Gość: Pacjent
IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl
04.01.04, 13:38
W "Gazecie Hajnowskiej" ukazał się artykul, który omawia tą sprawę z punktu
widzenia działacza partyjnego.
"Sejmikowe debaty"
W czasie obrad ostatniej sesji Sejmiku, rozpatrując sprawozdanie z realizacji
Strategii Polityki Zdrowotnej Województwa Podlaskiego za 2002 rok radni
wysłuchali informacji przedstawiciela Podlaskiego Oddziału Narodowego
Funduszu Zdrowia i wicemarszałka Zarządu Województwa o tym, jak będą
wyglądały świadczenia usług medycznych w zakresie podstawowej opieki
zdrowotnej przez lekarzy rodzinnych w Województwie Podlaskim, bo leczenie
szpitalne i specjalistyczne, oraz ratownictwo medyczne znalazły w miarę pełne
zabezpieczenie ofert, co oczywiście świadczy o odpowiedzialności kierujących
szpitalami innymi zakładami służby zdrowia świadczącymi tego rodzaju usługi.
Spośród wszystkich powiatów — i to przyjemnie połechtało —powiat hajnowski.
jako jedyny w Województwie Podlaskim złożył oferty do oddziału NFZ prawie na
pełne zabezpieczenie wszystkich usług medycznych. Gratuluję. Widać, że idea
doktorów Rakowieckiego, Dowgirda i ich następców, krzewicieli i propagatorów
idei służenia ludziom pozwoliła hajnowskim decydentom pójść tą drogą,
pomijając naciski towarzyskie i polityczne.
Reszta województwa wypadła źle. Jaka więc jest prawda? Czy są powody do buntu?
Narodowy Fundusz Zdrowia zaproponował lekarzom podstawowej opieki zdrowotnej
na 2004 rok tak zwaną stawkę wynikową 85 zł rocznie — czyli o 19 zł więcej
niż w b.r. — na pacjenta, któremu mają zapewnić opiekę przez całą dobę. Czy
to mało czy dużo? Pewnie nie za dużo, ale więcej niż było. Spróbujmy tak na
oko bez kalkulatora policzyć jaką to daje kwotę. Załóżmy, po odliczeniu
zleconych badań diagnostycznych. pozostanie lekarzowi na jednego pacjenta ok.
76 zł. Pomnóżmy to na przykład przez 2500 pacjentów — tyle średnio ma lekarz
pod opieką - daje to rocznie 180.000 zł, czyli 15 tys. zł miesięcznie. Z tej
kwoty lekarz musi opłacić koszty utrzymania, czyli prąd. telefon, ogrzewanie
itp. Jest to kosztowne, to prawda, ale przecież lekarz prowadzi działalność
gospodarczą i większość z tych wydatków może odliczyć od podatku, który od
nowego roku będzie mniejszy i wyniesie 19%. Ile więc miesięcznie zarobi
lekarz rodzinny? Czy naprawdę więc stać go będzie na zorganizowanie opieki
medycznej przez całą dobę? Jeżeli nawet sam nie będzie w stanie podołać tym
wymaganiom - Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego. podpowiada jej
dyrektor, jest gotowa negocjować cenę zleconych usług i odciążyć lekarza
rodzinnego w godz. od 18 do 8 rano od ustawowego obowiązku. Wygląda na to, że
lekarz rodzinny zarobi więcej niż lekarz na pełnym etacie w szpitalu, łącznie
z dyżurami i innymi dodatkami.
Trzeba przyznać, ze najbardziej omamieni zostali lekarze rodzinni, którzy
przecież po to studiowali medycynę, żeby leczyć a nie bawić się w politykę.
To porozumienie zielonogórskie w ich imieniu rozpętało największy rwetes. To
im wmawiano, ze mogą uzyskać więcej, bo należy się im więcej, a nie
tłumaczono, że bez złożenia ofert negocjacji z NFZ zostaną bez pracy i
środków do życia. Skąd więc dzisiaj łkanie, że to dyktat wojenny NFZ, że to
pogłębianie bezrobocia, ze miliony ludzi zostanie bez opieki medycznej.
Wyjaśnienie jest jedno. Albo łkający są idiotami, albo udają głupców. Opieka
medyczna ludności, jak twierdzi NFZ. zostanie zapewniona, a lekarze rodzinni
będą mogli zatrudnić się u pielęgniarek bądź swoich lekarzy - kolegów, którzy
będą mieli kontrakty, czy też w ZOZ-ach.
Hajnowianie mogą spokojnie spać a chorować niekoniecznie. A tam gdzie
wystąpiły białe plamy, sprawcy tego wydarzenia powinni pogłówkować jak
egzystować w 2004 r.
Jerzy Panasiuk-Radny Sejmiku Województwa Podlaskiego.
Co na to lekarze?