Dodaj do ulubionych

Rafał Blechacz w TVP Kultura

02.03.07, 22:08
Właśnie teraz pięknie i romantycznie na TVP Kultura Chopina gra Rafał Blechacz
:) To kilka jego koncertów z 2005 roku połączonych w jeden, długi 1:50min.

O ileż piękniejszy ten Chopin, w porównaniu do niedawno słyszanego Langa!

A dla tych, co nie zdążyli dziś, jutro o 9:05 powtórka :)
Obserwuj wątek
    • pafcio01 Re: Rafał Blechacz w TVP Kultura 02.03.07, 22:27
      Stał się CUD!
      Przebrzydła kablówka, która zabrawszy mi Mezzo pół roku temu odcieła mnie od
      ostatniej krzty kultury w TV nagle ni z gruszki ni z kaczuszki dała mi TVP Kultura!
      Wiwat TVP Kultura! Wiwat Rafał! :)
      • jdrk A Lang? ;) 02.03.07, 23:34
        Pafcio, a Ty obiecałeś opisać swoje wrażenia z Langa :)
        • littlun1 Re: A Lang? ;) 03.03.07, 13:28
          Gral gral , ja trafilem na srodek pierwszej czesci e moll , potem musialem gdzies isc , mi tez przywrocili TVP kultura:)
        • pafcio01 Re: A Lang? ;) 03.03.07, 15:40
          No byłem na Bangu, byłem... Przekleję to, co napisałem o wrażeniach na innym forum:

          Nie wiem, może to spora doza sceptycyzmu z jaką podchodziłem do Langa trochę
          wypaczyła moje odczucia, nie mniej jednak starałem się jak mogłem słuchać z
          otwartymi uszami i głową.
          Od początku jego egzystencji w muzycznym świecie był dla mnie trochę takim
          muzycznym ekshibicjonistą (cokolwiek by to znaczyło). Za wszelką cenę chciał
          pokazać siebie we wszystkim co grał dość nachalnie bombardując słuchacza
          niekiedy "przedumanymi" pomysłami interpretacyjnymi i nie do końca przy tym
          dając muzyce bronić się samej.
          Ale po kolei o koncercie:
          ogólnie: Lang Lang ma manierę uwypuklania mikroniuansów między dwoma, trzema
          dźwiękami nie myśląc o rysowaniu szerszych horyzontów.
          Dźwięk (zwłaszcza w Chopinie) jakby spod koca (z początku myślałem, że to
          akustyka, ale Czajkowski temu zaprzeczył - choć akustyka i tak raczej kiepska),
          mało klarowny, mdły. Owszem, np. w pierwszym pokazie II tematu Icz. lub wejściu
          I tematu w repryzie (C-dur) dźwęk ten tworzył kapitalny klimat, nie mniej jednak
          co za dużo to nie zdrowo!
          Dynamiczne pasaże (zwł Icz) strasznie dziwne: pokazuje bas, pokazuje góry, a
          pomiędzy? Niezbyt selektywna, rozmyta pedałem masa. Bez sprężystości,
          selektywności i skondensowanej energii jaka kryje się w tych pasażach.
          II cz najbardziej mi się podobała, chociaż trochę brakowało mi takiego
          szerszego, Hofmannowskiego frazowania, nieco przydużo było rozczulania się nad
          dźwiękiem, zbyt często balansującym na granicy słyszalności.
          IIIcz natomiast była jak dla mnie zupełnie nietrafiona. Miałem odczucia, że Lang
          owszem - bawi się, skacze, tryska humorem, ale to wszystko było jakby bez
          zrozumienia dla samej istoty krakowiaka, naszego, polskiego krakowiaka. Dziwne
          zmiany tempa i te straszliwe, aż groteskowe "vomitanda" na finałowych gamach. Co
          jak co, ale na przykład Blechacz w mojej opinii bez porównania lepiej gra III
          cz. (z resztą jak i cały koncert).

          Czajkowski znacznie lepiej chyba toleruje Lang Langowskie humory. Żebym nie
          zapomniał o tym: fantastyczna orkiestra!
          Mimo, że i tu miejscami brakowało klarowności, to jego interpretacja - muszę
          przyznać - przekonała mnie.
          Już nie będę się rozwodził o tych dziwnych zmianach temp, zwłaszcza w finale...

          Na bis - tak jak myślałem - znowu te dragon songi...

          Trochę jednym uchem usłyszałem też dziś w radio m in. jego 2 preludia
          Rachmaninowa. Dla mnie to była straszna płycizna. Chociaż np. do lisztowskich
          fajerwerków to w sam raz...


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka