www.zieloni-bialystok.w.pl
19.12.06, 22:22
małe sprostowanie: zamiast sztucznej choinki proponujemy odwiedziny
prawdziwej - w lesie, a zamaist karpia nie proponujemy pstraga, lecz potarwy
wegetariańdskie-postne wigilijne BEZ RYB I BEZ MIESA
Spójrz na zdjęcia i filmy z raportu o grudniowej masakrze karpi "Niemy krzyk"
www.ryby.raport.empatia.pl/
Obejrzyj "Krótki film o zabijaniu karpi" empatia.pl/str.php?
dz=45&id=288
www.klubgaja.pl/zwierzeta/karpie/
Zapraszamy na nową stronę internetową dotyczącą sprzedaży karpi! Strona to
owoc koalicji tworzonej przez Vivę i Svobodę Zvirat z Czech. U naszych
południowych sąsiadów również ma miejsce okrutna sprzedaż karpi.
Postanowiliśmy, że będziemy działać razem - międzynarodowa kampania ma
większe szanse na powodzenie. Strona poza wersją polską i czeską jest również
w języku angielskim a wkrótce w słowackim. Jeśli macie przyjaciół za granicą
podzielcie się z nimi naszymi materiałami! Szczególnie polecamy kolędę,
która jest w dziale „download". Wkrótce pojawią się krótkie spoty telewizyjne
oraz film z Mają Ostaszewską na temat karpi oczywiście. www.krwaweswieta.pl
Blues karpia Andrzej Elżanowski Autor jest prof. dr. hab., kierownikiem
Zakładu Zoologii Kręgowców w Instytucie Zoologii Uniwersytetu Wrocławskiego.
Tekst pochodzi z: POLITYKA nr 48 (2582), 2 grudnia 2006
"Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest
rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę" – głosi
artykuł 1 ustawy o ochronie zwierząt. Trudno o większą kpinę z tego prawa niż
świąteczna sprzedaż karpi!"
Zbliża się kolejna wigilijna rzeź: 14-17 milionów polskich i pewno drugie
tyle czeskich i słowackich karpi przejdzie przez wielodniową udrękę
spuszczania stawu, transportu, stłoczenia i przyduszenia w kadziach przed
sprzedażą, często w zakrwawionej wodzie (bo szarpanie i podnoszenie za
wieczka skrzelowe powoduje rany), nabierania czerpakami, rzucania na wagę i
pakowania do plastikowej torby. Do tego etapu wszystkie ryby doświadczały
równie brutalnego traktowania, a szczęście miały tylko te słabsze, które
skończyły życie wcześniej. Więcej od szczęścia zależy po przybyciu do domu
przeznaczenia: niektóre zwierzęta mają szansę ostatni raz rozprostować się
wannie, a inne muszą pozostawać do śmierci skręcone w kubełku z litrem wody.
Niezależnie od sposobu przetrzymywania, jedne będą miały szczęście umrzeć
zabite sprawiedliwie, ale inne, nieudolnie ogłuszone, obudzą się pod nożem...
Karpie należą do grupy ryb zwanej kościstymi (Teleostei), która powstała w
późnym triasie, prawie równocześnie ze ssakami, i pod względem rozwoju układu
nerkowego, zwłaszcza mózgu i złożoności motywowanych, tzn. zachodzących z
udziałem wiadomości (a nie zaprogramowanych) zachowań, jest porównywalna z
niektórymi ssakami.
Ryby dzielą z nami podstawowe elementy systemu motywacyjnego, który
ewolucyjnie jest źródłem wszelkich doznań pozytywnych i negatywnych. Ryby
mają w mózgu tzw. układ nagrody, który generuje pozytywne doznania i który
funkcjonuje przy udziale dopaminy - dzięki temu podobna do dopaminy
amfetamina powoduje przyjemne doznania u nas i najwyraźniej u ryb, które
wykonują różne zadania, aby ją dostać. Ryby mają te same zakończenia bólowe
(A i C) co ssaki i odczuwają ból, co eksperymentalnie udowodnili naukowcy ze
znanego szkockiego Instytutu Roślin (w którym sklonowano owcę Dolly). Na
przykład ryby, którym wstrzyknięto substancję drażniącą pod skórę szczęk,
unikają pobierania pokarmu. W mózgu ryb działają opioidy, dlatego morfina
uśmierza ból również u ryb.
Ryby mają odpowiednik ciała migdałowatego i odczuwają strach, który hamowany
jest benzodiazepinami (substancje czynne środków uspokajających). Ból, strach
i inne negatywne doznania, od których nie można się uwolnić, powodują stres,
który u ryb przejawia się tak samo jak u innych kręgowców, tzn. wydzielaniem
hormonów rdzenia nadnerczy (adrenaliny, noradrenaliny) i kory nadnerczy
(kortykosteroidów), a także utratą wagi ciała (co przy 20-25 tys. ton karpi
sprzedawanych na jedne święta oznacza wymierne straty finansowe).
Ryby potrzebują około jednego dnia, aby wrócić do równowagi po chwytaniu
oraz/lub transporcie. Świąteczne karpie nie mają na to szansy choćby dlatego,
że samo stłoczenie wywołuje u nich stres. Dr A.S. Chase z Rowland Institute
for Science (Cambridge, Massachusetts, USA) wykazał, że karpie są wrażliwe na
muzykę i mają zadziwiającą zdolność kategoryzacji stylów muzycznych, w
szczególności odróżniania bluesa od klasyki, niezależnie od instrumentów,
wykonawców i innych zmiennych. Trzeba przyznać, że przynajmniej muzyki
supermarkety karpiom nie szczędzą. Zwierzęta miotają się w brudnej wodzie i
na wadze przy wzniosłych dźwiękach "Chwała na wysokości" i "In Excelsis Deo".
Chciałoby się wierzyć, że te niebiańskie śpiewy nie tylko zachęcają katolicki
naród do zakupów, ale uśmierzają cierpienie wszystkich boskich stworzeń. Za
ryby modlił się podobno św. Antoni z Padwy (1195-1231), młodszy brat zakonny
św. Franciszka, ale nic to rybom nie pomogło, bo obecni duchowi gospodarze
Bożego Narodzenia w przeważającej większości demonstrują obojętność nie tylko
dla losu ryb, ale wszystkich innych zwierząt.
W 2002 r. rozgorzała debata na temat łowienia ryb na żywca, to znaczy
nadziewania na haczyk żywej ryby jako przynęty. Miesięcznik "Wiadomości
Wędkarskie" opublikował wypowiedzi czterech prominentnych wędkarzy.
Profesorowie Zbigniew Religa i Andrzej Witkowski (ichtiolog z Uniwersytetu
Wrocławskiego) wypowiedzieli się przeciwko tej praktyce. Za łowieniem na
żywca wypowiedział się uważany za oświeconego hierarchę rektor Papieskiej
Akademii Teologicznej w Krakowie bp Tadeusz Pieronek, który nie tylko nie
widzi nic złego w nadziewaniu żywej ryby na haczyk, ale uważa, że ?świat
upadł na głowę", jeżeli tę praktykę nadziewania żywego kręgowca na haczyk
kwestionuje. W każdym razie zakaz łowienia na żywca w 2003 r. został
zniesiony rozporządzeniem ministra rolnictwa.
Fascynująca jest psychologia świątecznego znęcania się nad Karpiami, w które
dorośli wciągają dzieci, jakby chcieli je do czegoś przyuczyć. W Czechach
spuszczanie stawów stało się rytuałem, w którym biorą udział wycieczki
szkolne! W polskich supermarketach wielokrotnie obserwowałem, jak zadowoleni
z siebie ojcowie podnoszą dzieci, by pokazać im rzucające się ryby i
zachęcają do wyboru osobników do zjedzenia. U części dzieci wywołuje to
widoczne cierpienie zastępcze, określane przez psychologa M.L. Hoffmana jako
empatyczny dystres. U starszych, powyżej 10 lat, dochodzi do tego poczucie
krzywdy i niesprawiedliwości, zaczynają stawiać pytania, na które odpowiedzi
są zwykle głęboko demoralizujące. 12-letni chłopiec, który przeżył szok na
widok masakry karpi w jednym z warszawskich supermarketów Tesco, otrzymał w
końcu szczerą odpowiedź od przedstawicielki supermarketu: "Może to okrutne,
ale taka jest w Polsce tradycja, że przed świętami każdy musi mieć w domu
żywego karpia". Na szczęście już nie każdy i mam nadzieję, że obecna
większość stanie się za kilka lat mniejszością, która przestanie zatruwać
radosny nastrój świąt.
Artykuł 1 ustawy o ochronie zwierząt głosi, że zwierzę, jako istota żyjąca,
zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Może więc IV Rzeczpospolita
wprowadzi prawo i przyzwoitość (choćby minimalną, bo o sprawiedliwości w tej
materii nie można nawet marzyć) również w stosunku do tych zwierząt? Żadna
tradycja nie jest usprawiedliwieniem dla barbarzyństwa i okrucieństwa - gdyby
była, to należałoby tolerować kanibalizm, do niedawna element kultury
niektórych ludów. Wszystkie ryby na sprzedaż mogą i powinny być szybko
uśmierca