kiczkis
11.12.08, 03:15
(...)
.."Ale w Polsce jest niestety taki problem, że np. w Hiszpanii czy w Anglii
gra się dużo meczów w zasadzie o nic i tam jest łatwiej wstawić 17-letniego
piłkarza do składu, u nas tych spotkań jest mniej. Ponadto są one grane pod
presją i to jest problem tych młodych zawodników. Może bym sprawdził dajmy na
to Bartka Dołubiznę czy Mariusza Gogola, ale to można zrobić w meczu, gdzie
jest wszystko poukładane, a dla nas każdy mecz jest o życie."...
===============================================================
"Srali muchi.. byndzie wiosna" - towarzyszu trenerze..
Tylko w Polsce granica "wejścia" w piłkę tzw."dorosłą", to wiek ok. 24-25
lat.. - Do tej pory jest to zawodnik "za młody".. "rozwijający się" i zawodnik
który MUSI "zdobywać doświadczenie" w Mlodej Ekstraklasie..
Większe(lub podobne) bzdury może wymyśleć tylko przesławna "polska myśl
szkoleniowa"..
- Klasycznym i podręcznikowym wręcz przykładem takiej głupoty był w
Jagiellonii Rysio Tarasiewicz, który - kiedy drużyna zaczęła grac "piach" i
przegrywać wszystko co się dawało i nie dawało przegrać, trzymał się kurczowo
tych samych 12-tu nazwisk..
Posunął się do sławnego "curiozum", wystawiając biednego Darka Łatkę w.. ataku
- sic! w ataku!!
- Ale żadnych zmian w składzie aż do wykopania go, praktycznie nie poczynił..
Ta polska blokada zbyt silnie tkwiła w jego psychice..
- Panie Probierz.. Przecież zasada jest prosta jak budowa cepa;
- Jeśli - jak w przypadku Rysia T. - było z drużyną aż tak źle, to nie miało
znaczenia czy wystawiłby on kilku młodych - powtarzam - MŁODYCH graczy i
wychowanków - miedzy 17 a 20 rokiem życia..
- Gorzej.. gorzej być NIE MOGŁO.. A czy mogłoby być lepiej??
- Oczywiście ze mogłoby być!! - Przypomnę tylko wygrane rezerw Polkowic czy
Piasta bodajże z będącą w wielkiej formie Jagiellonia i wygrana rezerwowego
składu Widzewa w tym sam okresie i w tej samej rundzie II-giej ligi.
Tyle ze trzeba było spróbować.. W Polkowicach(Piaście) i Widzewie spróbowali -
w Jagiellonii.. kupią(wezmą) 32-34 latka i potem ręce załamują nad "nieudanym"
transferem"..
Podobnie i z panem - towarzyszu trenerze.. - Kiedy nie ma napastników "z
nazwiskami", lub nie strzelają ci co są, albo słabiutko graja, to I TAK NIE
POGORSZY sytuacji stawianie na ROSŁEGO i młodego Fidziukiewicza..
Ryzyko żadne, a zyski mogłyby być doże.. Tumicza tez nie chciał Płatek
wstawiać - bo "miał się ogrywać" i "był za młody"..
Gdyby Płatek nie wstawiał młodziutkiego Wasiluka - którego kibice mieszali z
błotem i którego konsekwentnie broniłem - do dzisiaj byłby "rozwijającym się"
zawodnikiem grającym w "Młodzieżowej Lidze.. I nie grałby dziś w Cracovii i
nie ocierałby się przenigdy o reprezentacje..
Panie Probierz.. wogole was psychologii nie uczą??
- Zawodnik który nie ma wiary we własne siły, rozwinąć się może tylko
PRZYPADKIEM..
- Regułą zaś jest, ze po kilku latach "rozwijania się" w Młodej Ekstraklasie,
ci młodziutcy niegdyś piłkarze, zostają co najwyżej na tym samym poziomie i
przestają się rozwijać..
Polscy trenerzy pracowicie budują w nich wiarę i przekonanie ze nadają się co
najwyżej do Młodej Ekstraklasy lub do II-giej(obecnie niby I-szej) ligi, zaś
na "awans" do gry w ekstraklasie "muszą poczekać"..
- Na co - panie trener?? - Na Godota?? - Czy na to aż się zestarzeją
czekając i doczekają emerytury??
Nie przypadkiem najwięcej MŁODYCH zawodników przychodzi do zespołów
ekstraklasy z zespołów II-giej(I-szej) ligi.. - Po prostu TAM GRAJA!!
W Jagiellonii Król gra często - ręczę ze będzie klasowym zawodnikiem..
- Matuszek.. Jeśli będzie "obijany" w przesławnej Młodej Ekstraklasie, to i
tam zostanie.. - Podobnie jak Gogol.. Fidziukiewicz.. Dołubizna..
- W wieku ILU lat został "odkryty" Matusiak?? - 25??
Dopiero w tym wieku nauczył się grac?? - Bzdura.. Grał cały czas tak samo.. Co
się zmieniło? - Jedno.. Beenhakker powiedział mu ze jest dobrym zawodnikiem
i.. Matusiak zaczął być dobrym!!
A w jakim wieku zabłysnął w Lechu R.Lewandowski?? - W tym samym co Matusiak??
- Nie.. Przypadek?? - Tez nie..
- Lewandowski GRAŁ w II-giej lidze (podobnie jak GRAŁ Lewczuk i Zawistowski) -
dlatego teraz GRA w Lechu i w reprezentacji..
- Fidziukiewicz już tak nie zagra.. Skończy zapewne w Freskowicie lub w
Wigrach, w końcu Jagiellonia to nie Znicz ani Arsenal..
- Ręczę ze gdyby Boguski i Malecki trafili do Jagiellonii, to NIGDY by nie
grali na stale w podstawowym składzie i skończyliby jak Marczak, lub obijaliby
się przez polowe "kariery" w Młodej Ekstraklasie..
A w którym miejscu piłkarskiej kariery jest teraz Boguski??
- Właśnie strzelił bramkę w meczu kadry narodowej Turkom..
Kiedy zaś taki Jacuś Chańko nazywa pogardliwie młodych piłkarzy "ogórkami" i
na każdym kroku wpaja młodym ze są bezwartościowi, to oni faktycznie zaczynają
tak grac.. - Wynika to z przekonania iż - "cokolwiek bym nie zrobił, to i tak
będzie źle"..
- Ta niewiara we własne możliwości, narastający stress i obniżające się
poczucie własnej wartości, przekłada się zaraz na efekty treningowe i boiskowe..
Jest to bardzo dobrze znane "zjawisko"(i opisane) w psychologii i dlatego
dziwi mnie iż tak prostych psychologicznych uwarunkowań i kwestii nie uczą
polskich trenerów..
Z braku miejsca, zwrócę jeszcze tylko uwagę na "syndrom Białegostoku" (to moje
określenie..). Otóż.. Jacy by zawodnicy nie przyszli do Białegostoku, to
Jagiellonia jako drużyna NIGDZIE nie budzi respektu i KAŻDY zespól "przełamuje
się" na Jagiellonii..
- Zawodnicy zresztą tez.. - Vide - Niedzielan, ale nie tylko on..
Taki stan rzeczy to również kwestia uwarunkowań PSYCHICZNYCH.. Sytuacja zaś
powtarza się od kilku sezonów.. Zawodnicy są, ale drużyna to wiecie.. -
"Aaaaa.. Jagiellonia?? - "popchniemy".. - z nimi każdy wygrywa.."
- I tak tez graja.. i wygrywają!!
Powtarzam "od zawsze".. - "Jedni wychodzą po to by grać.. Inni by wygrywać!"..
- Ci co wychodzą do meczu z Jagiellonią, wychodzą by WYGRAĆ..
- A Jagiellonia? - Jaga wybiega by "grać" i by - "nie przegra"..
Efekty w ogromnej większości łatwo przewidzieć.. - To wszystko jest zakodowane
w psychice..
Popatrzcie na Śląsk.. Rysio Tarasiewicz jest przeciętnym, by nie rzec słabym
trenerem, ale wiara we własne siły i przekonanie ze "jesteśmy silni",
pozwoliły Śląskowi być dużo wyżej w tabeli niż walcząca o to "by nie przegrać"
Jagiellonia..
Wiosna będzie gorzej, bo Tarasiewicz jest za slaby by dobrze przygotować
drużynę taktycznie.. psychicznie, etc.. ale impet jeszcze jakiś czas będą mieli..
Ambicja i wiara w siebie, to potężna broń..
- Pierwszy pamiętny awans Jagiellonii do ekstraklasy, to awans drużyny
BIAŁOSTOCZAN(lub z okolic) - i nikt z nikt kompleksów nie miał i potrafili
wygrywać prawie z kazdym..
Teraz dominuje "syndrom Białegostoku" i notoryczne marnowanie własnych
wychowanków..