Gość: 123
IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl
21.09.07, 04:02
Opublikowano bowiem zdjęcie, jak wykorzystując zimne litewskie wybrzeża,
wiceszef Komisji Europejskiej Günter Verheugen również bryka pod nieobecność
żony, 61-letniej Gabriele Verheugen, z ubraną tylko w czapeczkę bejsbolową
(zapewne dla tamecznego chłodu) dość sexi szefową swojego gabinetu, Petrą
Erler. Płaci jej za to z naszych ciężko zapracowanych polskich podatków
pensję, w wysokości ponad 11 tysięcy euro miesięcznie. Jak podał „Der Bild”
(nie mylić z „Der Dziennik”) płaci bynajmniej nie ze względu na jej
kwalifikacje. Myśmy mu ufali, nadając tytuł człowieka roku 2003, a on omija
polskie plaże twierdząc, że Polska zagraża spójności Unii Europejskiej i gdzie
indziej zdejmował malowane w służbowe gwiazdki stringi Petry. Myślał, że
obecna przyjaźń niemiecko-rosyjska nie uruchomi na dalekich peryferiach Unii
dobrych radzieckich aparatów fotograficznych. Co prawda, komplikuje trochę
sprawę prezydenckiego wakatu problem żydowskiego prezydenta Mosze Kacawa. Od
znanego tylko Mossadowi czasu gwałci on i molestuje regularnie wszystko, co
się daje. W kwietniu tego roku, gdy sprawa się rypła, musieli ortodoksyjni
prokuratorzy zacząć liczyć poszkodowane i liczenia mimo upływu 9 miesięcy
jeszcze nie zakończono.
Tutaj trafiła kosa na kamień, jak mawiają na Mazowszu. Szef izraelskiego
wywiadu, Dani Jatom dowiedział się kiedyś na jednym ze spotkań od
funkcjonariusza KGB: Podstawiliście Monikę Clintonowi, żeby go skompromitować,
ale jak wam się udało tak świetnie ją wyszkolić? Chodzi oczywiście o sex aferę
M. Levinsky, która miała usunąć Clintona, a być może wyniesie jego żonę Hilary
Clinton na prezydenta USA. Tymczasem najlepiej zorientowany w tym liczeniu
naczelny KGB, Prezydent Rosji Władimir Putin goszczącemu w Moskwie premierowi
Izraela Ehudowi Olmertowi szepnął do ucha na odchodnym: „Przekażcie
pozdrowienia swojemu prezydentowi! Okazał się bardzo silnym mężczyzną!
Dziesięć kobiet zgwałcił! Nigdy bym się po nim [tego] nie spodziewał!
Wszystkich nas zadziwił! Wszyscy mu zazdrościmy!”
Czyżby KGB nie przewidziało i udało się mu wyszkolić tylko 10 sexi girl, czy
też danych wywiadu się nie podaje? Czołowy izraelski „Jerusalem Post” nie
grzmi ortodoksyjnie z tego powodu, że „skończyły się możliwości tego rządu”
tylko pisze z podziwem „I wouldn’t be jealous of him. [Chyba mu zazdrości] ...
recommended that Katsav, 60, be indicted for rape, molestation and
wiretapping” (cytuję bez tłumaczenia, bo dzieci też to czytają). No i za takie
pochwały Mosze Kacaw będzie nadal Izraelitom bez problemu prezydentował. Tak
czy owak Żydzi to rozegrali na swoją korzyść, a i „Gazeta Wyborcza” z
zagranicznymi kolegami unika tematu. Istny galimatias. Jednak, jak podają
„nasze” media – „cała światowa prasa pisze tylko o polsko-sejmowym seksie ze
zgrozą”. PZPR też zaczynała pisanie od prasy zachodniej. A jak piszą, to na
pewno muszą być wybory. Mają w tym „nasi” wieloletnie doświadczenia. Wszak jak
się trochę pogłówkuje nad powiększeniem wyborczego zmatolenia, to Łyżwinski
jak nic nada się na prezydencki stołek, gdy tylko ten zawakuje, a poseł
naciągnie wreszcie nowe majtki klubowe: bardziej czerwone od tych, jakie
tymczasem ściąga.
Czyż bowiem nie załapał się ZSMP-owiec Kwaśniewski na pierwszy stolec w RP po
opisaniu jego poselskich wyczynów w łóżku przez Anastazję P., lub - jak kto
woli - Marzenę Domaros. Potem w Seulu, jak pisali „nasi”, też chyba układał
nocami z panią Edytą G. nowe zwrotki tamecznej wersji hymnu. No, ale
Kwaśniewska wybaczyła, bo szykowano trzecią, rodzinną kadencję w kraju i
myślano o pierwszej w ONZ bądź NATO. Kwaśniewski przymierza się teraz znowu do
liderowania oburzonym. Nie tylko nie wyczerpało to możliwości rządowych, ale
je wyraźnie przedłużyło. Leszek Millera, po zwróceniu moskiewskiej pożyczki,
pochwalony przez Anastazję, że „w seksie jest bardzo dobry” wypiął dumnie
pierś czerwoną i zaraz zaczął szykować się na Premiera, co mu skutecznie
wkrótce umożliwiono. PO gardłując pamięta zapewne, jak niejaka Jarucka
(podobno wywodząca się od obecnie PO-wskiego Miodowicza) starała się wspomóc
łóżkowo w wyborach prezydenckich Włodzimierza Cimoszewicza.
PSL też gardłuje za wakatem, bo ich lider i naczelny wszechstrażaków Waldemar
Pawlak pokazał niegdyś zarówno kochankę, jak i byłą kochankę na łamach
„naszych” i to w dodatku nie samą, bo z kilkuletnim synkiem, według „naszych”
z nieformalnego związku. No i Pan Waldek (rządowa podpora Wałęsy) miał kilka
kolejnych fuch rządowych z premierowską włącznie. Nie wiedziałam, że taki
ospały ma aż takie powodzenie u kobiet - wyczyny ludowego lidera pochwaliła
tylko Renata Beger, gdyż w tamtych czasach wyposażenie było kiepskie i nie
umiała na nim nagrywać. Przez łóżko Domaros przechodzili zbiorowo i inni
posłowie PSL, tacy, którzy lubią: ,,pić, pieprzyć się i bić się“. PO-wski
Stefan Niesiołowski gardłuje, bo na wskutek „zmotylenia” umysłu zapomniał już
adresu Anastazji, pomimo że ona go tak chwaliła. Przypisywanie jej dzisiaj, że
była z UOP, bo miał ją w swojej szafie Lesiak, to są banialuki, jako że Lesiak
sięgnął po gotowy materiał, gdy Domaros znała już sejmowe kuluary na wylot i
raczej bliżej jej było do towarzystwa Levinskiej. Na koniec zadania dołożyła
do swojej książki nazwisko prałata Jankowskiego, bo uparcie nie chciał przyjąć
wzorem kilku innych wielebnych propozycji współpracy ze służbami. Dzisiejsze
szafy WSI nie wiedzą, gdzie w świecie Anastazja wykonuje kolejne zlecenia.
Obecnie Anastazja jest gdzieś za granicą, a pozostał po niej tylko wiersz,
napisany zapewne przez bardzo lirycznego oficera prowadzącego:
„Anastazja Potocka, Anastazja
Pół na pół wódka i małmazja
Tyś liryka, deliryka, trans
Anastazja Potocka
Ja praszu Was
Ja praszu Was...
Para kanczit' romans”
Wicie zatem pośle Łyżwiński, kończcie romanse, początek kampanii już za nami.
Trzeba zacząć montować właściwą koalicję