przystąpił do klubu Forum Mniejszości Podlasia.
      Rocznik 1944. Jest emerytowanym nauczycielem w-f.

      RADNY O SOBIE
      Moim sukcesem jest na pewno to, że potrafiłem odnaleźć się w tej radzie i
      całkiem nieźle sobie radzę wśród takich rekinów jak Bogusław Dębski. Przez tych
      kilka miesięcy złożyłem dziesięć zapytań i interpelacji, często zabierałem głos
      na sesjach. Udało mi się przeforsować zmianę w regulaminie porządku i czystości
      w Białymstoku. Według pierwotnych założeń w gospodarstwach poniżej tysiąca
      metrów kwadratowych nie można by hodować ptactwa. To oznaczałoby, że wiele osób
      z okolic Dojlid musiałoby zlikwidować swoje kurniki. Na szczęście udało się ten
      zapis zmienić. Ograniczeniem jest 600 m kw.
      Proponowałem, żeby przy szosie zabłudowskiej w miejscu starej żwirowni
      wybudować boisko dla dzieci. Niestety tego pomysłu nie udało się przeforsować.

      CO MA RADNY
      Oszczędności: 15.750 zł, dom - 95 m kw. o wartości 50.000 zł, gospodarstwo
      rolne - 1,88 ha, plus działka budowlana 0,0841 ha plus dom mieszkalny i działka
      0,0841 ha - wartość 150.000 zł. Zarobki: dieta radnego - 6.259 zł rocznie,
      emerytura - 25.012 zł. Samochód: volkswagen polo rocznik 1998.
    • nekroskop88 Re: mini-serwis wyborczy 21.07.06, 10:54
      Jarosław Pawluczuk
      Reprezentuje mieszkańców osiedli Białostoczek, Sienkiewicza, Pietrasze,
      Wysockiego-Zgoda, Jaroszówka, Wyżyny, Bagnówka, Pieczurki, Wygoda i Traugutta.

      Otrzymał od wyborców 442 głosy. Startował z listy SLD-UP, ale jako
      przedstawiciel Forum Mniejszości Podlasia. Radni Forum już w 2002 roku założyli
      swój klub.
      Rocznik 1966. Pracuje jako radca prawny, do tego w spółce prawniczej.

      RADNY O SOBIE
      W tej kadencji bardzo zabiegałem o poprawę nawierzchni dróg w Białymstoku.
      Starałem się też o poprawę organizacji ruchu na różnych skrzyżowaniach. Zawsze
      popierałem też budowę lotniska na Krywlanach. Jak członek komisji
      inwentaryzacyjnej starałem się przyspieszyć prace związane z budową galerii
      Jagiellonia. Starałem się o poprawę bezpieczeństwa w mieście. Udało się
      zamontować kilkadziesiąt kamer policyjnych, wprowadzić patrole rowerowe. Po
      mojej interwencji magistrat zlecił analizę rentowności komunikacji miejskiej.
      Potem były prowadzone rozmowy z burmistrzami innych gmin, żeby dołożyli się do
      eksploatacji autobusów.

      CO MA RADNY
      Oszczędności: 10.000 zł, dom: 60 m kw. o wartości 75.000 zł, gospodarstwo
      rolne: 1,13 ha, 6.000 zł, nieruchomość niezabudowana: 0,56 ha - warta 8.000 zł,
      nieruchomość zabudowana: 0,3 ha - warta 12.000. Zarobki: działalność prawnicza -
      90.610,09 zł, dieta radnego - 19.134,76 zł rocznie, praca - 18.973,36 zł. Dwa
      samochody: opel vectra rocznik 1997, citroen rocznik 1999.
    • nekroskop88 Re: mini-serwis wyborczy 21.07.06, 10:55
      Piotr Perkowski.
      Reprezentuje mieszkańców osiedli Bojary, Kraszewskiego, Bojary-Chopina,
      Piasta, Skorupy, Nowe, Dojlidy, Przemysłowe i Mickiewicza.

      W wyborach w 2002 roku otrzymał 698 głosów. Startował w wyborach z listy Ligi
      Polskich Rodzin, ale porzucił LPR na rzecz stworzonego przez radnego Bogusława
      Dębskiego Koalicyjnego Klubu Radnych Odrodzenie.
      Rocznik 1977, najmłodszy z radnych, absolwent informatyki na Politechnice
      Białostockiej, pracuje jako informatyk w jednym z białostockich towarzystw
      ubezpieczeniowych. Informacje o nim, i jego pracy można znaleźć na stronie
      radnego: www.perkowski.info.
      Prezes Parafialnego Oddziału Akcji Katolickiej przy Parafii Chrystusa Króla w
      Białymstoku, członek komisji rewizyjnej Archidiecezjalnego Instytutu Akcji
      Katolickiej.

      RADNY O SOBIE
      Jestem autorem wniosku do budżetu opracowania koncepcji połączenia zalewu w
      Dojlidach z pobliskimi stawami. Jako jedyny radny byłem zwolennikiem podziału
      miasta na 49 rad osiedla. Walczyłem o utrzymanie SP nr 31. Byłem orędownikiem
      budowy wielu ulic osiedlowych, sam byłem autorem kilku takich wniosków do
      budżetu. Byłem jednym z inicjatorów budowy hali przy zespole szkół w Dojlidach.
      Starałem się o zasadzone drzew i krzewów na Dojlidach, Słonecznym Stoku,
      osiedlu Mickiewicza.

      CO MA RADNY
      Oszczędności: 40.000 zł, działka rolna na osiedlu Bagnówka - 627 m kw. o
      wartości 60.000 zł. Zarobki: roczna pensja - 33.600 zł, dieta radnego -
      20.365,09 zł rocznie. Samochód: toyota starlet, rocznik 1997, warta 8.000 zł.
    • nekroskop88 Re: mini-serwis wyborczy 21.07.06, 10:55
      WitoldPerkowski
      Reprezentuje mieszkańców osiedli Tuwima, Przyjaźń, Sady Antoniukowskie,
      Dziesięciny, Fasty Bacieczki, Wysoki Stoczek, Bacieczki, Dziesięciny i Sołectwo
      Zawady. W wyborach w 2002 roku otrzymał 754 głosy.
      Startował w wyborach z listy Ligi Polskich Rodzin, ale porzucił LPR na rzecz
      stworzonego przez radnego Bogusława Dębskiego Koalicyjnego Klubu Radnych
      Odrodzenie.
      Rocznik 1951. Pracuje jako inspektor do spraw BHP w Centrum Infrastruktury
      Oddziału Rejonowego Poczty Polskiej. W radzie miejskiej jest szefem komisji
      rewizyjnej.

      RADNY O SOBIE
      Na pewno moim sukcesem, jako przewodniczącego komisji, jest ustalenie osoby
      odpowiedzialnej za brak planów zagospodarowania miasta, po długich
      przesłuchaniach okazał się nią prezydent Ryszard Tur. Starałem się usunąć ze
      stanowisk osoby publiczne, które naruszały prawo. Komisja rewizyjna kierowała
      do organów ścigania zawiadomienia o podejrzeniu popełnianie przestępstw przez
      osoby zatrudnione w urzędzie miejskim i w instytucjach mu podległych. Udało mi
      się doprowadzić do wykonania części ulicy Rzemieślniczej, nieprzejezdnej przy
      opadach deszczu i w czasie wiosennych roztopów.
      Porażką jest na pewno lekceważenie, z jakim prezydent Tur potraktował wnioski
      komisji o odwołanie ze stanowisk osób naruszających prawo, np. dyrektorów
      Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie, Zarządu Mienia Komunalnego.

      CO MA RADNY
      Oszczędności: 105.000 zł, 53.000 zł w funduszach inwestycyjnych, akcje - 240
      akcji TP SA. Zarobki: praca - 73.341,23 zł, dieta radnego - 26.474,66 zł.
      Samochód: honda civic 1.6 o wartości 45.000 zł.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka