Dodaj do ulubionych

Lang Lang - Chopin i Czajkowski

23.02.07, 19:27
Romantycznie?
Już za kilka minut.
Kto słucha?
Obserwuj wątek
    • arana Re: Lang Lang - Chopin i Czajkowski 23.02.07, 21:22
      No i co powiecie?
      Ja byłam zaskoczona, jak bardzo podobała mi się orkiestra, i to w obu
      koncertach. Chyba właśnie dzięki Langowi.
      • jdrk Re: Lang Lang - Chopin i Czajkowski 23.02.07, 21:26
        arana napisała:
        > No i co powiecie?
        > Ja byłam zaskoczona, jak bardzo podobała mi się orkiestra, i to w obu
        > koncertach. Chyba właśnie dzięki Langowi.

        No, w Czajkowskim nie było jej prawie słychać ;)

        A jak Ci się podobał Chopin?
        • arana Re: Lang Lang - Chopin i Czajkowski 23.02.07, 21:34
          Chopin? Pomyślałam sobie, jak świetnie jest zaprogramowany ten młody człowiek!

          Nie dostałeś wejściówki czy zostałeś specjalnie w domu?
          • jdrk Re: Lang Lang - Chopin i Czajkowski 23.02.07, 21:48
            arana napisała:
            > Chopin? Pomyślałam sobie, jak świetnie jest zaprogramowany ten młody człowiek!

            Byłem zaskoczony, jak w wywiadzie powiedział, że w wieku 13 lat grał oba opusy
            ediut Chopina - chociaż można było się tego spodziewać ;)

            Po dzisiejszym koncercie stwierdzam, że powinien zdecydowanie więcej pograć z
            orkiestrą, bo w obu koncertach grał tak, jakby był sam na scenie.

            > Nie dostałeś wejściówki czy zostałeś specjalnie w domu?
            Zostałem ;)

            P.S. Ale Wagner na bis ładny był, co nie?
            • arana Re: Lang Lang - Chopin i Czajkowski 23.02.07, 21:57
              Wagner był najładniejszy. I ten Haydn, który leci teraz z płyty również.

              Mam stare nagranie Czajkowskiego z Małcużyńyskim i Rowickim. Chyba sobie
              włączę. :)
        • 60jerzy Re: Lang Lang - Chopin i Czajkowski 23.02.07, 22:24
          Nie wiem, ale w radio słuchanym na znakomitych słuchawkach z dobrego sprzętu -
          słyszałem orkiestrę "gdzieś tam" - realizacja dźwięku po prostu straszna. Ale i
          tak z tego co dosłyszałem, to miałem wrażenie, że orkiestra akompaniowała,
          owszem - ale tak, jakby grała (z całym szacunkiem dla jej dorobku) z Ewą
          Pobłocką, a nie z Lang Langiem. Oczywiście, gra z takim pianistą jest swego
          rodzaju "jazdą bez trzymanki" i sporym wyzwaniem. ALe mimo wszystko wybiorę się
          jutro posłuchać ich. Z jednego powodu: bardzo poruszyło mnie jego
          wykonanie "Śmierci Izoldy". Było cudowne - po raz pierwszy w odniesieniu do
          tego pianisty używam tego określenia, ale w tym przypadku po prostu tak trzeba.
          W zasadzie udało mu się sztuka prawie niebywała: oddać na fortepianie
          genialność orkiestrowej wersji. Ocenę interpretacji koncertów zostawię sobie na
          jutro. Pozdrowienia dla wszystkich
          • arana Re: Lang Lang - Chopin i Czajkowski 26.02.07, 16:58
            I co, byłeś w sobotę? Jeśli tak, napisz, proszę, bo jestem ciekawa Twoich
            wrazeń.
            • 60jerzy Re: Lang Lang - Chopin i Czajkowski 26.02.07, 18:12
              Byłem w sobotę i nie żałuję nabitych kilometrów (bo ja jestem takim jeżdżącym
              słuchaczem). Zresztą w drodze powrotnej do Gliwic miałem wielką frajdę ze
              słuchania Renee Fleming jako Tatiany w Eugeniuszu Onieginie (transmisja z MET).
              Ale wracając do koncertu. Moje wrażenia z transmisji piątkowej były o tyle
              trafne, że orkiestra FN przyszła do pracy. I tyle. To jest straszne, jak im się
              nie chce grać. Miałem wrażenie, że bardziej ożywieni byli na bisach Langa.
              Natomiast moja ocena gry Langa jest krótka: sprawił mi ogromną przyjemność.
              Udowodnił, że jest pianistą wrażliwym, mającym do tego co robi, stisunek bardzo
              emocjonalny. Jego Larghetto było po prostu piękne. Może nie tak zjawiskowo
              piękne jak w nagraniu Zimermana z Kondraszynem (to nagranie live, które jest
              absolutnie transcendentne), ale niebywale poruszające. Natomiast radość grania
              finałowego ronda była dla mnie wręcz zachwycająca. To był jego Chopin, ale
              jakże młodzieńczy. W przypadku Czajkowskiego odniosłem wrażenie pewnego
              zmęczenia, które było zauważalne zwłaszcza w pierwszej części, niemniej druga
              była jego fantastyczną propozycją - nie wspominając o finale, w którym - o
              dziwo - kapela ocknęła się na tyle, żeby grać przynajmniejm równo i trzymac
              tempo (szybkie, ale na szczęście nie zawrotne). Natomiast w niedzielę
              wysłuchałem retransmisji wtorkowego koncertu, po której potwierdza się truzim,
              że słuchanie na żywo i transmisji, to dwie zupełnie różne historie. Nie
              zmieniam zdania co do interpretacji Rachmaninowa - zwłaszcza preludium nr 2. W
              piątym od połowy wyłaniałą się jakaś koncepcja, ale zahukany początek psuł tę
              jego propozycję. W ogóle nasuwa się wniosek, że Lang Lang najwięcej pracy do
              wykonania ma tam, gdzie istnieje pokusa forsownego grania. Emocje biorą górę
              nad ewentulaną koncepcją. Ale mogę to zrozumieć - on ma dopiero 24 lata. Kiedy
              ma się "wyszumieć" przy klawiaturze. To jest to, o czym mówił Zimerman w
              kontekście III koncertu Rachmaninowa: albo się go gra w wieku nastu lat, albo w
              późnym wieku. Po tych warszawskich występach zmniejszył się mój krytyczny
              stosunek do niego. Wydaje mi się, że J.Hawryluk w swojej dzisiejszej recenzji w
              GW najlepiej ogarnął zjawisko pod nazwą Lang Lang. I jeszcze jedno: dzięki
              niemu może trochę więcej ludzi zainteresuje się tą coraz bardziej niszową
              (jakkolwiek by to boleśnie nie zabrzmiało) muzyką. A z zupełnie innej beczki
              polecam Festiwal Misteria Paschalia w Krakowie 4-9. kwietnia. Bilety są do
              kupienia również via internet. Poniżej link do programu. Pozdrawiam wszystkich.
              www.biurofestiwalowe.pl/index.php
              • arana Re: Lang Lang - Chopin i Czajkowski 27.02.07, 15:03
                Też słuchałam retransmisji w niedzielę, ale bez entuzjazmu. Byłam zmęczona i
                śpiąca, może dlatego. Ale najprawdopodobniej z powodu dwóch ostatnich
                interpretacji Sonaty h-moll,które hołubię w secu i pamięci: Blechacza z KCh i
                Anderszewskiego z recitalu w FN (tylko dwie części na bis, ale jakie!).
                Jednak Twoje wrażenie będę mieć w pamięci, by dać sznsę Langowi przy
                najbliższej okazji.
                Dziękuję!
    • dr.ravic Re: Lang Lang - Chopin i Czajkowski 26.02.07, 22:21
      Ostatni utwor na bis w sobotni wieczor... Czy ktos przypomnialby jego tytul?
      Bylbym dzwieczny... Pieknie zagrane!
      • 60jerzy Re: Lang Lang - Chopin i Czajkowski 26.02.07, 23:20
        To jest utwór z ostatniej płyty Langa "Dragon songs" pt. Dance of springs.
    • abacaba Re: Lang Lang - Chopin i Czajkowski 09.03.07, 01:58
      Lang Lang to grubociosany dyletant o fantastycznych i niewykorzystanych
      muzycznie możliwościach manualnych.
      Jego problem polega na tym, że muzyka europejskiego kręgu kulturowego jest mu
      całkowicie obca, a jemu samemu nie zależy na tym, żeby ją choć trochę zrozumieć.
      Woli pójść na łatwiznę i grać ją w konwencji karykaturalno-wesołkowatej. Nawet
      walc Straussa-Grunfelda jest w jego wykonaniu jednym wielkim wygłupem.
      Lang Lang jest jak meteor: nadleciał, zabłysnął i zgaśnie. U niewyrobionej
      publiczności zawsze wzbudzi zachwyt.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka