Gość: Przebisnieg
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
07.03.06, 12:21
N a d c h o d z i c z a s w e g e t a r i a n i z m u
Wiadomości - Interia - 07.03.2006
Żegnajcie udka i schabowe
Najpierw przez chorobę wściekłych krów wielu z nas przestało jeść wołowinę,
teraz, w związku z ptasią grypą, spada sprzedaż drobiu. Czy niedługo czeka
nas przymusowy wegetarianizm?
Wykrycie wirusa ptasiej grypy zbiegło się u nas z okresem Wielkiego Postu.
Rosnąca niechęć do piersi czy udek z kurczaka nie ma jednak nic wspólnego z
powstrzymywaniem się od mięsnych potraw z pobudek religijnych. Coraz więcej
osób przestaje kupować drób ze strachu przed zarażeniem się wirusem ptasiej
grypy
I niewiele pomagają zachęty polityków, nawet te najbardziej widowiskowe.
Minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel i premier Kazimierz Marcinkiewicz
zgodnie twierdzili, że nawet w dniu wykrycia w Polsce wirusa H5N1 nie
wzgardzą kurczakami, a prezydent Francji Jaques Chirac poszedł dalej i nie
tylko deklarował swój apetyt na drób, ale zajadał się nim w świetle
fotoreporterskich fleszy.
Ptasia grypa
Inspektorzy sanitarni przekonują, że nawet na terenach, na których występują
zachorowania na ptasią grypę, drób i produkty od niego pochodzące mogą być
spożywane bez obaw, o ile zostały odpowiednio przygotowane i przyrządzone.
Mięso drobiowe czy jaja należy po prostu jeść tylko po ugotowaniu czy
upieczeniu. Trzeba też dokładnie myć ręce i naczynia, których używaliśmy do
przygotowania potraw z drobiu.
Mimo to coraz więcej państw wprowadza zakaz importu drobiu i produktów
drobiowych z krajów, gdzie zarejestrowano przypadki ptasiej grypy. W polskich
sklepach również zauważa się rosnący opór przed kupowaniem drobiu, nawet mimo
wciąż spadających cen. Właściciele sklepów obawiają się, że panika
towarzysząca ptasiej grypie może odbić się na handlu drobiem tak samo jak
niedawno choroba wściekłych krów na handlu wołowiną.
Choroba wściekłych krów
Gdy kilka lat temu w mediach pojawiały się doniesienia o wykryciu kolejnych
przypadków choroby wściekłych krów, specjaliści bezskutecznie przekonywali,
że sama wołowina nie jest groźna, a niebezpieczeństwo wiąże się właściwie
tylko ze zjedzeniem móżdżku. Mimo tego ze sklepowych półek coraz wolniej
znikały flaczki wołowe czy gulasz. Wielu z żalem rezygnowało też z galaretek
czy cukierków-żelków
wycofywanych ze sprzedaży ze względu na zawartość w nich wołowej mączki
mięsno-kostnej.
Na próżno prezydent USA George W. Bush - podobnie jak teraz prezydent
Francji - publicznie zajadał się wołowiną i apelował do swoich rodaków, by
wzięli z niego przykład. Zapewnienia, że każda próbka mięsa z rzeźni badana
jest w laboratorium i że obowiązuje zakaz żywienia bydła mączkami kostnymi,
nie uspokajały także Polaków. Badania CBOS wskazywały, że co trzeci Polak,
który wiedział o wykryciu pierwszego przypadku BSE w Polsce, ograniczył lub
całkowicie zaprzestał jedzenia wołowiny.
A na dodatek pryszczyca
Warto przypomnieć także o epidemii pryszczycy, która największe rozmiary
przybrała w 2002 roku na Wyspach Brytyjskich. Pod nóż szły wtedy całe stada
krów, świń i owiec. Farmerzy obawiali się, że straty są nie do odrobienia, a
popyt na wieprzowinę nie do odzyskania. Z czasem okazało się jednak, że
pryszczyca nie osłabiła na długo apetytu na schabowego. Podobną nadzieją żyją
dziś także hodowcy drobiu.
Choroba wściekłych krów sprawiła kilka lat temu, że wiele osób zdradziło
wołowinę właśnie na rzecz drobiu. Co zrobią teraz, gdy ptasia grypa dotarła
już do Polski? Oczywiście można jeść też bitki z krokodyla, polędwiczki z
kangura czy strusia, ale na takie rarytasy mało kogo stać. Pozostaje więc
albo przejść na wegetarianizm, albo po prostu nie ulegać psychozie ptasiej
grypy.
C o W y n a t o ?