aand
10.03.04, 11:51
Skorzystam z okazji i spróbuję zrobić małe podsumowanie tego co działo się na
TeaTime - bardzo subiektywnie, przez pryzmat siebie. W pewnym momencie
uznałem że niewiele mogę wnieść na Forum Białystok (pomimo sympatii do miasta
i mieszkańców), akurat w tym czasie Ralston założył TT - akurat w
nastroju "rozrabiającym". I trochę rozrabiałem :) Ale wtedy przeszedłem
pierwszą metamorfozę - głównie dzięki Nxa i Chatce. Dzięki ich taktowi,
wyczuciu i może sprytowi (?:) znalazłem swoją "niszę" teatime'ową. Stałem się
Złym Duchem - ale takim cywilizowanym, z pewną misją, dobrze czującym się w
tej roli :) Myślę że wpisało się to w pewną artystyczną konwencję TT. Trochę
to przypominało "Policjantów" Mrożka - jeden ma być ten "zły" i z czasem
zaczyna mu się to podobać ;) Tea Time wyzwoliło i inne metamorfozy -
przestaliśmy być dla siebie wirtualnymi bytami, spotykamy się, wymieniamy się
naszymi systemami wartości i wrażeniami omiejscach w których dorastaliśmy i w
których zyjemy obecnie. Tea Time stał się dla nas megalopolis - Warszawa
zaczyna się prze Fastami, Białystok ma swoje nabrzeża obok Circular Quay,
Bostońska chińska restauracja zaczyna się na tej samej ulicy co piwiarnia w
Monachium, i ciągle się zmieniamy... :)