koczisss 22.06.06, 23:50 No no:) Podziwiam chłopaka i zazdroszczę przy okazji:) Powodzenia chłopie!!! Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
koczisss Re: Jest ryzyko, jest zabawa 22.06.06, 23:50 No no:) Podziwiam chłopaka i zazdroszczę przy okazji:) Powodzenia chłopie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
gwiazdka_urszulka Re: Jest ryzyko, jest zabawa 23.06.06, 15:29 Paweł jesteśmy z Tobą :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wkoronkiewicz Re: Jest ryzyko, jest zabawa IP: 195.245.213.* 27.06.06, 12:30 postanowiłem pawłowi zajrzeć do plecaka: ww6.tvp.pl/2844,20060627361486.strona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sbs Re: Jest ryzyko, jest zabawa IP: 217.97.203.* 27.06.06, 14:15 Nasuwa sie male pytanie: skad 21-letniego studenta stac na taka "wycieczke"? Ja zasuwam po 10h na dobe i nie moge se na to pozwolic (a placa niezle). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wkoronkiewicz Re: Jest ryzyko, jest zabawa IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 27.06.06, 18:39 to ciekawe, że zawsze pada pytanie o pieniądze. chłopak przez dwa miesiące biegał po sponsorach. wcale nie było tak różowo, wiele osób mu odmówiło. ale w kilku redakcjach zobowiązał się przesyłać relacje na żywo. jakoś tam to dopiął. jadąc rowerem naprawdę nie wydaje sie wiele. tym bardziej, że paweł nocować zamierza pod gołym niebem. dziś otrzymałem kartkę z indii. mój kolega przez wiele lat jezdził na wakacje rowerem. był na ukrainie, w rumuni, zjechał litwę, łotwę i estonię, z podróży do wilna wydał przewodnik ( w pascalu), rowerem zwiedzał albanię. teraz odłożył parę groszy i poleciał na miesiąc do indii. nie pytałem ile go to kosztowało i skąd wziął pieniądze? jedni kupują samochody i ciułają na mieszkanie, inni wysyłają kartki spod Himalajów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stanisław Re: Jest ryzyko, jest zabawa IP: *.pools.arcor-ip.net 28.06.06, 00:41 Kiedyś latem 1997 roku spotkałem w Rejkiaviku dwóch Polaków na rowerach. Byli z Krakowa i na wyprawę przygotowywali się dwa lata. Wydatkiem sporym było już dotarcie na Islandię a na miejscu okazywało się, że wszystko jest ok. 6-8 razy droższe jak w Polsce. Gdyby nie sponsorzy i redakcje kilku krakowskich gazet do wyprawy pewnie by nie doszło ale coś za coś. Każdego dnia musieli spisywać relacje bo tak zamówiły sobie redakcje. Po 22 mogli wejść na pole namiotowe by wreszcie coś ugotować z nieprzebranych zapasów, wziąć gorący prysznic i rozbić namiot. Przed 6 rano musieli zniknąć bo nocą recepca była nieczynna i nie trzeba było płacić. Widziałem ich szare zmęczone twarze i niechęć do pisania gdy chciałoby się wreszcie uwalić w błogim snie. Nie wyglądali na bardzo szczęśliwych. Mimo wszystko życzę Pawłowi powodzenia i dużo zdrowia a przede wszyskim by mu dopisywało szczęście bo tereny byłego ZSRR to już samo w sobie ogromne wyzwanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sbs Re: Jest ryzyko, jest zabawa IP: 217.97.203.* 28.06.06, 07:54 Co jest niestosownego w pytaniu o pieniadze? To ty (badz inni) dorabiacie do tego jakas filozofie. A do czego one sa potrzebne? Dwie rzeczy: do wydatkow "tam" czyli w trakcie podrozy oraz do wydatkow ... w Polsce. Nie mow mi ze mozna ot tak sie spakowac i wyjechac i zostawic wszystkie niezaplacone rachunki w kraju. Ze niby nie trzeba placic za mieszkanie, rozne rachunki itp itd ? Chyba ze ma sie np komfort ze kogos sie tu zostawia kto zrobi to za ciebie. No i inna rzecz: w jakiej firmie daja urlop na miesiac? albo i jeszcze dluzej? np zeby se moc pojechac rowerem po Azji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wkoronkiewicz Re: Jest ryzyko, jest zabawa IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 28.06.06, 22:47 zacznę od pytania ostatniego. w jakiej firmie dają urlop na miesiąc i dłużej. na studiach. choć przykład zdobywcy obu biegunów - marka kamińskiego wskazuje, że można założyc własną firmę i samemu sobie dac urlop. dawniej polscy himalaiści pracowali przy dobrze opłacanych pracach wysokościowych - malowaniu kominów i myciu szyb. jeszcze inni zbierali szyszki na szczytach drzew. zawsze też można poprosić o urlop bezpłatny. podobnie bowiem jak to ma miejsce z pieniędzmi, czas jest wartością o której decydujemy sami. możemy ciułać pieniądze na koncie, a możemy też wziąć kredyt i ruszyć na koniec świata. znam i takich i takich. dlatego niczego bynajmniej nie oceniam i nie krytykuję. jeden lubi blondynki, a inny woli wypić sześć browarów. jeden jedzie rowerem na kaukaz, a drugi żyje jak pan Bóg przykazał. każdy ma swoją drogę. Odpowiedz Link Zgłoś