Dodaj do ulubionych

...Proza życia...

26.05.08, 12:03
Napisałem do pewnej poczytnej gazety w Warszawie:

- Dlaczego Szanowna Redakcja nie korzysta z moich publikacji
na temat Łapskich władz samorządowych, które zamieszczam już
od dość długiego czasu na Wolnym Łapskim Forum? ;)

odpowiedzieli, że

> mają uzasadnione obawy, że ode mnie im się dostanie... :)

poszedłem po rozum do głowy i przesłałem im za darmo "gotowca"
do druku z gwarancją, że na pewno ich nie zbesztam,

a oni odpisali, że

> przecież to już było na Wolnym Łapskim Forum... :)

- No nieee! i bądź tu człowieku mądry i "pisz wiersze" ;)))

-----------------------------------------------
Obserwuj wątek
    • lrewizorl Re: ...Proza życia... 26.05.08, 15:08
      A pablo.el kiedyś napisał "Zrozumieć poetę to wielka sztuka.
      Zrozumieć poetę, który jest burmistrzem chyba niepodobna."
      Ciekawym, czy o tobie też myślał jako o

      - artyście?

      - czy tylko o "poecie"?

      Pozdrawiam wszystkich forumowiczów
      • 23hans Re: ...Proza życia... 26.05.08, 15:16
        ...Mam Cię!...
        Co pablo ("poeta") ma na myśli o mnie, to znajdziesz w jednym z jego
        wpisów, którego bezpośrednio krępuję się przytaczać z uwagi
        "drastyczny i obciachowy charakter wypowiedzi" jakiej użył pod moim
        adresem, a tylko do niego odwołuję:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44376&w=74399053&a=75412495
        - chyba zaspokoiłem Twoją ciekawość "wątłej wiary" przyjacielu? ;)))

        ---------------------------------------------------
        • lrewizorl Re: ...Proza życia... 26.05.08, 15:21
          Taa, nic dodać nic ująć. Widzę, że dałem ci okazję się "odgryźć za
          chwilę mojej słabości"?, jednak jak pamiętam, to

          - nie raz cię przepraszałem przyjacielu?

          Pozdrawiam wszystkich forumowiczów
          • 23hans Re: ...Proza życia... 26.05.08, 15:34
            Pozwól, że znowu zaczerpnę pewien wątek z w/w arcydzieła literatury,
            w którym przed obliczem okaleczonego Juranda, komesa na Spychowie,
            stanął jego oprawca, rycerz Zakonu Najświętszej Marii Panny, pojmany
            w niewolę, okrutny i mściwy komtur Szczytna, Zygfryd de Löwe.
            Wierny poddany Juranda zaskoczony decyzją (swego pana) uwolnienia
            tego jak sam to powiedział "belzebuba", rzekł:

            - panie, taka jest twoja wola?,

            - po tym co uczynił ma odejść bez pomsty i kary? :)

            Takaż i moja jest nieodwołalna wola i decyzja przyjacielu, a będąc
            chyba przedstawicielem chyba "wymierającego gatunku dinozaurów" (jak
            ktoś o mnie miał okazję się dawno temu wyrazić) - chrześcijaninem,
            mam na uwadze pewną zanikającą już "głęboką prawdę":

            - kochaj bliźniego jak siebie samego, :)

            a nie

            - kochaj bliźniego, aż koszula spadnie z niego. ;)

            --------------------------------------

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka